Forum aktualnie zamknięte.


    Wielka Uczta.

    Share
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Uczta

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Cze 05, 2014 4:45 pm

    -Nie mogę uwierzyć w to, Lordzie Stark. Jestem Ci bardzo wdzięczna. Uwielbiam konie - powiedziała z uśmiechem na twarzy. Wszystko się wspaniale układa. Być może uda mi się namówić pozostałych na krótkie polowanie. Świeże powietrze przydałoby mi się jak nigdy. Tu jest tak duszno... Beth nie czuła się najlepiej. Jednak wiedziała, że nie może tak szybko zniknąć. Jeszcze trochę...
    avatar
    Sophia
    Moderator

    Liczba postów : 174
    Join date : 02/06/2014
    Age : 19

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Sophia on Czw Cze 05, 2014 5:37 pm

    Czyżby przeczucie dziewczyny było mylne? Cała uczta powoli zaczynała nużyć Sophię. Niby robiła to co zawsze - siedziała cicho i obserwowała, ale jak długo można było patrzeć na same zaloty. Miłość, a raczej pożądanie unosiło się w powietrzu, głównie chodziło tu o mężczyzn, ale i kobiety nie stały się ku temu dłużne. Brązowooka mimowolnie westchnęła, wypuszczając z siebie ciężkie powietrze. Głowa z tego wszystkiego zaczęła wydawać się jej cięższa, no i musiała podeprzeć ją ręką. Nawet braciszek znalazł sobie kogoś do prześladowania. - nie znaczyło to bynajmniej zazdrości. Związek, pocałunki i te sprawy zdecydowanie nie były dla niej. Trzeba było przyznać, że oboje pasowaliby do siebie.
    Podarunki były godna ich przyszłych właścicieli, ale nie zbudzały większej ciekawości. No, oprócz księgi, którą dostał sam zainteresowany - Lord Stark. Sophia z chęcią by do niej zajrzała, ale raczej nie dostałaby na to pozwolenia. Odpuściła od razu, zanim do głowy przyszłyby podobne myśli. W swojej własnej komnacie ma dużo wartościowych książek. Ostatnio przypałętała się do niej jedna na temat zielarstwa. Swoją drogą przydatna, lecz tylko początkowe kartki zostały przeczytane.
    Nagle zaczęła zastanawiać się nad tym, co będzie robić później - a raczej gdzie się znajdować. Nie będzie mogła opuścić tak do końca brata, bo widać, że jeszcze trochę zamierza zostać. Mogłaby znów jakoś umknąć, ale dostawanie reprymendy nigdy nie było przyjemne. Nawet, jeśli miało się ją gdzieś. Pozostało tylko siedzenie i przyglądanie się. Nawet książki nie mogła wyciągnąć, bo czytanie tutaj mogłoby obrazić gospodarza.
    Włożyła kolejne winogrono do ust, gdyż tym jak na razie się zajmowała. Po chwili kichnęła, chyba zdążyła nabawić się jakiegoś kataru. Nigdy nie należała do zdrowych i pełnych witalności osobowości. Nikt sobie nie może wyobrazić, jakie biła rekordy w zachorowaniach. Zawsze to martwiło opiekunów.


    Ostatnio zmieniony przez Sophia dnia Pią Cze 06, 2014 1:31 am, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Czw Cze 05, 2014 6:07 pm

    Lady Alys najwyraźniej rozmyślała. Uraziłem ją czymś ? A może przedstawiłem coś niejednoznacznie i biedna nie rozumie ? Zresztą nieważne, dam kobiecie pomyśleć.
    Eh, ładnie tutaj. Te obskurne mury wyglądają po stokroć ładniej niż analogiczne ściany w Pyke. I na pewno nie mają problemów z erodującym klifem. Tutaj jest stanowczo bezpieczniej. I cieplej. Ludzie północy musieli być zawsze ubezpieczeni, bo śniegi pierwszy raz spadały właśnie tu. Gdyby jakimś cudem spadły na południu, Maesterowie odnotowaliby drastyczny wzrost liczby migracji na północ ... i samobójstw. Jednak jako że porządek świata prezentuje się tak a nie inaczej, południowcy dają radę przygotować się przed zimą. Chyba wyspiarze mają najmniej zachodu. Morska woda nie zamarza przy standardowej zimie, a właśnie stamtąd wyspiarze biorą jedzenie. Mróz jest trochę problematyczny dla architektury żelaznych (prowizorycznej bądź pradawnej) ale zwykle przy pomocy inżynierów aktualnego sojusznika udaje się utrzymać straty w ludziach w normie. Nawet duże straty nie są problemem, gdyż wyspy są okropnie przeludnione, a na miejsce umarłych szybko znajdą się następni. Podobnie z podbojami, jednak cywili mało ciągnie do wojsk królewskich a raczej do piractwa. Na szczęście piraci omijają wyspy, bądź płacą haracz za przejazd. Swoją drogą to jedno z dwóch głównych źródeł utrzymania Wysp. Drugim jest dziesięcina od przywiezionych towarów. Ludziom z wysp ciężko jest nałożyć jakieś rozsądne podatki, bo jedyne co ich tutaj trzyma to tożsamość narodowa i wolność podatkowa. Niedużo. Ale jakoś nie dochodzi do częstych zamieszek, a król może sobie pozwolić nawet na wypady do innych krajów, w przeciwieństwie do np. Lorda Lannistera. Ogólnie bycie królem morskiej biedy ma masę niedocenianych zalet. Dla przykładu nikt nie czeka na twój stołek, a dla dzieci "niedziedziców" zawsze znajdzie się jakaś ciepłą posada. Na dworze panuje całkiem dobra atmosfera, tylko trochę mokro jest. Tak naprawdę niema co narzekać.

    Chwilę potem Nikolaj zwrócił uwagę i niedyskretnie spojrzał się na młodą damę z rodu Baratheon, Sophię. Wygląda na niespecjalnie zainteresowaną polityką, raczej wolałaby się stąd urwać. Widać to po twarzy. Wygląda, jakby miała niedługo zasnąć. Słodko.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Alys Baratheon on Czw Cze 05, 2014 6:55 pm

    Zamyśliła się na chwilę, przecież musiała zważać na słowa.
    -Lordzie Greyjoy, chciałabym przypomnieć, że ród Tyrellów ma również mocną flotę. Zapasów nam także nigdy nie brakło. Mam nadzieję, że galernicy Żelaznych Wysp potrafią wiosłować z rozsądną prędkością i znają się na terenie. -spojrzała na Nikolaja znacząco. Bardzo znacząco. -Tak jak siostra, zgadzam się na rozejm między naszymi rodami, byleby trwały... Pragnęłabym go jakoś przypieczętować, czymś ważniejszym, niż podarki. Małżeństwo zdaje się być rzeczą stosowną. -I tak niebezpieczną jak bitwy. -Adehade to nie jedyny syn Lorda Tyrella. Słyszałam też pogłoski, że masz siostrę. Nasz pokój nie może zostać zerwany przez byle sprzeczkę. Krew żołnierzy, zwłaszcza martwych, to jednak bardzo istotna kwestia.
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Czw Cze 05, 2014 7:11 pm

    Hmm, ciekawe. Sojusz zapieczętowany małżeństwem ? Siostry nie widziałem już od dawna ... wyjechała gdzieś za wąskie morze i nie wraca od dwóch lat. Zapewne zaliczyła więcej mężczyzn niż cały dwór Pyke kobiet przez ostatni rok. -Moja siostra na pewno idealnie się nada na żonę. Jest - prawie - ustatkowana i - prawie - nieskalana. To idealny sposób na zacementowanie naszej ugody. Tylko trzeba to z nią - kiedyś - przedyskutować ... - nie wiem czy Lady Tyrell złapie się na ten podstęp, ale Nikolaj starał się mówić najpoważniej jak to możliwe, cały czas nerwowo uciekając przed wzrokiem Tyrellówny. Zależy mi na tym, i pakt się dopełni nawet jakbym miał szukać jej nawet pod wodą we dworze Utopionego ...
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 171
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Pan Admin on Czw Cze 05, 2014 8:30 pm

    Siedział spokojnie i cieszył się z tego, że panią podobały się prezenty. Czasami się uśmiechał, gdy widział pijanych wyspiarzy. Ta pora, a oni już śpią. Ciekawi ludzie bardzo. Słuchał też rozmów politycznych swoich gości z wysokich rodów. Nagle jego wzrok spoczął na siostrze Lorda jeleni. Nie znam jej, ale wygląda jakby chciała już z tond iść, lecz wie, że nie może. Przyglądając się stwierdził, iż jest mądrą zaczytaną panną. Wiedział, że z chęcią zaglądnęła, by do księgi którą dostał. Wstał ze swojego tronu i pewnym krokiem podszedł pod nią. Stanął obok i powiedział półgłosem:
    - Pewnie chciałabyś poczytać tą książkę którą dostałem. Nie martw się po uczcie przyjdź do mnie, a wręczę ci ją na kilka dni abyś mogła ją przestudiować. A teraz niestety muszę już iść.
    Wrócił na swoje miejsce i przyglądał się pięknej Tyrellównej.
    - Alys, jeśli mogę mówić na ty. Jeśli już rozmawiamy o polityce, to ja też coś wtrącę. Z chęcią chciałbym zawsze pokój z twoją rodziną, lecz nie na kartce tylko przez małżeństwo. Chodzi mi o to, że chcę abyś została moją żoną.
    Uśmiechnął się lekko. I oczywiście zaczerwienił ze wstydu. A jak się nie zgodzi. To mnie wyśmieją w całym Westeros. Jako Lorda, który nie dogodził kobiecie. Tak nie może być.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Alys Baratheon on Czw Cze 05, 2014 9:06 pm

    Alys nie mogła ukryć zaskoczenia, jednak było to pozytywne zaskoczenie. W końcu przybyła do Winterfell nie tylko zawrzeć jak najlepsze układy dla Tyrellów, ale też rozejrzeć się za mężem. Była przecież nadal liczącą się córką Lorda Wysogrodu. Że też dwa problemy rozwiązały się w jednym momencie. Małżonek dla mnie, pokój z rodem Starków... I w dodatku nie jest to byle jaki mąż. Również się zaczerwieniła, spuściła wzrok i odparła:
    -Rosh, bardzo bym chciała w ten sposób przypieczętować nasz pokój. Cieszę się, że mi to zaproponowałeś. Jednak nie mogę poczynić tak ważnego kroku bez wiedzy mego rodzeństwa. Wiedz, że jeśli spotkasz się z odmową, to na pewno nie przez moją decyzję, a rozmowę z siostrą i bratem. Uważam, że byłoby to dobre posunięcie, jednak tak czy siak muszę czynić to, co dobre dla Wysogrodu. Wybacz mi, ale muszę niezwłocznie napisać list. -dygnęła i szybko udała się w stronę komnat maestera.
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 171
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Pan Admin on Czw Cze 05, 2014 9:56 pm

    Rosh bardzo się ucieszył, że nie odmówiła przynajmniej ona. Co za ulga, może mnie nie wyśmieją.
    - Oczywiście skontaktuj się ze swoim rodzeństwem.
    Gdy Alys wyszła on rozsiadł się na swoim tronie i myślał tylko o niej. Fajnie było, by mieć taką pięnkną kobietę za żonę. Oby jej rodzeństwo nie odmówiło. Nagle zrobił się głodny, więc nałożył sobie na talerz kurczaka w jabłkach i zaczął zajadać. W pewnej chwili strażnicy wprowadzili do sali jakiegoś człowieka uzbrojonego w tarczę, miecz i toporek z małym zakończeniem(coś jak ciupaga). No i oczywiście w skórzaną zbroję pod którą miał kolczugę. Puścili go przed samym Lordem i powiedzieli, że chciał się z, nim widzieć niezwłocznie. On stanął przednim i rzekł:
    - Lordzie Stark, słyszałem, że jesteś wielkim wojownikiem, lecz ja uważam, iż jesteś zwykłą pizdą, która boi się walki z prawdziwym wrogiem. Jeśli jesteś taki dobry, to zmierz się ze mną w pojedynku na śmierć i życie teraz, zaraz. Tak wyzywam cię na pojedynek.
    Nagle wszyscy na sali umilkli. W tej chwili straż chciała go pochwycić, lecz Rosh pokazał, aby tego nie robili. Nie wiedział czy walczyć, czy nie. Jeśli, by odmówił, to każdy uznał, by go za tchórza. Nie miał w takim razie wyboru. Wstał z tronu i rzekł:
    - Jeśli tak tego pragniesz nie odmówię ci. Pojedynek za godzinę na placu ćwiczebnym.
    Nieznajomy wyszedł w tej chwili.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Cze 05, 2014 10:19 pm

    Pojedynek? Jak ten człowiek w ogóle śmiał żądać pojedynku od swojego Lorda? No cóż, Stark nie powinien mieć z nim większych problemów. Ten nikczemnik zapewne dzisiaj zginie. Zginie przez własną głupotę... Jednak Beth nie była zachwycona wizją potyczki. Znowu poczuła się dziwnie, nieswojo. Chyba było jej niedobrze. Każdy zapach, nawet najmniejszy, drażnił jej delikatne nozdrza, a widok tych wszystkich potraw przestał być już dla niej przyjemny.
    -Wybaczcie mi, proszę, ale chyba nie uda mi się być na pojedynku. Jest już dość późno, a ja jestem bardzo zmęczona. Poza tym nie najlepiej się dzisiaj czuję - powiedziała najgrzeczniej, jak tylko umiała.
    -Lordzie Greyjoy, jeszcze raz dziękuję Ci za ten piękny podarek i cieszę się, że udało nam się zawrzeć ten pakt - powiedziała, przyglądając się Krakenowi. Potem podeszła do Lorda Rosha.
    -Lordzie Stark, Tobie również dziękuję. Jak tylko poczuję się lepiej, na pewno wybiorę się na przejażdżkę. Przepraszam, ale teraz muszę już Was opuścić.
    Elb dygnęła lekko przed wszystkimi, po czym udała się w stronę drzwi.
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Czw Cze 05, 2014 10:34 pm

    Skłonił się lady Elbereth. Ona jeszcze nie wie. Biedna, samotna rybka ... - pomyślał złowieszczo, po czym wstał i oddalił się do swoich komnat. Szczerze to nie obchodziły go pojedynki innych lordów, póki on sam nie był zaproszony. Lady Baratheon chyba poszła spać z zamkniętymi oczyma, zaś Lord Baratheon był chyba zajęty bajerowaniem Moiry. Współczuję mu. Nie wie co czyni. - zaniósł się smutkiem, otworzył drzwi i wyszedł w stronę komnat Elbereth. Za nim zaś wypełzło dwóch z ludzi krakena. Reszta nie dała rady wstać. Tak czy inaczej Greyjoy odszedł, zapewne niedługo wróci.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Alys Baratheon on Czw Cze 05, 2014 11:18 pm

    Właśnie wróciła do sali biesiadnej, mijając w drzwiach Lorda Greyjoya. Znów gdzieś wychodzi... Czuje się tu aż nazbyt swobodnie. W sumie to dobrze, szczęściarz. Podeszła zaraz do Lorda Rosha. Lannisterowie... Lannisterowie zrozumieją, że zdobyłam dobry układ również dla nich. Jeśli nie, będę bronić bram Wysogrodu aż padnę trupem. Może i dłużej, jeśli magia Innych aż tam sięgnie.
    -Lordzie... Dostałam list od mej siostry. Myślę, że podejmuję dobrą decyzję. Postanowiłam, że wyjdę za Ciebie. Jednakże oczekiwałabym czegoś, co choćby złagodzi reakcję rodu Lannisterów. Sam rozumiesz, o wojnę łatwo. Dopiero co ustała.
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 171
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Pan Admin on Pią Cze 06, 2014 2:52 pm

    - Porozmawiamy o tym później Alys. Teraz idę się przygotować do pojedynku.
    Wyszedł z sali razem z dwoma strażnikami. Przy jego komnacie zatrzymali się i czekali aż wyjdzie. On, gdy wszedł do swojej izby zdjął szybko swoje ciuchy i ubrał kolczugę, a na nią jeszcze skórzany pancerz. Nie chciał, bowiem brudzić swojej pięknej zbroi krwią jakiegoś głupca. Buty ubrał skórzane tak samo, jak spodnie. Do pasa po lewej stronie przypiął swój miecz, z którym się nie rozstawał, zaś do prawej strony pasa przypiął sztylet trochę większy od dłoni. Nie ubierał, żadnego hełmu uważał, że to tylko ogranicza widzenie. Wyszedł z sali i razem z dwoma strażnikami, którzy na niego czekali udał się na plac ćwiczebny. Wszyscy już tam byli, krzyczeli, a najbardziej ludzie z Żelaznych wysp. Człowiek, który wyzwał Rosha na pojedynek stał po środku placu i czekał na niego. Ciekawo, czy on dobrze walczy. Muszę wygrać. Gdy wszedł na plac krzyki stały się jeszcze głośniejsze. Nieznajomy wyciągnął broń i tarcze, po czym zaczął się popisywać umiejętnościami. Stark nie zamierzał tego robić w końcu, na co, to mu. On tylko wyciągnął z pochwy miecz i powiedział:
    - Jesteś gotów?
    - Tak ty pizdo przygotuj się na śmierć.
    Wtedy zaczęła się walka.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Walka

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Cze 06, 2014 3:08 pm

    KOMNATA LADY ELBERETH

    Beth nie mogła skupić się na czytaniu listu od siostry, gdyż bojowe okrzyki ludzi zgromadzonych na placu ćwiczebnym przebijały się nawet przez grube mury Winterfell. Jak to jest w ogóle możliwe? Dziewczyna odłożyła kartkę papieru i podeszła do okna. Wyjrzała przez nie, a jej oczom ukazał się widok dwóch mężczyzn odzianych w jakieś pancerze. Towarzyszyła im grupa ludzi, w której znaleźli się również jej rycerze. Naprawdę? Nawet oni? Elbereth nie interesowały tego typu rzeczy, uważała to za marnotrawstwo czasu. Najchętniej odeszłaby od okna, lecz wśród walczących był Lord Stark. Elb była przekonana, że nic mu nie powinno się stać, w końcu to znakomity wojownik, jednak jeśli jest się już u kogoś w gościach, to wypada zobaczyć choć kawałek takiego wydarzenia...
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Pią Cze 06, 2014 3:33 pm

    Na korytarzu prowadzącym do komnat prywatnych.

    W rękach Krakena pozostał jeszcze jeden, drobny kuferek. Po olśniewającej premierze jednego z darów dla Lady Tully i nadchodzącej niespodziance dla Lady Tyrell, Nikolaj przymierzał się do przekazania najważniejszego prezentu. W następnym, drobnym pakunku sygnowanym znakiem Karpia (pstrąga ? Czy jakiejś innej rybki która widnieje na sztandarach rodu Tullych) było coś, co miało na zawsze zapisać jego, i Lady Tully jako tych, którzy pogodzili żelaznych i ludzi dorzecza. Jak wspomniała Alys, każdy sojusz lepiej zacementować. A w dobrym guście będzie oświadczyć się właśnie w tej chwili, na tej właśnie uczcie. Jestem Władcą Wysp, nie muszę się nikogo pytać o zdanie gdy wiem co jest słuszne. Tylko czy one będzie się chciała zgodzić ? Cóż to by była za kompromitacja, okropna.
    Tak czy inaczej, ludzie zostali odesłani by pilnować komnaty, i Greyjoy samemu sunął po korytarzu, ciągnąc za sobą pelerynę. Jednak jego uwagę zwróciły krzyki zza ściany. Wyjrzał przez wąskie okno, i oparł się o parapet łokciami. Biją się. Czemu by nie popatrzeć ? I nie krył, że oczekiwanie było mu na rękę. Nie wstydził się ... chyba.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Ziółka

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Cze 06, 2014 3:46 pm

    Nie mam bladego pojęcia dlaczego moja siostra tak bardzo fascynuje się walką. Potyczka wydawała się Beth wyjątkowo nudna, toteż dziewczyna wróciła do czytania listu. Mieszek ziół? To miłe z jej strony, mam nadzieję, że nie chce mnie otruć. Blanche zawsze miała dziwne pomysły, ale Elb raczej nie musiała się niczego obawiać. Pomimo dość znacznej różnicy charakterów obie panny Tully darzyły siebie siostrzaną miłością. Elbereth podała służącej ziółka, by ta je zaparzyła. Gdy wywar był już gotowy, Beth zabrała się za jego wypicie. Au, gorące...
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 171
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Pan Admin on Pią Cze 06, 2014 3:59 pm

    Na początku tylko patrzyli się na siebie i chodzili w kółko. W końcu nieznajomy zaatakował Rosha. Był niezwykle szybki. Szybszy od Starka na pewno. Ciosy spadały na Lorda z lewej i z prawej i od góry. Ledwo co się bronił. W końcu wilk postanowił uderzyć. Zrobił niesamowity piruet, lecz tamten obronił o tarczom, a renkojeściem swojego miecza przywalił Roshowi w twarz tak mocno, że aż pociekła krew. On, jednak dalej stał na nogach i parował następne ciosy, które spadały na niego z niesamowitą prędkościom . Jak na razie, to przegrywał. W pewnej chwili oberwał tarczą, a następnie nieznajomy lekko przetarł swoim mieczem o nogę Starka. To i tak bolało, jak cholera. Ugiął się, ale dalej blokował ciosy. Jak tamten chciał uderzyć mieczem od góry, wtedy Rosh, to zablokował i uderzył go z nogi w brzuch co spowodowało odepchnięcie nieznajomego na 1,5 metra. Czy Lord wygra, a może nie?
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Pią Cze 06, 2014 4:09 pm

    Ostra walka. Nie chciałbym mierzyć się z lordem Starkiem na polu bitwy. Szczęście że nie muszę. Jednak teraz muszę zmierzyć się z groźniejszym przeciwnikiem ... - pomyślał smętnie Nikolaj, po czym odsunął się od parapetu, otrzepał kamizelkę, i instynktownie upewnił się że Nagga była na miejscu. Niby nie byłą mu potrzebna, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
    Krok za krokiem, Greyjoy zbliżał się do komnaty lady Elbereth. W rękach ściskał mocno skrzyneczkę, zaś oczami wodził po ścianach jak spłoszone zwierze wiedzione na ubój.
    Około minutę później uniósł rękę nad drzwiami Lady Tully i ZAPUKAŁ.
    -Przepraszam, można ? -
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Walka

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Cze 06, 2014 4:20 pm

    Dziewczyna uniosła niebieskie oczy znad kubka z ziołowym wywarem. Doskonale poznała ten głos. Zawsze miała dobrą pamięć do głosów, twarzy, herbów innych rodów i tym podobnych rzeczy. Greyjoy? Na Siedmiu, czego on może teraz ode mnie chcieć? Mam tylko nadzieję, że nie będzie próbował mnie nakłonić do oglądania walki.
    Mimo zmęczenia, postanowiła go wpuścić.
    -Proszę..
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 171
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Pan Admin on Pią Cze 06, 2014 4:37 pm

    Teraz Rosh okładał przeciwnika serią morderczych ciosów. W końcu coś się stało. Nieznajomy zrobił jeden błąd chciał się siłować z Starkiem. Może był on szybki, ale na pewno miał mniej krzepy niż Wilk. Złączyli miecze oczywiście Lord nie miał z, nim najmniejszego problemu. Pżesiłował go, a następnie przetarł mu końcówką miecza po brzuchu. On lekko krzyknął, a tłum zaczął krzyczeć jeszcze głośniej niż wcześniej. Wtedy przybysz się zdenerwował i zaczął robić niewiarygodne rzeczy z bronią. Był tak szybki, że z łatwością zranił Rosha w, to samo miejsce co on jego. Tylko trzy razy mocniej. Stark krzyknął co można było usłyszeć. Krew zaczęła przenikać nawet przez zbroję. Na pewno było, to słychać w komnatach Winterfell. Teraz wilk nie miał już sił. Z trudem blokował każdy cios. A tamten nie męczył się w ogóle. Znowu doszło do siłowania, lecz nieznajomy zagrał nieczysto i wypluł mu ślinę na twarz co lekko oślepiło. Wtedy wytrącił miecz Starkowi i zaczął się śmiać.
    - I co? To chyba koniec Lordzie.
    Czy Lord przegra? A może zdarzy się cud.
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Pią Cze 06, 2014 4:58 pm

    Otworzył drzwi i skłonił się lekko. -Lady Elbereth, jest sprawa. - rozpoczął, jeszcze bardziej wodząc wzrokiem po ścianach. Przerażenie ogarniało jego duszę. -Jako że zawiązaliśmy pakt, dobrze by było go utwierdzić wieczystą przysięgą. Więzy krwi najlepiej zacieśniają sojusze, i rozumiesz ... szukam żony. Jesteś w idealnym wieku, błyszczysz urodą a ja mówiąc nieskromnie jestem Lordem Wysp, i obsypię cię złotem. - wydyszał, i odzyskał pewność siebie, uświadamiając sobie co robi w tym momencie dla historii. Przecież to wiekopomna chwila, a władca wysp nie może stać jak ciołek ! - pomyślał ... i stanął jak ciołek. Ale trzeba przyznać ze prezentował się lepiej niż dotychczas (z wyglądu jakoś dostojniejszy) ale czuł się źle. - Rozumiesz, pani ?- powiedział mocniejszym głosem, by nie zdradzać zaniepokojenia, i wystawił przed siebie otwarty kuferek. W środku błyszczał pierścień, wykonany przez najlepszych rzemieślników żelaznych wysp. Wykonany z jakiegoś czarnego metalu, i z wystającą kulą z zielonego, morskiego kamienia. Pierścień nietypowo się błyszczał, wyglądał jakby był wilgotny (nie był).
    -Co sądzisz ?-

    (Kraken usłyszał krzyk i gwar za oknem, ale go to nie przejęło. Miał ważniejsze rzeczy na głowie ...)
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Cze 06, 2014 5:15 pm

    Przez chwilę Beth stała jak zamurowana. Początkowo nie wiedziała nawet, co ma odpowiedzieć. Tysiąc myśli przebiegło przez jej głowę jak stado dzikich koni przez dolinę. Ja żoną? Bogowie, kiedy ten czas tak szybko zleciał... On jest ode mnie przynajmniej dwa razy starszy, poza tym to żelazny człowiek... Jednak, jeśli się nie zgodzę, ojciec się wścieknie, Greyjoy poczuje się urażony, a ja zaprzepaszczę szansę na zyskanie mocnego sojusznika dla naszego rodu. Beth musiała ochłonąć. Może to nie jest taki zły pomysł? On jest ciągle w sile wieku, poza tym zawsze był dla mnie miły i uprzejmy. Wreszcie przemówiła:
    -Lordzie, nigdy nie ukrywałam swego stosunku do małżeństwa, ale jestem na tyle świadoma życia, by wiedzieć, że nasz związek może być bardzo... korzystny dla obu stron - zawahała się przez chwilę - Siedmiu i Utopiony mi świadkiem, że jeśli obiecasz mi, że będziesz traktował mnie z szacunkiem i miłością, to oddam Ci swoją rękę...
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Pią Cze 06, 2014 5:57 pm

    Taaaaak ! Zgodziła się ! To przecież wspaniale ! -Obiecuję, Elbereth ! Mogę tak mówić, prawda ? - zawahał się Nikolaj, po czym wstał i podał damie pierścionek (czy założyła to już jej decyzja). Był wniebowzięty, i było to widać. Cały uśmiechnięty postanowił trochę spuścić z tonu, i chwilę potem dodał: - Oczywiście bez zbytniego pośpiechu. Dam ci czas zaalarmować rodzinę i krewnych, a samemu przygotuję co nieco. W okolicach miesiąca powinno się udać. - zapowietrzył się z zadowoleniem, po czym odłożył kuferek i spojrzał na kobietę w oczekiwaniu na jakieś dalsze wnioski ...
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Cze 06, 2014 6:07 pm

    -Oczywiście, możesz mi mówić po imieniu. Pierścień jest wspaniały, dziękuję - powiedziała, po czym założyła go na palec. Pasował idealnie. Beth uspokoiła się już trochę, lecz nadal wydawała się zdenerwowana.
    -Wybacz mi, proszę, ale teraz udam się do komnaty maestra. Muszę wysłać kilka kruków.
    Elb dygnęła lekko przed przyszłym mężem. Może zajrzę na plac ćwiczebny, sprawdzić, czy Lordowi Starkowi nic się nie stało...
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Pią Cze 06, 2014 8:52 pm

    - Do zobaczenia Elbereth ! Ja także muszę rozesłać wieści. Dziękuję. - zadowolony z siebie Nikolaj skłonił się nisko, i odszedł do swoich komnat. Za nim wciąż ciągnął się płaszcz, a Nagga podskakiwała do rytmu kroków. Pojedynki. Ludzie z północy nie widzieli zabawy w Finger Dance , a to co nazywają pojedynkiem nie jest nawet w połowie tak niebezpieczne. Żonglowanie toporami to trudna sprawa, ale świetna zabawa ! Tęskno mi do domu - smucił Nikolaj zamykając drzwi. Dobra nasza. Teraz czas na podboje.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Alys Baratheon on Pią Cze 06, 2014 10:51 pm

    Podążyła wraz z resztą na miejsce pojedynku. Stanęła tak, aby móc dobrze widzieć walkę. No proszę, na Północy panują dobre zwyczaje. Ścinanie skazańca własnoręcznie, Lord walczy nie tylko z najwyżej urodzonymi...Oglądała walkę z twarzą niezdradzającą żadnych emocji. Obawiała się nieco, że ten człowiek mógłby pobić Lorda Starka, jednak nie wątpiła w siłę i wytrzymałość Rosha. Jednak gdy ten porządnie zranił jej -być może -przyszłego sojusznika, zdała sobie sprawę z pewnego niebezpieczeństwa. Zupełnie rozleci się nowo utworzony sojusz i dotychczasowy układ sił, jeśli Stark umrze. Nie byłoby to złe dla mnie i dla moich sojuszników, ale... pokój jest o wiele korzystniejszy, bo wojna może obrać przeróżne kierunki. Ruszajże do walki, Lordzie. Dasz radę. Odruchowo chwyciła za rękojeści mieczy, ale ich nie wyciągnęła. On daje się zmęczyć. Lecz nie jest jeszcze zbyt zmęczony, żeby nie spróbować skorzystać ze swojej siły. Dalej, niech zada mocny, decydujący cios, skoro nie jesteś wystarczająco szybki... Jak nie szybkość, to miażdżąca siła. Co chwila przechodziła na inne miejsce, by lepiej widzieć walkę.

    Sponsored content

    Re: Wielka Uczta.

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pią Gru 15, 2017 2:58 pm