Forum aktualnie zamknięte.


    Książęcy Wąwóz

    Share
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Książęcy Wąwóz

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Cze 18, 2014 12:19 am

    - Do Wysogrodu dotrzemy najpóźniej za dwa dni Panie - Powiedział jeden z przybocznych Księcia - a przy korzystnej pogodzie będziemy tam już jutro rano - dodał po chwili.
    Elijah podniósł głowę, ujrzał bezchmurne niebo. Pogoda była korzystna a kilkunastoosobowy orszak książęcy był już na samym końcu Książęcego Wąwozu. Kilka mil na północ rozciągała się granica ziem Baratheonów, której Elijah na wszelki wypadek nie chciał przekraczać, wolał uniknąć niepotrzebnych incydentów. Wszyscy chcieli już być w Wysogrodzie.
    Elijah zabrał po drodze 20 elitarnych konnych łuczników, których pozyskał w mieście Skyreach. Usłyszał bowiem pogłoski o sporej grupie bandytów grasujących w Książęcym Wąwozie, łupiących okoliczne farmy. Elijah nie chciał ryzykować starcia, wiedział iż sam widok konnych łuczników przestraszy bandytów. Miał rację, po drodze nie spotkali nikogo poza kilkoma kupcami z Reach.
    Sztandary rodu Martell trzepotały na wietrze, tętent koni i skrzypienie pancerzy gwardzistów towarzyszyły podróżnym przez całą drogę. Elijahę zaczęło to trochę irytować, jednak miał świadomość iż jutro będzie już w stolicy Reach.
    Popędził swojego Płomyka, orszak zrozumiał iż musi zrobić to samo.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Książęcy Wąwóz

    Pisanie by Elijah Martell on Pią Lip 11, 2014 3:54 pm

    Orszak był już w okolicach Vulture's Roost. Ruiny twierdzy było widać na tle błękitnego nieba. Aby się do niej dostać trzeba było wspiąć się po stromym zboczu.
    Elijah zatrzymał się u podnóża góry. Rozejrzał się po okolicy. Nie zobaczył nikogo, oprócz swoich ludzi. Porośnięte trawą pustkowie nie było intensywnie uczęszczane. Czasami przejeżdżali tędy kupcy z Reach do Dorne i odwrotnie, lecz nie tym razem.
    Książę zsiadł z konia, poprosił do siebie pięciu ludzi. Wyciągnął pięć zapieczętowanych listów z torby przy swoim rumaku.
    - Napisałem je jeszcze w Wysogrodzie, nie poleciały z krukami ponieważ ich zawartość jest zbyt ważna a kruki można przechwycić. - Wręczył listy gwardzistom.
    - Wszystkie mają trafić bezpośrednio w ręce Lordów. Ty pojedziesz do Yornwood, ty do Skyreach, ty zaś do Kingsgrave, ty do Starfall, a ty do Blackmont. Wszyscy Lordowie maja stawić się niezwłocznie w Wyl i stacjonować do puki nie wydam rozkazu.
    - Jakiego rozkazu maja się spodziewać Książę? - Spytał jeden z gwardzistów, ten zmierzający do Yornwood.
    - Maja być gotowi na szturm na Blackhaven. - Elijah zobaczył lekkie zaskoczenie na twarzach żołnierzy. - Ja osobiście również udaje się do Wyl, gdzie czeka na mnie 2000 ludzi i 25 statków transportowych. Po czym wypływam na Tarth.
    Jeźdźcy wskoczyli z powrotem na konie, ruszyli galopem dalej przez Książęcy Wąwóz. Elijah dosiadł swojego Płomyka i ruszył z resztą ludzi na wschód, pod górę w stronę ruin zamku Vulture's Roost, skąd dalej miał się udać do Wyl. Po drodze Orszak podziwiał piękne widoki jakie rozciągały się z jednej z Czerwonych Gór. Im wyżej byli tym silniejszt wiał wiatr. Po ominięciu ruin rozpoczęli zjazd po łagodnym stoku, co znacznie przyspieszyło podróż. "Jak się pospieszymy to jutro w południe będziemy już nad brzegiem Morza Dornijskiego" - Pomyślał Elijah po czym popędził orszak. Czas naglił.

      Obecny czas to Sro Gru 19, 2018 8:56 am