Forum aktualnie zamknięte.


    Komnata Lorda Dorzecza

    Share
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lip 06, 2014 11:07 pm

    Największa, najwystawniejsza i najważniejsza komnata w całym Riverrun należała oczywiście do sprawującego władzę Lorda Dorzecza. Choć minęło już trochę czasu, od kiedy stał się nim Leech Tully, mężczyzna wciąż nie mógł przyzwyczaić się do otaczającego go przepychu. Jako dziedzic także nie narzekał na brak wygód, ale dopiero teraz otrzymał od dawna obiecywaną salę. I wcale nie był taki pewien, czy aby na pewno właśnie tego pragnął.
    Stał przy wielkiej, położonej na równie pokaźnej wielkości ławie, mapie i powoli przesuwał pionki symbolizujące wojska rodowe po planszy. A przy tym z bólem spoglądał na figurkę Tullych, najmniejszą, najmniej znaczącą ze wszystkich, stojącą na bagnistych, ciężkich do przeprawienia się ziemiach. Trzymając ją w palcach, stukał raz za razem w grafikę i myślał.
    Małżeństwo jego siostry z przedstawicielem rodu Greyjoyów miało scementować przyjaźń Wysp i Dorzecza. Jakby ta kiedykolwiek istniała. On widział to raczej, jak próbę wykupienia u rybaków łaski dla pływających po ich wodach ryb. Dar wynikły ze strachu, nie szczerości. Cisnął pionkiem o stół i podszedł do okna, by odetchnąć świeżym powietrzem i wyjrzeć na zewnątrz. Na placu młodzi wojownicy ćwiczyli szermierkę, dzieci ganiały się wzdłuż wąskich uliczek, a kobiety nosiły do swych domów wodę ze studni. Zwyczajny, spokojny dzień dla mieszkańców Riverrun nieszczególnie zabawnie kontrastował z tym, co czuł w środku. Wiedział bowiem, że już nigdy nie zazna uczucia spokoju. Nie, dopóki jego ambicje pozostaną wyłącznie mrzonkami.
    Usłyszał stukanie w drzwi. Odwrócił się i podszedł do stołu, by ustawić figurkę na odpowiedniej pozycji.
    - Wejść!
    Do komnaty wstąpił jego giermek, młody, odważny, choć wciąż niezbyt rozgarnięty chłopak, syn lorda Harrenhal, Austin Clumser. Począwszy od chwili, gdy Leech przejął stanowisko Pana Dorzecza, stał się też dziwnie dumny i zaczął traktować swoich rówieśników lekceważąco. Muszę go trochę przytemperować. Moi ludzie powinni mieć w sobie więcej pokory.
    - Wzywałeś mnie, Lordzie?
    - Tak - odparł spokojnie Leech, opuszczając wzrok z powrotem na planszę. - Muszę porozmawiać z moimi siostrami. Wezwij je do mnie.
    - Tak jest, panie. Obie na raz?
    - Nie, najpierw chcę się widzieć z Lady Blanche, a jakże. Przekaż jej, że nie będę tolerował żadnego spóźnienia i jeśli w najbliższym czasie nie zobaczę jej w swojej komnacie, wyciągnę z tego konsekwencje. Zapamiętałeś?
    - Tak, panie. A co z...
    - ...Lady Elbereth? Ją zawołasz, gdy skończę rozmowę z Blanche.
    Austin kiwnął głową, ukłonił się i wyszedł z komnaty, zamykając za sobą drzwi. Leech pochylił się nad mapą i wziął do ręki figurkę Lannisterów. Blanche powinna urodzić się Lwiątkiem. Była równie groźna, krwiożercza i lekkomyślna, jak reszta tego rodu. Pędziła w stronę zdobyczy, szczerząc zęby i w najmniej oczekiwanym momencie wpadała w pułapkę łowcy. Wystarczyło tylko wiedzieć, gdzie należy ją umieścić.
    avatar
    Jory

    Liczba postów : 20
    Join date : 10/06/2014

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Jory on Pon Lip 07, 2014 9:09 am


    Jory przechadzał się po dziedzińcu około trzydzieści minut. Ciągle szukał kogoś wyżej urodzonego. Strażnikom nie chciał od razu przecież zawracać głowy. Na placu biegały dzieci. Stały jakieś stragany. Najwidoczniej był jakiś targ. Gdzie nie, gdzie ćwiczyli żołnierze. Na jednym ze straganów kupił sobie jabłko i jedząc je nadal szukał. A, także w zamyśleniu przyglądał się wojakom na placu. Stwierdził, że ich wszystkich pokonał, by walce jeden na jeden. Nie byli tak wyćwiczeni, jak nocna straż, w której spędził większość swojego życia. Zauważył, jednak, iż niektórzy żołnierze, to jeszcze chłopcy zwerbowani na pierwszą linię w wojnie. Łatwego życia, to oni na pewno nie będą mieli. Zjedzone jabłko wyrzucił na ubocze i poszedł zapytać się strażnika.
    - Witaj, wojaku. Mógłbyś mnie zaprowadzić do swojego Lorda?
    - A, po co ty masz mu głowę zawracać błahostkami?
    - Ty do cholery nazywasz, to błahostkom? Jestem bratem z nocnej straży. Dla ciebie i reszty takich gnojów strzegę muru. Nie widziałeś nigdy dzikich krain i dobrze. Bo na sam widok narobił byś w gacie. I dla twojej świadomości przybyłem po rekrutów.
    Strażnik lekko się wystraszył i rzekł:
    - Dobrze zaprowadzę cię do Lorda, chodź za mną.
    Weszli za chwilę do zamku i kierowali się na górę. Dworek tętnił życie. Służba biegała z daniami i bez nich. Strażnicy stali wszędzie. Po chwili dotarli do komnat Leecha Tullygo. Strażnik zapukał i powiedział jakby salutował do swojego pana:
    - Panie przybył brat z nocnej straży, który chce się z tobą niezwłocznie widzieć.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pon Lip 07, 2014 9:56 am

    Słowa strażnika lekko go zdziwiły. Spodziewał się ujrzeć raczej swoją siostrę, ale właściwie taki rozwój wypadków wyszedł mu na dobre. Jeśli nawet Blanche będzie musiała poczekać przed drzwiami te kilkanaście minut, ostudzi to tylko jej gorący temperament i nadmierną pewność siebie.
    Leech wyprostował się i uniósł głowę, by wyglądać należycie. Nie sprzątnął figurek z planszy, której poświęcił ostatnie kilka godzin. Nie było na niej nic, o czym nie wiedziałoby społeczeństwo.
    - Niech wejdzie. Ustaw też kogoś przed drzwiami. Ma pilnować, żeby nikt nie znalazł się w środku, dopóki nie skończę tej rozmowy.
    - Tak, Lordzie Tully - odpowiedział strażnik i znalazł się za drzwiami, wpuszczając do środka Nocnego Strażnika.
    Mężczyzna nie był zbyt wysoki. Leech górował nad nim prawie o pół głowy, ale dobrze zbudowana sylwetka wskazywała na wieloletnie ćwiczenia fizyczne i umiejętność posługiwania się bronią. Brzydka blizna na policzku znaczyła jego twarz i czyniła go jeszcze starszym niż prawdopodobnie był. Wyglądał na kogoś, kto swoje w życiu przeżył i niewiele rzeczy zdoła go już zaskoczyć.
    - Nie zabrano ci broni - stwierdził Tully, przyglądając mu się ze zmrużonymi oczami. - Mam nadzieję, że nie jesteś zamachowcem, który przybył tu, by odebrać mi życie. Twoja godność, sir?
    avatar
    Jory

    Liczba postów : 20
    Join date : 10/06/2014

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Jory on Pon Lip 07, 2014 11:36 am

    Czekał chwilę za drzwiami. Jednak na całe szczęście Lord pozwolił mu wejść. Gdy znalazł się w środku zauważył, że Lord to olbrzym w przeciwieństwie do niego. O kurwa. Niski, to on nie jest. Strażnik zamknął za, nim drzwi. Jory poprawił miecz już w środku, po czym ukłonił się przed Lordem Tully. Zdziwił się, jak zaczął go podejrzewać o zamachowca.
    - Lordzie zapewniam cię, że nie jestem zamachowcem tylko bratem z nocnej straży. Dokładnie wędrowną wroną. - Uśmiechnął się lekko i zaczął mówić dalej. Przybyłem tutaj po rekrutów na mur. Słyszałem, że tylko wy czekacie na wronę, więc jestem. A i nie jestem sir. Nazywam się, po prostu Jory panie. Przepraszam, jeśli przeszkadzam, ale dla mnie, to ważne.
    Stanął prosto przed Tullym i czekał na jego odpowiedz z niecierpliwością. Jeździł wzrokiem po sali. Chciał ją oglądnąć, bo była całkiem ładna.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pon Lip 07, 2014 11:56 am

    - Rycerz to człowiek obowiązku - powiedział spokojnie Leech. - Nie znam lepszego określenia na człowieka z nocnej straży. Niemniej, jeśli wolisz, żebym zwracał się do ciebie po imieniu, niech tak będzie. - Odwrócił się w stronę okna i wskazał palcem na plac. - Zezwalam ci ogłosić na piedestale nabór do wyprawy na Mur, Jory. Nie mogę wam oddać swoich żołnierzy ani tym bardziej zmuszać mieszkańców do wstąpienia w szeregi nocnej straży, ale nie mogę też zabronić tego śmiałkom. Pozwalam również na opróżnienie moich lochów. Ci, którzy wolą wieczną służbę od śmierci albo życia o chlebie i wodzie, niech idą. Reszta zostaje.
    avatar
    Jory

    Liczba postów : 20
    Join date : 10/06/2014

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Jory on Pon Lip 07, 2014 12:08 pm

    Ucieszył się lekko na myśl, że lord jeszcze pozwolił mu ogłosić nabór na piedestale. Wiedział, że mało osób się zgłosi albo nawet wcale, ale był zadowolony z postawy Leecha. Zrobił poważną minę, po czym ukłonił się i powiedział donośnym głosem do Lorda:
    - Dziękuję panie za tą decyzje. Mało, kto pozwala jeszcze takie coś ogłaszać.
    Po tym co miał do powiedzenia otworzył drzwi i wyszedł. Maszerował przez zamek dumny. Każdy na niego dziwnie patrzył Bo przecież do swoich komnat Lord nie wpuszcza, byle kogo. A tu proszę z takim ubiorem? Nawet nie mieli pojęcia kim Jory jest. Mu, to nie przeszkadzało za bardzo. I tak za chwilę się dowiedzą. Gdy wyszedł zamku wciągnął świeże powietrze i ruszył ogłosić nabór.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pon Lip 07, 2014 12:38 pm

    W ciszy przyglądał się przez okno pochodowi Jory'ego. Na początku było spokojnie, choć musiał przedzierać się przez zbity, ciasny tłum. Jednak kiedy dotarł wreszcie do schodków piedestału, dwójka strażników postanowiła przytrzymać go na ziemi. To było do przewidzenia. Powinienem był najpierw zawiadomić dowódcę.
    Przywdział pelerynę z symbolem rodowym, włożył miecz do pochwy i skierował się w stronę drzwi. Oczywiście, tuż za wejściem stała dwójka strażników, pilnując jego komnaty.
    - Znajdź mojego giermka, Austina Clumsera i wyślij go do mnie. Będę na placu - zwrócił się do jednego z nich, a ten kiwnął głową i szybko ruszył przed siebie, wzdłuż korytarza.
    Leech zatrzasnął za sobą drzwi i podążył kilka metrów za nim. Muszę uporać się z tym zamieszaniem na zewnątrz.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Lip 11, 2014 10:20 pm

    Przez ostatnie kilka dni Beth nie czuła się najlepiej. Zwykle towarzyska, ostatnio w rozmowach z bliskimi ograniczała się do minimum. Bo niby z kim miała rozmawiać? Z wiecznie zajętym bratem, który od kiedy stał się Lordem Riverrun, zaczął traktować ją z dystansem? A może z przebywającą w areszcie komnatowym siostrą? Elbereth nie miała ochoty na nowe kłótnie, dlatego większość wolnego czasu spędzała w bibliotece lub w stajni.
    Dziś wybrała to pierwsze miejsce. Właśnie zaczytywała się w jednej z ksiąg traktującej o różnych rodzajach ziół i sposobie leczenia najrozmaitszych chorób, gdy zobaczyła postać idącą w jej kierunku. Był to Austin, giermek jej brata, który przekazał jej, że Lord Tully chce się z nią widzieć. Beth była nieco zdziwiona, lecz bez większego zastanowienia postanowiła odwiedzić Leecha w jego komnatach.
    Stojąc pod jego drzwiami, zawahała się. Zapukać i wejść czy może zapukać i poczekać na pozwolenie? Ostatecznie zdecydowała się postąpić według pierwszej myśli, a więc delikatnie zapukała, po czym weszła do środka.
    -Bracie? Podobno chciałeś mnie widzieć.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lip 13, 2014 10:46 am

    Leech podniósł głowę znad sterty listów i spojrzał na swoją młodą siostrę. Kilkunastoletnia dziewczyna, która zaledwie przed kilkoma miesiącami osiągnęła pełnoletność i w pełni stała się kobietą, wpatrywała się w brata z lękiem w oczach. Boi się mnie. Obawia się mojego chłodu, mojego spokoju, mojej nowej pozycji. Rodzina nie powinna się siebie lękać. Tylko jej można naprawdę zaufać.
    - Witaj, Elbereth - powiedział, po czym wskazał na krzesło przed biurkiem. - Usiądź, proszę. Chciałbym porozmawiać z tobą o zaręczynach, panu młodym i zbliżającym się weselu. Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem ci w czymś ważnym, ale wkrótce wyjeżdżam i muszę załatwiać sprawy w pośpiechu.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Elbereth Tully on Nie Lip 13, 2014 11:01 am

    Elbereth wolno podążyła w kierunku krzesła, które wskazał jej brat, po czym usiadła na nim. Przez cały ten czas patrzyła się Leechowi prosto w oczy, próbując wyciągnąć z nich choć odrobinę więcej informacji. Wyjeżdża? Ciekawe gdzie znowu go niesie...
    -Nie martw się, bracie, nie robiłam nic ważnego - odpowiedziała po chwili. - Oczywiście oczekiwałam tej rozmowy.
    Wypowiedziawszy ostatnie zdanie, zawahała się, czy nie powiedzieć czegoś więcej. Jednak nie zrobiła tego, pozwalając tym samym wypowiedzieć się bratu.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lip 13, 2014 11:12 am

    - Zacznijmy od tego, co sądzisz o swoim przyszłym panie mężu, Nikolaju Greyjoyu. Czy ten człowiek przypadł ci do gustu? Uważasz go za godnego twojej ręki? Jaki jest w bezpośrednich kontaktach? - zadał kolejno po sobie te kilka pytań, ani razu nie zmieniając tonu głosu. Jak zawsze spokojny i opanowany.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Elbereth Tully on Nie Lip 13, 2014 11:29 am

    Beth znowu się zawahała. I co ma mu odpowiedzieć. Przecież tak naprawdę nie znała Nikolaja Greyjoya, widziała go raz w życiu, na uczcie w Winterfell. Jaki jej się wtedy wydał? Trochę dziwny. Cały czas patrzył się w jej oczy, co ją trochę denerwowało.
    -Cóż, tak naprawdę nie znam go zbyt dobrze, przecież o tym wiesz. Mimo że z początku wydał mi się lekko przerażający, w rozmowach ze mną był zawsze uprzejmy.

    O bracie, znasz mnie. Wiesz, że nie mam najmniejszej ochoty wychodzić za mąż. Ale znam swoje obowiązki, więc skoro już koniecznie muszę to zrobić, nie wiem, czy robi mi to wielką różnicę za kogo. Wszyscy mężczyźni są prawie tacy sami...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lip 13, 2014 11:43 am

    - Rozumiem - odparł. - Rozumiem twoje obawy, ale ten ślub był ostatnią wolą naszego zmarłego pana ojca i nie chcę pogwałcić jego ojcowskich praw do wyboru męża dla swojej córki. Myślę, że do ślubu dojdzie, choć postaram się o to, aby odbył się w Dorzeczu. Nie bardzo widzi mi się popłynięcie na Wyspy Żelazne i ucztowanie z tymi niebezpiecznymi, porywczymi ludźmi. Sama dobrze wiesz, jak nie lubię, kiedy ktoś obraża mnie prosto w twarz i liczy na to, że się go przestraszę.
    Wstał i podszedł do okna, by wyjrzeć na zewnątrz. Przez dłuższą chwilę przyglądał się tej mdłej, szarej codzienności, jednocześnie żałując, że już nigdy nie przyjdzie mu jej zaznać.
    - Dzisiaj albo jutro wyjeżdżam do Harrenhal. Pod moją nieobecność zamkiem zajmie się ser Carel. W razie problemów z siostrą zwróć się do niego. To poukładany i twardy człowiek, jeden z najlepszych ludzi ojca. Poradzi sobie z Blanche na wystarczająco długo, bym zdążył wrócić. A, no i nasza siostra ma zakaz wstępu do kruczarni przez dłuższy czas, o czym zdążyłem już uprzedzić straże. Przyszedł do mnie niezbyt miły list od lorda Freya i choć wskazano w nim na ciebie, myślę, że znam prawdziwą sprawczynię tego zamieszania. Freyowie to pamiętliwy i dumny rod, ale kilka obietnic powinno ostudzić ich gniewne nastroje.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Elbereth Tully on Nie Lip 13, 2014 12:11 pm

    -Myślę, że nasz pan ojciec dobrze wiedział, co robi, wybierając mi męża - gdy to mówiła, jej głos drżał. Nagle wróciło wspomnienie ojca, ciepłego i mądrego człowieka, który kochał swe dzieci ponad życie.
    -Cieszę się, że jednak zdecydowałeś się na to, by mój ślub odbył się w Riverrun. Chciałabym dobrze zapamiętać ojczyznę - powiedziała. W jej oczach był jakiś dziwny niepokój. Czyżby bała się nadchodzącej przyszłości? Jeśli nawet tak, to nie mogła nic zrobić. O jej życiu zawsze decydowali, decydują i będą decydować mężczyźni. Smutne...
    -Mam też nadzieję, że Twoja podróż do Harrenhal odbędzie się bez większych problemów. Proszę, przekaż tamtejszemu Lordowi wyrazy szacunku z mojej strony. A o mnie i Blanche nie musisz się martwić. Ser Carel na pewno dobrze wywiążę się ze swoich obowiązków. Jeśli chodzi o ten list, wygląda na to, że nasza siostra postanowiła się na mnie zemścić. Sądzę jednak, że uda Ci się obłaskawić Freyów.
    Zastanawiała się, czy powinna powiedzieć coś jeszcze. Ostatecznie postanowiła nie przeszkadzać bratu i wrócić do swoich zajęć.
    -Leech, jeśli to wszystko, czy mogę już odejść?
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lip 13, 2014 12:17 pm

    - Tak, myślę, że to już wszystko - powiedział i odwrócił się, by ponownie zasiąść przy biurku. - Do zobaczenia wkrótce, kochana siostro. Z pewnością najbliższe wydarzenia wiele zmienią w naszym życiu.
    Znowu zabrał się za listy, wzdychając głośno i otwierając kolejne koperty. To był jednocześnie jeden z najżmudniejszych i najciekawszych obowiązków lorda Dorzecza.  W zasadzie te kawałki zapisanego czarnym tuszem papieru decydowały o wszystkim. Oddajemy swoje tajemnice na własność kraczącym ptakom. Bardzo mądre przyzwyczajenie.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Elbereth Tully on Nie Lip 13, 2014 4:03 pm

    -W takim razie życzę Ci bezproblemowej podróży, drogi bracie. I niech bogowie mają Cię w opiece - wypowiadając ostatnie zdanie, uśmiechnęła się lekko, po czym wstała i skierowała się w stronę drzwi. Tuż przed wyjściem jeszcze raz spojrzała na brata. Ciekawe, co mu teraz chodzi po głowie. Czyżby planował coś większego?
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pią Sie 15, 2014 8:06 pm

    Po wysłaniu kruka Leech skierował się do swojej komnaty. Po drodze mijał dwóch strażników patrolujących korytarze, do których rzekł.. Znajdźcie i przyślijcie do mojej komnaty ser Berica. I to migiem. Żołnierze tylko kiwnęli głowami i ruszyli dalej. Lord wrócił do realizowania poprzedniego celu, jakim było datarcie do swojej komnaty. Gdy wszedł do sali, usiadł na krześle i zaczął kreślić coś na kartce papieru. Po kilku chwilach ktoś zapukał do drzwi. Wejść! Do komnaty wszedł ser Beric, pięćdziesięcio pięcio letni mężczyzna, zaufany doradca jego ojca. Wzywałeś mnie Panie.. Leech wskazał gościowi krzesło obok, przy czym zaczął..Ser Bericu. Wiem, że od ponad trzydziestu lat służysz mojemu rodowi. Dobrą radą służyłeś mojemu Panu Ojcu, także ja korzystam z twoich uwag. Mam dla Ciebie zadanie. Jest ono długie i niebezpieczne. Wymaga kogoś zaufanego. Ty jesteś moją najbardziej zaufaną osobą. Czy podejmiesz się go.. Mężczyzna poruszył się na krześle, chwilę przemyślał i rzekł...Ufam ci Panie, więc podejmę się zadania. Co mam zrobić? Tully ucieszył się, bowiem nie miał nikogo innego kogo mógłby wysłać...Dziękuje że się zgodziłeś. Otóż popłyniesz na Wyspy omówić ślub Nikołaja Grejyoya z naszą Elbereth. Weź ten papier... podsunął kartkę Bericowi...i zrób to co tu zapisałem. Jeżeli będzie trzeba to pokaż ją jedynie Nikołajowi. A i masz tu papier ode mnie z pieczęcią Tullych, który upoważnia cię do wstępu na Wyspy. Rozumiesz.? Gość kiwnął głową na znak aprobaty, wstał i ruszając w stronę drzwi rzekł...Rozumiem. Wyruszę jeszcze dzisiaj. Statek wynajmę w Seagardzie. i wyszedł z komnaty, zostawiając Lorda ze swoimi myślami...
    avatar
    Edwyle Stark

    Liczba postów : 94
    Join date : 27/06/2014
    Skąd : Północ

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Edwyle Stark on Pią Sie 22, 2014 8:59 pm

    Creagan podążał za Lordem Tully do jego komnaty. Strażnik Flinta podążał za nimi i wszedł do pokoju wraz z strażnikiem Lorda.
    - Lordzie Tully, mój pan proponuję... - W tym momencie rozbrzmiał huk na cały zamek, zdezorientowany poseł wyciągnął miecz, a wraz z nim strażnik. - Co to ma znaczyć?! Czy to atak na posła?! - Krzyknął na całą komnatę do której w jednej chwili wbiegli strażnicy Lorda Dorzecza.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Sob Sie 23, 2014 1:08 am

    Po kilku minutach znaleźli się w komnacie. Poseł Starków zaczął przedstawiać propozycję swojego Lorda, gdy nagle dało się słyszeć huk. Głupi posłaniec stwierdził, że to zamach na jego życie. Wyciągnął miecz i zaczął grozić Leechowi. Po chwili do komnaty wbiegli dwaj strażnicy stojący przed drzwiami. Lord Dorzecza tymczasem stał spokojnie czekając, aż Flint się uspokoi. Czyżeś oszalał pośle. Jak mógłbym targnąć się na Twoje życie, przecież przysługuje Ci prawo gościnności, gwardzisto... zwrócił się do jednego z dwóch, którzy wbiegli...Idź szybko zobaczyć co się stało i zamelduj mi niezwłocznie. Pośle.. czy możemy wrócić do naszej rozmowy..?
    avatar
    Edwyle Stark

    Liczba postów : 94
    Join date : 27/06/2014
    Skąd : Północ

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Edwyle Stark on Sob Sie 23, 2014 12:15 pm

    - Więc, co to miało być?! - Włożył miecz do pochwy. - Dorzecze kurwa... - Pomyślał poseł, lecz nie powiedział tego na głos. - Mój pan proponuję ślub jego siostry z tobą oraz pakt o nieagresji. Posag będzie wynosił 5 tysięcy smoków.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Mistrz Gry on Pią Sie 29, 2014 12:12 am

    Nowy maester Riverrun praktycznie wbiegł do komnaty swojego Lorda. Zauważył tam kilku ludzi w barwach Północy, ale był zbyt zajęty by zwrócić na nich uwagę. Chwilę zajęło mu złapanie oddechu.
    - Panie. Twoja siostra, Blanche wypadła przez okno komnaty wypchnięta jakimś wybuchem. - Maester oddychał ciężko, widać było, że biegł całą drogę. - Na szczęście nie stało się nie poważnego, już ją obejrzałem. Prosiła jednak żebym powiadomił ciebie, chciała też zobaczyć siostrę, ale ona chyba już tam jest.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pią Sie 29, 2014 1:09 am

    Lord zastanowił się chwilę i juz miał udzielić odpowiedzi, gdy do komnaty wbiegł maester... A więc znowu ona... co tym razem... pomyślał, po czym podziękował za wiadomość i zwrócił się do posła...Wybacz mi ale musimy przełożyć tę rozmowę na... trochę później. Sprawy rodzinne, muszę iść się tym zająć. Jeden z moich ludzi zaprowadzi cię do komnat gościnnych. Pożegnał wysłańca, po czym skierował się w stronę komnat Blanche, za nim sunęło dwóch gwardzistów...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Nie Wrz 07, 2014 7:53 pm

    Leech wstał wcześnie. Ubrał się i poszedł coś zjeść.  Po śniadaniu wrócił do swojej komnaty, aby przygotować się do ponownego spotkania z posłem, gdy ktoś zapukał do drzwi. Była to jego młodsza siostra Elbereth... Witaj Siostro, czemu zawdzięczam twoją wizytę..? zapytał. Beth opowiedziała bratu o Rodricu, o tym, kim tak naprawdę jest. Powiedziała mu też, że Rodric czeka na niego w Sali Tronowej. Potem wspomniała, że ma jeszcze do niego jedną sprawę, ale musi ona poczekać. Leech ostatecznie zgodził się pójść do sali tronowej...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Pon Wrz 08, 2014 4:48 pm

    Rozkazał wezwać do swojej komnaty maestra i dowódcę gwardii. Po tym wrócił do swoich komnat. Po kilku minutach zjawił się dowódca a po nim maester. Leech rozkazał zamknąć drzwi...Panowie, za godzinę wyjeżdżam wraz z Elbereth do Królewskiej Przystani. Dostałem wezwanie od Króla... Teraz ściszył głos... Maestrze zajmij się przez ten czas Blanch. Tylko uważaj na nią, jest skłonna do wielu rzeczy. Niech tak samo uważa gwardzista, który będzie ją pilnował cały czas, w jej komnacie i nie tylko. Jeżeli będzie sprawiać kłopoty, ma ją uspokoić... Maester pokłonił się i wyszedł zamykając drzwi. Lord wskazał stołek dowódcy. Gdy ten usiadł, zaczął mówić bardzo cicho...Jest jeszcze jedna ważna sprawa. Macie złapać tego szczeniaka, bękarta Blanche i przyprowadźcie go na dziedziniec. Pojedzie z nami. Jeżeli będzie stawiał opór, skończcie z nim. Blanche powiedzcie, że dowiedział się o jej próbie samobójstwa i postanowił wyjechać. To przez niego ona taka jest. Co do Blanche, to ma leżeć cały czas w łóżku i leczyć się, aż do naszego powrotu. Przed jej komnatą ma stać dwóch strażników, a w środku jeden. Powinniśmy wrócić za jakiś tydzień. Przygotuj też 100 ludzi dla nas. Rozumiesz..? Kapitan skinął głową i odparł tak samo cicho...Dobry plan Panie. Też nie przepadam za tym szczylem. To będzie prawdziwa przyjemność. Już wykonuję rozkaz. Dla Lady Blanche wybiorę najlepszego i najlepiej zbudowanego gwardzistę. Dowódca wyszedł z komnaty i udał się wypełnić zadanie...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Leech Tully on Wto Lut 10, 2015 8:23 pm

    Jesień, 20 stycznia 282 roku

    Następnego dnia wstał dość późno. Dawno nie spał tak długo. Ostatni raz, gdy nie był jeszcze Lordem Dorzecza. Musiał przyznać, że był wypoczęty. Po zjedzeniu śniadania ponownie siedział nad stawami, gdy przypomniał sobie, iż jest jeszcze jedna ważna sprawa. Wezwał do siebie ser Berica. Po kilku minutach obaj byli  komnacie. Wskazał mężczyźnie stołek obok i rzekł... ser Bericu. Oto pierwszy rozkaz dla was. Przygotujecie ślub Ceglyny i Piryta Freya. Odbędzie się on 20 lutego w Riverrun. Poza tym, młody Frey zostanie on moim giermkiem. W organizacji powinna pomóc wam Beth, jak tylko wróci. Zaproście wszystkich naszych lordów, najważniejszych lordów Zachodu. Ja wyślę listy do Białego Portu, Bliźniaków, Doliny, Wysogrodu, na Wyspy i osobiście zaproszę króla.  Jutro wracam do Królewskiej Przystani... przedstawił rozkazy na najbliższy czas.
    - Dobrze. Wszystko przygotujemy. Za pozwoleniem... Lord Nikolaj nie żyje. Lady Elbereth znów jest wolna. Musisz panie zadbać o nią, jak i o dobro Dorzecza...
    - Tak wiem to Bericu. Tylko, że jeszcze nad tym w ogóle nie myślałem... odpowiedział Leech.
    - Jeśli pozwolisz. Na ślubie króla Twoja siostra rozmawiała z pewnym, przystojnym młodzieńcem. Myślę, że powinieneś się mu przyjrzeć panie... zaproponował starszy mężczyzna. Leszek dobrze wiedział o kogo chodzi. Był to młody Lew, Jason Lannister. Wydawał się być dobrym kandydatem. Był Lannisterem i dziedzicem Lannisportu, więc Beth miałaby zapewnioną przyszłość, a Dorzecze ważnego sojusznika. To było warte zastanowienia... Wiem o kogo Ci chodzi Bericu. I zgodzę się, wart jest zastanowienia. Dziękuję Ci. Możesz odejść... odpowiedział.

    Po chwili starszy mężczyzna wyszedł zostawiając Leecha z jego myślami. Tully posiedział jeszcze jakiś czas, po czym udał się wysłać kolejne kruki...

    Sponsored content

    Re: Komnata Lorda Dorzecza

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lis 18, 2018 3:13 am