Forum aktualnie zamknięte.


    Sala jadalna.

    Share
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 16, 2014 3:47 pm

    Całkiem, duża sala. Może pomieścić kilkadziesiąt osób. Obok sali znajduje się kuchnia gdzie na bieżąco przygotowane są rozmaite posiłki. Na ścianach jadali wiszą dwa wielkie gobeliny z herbem Freyów. Czyli rysunkiem bliźniaków. Po środku znajduje się wielki stół do biesiad.
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 16, 2014 4:05 pm

    Karchis wraz ze swoim gościem weszli do sali jadalnej, gdzie wcześniej przebywał. Oboje wygodnie usiedli. Frey pokazał ręką, aby podano coś do jedzenia przybyszowi oraz picia. A jemu samemu tylko wino. Na początku zapanowała grobowa cisza. Lord wziął łyk wina i przyglądał się Bathorowi. W końcu postanowił przerwać ciszę.
    - Więc nazywasz się Bathor? I jesteś panem siwej skały oraz dowódcą szarych towarzyszy? Słyszałem, że ktoś taki służył zmarłemu już Starkowi. Jednak nie byłem co do tego pewien. Cóż postanowiłeś odłączyć się od północy po śmierci Lorda? Widzę, że, skoro jesteś tu, to nie chcesz być pod rozkazami tego gówniarza co teraz ma rządzić. Mogę się spytać, gdzie dokładnie jedziesz? A tak po za tym co teraz będziesz robił? Znowu przyłączysz się do jakiegoś Lorda? Z tego co wiem, to masz z dwa i pół tysiąca armii. A sam raczej Westeros nie podbijesz.Czekał na odpowiedź przybysza z niecierpliwością. Na pewno jego gość wiedział, że bez pytań się nie obejdzie. Wziął spokojnie kolejny łyk i czekał.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 16, 2014 4:30 pm

    Słuchał uważnie swojego gościa. Nie podobał mu się pomysł, że jedzie do królewskiej przystani. Jest byłym sojusznikiem Starków. Frey wątpił, żeby Jurgen mu tak, po prostu darował. Był zdolny zabić Baratheona, to będzie zdolny zabić dowódcę najemników. Musiał czym prędzej oddalić go od tego pomysłu. Zastanawiał się chwile, jednak nic nie przychodziło mu do głowy.
    - Nie radzę ci Bathorze jechać do królewskiej przystani. Myślisz, że Jurgen o tak sobie puści byłego sojusznika Północy. Nie zapominaj, że Starkowie nadal są przeciw jemu. Zabił jelenia, to, co mu szkodzi zamordować dowódcę najemników? Masz małe szanse, że przeżyjesz. Nie lepiej gdzieś poczekać, aż, Martell wróci do swojej siedziby i wyruszyć do niego? Byłoby, to sto razy bezpieczniejsze i korzystniejsze. W czerwonej twierdzy jest więcej szpiegów niż ci się zdaje. Tam, każdy może, nim być uwierz mi. Długo już jestem na tym świecie. Więc, też dużo widziałem. Ciekawe, czy znajdziesz sojuszników. Z lordem można powiedzieć, że byłbyś bezpieczniejszy. A jak dalej chcesz jechać do królewskiej przystani, to nie zapominaj, że na drodze stoję ci tylko ja z przeprawą. Więc co ja z tego będę miał?
    Po skończeniu przemowy upoił kolejny łyk.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 16, 2014 4:49 pm

    Karchis od razu wiedział kogo mu doradzić. Jednak nie chciał go do niczego zmuszać.
    - Bardzo opłacałby ci się sojusz z Tyrellami. Mają oni żyzne pola oraz złoto. Mam, też drugą propozycję. Dorzecze. Pewnie pomyślisz, że chcę cię przeciągnąć na swoją stronę. Powiem ci, iż nie mam takiego zamiaru. My też posiadamy żyzne pola, podobnie jak Tyrellowie. Zresztą, to jest twój wybór. Przynajmniej mamy lepszy klimat niż północ, na której żyłeś dotychczas.
    Wziął kolejny łyk wina i czekał na odpowiedź.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 16, 2014 5:16 pm

    Nawet się ucieszył jak usłyszał, że są jakieś szansę na to , żeby przeszedł na stronę dorzecza. Wiedział, iż Karchisa lord nie potraktował dobrze, ale miał zamiar mówić o, nim jak najlepiej.
    - Nie mogę ci zbyt dużo powiedzieć jak traktuję. Jednych traktuje, inaczej niż drugich. Zresztą u każdego tak jest. Ogółem jest dobrze. Dobrze, by było mieć takiego sojusznika jak ty Bathorze. Mogę się założyć, że szybko zyskałbyś jakieś ziemie.
    Gdy wypił całe wino pokazał służce, aby zabrała puchar i nic więcej mu już nie podawała.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sob Lip 19, 2014 1:08 am

    Gdy już było po audiencji Karchis od razu udał się do swoich komnat. Tam umył się, przebrał ciuchy i ruszył do jadalni. Na początku był tam sam nie licząc służek. One podały mu coś do jedzenia oraz picia. Nie musiał długo czekać. Jak przyszedł Bathor stół był już wyładowany jedzeniem. Słuchał Bathora i był ciekawy co on tam ma na myśli.
    - Dochowam tajemnicy Bathorze. A co do ziem i zarobku. Frey nigdy nie pogardzi czymś takim.
    Upił łyk wina i czekał na odpowiedź
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Nie Lip 20, 2014 11:08 pm

    Ucieszyła go wieść, że weźmie udział w podboju północy. Jednak jego twarz pozostawała nadal kamienna nic nie można było z niej wywnioskować. Martwił się, też pewną sprawą. Przecież bez pozwolenia Tullego nic nie mógł zrobić. A on najwyraźniej miał gdzieś Freyów. Nie odpisywał na list, któryś tydzień z kolei. Mógł też poprosić go Nikolaj, ale nie wziął jeszcze sobie za żonę Tullównej. Był trochę w kiepskiej sytuacji. A może, to właściwy czas, by zmienić lorda Dorzecza? I na jego miejsce dać kogoś innego. Myślał co się stanie jak sam wystąpi tylko do buntu. Leech zgniótł, by go wtedy, jak robaka.
    - Sam nie wiem Bathorze. Jak wiesz jestem Wasalem. Więc, sam mogę gówno zrobić. Cóż, chociaż Pstrąg ma mnie gdzieś. Najpierw mnie obraził w liście, a teraz nie odpisuje już ładne dwa albo trzy tygodnie. Muszę chyba działać bez jego zgody. Najwidoczniej Tullowie srają na Freyów. Może, to czas, by zmienić pana Dorzecza. Ruszę na Fosę, ale kto kazał ci prosić mnie o pomoc?
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Nie Lip 20, 2014 11:59 pm

    Już wiedział kto to kazał zrobić, więc już mu wystarczyło informacji.
    - Dobrze, ja wchodzę w to. A teraz powiedz, co to za sposób. Jestem bardzo ciekawy Bathorze. Jeszcze jedna sprawa. Nie wiem, czy sam dam radę Fosie. Mam jedynie pięć tysięcy wojaków. Tysiąc zostanie w bliźniakach, a reszta ruszy ze mną.
    Wziął kęsa mięsa i przepił winem. Czekał cierpliwie na odpowiedź Sahara, dowódcy Szarych Towarzyszy.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Wto Lip 29, 2014 11:37 pm

    Uśmiechnął się szyderczo. Pomyślał sobie o nowych ziemiach. Freyowie stali, by się dzięki temu potężniejsi. Nawet Tully mógłby się, wtedy bać i to poważnie.
    - Dobrze wiesz, że Kraken jeszcze nie wziął za żonę Tullównej. Jestem nadal uziemiony. Zresztą wchodzę w, to. Może się udać. Jednak chcę tereny od Fosy aż po bliźniaki. Takie są moje warunki.
    Upił łyk wina i z niecierpliwością czekał na odpowiedź Bathora. Był zafascynowany, że ma okazję zdobyć nowe ziemie.
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sro Lip 30, 2014 12:41 am

    Jak Sahar wyszedł Karchis nadal siedział i marzył o sławie. Dokończył puchar z winem oraz pieczywo, po czym wyszedł. Skierował się do swojej sali. Tam czekała już balia z ciepłą wodą. Frey rozebrał się i spokojnie wszedł do wody. Nagle do pokoju wparowała służką. Gdy zobaczyła nagiego Lorda w wodzie cała się zaczerwieniła i wyszła. On zaś się umył w, krótkim czasie. Ubrał na siebie koszulę do spania oraz bieliznę. Wskoczył do wygodnego łoża. Tego mu brakowało. Był zmęczony prawie całym dniem audiencji. Moje stare kości. Robi się powoli ze mnie dziadek. O cholera boli mnie wszystko. A co, dopiero jak dojdzie do bitwy. Rozmyślał jeszcze chwilę nad sprawą Tullych i północy. Jednak po chwili zasnął.
    avatar
    Piryt Frey
    Moderator

    Liczba postów : 46
    Join date : 20/10/2014
    Age : 23
    Skąd : Bliźniaki

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Piryt Frey on Pon Paź 27, 2014 8:45 pm

    Rządzenie nie jest dla mnie.
    Piryt nadzorował przygotowania do uczty powitalnej dla ojca stojąc po środku zgiełku na sali jadalnej z pucharem wina w ręku. Siorbał je powoli doglądając pracy służby. Zapowiadało się skromnie, ale tak miało być. Zaproszeni byli sami mieszkańcy grodu. Głównym daniem miał być dzik, którego upolowanie zlecił dziś rano młodzieniec. Kucharze mieli wolną rękę co do przystawki i deseru. Młodzieniec ściągnął nawet minstrela, który błąkał się po Dorzeczu szukając pracy.
    Młody lord usiadł na swoim honorowym miejscu (pomiędzy miejscem ojca a siostry.) i odłożył puchar. Mimo że nie wypił tyle, w głowie mu dudniło. Może maester miał rację?
    Niebawem dostał znak, że lord Przeprawy wrócił. Powinien wstać, by udać się na dziedziniec i go powitać, ale nie mógł wstać. Zlecił służbie przyprowadzenie lorda tutaj i rozpoczęcie uczty.
    Przymknął usta dłońmi i chuchnął, sprawdzając czy mocno czuć wino. Czuć. Mimo to czuł się trzeźwy.
    Widząc, że Karchis wchodzi do sali z maestrem i biegającą wesoło córką, wstał z miejsca zachowując równowagę i powiedział uroczyście:
    -Witaj panie ojcze. Wyczekujemy Cię już od rana.- Zauważył jednak surową minę ojca. Co tamten starzec zdążył mu nagadać?!
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Pon Paź 27, 2014 9:14 pm

    Karchis stał jeszcze jakiś czas na dziedzińcu i rozmawiał z Eskelem na różne sprawy. W tych sprawach znalazł się również Piryt, który ponoć nie żałował sobie alkoholu podczas nieobecności swego ojca. Frey w głębi się już zdenerwował. Postanowił jednak , że jutro porozmawia na ten temat z swoim synem. Szedł z mayestrem przez korytarz nadal prowadząc rozmowę. Stanęli obok pokoju lorda. Otworzył drzwi i kazał zaczekać chwile swojemu słudze, jak i przyjacielowi. Wszedł prędko do środka, gdzie czekał na niego giermek. Ten pomógł mu szybko zdjąć jego zbroję. Następnie założył skórzane spodnie, buty oraz kamizelkę, do tego przypiął pelerynę z herbem rodu Freyów. Przy pasie, zaś przypiął jak zawsze swój ukochany miecz. Wyszedł z komnaty i ruszył wraz z mayestrem i służbą w kierunku sali jadalnej. Wkroczył dumnym krokiem, gdzie czekali już na nich goście. Z daleka zauważył, że jego syn, ledwo się podnosi z swojego miejsca. Jak tylko podszedł bliżej od razu wyczuł alkohol. I wiadomo było, iż pił więcej niż jeden kielich. Co za bezczelny gno... O nie, nie przejdzie mu, to płazem. Stanął bokiem do swojego syna, po czym rzekł cicho, tak, żeby tylko on słyszał.
    - Widać, jaki z ciebie Lord synu. Opić się i to jeszcze, aż tak. Nie myśl sobie, że ci to podaruje. Nie spodziewałem się tego po tobie. Zawiodłeś mnie. Jeśli jeszcze, choć raz dotkniesz dzisiaj pucharu z winem na tej uczcie, pożałujesz tego srogo. A jutro i tak sobie porozmawiamy.
    Po skończeniu wypowiedzi siadł z poważną miną na swoim miejscu i zaraz po przyniesieniu jakiegoś posiłku zaczął zajadać oraz przepijać winem w małym pucharze.
    avatar
    Piryt Frey
    Moderator

    Liczba postów : 46
    Join date : 20/10/2014
    Age : 23
    Skąd : Bliźniaki

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Piryt Frey on Pon Paź 27, 2014 9:37 pm

    Gdy Karchis zmierzał do niego, Piryt odsunął od siebie puchar. I tak za późno. Za ojcem kroczył Eskel, który spojrzał na młodzieńca beznamiętnie. Widząc tę dwójkę razem już wiedział co go czeka. Gdy lord dotarł na miejsce od razu go skarcił. Starał się to zrobić po kryjomu, ale mina Piryta i tak zdradzała wszystko.
    - A-ale...- Uciął, gdyż pan ojciec usiadł na krześle. Najwyraźniej nie miał ochoty na żadne wyjaśnienia, tym bardziej teraz. Młodzieniec zawtórował mu, zajmując swoje miejsce. Cały apetyt mu przepadł, nawet widok ociekającą w tłuszczu dziczyznę go nie ruszył. Teraz dopiero bym się napił. Próbując zachować twarz zaczął dziamkać widelcem mięso na talerzu.
    Spojrzał raz jeszcze na pana ojca. Nadal nie wyglądał na zadowolonego, więc Piryt postanowił że nie będzie się dziś odzywać. W końcu wyprawił tę całą ucztę dla Karchisa. Chciał aby ten poczuł się wyjątkowo. Westchnął i odwrócił się do siostry, która wesoło zajadała się ciasteczkami, które miały być dopiero na deser, no ale kto by jej odmówił słodyczy? Przynajmniej jedna osoba jest zadowolona.
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Sob Lut 21, 2015 9:55 pm

    29 styczni, 282 roku

    Siedział w jadalni, jak co rano. Jedząc swoje śniadanie, składające się z Bekonu,chleba, zupy, której nie znał nazwy oraz kielichu wina. Rozmyślał o ślubie swego jedynego syna Piryta. Hmm Tully, to dobra partia. Będziemy wysoko w Riverun i żaden lord nie będzie mógł nic z tym zrobić. To się mi udało, ciekawo też, czy ta panna jest ładna. Zresztą, czy , to ma znaczenie? I tak ją poślubi i tak, spłodzi dziecko i będzie dobrze. W tym momencie pokazał jednemu strażnikowi, aby podszedł. Przestał stać na baczność, po czym szybko ruszył ku lordowi. Obok złożył pokłon, oczekując rozkazu. Karchis zaś otarł usta. Powiódł wzrokiem po strażniku ubranym w zbroję z herbem Freyów.
    - Wezwij tu mego syna, a i dopilnuj, żeby podesłano do jego komnat prezent, jak będzie zajęty rozmową ze mną.
    - Tak jest Panie - powiedział strażnik, kłaniając oblicze, a następnie wychodząc.
    Lada moment, przed Freyem stał jego syn.
    - Słuchaj chłopcze. Twój ślub z Tullówną odbędzie się 20 lutego, mamy przybyć dzień wcześniej, aby wszystko uzgodnić. Jesteś uradowany?
    avatar
    Piryt Frey
    Moderator

    Liczba postów : 46
    Join date : 20/10/2014
    Age : 23
    Skąd : Bliźniaki

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Piryt Frey on Pon Lut 23, 2015 11:05 pm

    Piryt niebawem zjawił się w jadalni ze strażnikiem. Od razu podszedł do ojca, był ciekaw co ten ma do powiedzenia. Gdy Karchis oznajmił chłopakowi o dacie ślubu, ten w pierwszej chwili nie pojął o co chodzi. Musiał przeanalizować to, co powiedział staruszek Jakiego ślubu? ...A tak... Żenię się...
    -Oczywiście że jestem. Założę się że ta... że ta... Jakkolwiek jej na imię jest dobrym materiałem na żonę.
    W końcu jest z Tullych. A kto wie, może nawet dorównuje urodą swoim kuzynkom. Co prawda Piryt nigdy ich nie widział, lecz w Dorzeczu często mówi się o ich pięknie.
    avatar
    Karchis Frey

    Liczba postów : 56
    Join date : 14/07/2014

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Karchis Frey on Pon Mar 02, 2015 7:05 pm

    Słuchał swego syna, co jakiś czas zajadając swe jakże pyszne śniadanie, poprawił ubiór wstając z krzesła. Posłał uśmiech Pirytowi. Rzadko, to robił, ogóle prawie wcale się nie uśmiechał.
    - Miejmy taką nadzieję synu. Nazywa się Ceglyna, jeśli mnie pamięć nie zawodzi. A teraz idź, do swoich komnat. Przygotuj zbroję miecz oraz jakiś łuk, czy kusze. Wyruszamy w południe na polowanie. Zbiorę ludzi, jak coś każę po ciebie posłać. Żegnaj.
    Wtem przeszedł tuż obok dziedzica. Skierował kroki ku komnacie kapitana straży, Geralta. Lada moment pukał już do drzwi.
    - Proszę. - odezwał się znajomy głos.
    Karchis czym prędzej wszedł. Geralt najwidoczniej chciał powstać, jednak Lord pokazał, aby tego nie czynił. Oparł ręce o stół mówiąc spokojnie.
    - Słuchaj Geralcie, dzisiaj po południu mam zamiar ruszać na polowanie. Słyszałem, iż w naszym lesie grasuje niedźwiedź. Ponoć zabił kilku ludzi. Zbierz piętnastu ludzi umiejących przynajmniej trochę polować. W południe wszyscy mają być, na dziedzińcu.
    - Tak jest panie, zrobię jak każesz.
    Frey kiwnął głową wychodząc prędko. Czekała, bowiem audiencja.

    Sponsored content

    Re: Sala jadalna.

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sro Gru 19, 2018 9:30 am