Forum aktualnie zamknięte.


    Rejs na Tarth

    Share
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sob Lip 12, 2014 10:50 am

    Orszak Książęcy, już nieco mniej liczny jechał cały dzień w dół rzeki Wyl. Mury zamku ukazały im się na horyzoncie tuż przed południem, na miejscu byli godzinę później. Przez całą drogę z Vulture's Rost odczuwali skutki nieustannie wiejącego wiatru prosto w ich twarze. Powietrze było ciężkie, przesycone solą morską.
    Gdy wjechali na dziedziniec zamku, powitał ich Lord Wyl.
    - Witaj Książę w moim zamku. - Powiedział Lord pochylając się. Elijah przeszedł od razu do rzeczy.
    - Ilu zebrałeś?
    - 2000 tak jak prosiłeś, wszyscy czekają na przystani.
    - Niech wchodzą na pokłady, wypływamy za godzinę.
    - Nie chcesz najpierw odpocząć Książę? Jechałeś z Wysogrodu kilka dni. - Odparł Lord Wyl lekko zdziwiony całym pośpiechem. Elijah westchnął głośno.
    - Nie ma na to czasu. Odpocznę sobie na statku. - Książę skierował się w stronę wejścia do zamku. Zrobił trzy kroki, po czym gwałtownie się odwrócił i powiedział:
    - Aha, i jeszcze jedno. Za jakiś tydzień będzie tu około 8000 żołnierzy z całego regionu Czerwonych Gór. - Lord Wyl wyraźnie się zdziwił. Jego twarz zmieniła się na bardziej dociekliwą. - Macie być gotowi w każdej chwili uderzyć na Blackhaven.
    Lord Wyl uniósł brwi.
    - Blackhaven? Teraz? Jesteś pewny Książę? Na pewno doślą posiłki z Końca Burzy.
    - Nie doślą - uwierz mi. - Uśmiech Elijah zdradzał ogromną pewność siebie. Czuł że następny miesiąc będzie miesiącem chwały. - Wreszcie odzyskamy Dornijskie Pogranicze, raz na zawsze. - Lord Wyl uniósł głowę, poczuł dokładnie to samo co Elijah.
    - Skoro Ty Panie zmierzasz na Tarth to tutaj kto będzie dowodził? - Wyl miał ogromna nadzieję że Książę powie "Ty Wyl, jesteś najlepszym taktykiem w Dorne". Po odpowiedzi nie krył zdziwienia:
    - Za około 2 dni przybędzie tu Nexeris z Lemonwood. Zna wszystkie moje plany. Jak tu dotrze, macie traktować ją jak Królową, zrozumiano? - Gdyby było to inne miejsce w Westeros, Lord Wyl natychmiast by zaprotestował i powiedział "Nie będę podlegał kobiecie!", w Dorne natomiast panowały inne zwyczaje. Mężczyźni nie czuli się poniżani gdy musieli wykonywać rozkazy kobiet. Tą "tolerancje" zapoczątkowała Nymeria, gry przybyła z Essos ze swoją flotą.
    - I jeszcze jedno: Bez względu na to co się stanie macie czekać na mój rozkaz. Zabraniam samowolki! - Powiedział Elijah patrząc prosto w oczy Wyla. Ten kiwnął głową twierdząco. Książę udał się do zamku aby chwilę odetchnąć i dobrze zjeść przed rejsem na Tarth. 'Mam nadzieję że Dustin i Jamie wykonają swoje części planu" - Pomyślał.

    GODZINĘ PÓŹNIEJ

    Elijah stawiając swoje pierwsze kroki na przystani w Wyl zobaczył Dornijskich żołnierzy którzy kończyli wchodzenie na pokłady statków. Mieli lekkie zbroje ze skór i materiału, pokryte nielicznymi błyszczącymi w słońcu metalowymi elementami, wykonanymi najczęściej z miedzi lub czerwonego złota. 400 zbrojni było wyposażonych w długie sięgające do dwóch metrów partyzany. Każdy z nich miał również miecz przy pasie. Dornijczycy najczęściej używali lekkich saber lub sejmitarów, co pozwalało na walkę dwiema broniami na raz. Nie byli jednak szkoleni w takiej walce. Łucznicy piesi, w przeciwieństwie do tych konnych używali długich łuków kompozytowych wykonanych z drewna jesionu lub hebanu przełożonych kompozytem z kości słoniowej.
    Elijah wszedł na pokład największego statku i rozkazał jego kapitanowi podnieść kotwicę. Wiał typowo morski, słony wiatr. Słońce było jeszcze wysoko.
    - Jeśli pogoda dopisze, będziemy na Tarth za trzy dni, może szybciej - Powiedział kapitan. Elijah kiwnął głową. "Doskonale"


    Ostatnio zmieniony przez Elijah Martell dnia Pon Lip 14, 2014 1:33 am, w całości zmieniany 3 razy
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sob Lip 12, 2014 9:24 pm

    Elijah wszedł pod pokład i o mało nie nadepnął szczura gdy stawiał stopę na ostatnim stopniu. Szczur był wielki, największy jakiego Książę do tej pory widział. Zwierzę nie czuło lęku, widać było iż przebywa na statku od dłuższego czasu.
    Żołnierze byli w dobrych nastrojach. Śpiewali "Żonę Dornijską" już od kilkunastu minut i Elijah chciał zobaczyć co wprawia ich w taki nastrój.
    Statek nieustannie smagany był przez fale i silny morski wiatr. Niektórzy żołnierze nie byli do tego przyzwyczajeni. Jednak stanowili małą część wszystkich na statku. Większość pochodziła z Wyl, miasta portowego. Podróże morskie były dla nich codziennością.
    - Jak widzisz Książę, morale wysokie. - Powiedział kapitan statku który wszedł tu za nim. Elijah zaśmiał się i odparł:
    - Widzę! - powiedział siadając na schodach. Żołnierze przez gwar i hałas nie zauważyli ich obecności. - Wiesz, być może nie będą musieli walczyć na Tarth. Mam pomysł na zdobycie zamku bez walki.
    - Nie wiem czy to taka dobra wiadomość Panie, oni aż rwą się do bitki. - Kapitan mówił spokojnie i wyjątkowo kulturalnie. Nie pasował Księciu na to stanowisko, był zwyczajnie zbyt mądry na marynarza, ale może to dlatego że Elijah nie spotkał ich w życiu zbyt wiele?
    Elijah wszedł z powrotem na pokład razem z kapitanem. Podeszli do dziobowej części statku.
    - Jak się nazywasz dobry człowieku? - Spytał Książę
    - Nolan Panie
    - A więc, Nolan - może interesuje cię praca na zamku książęcym?
    Nolan spojrzał na księcia i spytał z niedowierzaniem w głosie:
    - A co miałbym tam dla ciebie robić Panie?
    - Jeszcze nie wiem, wiem tylko że tu się marnujesz.
    - Z całym szacunkiem Książę ale chciałbym odmówić. Spędziłem na tej łajbie połowę życia i nie opuszczę jej.
    Książę pomyślał iż tym bardziej by mu się przydał na dworze... taka wierność jest rzadko spotykana.
    - Doceniam to i nie będę cię zmuszał. A przy okazji - ile jeszcze do Tarth?
    - Jesteśmy w połowie drogi Książę, aha i dziękuję za uszanowanie mojej woli.

    Podróż mijała spokojnie. Z podpokładu jeszcze przez kilka godzin słychać było śpiewy.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Pon Lip 14, 2014 11:04 pm

    POWRÓT DO WYL

    Wieczór. Słońce było nisko. Powoli zaczęło łączyć się z horyzontem. Niebo nabrało czerwonego koloru. Woda była spokojna dzięki niemal bezwietrznej pogodzie.
    Elijah leżał w kajucie i myślał. "Pewnie Nex już zaczęła oblężenie".
    Nexeris znana jako Nexeris z Lemonwood była dawną przyjaciółką Księcia. Jest wysoką kobietą o czarnych włosach i zielonych oczach. Poznali się 4 lata temu w Qohorze. Dowodziła oddziałem drugich synów w walce przeciw przeważającym siłą Dothraków. Gdyby nie jej geniusz taktyczny, najemnicy zostaliby wybici w pień. Potem ćwiczyli razem wodny taniec. Przez lata poznali się bardzo dobrze i byli dość blisko. Potem gdy Elijah został wezwany aby objąć władzę w Dorne, rozstali się, lecz zaledwie na kilka miesięcy. Elijah sprowadził ją gdy dowiedział się iż może dojść do oblężenia Blackhaven. Ufał jej bezgranicznie.
    "Blackhaven to dla niej pestka" - Pomyślał Elijah. Zebrało mu się na wspomnienia z Essos. Miał tam dobre i spokojne życie. Zaczął trochę za nim tęsknić.

    Rejs mijał spokojnie.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Lip 16, 2014 12:58 am

    Na wybrzeżu było spokojnie. W powietrzu unosił się zapach ryb. Słońce właśnie wstawało znad Morza Dornijskiego. Elijah szedł po pomoście w przystani. Żołnierze zaczęli wychodzić za nim. Elijah miał dzisiaj spotkać się z kuzynką Manuelą do której wysłał list dwa dni temu na morzu. Książę skierował się do stajni gdzie czekał jego koń Płomień, którego nie widział prawie tydzień. Płomyk zarżał radośnie na widok Elijah, ten poklepał go po szyi i pogładził po grzbiecie. Po czym wrócił na statek do swej kajuty aby jeszcze chwilę się zdrzemnąć.
    W południe mieli wyruszyć do Blackhaven aby pomóc w oblężeniu.


    Ostatnio zmieniony przez Elijah Martell dnia Sro Lip 16, 2014 1:17 am, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Manuela

    Liczba postów : 19
    Join date : 15/07/2014

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Manuela on Sro Lip 16, 2014 1:12 am

    Jej spokojne i miłe chwile minęły jak pęknięta bańka mydlana. Musiała wyjść z Wodnych ogrodów i za pomocą służby spakowała swoje rzeczy. Miecz umieściła u pasa, a sztylety na udach, jeden po każdej stronie. Ze sobą wzięła również kilka niezbędnych rzeczy do jakiś ewentualnych opatrunków. Pakowanie nie zajęło jej zbyt wiele czasu, kiedy tylko miała cały niezbędny ekwipunek wyszła i przyczepiła bagaż na bokach konia. Wsiadła na konia po czym konno wybrała się na półwyspy Tatrh. Na sobie miała standardową tunikę sięgającą za pośladki, skórzane wygodne spodnie tak samo jak buty.
    Kiedy tylko dotarła na miejsce jej oczom ukazał się statek zatrzymała swoje towarzysza. Zsiadła z konia po czym trzymając za lejce pociągnęła go bliżej w stronę wody. Po chwili kiedy była dość blisko zawiązała konia na jednym z drzew. Następnie weszła na statek nie widząc nigdzie swojego kuzyna.
    -P-pani co tutaj robisz ?
    Spytał się jeden z ludzi, wyglądał jak majtek, albo ktoś podobny. Spojrzała na niego złowrogo przez co ten cicho pisnął nie mówiąc nic więcej. Nie miała specjalnie ochoty na rozmowę jednak chciała znaleźć swego kuzyna
    -Gdzie znajdę Elijah Martell ?
    Powiedziała beznamiętnie patrząc na mężczyznę.
    -Jest w s-swej kajucie.
    -Prowadź.
    Powiedziała do niego po czym poszła za mężczyzną, w między czasie katem oka oglądała to co ją otaczało. Po chwili kiedy wskazał jej odpowiednie drzwi zniknął bez słowa. Dziewczyna zaś pewnie i głośno zapukała kilkakrotnie w kajutę czekając na odpowiedź.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Lip 16, 2014 11:44 am

    Książę usłyszał głośne pukanie do drzwi swojej kajuty. Wstał z łóżka, założył swój czarno-czerwony płaszcz i udał się w kierunku drzwi. Przed drzwiami stała Manuela której wyczekiwał. Nie sądził iż przybędzie tak szybko. Widocznie ma duży zapał do walki.
    Książę uśmiechnął się i powitał kuzynkę słowami:
    - Kopę lat Manuela! - Elijah otworzył szerzej drzwi, zauważył  że kuzynka przyszła do niego w pełni uzbrojona i gotowa do walki. - Wejdź, wyjaśnię ci dlaczego cię wezwałem. - Wskazał na jedno z krzeseł.
    Elijah zastanawiał się czy Manuela się zgodzi na jego plan. Był dosyć ryzykowny, jednak wierzył w umiejętności kuzynki i ufał jej.
    - Otóż Manuelo... mam pewien plan jak zdobyć Blackhaven podstępem. Muszę tylko wiedzieć czy jesteś gotowa podjąć ryzykowną misję?
    Elijah wyczekiwał odpowiedzi. Ten plan naprawdę mógł się udać.
    avatar
    Manuela

    Liczba postów : 19
    Join date : 15/07/2014

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Manuela on Sro Lip 16, 2014 1:04 pm

    W oczekiwaniu na otwarcie jej drzwi rozejrzała się po okolicy, gdyby miała tutaj jeszcze przyjść w przyszłości. Kiedy drzwi otworzyły się i zobaczyła kuzyna lekko się uśmiechnęła słysząc dość miłe powitanie.
    - Kopę lat Elijah
    Przywitała się po czym weszła do środka, niby to bezinteresownie zaczęła rozglądać się w środku by po chwili zasiąść na wskazanym miejscu. Założyła nogę na nogę słuchając tego co do powiedzenia ma jej kuzyn. Kiedy skończył mówić uniosła jedną brew do góry.
    - Blackhaven ? Całkiem interesujące miejsce sobie wybrałeś kuzynie. O jaki podstęp chodzi ? Mam nadzieję iż nie będę grać tam roli głównej.
    Odpowiedziała po chwili z niezauważalnym lekkim uśmiechem na ustach. Co prawda podstępni są jej znane jednak brać udziału, nie brała. Nie bała się. Po części ciekawił ją fakt co kombinuje Elijah.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Lip 16, 2014 2:41 pm

    - Jak pewnie wiesz, Blackhaven jest oblegane już od dwóch dni. Za godzinę wyruszamy aby wspomóc oblężenie. Widok naszych posiłków powinien złamać ducha obrońców. - Elijah chwycił małą mapę Dornijskiego Pogranicza i położył ją na stoliku między łóżkiem a krzesłem na którym siedziała Manuela. - Ale na wypadek gdyby to nie wystarczyło, obmyśliłem pewien plan. I tu zaczyna się twoja rola kuzynko. Podczas gdy my będziemy szturmować ich bramę, ty wraz z dwoma ludźmi objedziesz zamek szerokim łukiem, tak aby was nie zauważyli. Gdy będziecie już przy północnych murach, wespniecie się na nie po linach i udacie się do północno-wschodniej bramy. -Elijah narysował palcem na mapie drogę po której Manuela miała objechać zamek. - Większość ludzi Jeleni będzie bronić południowych murów. Nie powinniście więc napotkać dużego oporu. Zadanie jest proste: macie otworzyć bramę od środka. My zadbamy aby odwrócić ich uwagę siejąc jak największy chaos w południowej części twierdzy.
    Zadanie brzmiało prosto, jednak wiązało się z pewnym ryzykiem.
    Elijah czekał na odpowiedź, był pewny iż Manuela się zgodzi. Było po niej widać iż rwała się do walki.
    avatar
    Manuela

    Liczba postów : 19
    Join date : 15/07/2014

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Manuela on Sro Lip 16, 2014 2:54 pm

    Tak naprawdę od dawna nie miała jeszcze okazji powalczyć więc była by to dla niej całkiem dobra rozgrzewka. Wsłuchiwała się w milczeniu tego co mówił kuzyn. Przyglądała się temu co jej pokazywał, a gdy skończył mówić wyprostowała się i skrzyżowała ręce pod piersiami. - Otwarcie bramy od środka Hm... Sprawa wydaje się prosta, jednak kuzynie dobrze to zaplanowałeś. Mam nadzieję, że przydzielisz mi jakiś dobrych ludzi, a nie przydupasów co będę musiała bronić. W tym momencie zmarszczyła brwi patrząc lekko spod byka co oczywiście nie było jej zamiarem. - A więc skoro mam otworzyć bramę przyda się miecz i ewentualnie łuk. W tym momencie mówiła bardziej do siebie niż do kuzyna, przez co na głos mówiła czego sama potrzebuje. -Mam nadzieję, iż masz stajnię dla mojego konia, bo jeżeli nie muszę wyciągnąć ekwipunek, który zabrałam ze sobą. Dodała po chwili, fakt może i na to nie wyglądała, ale potrzebowała więcej adrenaliny w żyłach, jednocześnie wypowiadając te zdania zgodziła się na spisek Elijah.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Lip 16, 2014 3:19 pm

    - Twój koń ci się przyda. Za chwilę wyruszamy. Muszę wcześniej spotkać się z dowódcami oblężenia i powiedzieć im o naszej akcji. - Elijah wstał i skierował się do przystani. - Co do ludzi to nie martw się. Wybrałem najlepszych. Byli ze mną na Tarth i widziałem ich w walce. - szli koło siebie po pomoście na przystani. Elijah bo dłuższej chwili zapytał:
    - Jesteś pewna że chcesz to zrobić? To dość niebezpieczne.
    avatar
    Manuela

    Liczba postów : 19
    Join date : 15/07/2014

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Manuela on Sro Lip 16, 2014 3:27 pm

    -Zaraz ? Jakże to miłe. Na jej ustach zawitał niewielki uśmieszek. -Najlepsi. Wierzę na słowo. Na jego pytanie z jej ust wydobył się ciche parsknięcie. -Niebezpieczeństwo to moje drogie imię. Nie zwlekajmy. Ostatnio za mało ma wrażeń, a potrzeba jej coś co choć trochę podniesie jej ekscytacje w żyłach. Miała nadzieję, że może tym razem będzie interesująca zabawa.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Lip 16, 2014 9:45 pm

    Wsiedli na swoje konie i udali się do bram. Potem czekała ich całodniowa jazda na północ ku Blachhaven.
    Do tematu::

    Sponsored content

    Re: Rejs na Tarth

    Pisanie by Sponsored content

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Czw Sie 16, 2018 6:37 am