Forum aktualnie zamknięte.


    Samotnia Lorda Białego Portu

    Share
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pią Wrz 26, 2014 6:54 pm

    Lorkhan wszedł do dobrze oświetlonego pokoju, w którym za sporym dębowym stołem siedział William.
    - Witaj synu. Wybacz, że poświęcam Ci tak mało czasu, ale pewnie zauważyłeś iż Biały Port stał się bardzo ruchliwym miastem. Dużo się dzieje, w sumie nie tylko u nas. Nowy Król i nowa dynastia zasiada na tronie. Moim zdaniem to dobrze. Czerwone Smoki był stanowczo zbyt szalone. Te nowe nie są jeszcze tak silne, co oznacza, że będą musiały być choć troszeczkę uległe wobec chorążych. Poza tym nie chcę wojny domowej tym bardziej, że podobno za Murem pojawił się kolejny samozwańczy król. Straż nie jest w najlepszym stanie i myślę czy nie wysłać im pomocy. Ale dość o tym. Mam dla Ciebie zadanie, a nawet dwa i sam będziesz mógł zdecydować którego się podejmiesz i czy w ogóle się podejmiesz. Mianowicie musimy znaleźć nowe rynki zbytu dla naszych dóbr. Drewno, meble, solone ryby, wyroby naszych manufaktur, niedługo może okręty. W Westeros bywa z tym różnie, jednak chciałbym nawiązać kontakty z Essos. Tam brakuje dobrego drzewa, a my możemy je dostarczyć. Jako, że przebywałeś tam dość długo dobrze się nadasz. Ponadto widzę Twoją szczerą empatię wobec zniewolonych. Dostaniesz trochę złota i może kupić jakiś tanich niewolników. Damy im możliwość życia w naszych osadach. Tylko nie przesadź. To jedna z opcji. Przeczytaj to.
    W tym momencie Will podał synowi plan wysłania na południe agentów zachęcających do osiedlania się na terenie północy. Odczekał aż syn wszystko przeczyta i kontynuował.
    - Możesz też pomóc w tej akcji. Jednak wiąże się to z ryzykiem. Nie wszystkim może się podobać taka działalność, więc wolałbym nie ryzykować Twoją głową. Za to do Essos popłyniesz pod sztandarem Białego Portu ubrany i wyposażony jak na szlachetnie urodzonego przystało. Spisz się dobrze, a może porzucisz nazwisko Snow na jakieś bardziej odpowiednie. Jednak uważaj, nie zawiedź mnie. Pokładam w Tobie duże nadzieje.
    avatar
    Lorkhan

    Liczba postów : 12
    Join date : 24/09/2014

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Lorkhan on Nie Wrz 28, 2014 12:13 pm

    Ukłonił się wchodząc do samotni. Pomimo tego, że koniec końców był synem zasiadającego tam lorda Manderlyego czuł się w jego obecności dosyć nieswojo. Wysłuchał słów Williama w milczeniu, obserwując bukłak z winem stojący na półce przy ścianie. Nie był specjalnie zadowolony, że zaraz po przyjeździe do Białego Portu musi wrócić do Essos ale racja była po stronie ojca - to w końcu on przeżył tam ostatnie parę lat. Gdy jednak usłyszał propozycję porzucenia nazwiska Snow w wypadku powodzenia misji w jego oczach zapaliły się iskierki.
    - Mógłbym wziąć ze sobą moich ludzi? Można powiedzieć, że pomimo tego, że jedyną możliwością rozmowy z nimi jest tłumacz to przywiązałem się do nich. Poza tym mogliby być elementem motywacyjnym w stosunku do nowo wykupionych niewolników. Myślałem również nad zakupieniem paru nieskalanych i zrobieniem z nich dowódców którzy szkoliliby nowe oddziały. Ich sposób walki jest zdumiewający i gdyby szkolili rekrutów, oczywiście z pominięciem elementu pozbawienia męskości, mogliby zdziałać cuda na pozbawionych jakiejkolwiek dyscypliny brudasach zza muru.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Nie Wrz 28, 2014 5:19 pm

    - To dobry pomysł. Jednak nie przesadź za bardzo i nie wydaj zbyt wiele. Kilku nieskalanych i wybierz ich mądrze. Nie chcemy przecież bezmyślnych istot. To mają być jednostki, które zachowały choć trochę samodzielnego myślenia. Co do zabrania Twoich ludzi. Proszę bardzo jednak nie wszystkich. Wybierz pewną grupę resztę zostaw, założą pierwszą osadę wyzwolonych. Cóż po wyjściu porozmawiaj z zarządcą. Dostaniesz ubiór odpowiedni do zajmowanej pozycji. Niech przekaże Ci też kilka podarunków dla osób z którymi rozmawiasz. Niech to będą przykłady najlepszych dóbr jakie wytwarzały. Wyroby ze skóry, jakieś meble, zarządca na pewno będzie wiedział o co chodzi. I proszę Cię nie gniewaj się na mnie za to co czynię. Nie chcę Cię odsyłać, ale potrzebuję pomocy mojego syna w sprawie, której sam nie mam możliwości załatwić. Ah proszę teraz może napijesz się ze mną i opowiesz o swoich przygodach w Essos. To ciekawa kraina, kultura i barbarzyństwo przeplatają się tam w zaskakujący sposób. To interesujące. I proszę Cię o jeszcze jedno, później wychodząc przyślij do mnie zarządcę.
    Następnie zdjął bukłak z półki i nalał wina do dwóch srebrnych kielichów z wygrawerowanym trytonem Manderlych.
    avatar
    Lorkhan

    Liczba postów : 12
    Join date : 24/09/2014

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Lorkhan on Wto Wrz 30, 2014 9:34 pm

    Lorkhan zaczął opowiadać starając się pomijać te gorsze lub bardziej frustrujące momenty w swoim życiu, momenty które wolałby wyrzucić z pamięci. Z biegiem czasu jednak i z każdą kroplą wypitego wina coraz bardziej się otwierał na swojego ojca opowiadając mu o wszystkim niczym swojemu najlepszemu przyjacielowi. Minęło parę godzin nim "wyszedł" z pomocą strażnika, zataczając się po drodze. Cóż, nigdy nie miał zbyt mocnej głowy.
    Kilkanaście minut później do samotni wszedł zarządca Williama. Pomimo alkoholu Lorkhan nie zapomniał o prośbie ojca.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Wto Wrz 30, 2014 10:41 pm

    Zarządca wszedł do pomieszczenia, w którym unosił się wyraźny zapach wina. Kilka butli stało na stole w tym momencie zupełnie już pustych. Lord Białego Portu był już wyraźnie podchmielony jednak nie zaszkodziło to trzeźwości jego sądów.
    - Witaj. Mam dla Ciebie kilka rozkazów. Po pierwsze przygotuj pięćdziesięciu ludzi do podróży. Wyruszam z rana do Winterfell. Lord Stark wezwał mnie. Obawiam się, że może być to dłuższa wyprawa biorąc pod uwagę zmiany jakie ostatnio zaszły. Podczas mojej nieobecności nadzoruj wszystkie projekty. Mój syn wyruszy do Essos służ mu wszelkim wsparciem i traktuj jak mojego dziedzica. Rozkaż też wysłać wyprawy w celu znalezienia gruntów pod uprawę roli i w poszukiwaniu minerałów. A teraz podyktuję Ci list do Lorda Dowódcy Nocnej Straży. Wyślij go i czekaj na odpowiedź. Prześlij list mnie, wyślę Ci potem kruka z dalszymi rozkazami.
    Następnie Will podyktował list i poszedł odpocząć przed długą podróżą do stolicy Północy.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Sob Paź 04, 2014 5:35 pm

    Zarządca Białego Portu siedział właśnie w samotni swego lorda. Ten w czasie jego nieobecności pozwalał na taki proceder, wszak w tym miejscu znajdowała się większość ważnych dokumentów bez których ciężko było zarządzać miastem tej wielkości. Maester zapukał do drzwi i przyniósł list od Williama.

    Do Arnesta zarządcy Białego Portu.

    Wyruszam do Królewskiej Przystani, drogą morską, więc przyszykuj statek do podróży. Załaduj trochę moich osobistych rzeczy, jakieś dobre ubrania, moją zbroję, broń oraz rzeczy, których nie zdążyli zabrać ludzie z mojej gwardii.

    Plan poszukiwania nowych osadników na Południu zyskał akceptację. Mam nadzieję, że znalazłeś już ludzi odpowiednich do tego zadania. Powinno być ich około setki,
    dodatkowo każdemu przydziel dwóch żołnierzy do ochrony. Przekaż pieniądze i wypisz odpowiednie papiery zapewniające o tym, że nie chcemy sporów z Lordami. Przekaż też, że nie mają pod żadnym pozorem wpadać w konflikty z prawem oraz unikać walki. Najważniejsze jest by przeżyli, nie chcę trupów i konfliktów z lordami południa.

    Następnie wyślij ludzi do Fosy Cailin. Niech zorganizują obóz dla przybyszy z Południa. Wszyscy nowi osadnicy mają tam poddać się spisowi. Niech urzędnicy wypiszą im glejty potwierdzające ich prawo do przebywania na Północy. Potem połączeni w grupy nowi osadnicy mają pod eskortą udać się na terytorium budowy nowych osad. Nie rozdzielajcie rodzin i przyjaciół starajcie się natomiast odizolowywać grupy wrogie. Unikajcie też lokowania w jednej osadzie zbyt wielu mieszkańców jednego regionu. Oczywiście funkcje administracyjne w nowych osadach na razie mają pełnić mieszkańcy północy. Zalecane są też częste patrole. O wszystkich problemach mają Cię informować. W razie jakiś kłopotów pisz do mnie bez zastanowienia.Nie wiem czy zobaczymy się w Białym Porcie, chcę z marszu wsiąść na statek by nie tracić czasu i jak najszybciej znaleźć się w Królewskiej Przystani.

    Dziękuję Ci za wierną służbę i obiecuję nagrodę.

    Lord William Manderly.


    Jakiś czas później

    Lord Białego Portu zgodnie z zapewnieniami ledwie zsiadł z konia w Białym Porcie już wchodził na deski statku, który miał pożeglować w kierunku stolicy Siedmiu Królestw.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pon Mar 02, 2015 11:13 am

    Jesień 23 stycznia AL, późne popołudnie

    William siedział w swojej samotni przeglądając dokumenty. Zmiany w miejskiej straży pociągały za sobą konieczności złożenia podpisów pod wieloma dokumentami, a nie były to jedyne sprawy które wymagały lordowskiej uwagi. Tymi mniejszej wagi zajmował się już od dawna zarządca Tyrek, któremu William ufał jednak kilka spraw poważnych ciągle czekało na jego uwagę. Tak więc popołudnie po zaprzysiężeniu mijało Willowi na żmudnej pracy z dokumentami. Przeglądał właśnie petycję kupców odnośnie handlu, gdy rozległo się nawet nie pukanie, a walenie do drzwi. Wejść Po tej krótkiej komendzie do pomieszczenia weszło dwóch strażników, a za nimi aż siedmioro braci z nocnej Straży. Manderly uniósł brew. Wygląd Braci nie wskazywał na nic dobrego. Prawdopodobnie nie byli to też dezerterzy. Co wiec robili tak daleko od Muru? Co Was sprawdza! Mówcie! Panie... Panie... Dzicy przekroczyli Mur, Zamki upadły, Lord Dowódca się poddał, większość braci zginęła. Podstęp, zdrada... William nie dowierzał temu co właśnie usłyszał. Wiedział od dawna o kiepskiej kondycji Straży. Sam zresztą oferował dawniej pomoc Lordowi Dowódcy. Jednak ten nigdy nie odpisał. Te zajścia mogły tłumaczyć dlaczego. W głowie Willa przewijały się dawne wizje, wspomnienia i marzenia. Ta sytuacja.... To wielkie możliwości i wielkie ryzyko. Trzeba koniecznie działać nim będzie za późno. Przynosicie wieści wielkiej wagi bracia! Zajmę się tą sprawą osobiście! Trzeba działać. I to prędko. Wyruszamy z samego rana. Wszyscy, którzy mieli związek z tą sprawą mają zachować milczenie. Nie chcę roznoszących się plotek tym bardziej, że rano przybywają jeźdźcy z Dorzecza. Straże! Zaprowadźcie Braci do komnat jadalnych. Niech coś zjedzą i czegoś się napiją. Potem pozwólcie im się wykąpać i odpocząć. Chcę by przynajmniej trójka z Was mi towarzyszyła. Wybierzcie spośród Was najbardziej odpornych. Potem przyprowadźcie do mnie Belicho! Rozkazy zostały wydane i strażnicy oraz bracia szybko wynieśli się z komnaty. Po pewnym czasie pojawił się Belicho. Był już lekko podchmielony i zmęczony. Przyjacielu, otrzeźwiej przybyły ważne nowiny. Dzicy zdobyli Mur. Cały. Podobno Lord Dowódca poddał Mur jednak bracia w to nie wierzą. Tak czy inaczej musimy działać. Taki sąsiad z pewnością sprowadzi na Nas wojnę o ile nie zaczniemy działać. Jednak musimy być ostrożni. Te wieści nie mogą się rozejść. Wyślesz zaufanych ludzi. Chcę mieć dwustu jeźdźców gotowych jutro w południe do drogi. Przygotuj też załogi naszej floty. Jednak najważniejszym jest to, że musimy zebrać chorągwie. Jednak nie chcę by ludzie z Dorzecza się o tym dowiedzieli. Tak więc po cichu zacznij zwoływać chorągwie jednak nie afiszuj się z tym. Jeśli przybędą przed moim wyjazdem w południe przywitaj ich bądź uprzejmy jednak daj do zrozumienia, że masz sporo obowiązków, a ja byłem zmuszony wyjechać do Karlholdu w ważnej sprawie. Potem, gdy posłowie wyjadą, a część ludzi będzie zebrana wyślij flotę obsadzoną piechotą w stronę wschodniej strażnicy. Kto wie może mi się przydać jej wsparcie. Jednak mam nadzieję, że unikniemy niepotrzebnego rozlewu krwi. Pamiętasz moje marzenie? Może się spełni. Jednak teraz wracaj na ucztę. Ludzie Ciebie potrzebują. Zrób tylko tych kilka rzeczy i zachowaj dyskrecje. William... To, to. To wydaje się być niemożliwe. Jednak dobrze. Uczynię jak każesz. Jednak... Panie, uważaj na siebie. Belicho odszedł, a William ruszył do komnat sypialnych. Dokumenty straciły na znaczeniu teraz był istotniejsze sprawy na głowie. Wszedł do komnaty sypialnej gdzie była Blanche. Uściskał ją mocno i dokładnie zdał relację z wydarzeń łącznie ze wszystkimi szczegółami, podkreślił jak ważna jest dyskrecja i poprosił ją o wyrozumiałość.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pon Mar 16, 2015 11:17 pm

    Jesień, 7 lutego 282 roku

    Belicho

    Po zakończeniu rozmów przy bramie Belicho wymienił uprzejmości z Lordem Boltonem i Hornwoodem i zaprosił ich na szybką naradę wojenną. Udali się do samotni lorda Manderlyego gdzie stał przygotowany właśnie na takie chwile stół. Była to zlecona kilka miesięcy temu replika malowanego stołu ze Smoczej Skały z tą różnicą, że przedstawiała jedynie Północ. Stały już na nim figury i flagi. Te z trytonem Manderlych były postawione przy Białym Porcie, Barrowton, Toren's Square, Zamku Cerwynów, Depwood Motte. Jedna była też przy Czarnym Zamku, a w tym momencie Belicho z uśmiechem na ustach dostawił kolejne dwie kolejno przy Dreadfort i Hornwood. Przy pozostałych zamkach widniały jeszcze flagi Starków. Ponadto przy każdym stały figury mające ukazywać siłę danego rodu, Belicho przesunął znaczną ich liczbę w kierunku Białego Portu pokazując koncentrację sił. Jak widzicie Lordowie wielu silnych Lordów odpowiedziało na nasze wezwanie. Wszyscy doskonale wiedzą, że Jaimie Stark to bardziej południowiec wierny Lordowi Burzy niż człowiek znający zimę. Nie chcą najemnego psa z Essos, który po powrocie zamiast służyć kuzynom wolał wkupywać się w łaski "króla" i jego ulubieńca Torhema Baratheona. Niestety ostatnia trójka Staków też nie wykorzystywała szans, a musimy pamiętać, że ciężkie czasy nadchodzą i musimy działać. Najpierw musimy wyeliminować zagrożenie małych rodów liczących na to, że lojalność da im ziemie i zaszczyty naszym kosztem. Pokażmy im, że to błąd. Szybko zniwelujmy zagrożenie ze strony Starego Zamku i Wdowiej Strażnicy. Jeden z moich ludzi sir Arthur Whitesteel poprowadzi natarcie na Wdowią Strażnicę. Wy natomiast utemperujcie zapędy rodu Locke ze Starego Zamku. Spodziewałem się raczej, że lojalnie poprą naszą sprawę jednak chyba nie do końca zrozumieli w jakim położeniu się znajdują. Postarajcie się go zmusić do kapitulacji, szkoda tracić dobrych żołnierzy przy szturmach, jednak jeśli to będzie konieczne uderzcie bez litości. Zresztą nie muszę uczyć sztuki wojny takich doświadczonych ludzi. Potem musimy zdobyć Fosę Cailin. Co prawda Lord Tully to brat Lady Blanche, jednak musimy być ostrożni wobec możliwości interwencji z południa. Mam nadzieję, że zabezpieczyliście swoje północne granice. Lord Karstark i Umber nie odpowiedzieli do tej pory na nasze wyzwanie, mogą stanowić zagrożenie. O ile tym drugim powinien zająć się lord William to ten pierwszy może być groźny. To chyba wszystko. Jakieś pytania Lordowie?


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    The author of this message was banned from the forum - See the message
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pią Mar 20, 2015 5:05 pm

    Belicho

    Belicho stał i rozważał w myślach propozycje lordów Boltona i Hornwooda. Jednak marnowanie całego potencjału bojowego na Old Castle wydawało mu się błędnym założeniem.
    Lordowie, przywiedliście gro sił na nasze ziemie. Myślę, że nie warto marnować ich na tak mały zamek jakim jest twierdza rodu Locke. Nieopodal położony jest przecież o dużo bardziej kluczowy cel, Fosa Cailin. Zatem ruszcie wspólnie i zajmijcie ją. Gdy się tam umocnimy droga do Winterfell będzie stała otworem. W tym czasie ja i wojska Białego Portu zajmiemy się Flintami i Locke'ami. Jeśli oblężenie nie przyniesie zamierzonego skutku wspomożecie nas i wspólnie dokończymy oblężenia już z zabezpieczoną Fosą. Ten plan wydaje się mi najbardziej optymalny. Wasze porady odnośnie gry na emocjach wydają się być dobrym pomysłem. Dziś wysłalibyśmy rozkazy i jutro o brzasku ruszylibyśmy do działania.
    Belicho uważnie wpatrywał się w stół. Ten plan rokował pewne nadzieje.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Nie Mar 22, 2015 5:27 pm

    Jesień, 7 lutego 282 roku
    Po naradzie Blanche zawiadomiona przez służącego Belicho udała się do samotni. Szybko więc udała się na miejsce, weszła do komnaty. Mężczyzna wstał, powitał ją, podsunął krzesło i usiadł dopiero kiedy ona już siedziała. Maniery... westchnęła Blanche, która sama była z nimi trochę na bakier. Szybko jej myśli skupiły się na malowanym, wielkim stole obrazującym Północ. Jest piękny.Pomyślała gładząc powierzchnię Biełego Noża. Następnie Belicho przytoczył jej pokrótce obrady i przedstawił plan działania. Wysunął też pomysł, by napisać do Lodra Cerwyna z poleceniem wyruszenia na Fosę Cailin pod sztandarami Starków, jako odsiecz, żeby nie wzbudzać podejrzeń i zyskać element zaskoczenia. Blanche uznała to za wyśmienity pomysł i natychmiast poddała się sugestii wojownika. Następnie zaczęła rozmowę na inny temat uśmiechając się słodko: -Manipulujesz mną i pomagasz mi panie. Nie jestem, aż tak głupia zaczęła bez ogródek. -I jestem Ci wdzięczna, bez Twojej pomocy i działań Larsa zachowanie Lorda Boltona i Hornwooda mogłoby być odmienne. Skończyłam czytać Dzieje Północy, staram się dobrze grać swoją rolę. Nie byłam, ani nie jestem do końca przygotowana... Nie chcę być tylko pionkiem. Mam nadzieję, że rozumiesz?  Belicho wydawał się zakłopotany tym, że mówiła tak otwarcie, jednak po chwili się opanował. -Potrzebuję nauczyciela i doradcy. William Ci ufa bezgranicznie więc i ja także. Zamilkła czekając na odpowiedz i patrząc w oczy rozmówcy.
    Pani, jesteś w moich oczach błyskotliwą, jednak bardzo młodą osobą... zaczął. Nie bardzo miał wybór, Blanche potrzebowała kogoś, kto powstrzyma ją od złych, ale zabawnych decyzji i podsunie właściwą drogę. Może wreszcie sprostam oczekiwaniom... Już w całym mieście głośno było od plotek o nadchodzącej wojnie i decyzjom Lady, które w gruncie rzeczy nie były najgorsze jak do tej pory. Jeszcze nikt prócz Jota i Wyma nie wiedzieli o śmierci Starka. Właśnie. -Młodość... tak. Można tym tłumaczyć, wiele... Na przykład to, że uśmierciłam..., że kazałam uśmiercić Jamiego Starka? -zapytała niewinnie spuszczając oczy. Wiedziała, że jako dowódca Białych Płaszczy to Belicho był odpowiedzialny za pojmanych jeńców i że to on głównie poniesie konsekwencje. Cóż o polityce może wiedzieć młoda kobieta? -Nie żyje?To nie dobrze. Powinien czekać na powrót Lorda Williama. Jak, czemu? Blanche w ramach lekkiego poczucia winy opowiedziała o całej sytuacji. -W gruncie rzeczy to był Stark. I tak czekałaby go śmierć. Na razie jednak lepiej zachować milczenie w tej sprawie. Blanche przyznała mu rację, obiecała także konsultować się w ważnych sprawach. Następnie podziękowała Kapitanowi i życzyła mu powodzenia.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pią Kwi 03, 2015 10:11 am

    Belicho

    Jesień, 10 lutego, 282AL

    Belicho stał nad stołem w samotni myśląc nad ostatnimi wydarzeniami, przez ostatnie trzy noce miał problemy ze snem, więc większość czasu spędzał albo na placu treningowym albo nad mapami. Brak snu zaczynał się już odbijać i widoczne już były cienie pod oczami Kapitana. Trzeba było w końcu wysłać rozkazy dla lordów z zachodniej części Północy, jednak nie mógł tego zrobić sam. Posłał po lady Blanche.
    Gdy ta przybyła podszedł do niej i ucałował ją w dłoń. Wciąż było dość wcześnie jednak Belicho ostatnio był trochę nerwowy, sprawa z Jaimiem nie dawała mu spokoju. Jego zamordowanie było ohydne i pozbawione honoru. Jednak ta sprawa wymagała obecności Williama i na razie nie mógł jej poruszać. Tymczasem było wiele innych, które wymagały uwagi. Witaj lady. Mam nadzieję, że nie jesteś zła z powodu tak wczesnej pory. Jednak jest kilka kwestii do omówienia. Po pierwsze powinniśmy wysłać rozkazy dla lordów popierających nas na zachodzie. I tutaj jestem ciekaw twoich koncepcji lady, opracowałem kilka własnych, ale jestem ciekaw czego się nauczyłaś. a na koniec mam jedno rozporządzenie do podpisania. Chcę by miasto było gotowe na wszelkie problemy i mam zamiar zlecić wybudowanie dziesięciu balist, dziesięciu katapult i dwudziestu skorpionów. Co o tym wszystkim myślisz? Pod koniec swojego wywodu podszedł do stołu i wskazał chorągwie należące do Dustinów, Tallhartów i Gloverów.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Pią Kwi 03, 2015 11:23 pm

    Przed wejściem wzięła kilka głębokich oddechów. Była roztrzęsiona o czy nadal jej się szkliły. Gdy usłyszała słowa Belicha stwierdziła, że jednak jest zła, gdyby nie on nic by się nie wydarzyło, ale nie dała po sobie tego poznać. Miała ochotę mu opowiedzieć, co się wydarzyło, ale bała się. Nie wiedziała czyje słowo by zwyciężyło, a plotki mogą zniszczyć. Poza tym czuła się upokorzona. Nie chciała, by ktoś o tym wiedział. Jedynym jej pragnieniem było znów móc się przytulić do Willa u czuć się bezpiecznie... Sam Belicho wyglądał źle. Miał podkrążone oczy i pomiętą koszulę, co zupełnie do niego nie pasowało. Blanche zmartwiła się jeszcze bardziej. -Tak. Powinniśmy się niezwłocznie wszystkim zająć. Czy mamy jakieś powody do zmartwień? Wyglądasz na zmęczonego. Usiadła przy malowanym stole tak, by mieć wgląd na cały Zachód. Cóż, sprzyja nam zdecydowanie większa część Zachodu. Ja bym ich posłała na Winterfell. To najbliżej, a zdobycie zamku równa się ze zwycięstwem. Chyba? Spojrzała na Belicho. I kontynuowała wypowiedz: Jeśli nie brak nam surowców, a uważasz, że takie ilości są wystarczające do ewentualnej obrony, to to dobre rozwiązanie. Co z portem, czy także nie powinien być jakoś specjalnie umocniony? Muszę najpierw przeczytać dokument, który ma być podpisany. Bardzo chciała już zakończyć rozmowę i wrócić do komnaty by pobyć samej, by napisać list do Elbereth i napić się wina.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Sob Kwi 04, 2015 12:24 pm

    Belicho

    Mimo zmęczenia Belicho zauważył, że z Blanche jest coś nie tak. Jednak co w tym dziwnego? Młoda dziewczyna przybywa do obcej krainy, jej mąż musiał ją pozostawić, a dookoła rozgorzała wojna. To wystarczająco wiele powodów do załamania i kilku łez. Odegnał te myśli. Tak zachód nam sprzyja, jednak wciąż są Ryswellowie ze Strumieniska, którzy do tej pory nie odpowiedzieli na nasze wezwanie i Górskie Klany, które od wieków były wierne Wilkorowi. Co z nimi poczniemy, gdy ruszymy na Winterfell? Jeśli się zjednoczą i wezmą nasza armie w kleszcze? Co z zamkami i osadami naszych sojuszników? Dodatkowo musimy się zastanowić czy poślemy jakieś wsparcie lordowi Williamowi. Wiele pytań, zastanów się, a ja w tym czasie znajdę te dokumenty. Odwrócił się od stołu i zaczął grzebać w jakimś stosie papierów. W końcu wyciągnął kilka z nich. Podał je Blanche. Pierwszy zlecał budowę machin manufakturze, która w tej chwili konstruuje machiny na okręty Williama, była też druga wersja zlecająca tę budowę manufakturze, która zajmowała się dotychczas wykonywaniem sprzętu dla nowo powstających osad. Trzeci z aktów zlecał Larsowi wyszkolenie pięciuset łuczników. Akt zastrzegał jednak, ze ochotnicy mają być dobrowolni. Określał też rzeczy takie jak żołd, czas służby i tym podobne. Czwarty akt mówił o patrolach wód terytorialnych na wysokości Trzech Sióstr. Piąty stanowił o patrolach wybrzeża i granic ziem Manderlych. Dylematem jest ten pierwszy akt. Kto ma ucierpieć by zrealizować nasze zamówienie. Nasza flota? Czy nasi mieszkańcy? Ciężko podjąć mi samemu decyzję, więc zwracam się do Ciebie lady. Która opcja jest lepsza? Co do skarbca, na razie jest w stanie pokrywać nasze wydatki.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Sob Kwi 04, 2015 6:11 pm

    -Możemy część wojsk połączyć z Boltonem i Hornwoodem, potem skierować ich pod Winterfell, a reszta niech podporządkuje i spacyfikuje tych, którzy nie dali odpowiedzi. Należy dać im szansę, bo możliwe, że zmienią zdanie w ostatniej chwili. Im mniej krwi, tym lepiej. Dziwiła się sama, że to mówi. Mimo że dopiero był ranek Blanche była już bardzo zmęczona. -Czytałam trochę o klanach w tej książce, z tego co wiem, będą wierni Strakom do końca, nie ma na co liczyć. Szansa na powodzenie naszego planu to układ z Dzikimi. Jeśli William ich nie zdobył, ma marne szanse. Nie ma sensu więc rozdrabniać armii. Samo dotarcie tam zajęło by dużo czasu i wysiłku. Mamy tu na miejscu wiele problemów. O bezpieczeństwo na swoich ziemiach Lordowie dbają sami... z tego co wiem. Zaczęła podpisywać i przybijać pieczęć do wszystkich poza pierwszym aktem. Nad nim się chwilę zatrzymała. -Port i flota to główny atut miasta i nie może ucierpieć. Osady mogą powstać wolniej... ale spłoną jeśli przegramy, więc na pierwszym miejscu uzbrojenie. Jeśli Mistrz cechu zajmującego się flotą uzna, że dadzą radę nadprogramowo, nie zaniedbując innych obowiązków zrobić jakąś machinę, to część pracy można im zlecić. Czy to już wszytko? Nie najlepiej się dziś czuję. Rzeczywiście nawet bez incydentu z Larsem było jej słabo. Miała ochotę jak najszybciej się położyć. Jednak i tak obiecała sobie wstąpić do kruczani i wysłać do Elbereth, która własnie powinna przebywać w Wysogrodzie na ślubie, list. Napisała go tak, żeby tylko jej siostra wiedziała o co chodzi. Porozumiewały się tak w dzieciństwie.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Nie Kwi 05, 2015 11:27 pm

    Belicho
    Jesień, 10 lutego, 282AL


    Tak, tak zdecydowanie tak. Bardo mądre słowa jak na tak młodą osobę. Pochwalił Blanche Belicho. Potem okrążył stół jeszcze kilka razy i rzekł. To chyba już wszystko lady. Zdecydowanie zasłużyłaś na odpoczynek. Wybacz, że wyrwałem Ciebie tutaj o tak wczesnej porze. Belicho odprowadził Blanche do drzwi jednak, gdy byli już blisko rozległo się krótkie pukanie, po którym do komnaty wszedł Lars. Spojrzał na Blanche i Belicho i posłał młodej kobiecie jeden ze swoich dziwnych uśmiechów. Jego oczy szkliły się dziwnie, gdy patrzył na Blanche jednak zmęczony kapitan nie zauważył niczego dziwnego. Pani, Kapitanie posłał coś w rodzaju ukłonu zarówno Blanche jak i Belicho. Ah dobrze, że jesteś Lars. Właśnie miałem Ciebie wzywać. Musimy pomyśleć nad zaciągiem łuczników. Belicho rozpoczął rozmowę z Mistrzem Drylu i nie zwrócił nawet uwagi na to, że kroki Blanche przyspieszyły podczas opuszczania przez nią komnaty.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Pon Kwi 06, 2015 12:58 pm

    Belicho
    Jesień, 10 lutego, 282AL

    Gdy Lars już wyszedł po dogadaniu szczegółów Belicho został sam. Wysłał sługę do zarządcy Tyreka by ten wprowadził w życie rozkazy odnośnie produkcji machin oraz zatwierdził wyciąg smoków ze skarbca na rzecz poboru. Nagle poczuł się strasznie senny jednak wciąż trzeba było wypełnić kilka obowiązków. Usiadł przy biurku Williama i zaczął pisać listy do lordów Dustina, Tallharta i Glovera. Gdy już skończył i przekazał je maestrowi do wysłania poszedł do swej komnaty i praktycznie padł na łóżko.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Sro Maj 20, 2015 7:52 pm

    21 lutego 282
    Blanche w drodze powrotnej z septu wpadła na Belicha. Przeprosiła mężczyznę za nieuwagę, a ten poprosił ją o chwilę rozmowy. Udali się więc do Samotni. Wrócił on tematem do sprawy młodego Starka, spytał ją o jego ciało, o rzeczy osobiste i wilkora. -Ciało tkwi w lochu. Nie mogłam pozwolić sobie na kłopotliwe pytania, a później jakoś mi wyleciało z głosy... Każe Bliźniakom porąbać je na kawałki i usunąć nocą. Osobiste przedmioty i truchło kundla obdartego ze skóry też tam są. Futro oddałam do wyprawienia zaufanemu człowiekowi z miasta, oczywiście przez pośrednika, nikt nie powinien mnie powiązać z tą sprawą. Zamilkła na chwilę i zapytała: - Czy powinniśmy kogoś zawiadamiać? Pojmany i martwy Stark to sukces... Powinniśmy kogoś zawiadomić? Jakie wieści od Hornwooda, Boltona i z Wdowiej Strażnicy?
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Sro Maj 20, 2015 8:46 pm

    Jesień, 21 lutego, 282AL

    Belicho

    Belicho był roztrzęsiony, właśnie wracał z kruczarni i był strasznie blady. Odczytał przed chwilą list od lorda Glovera. Trzymał go w lewej ręce, podczas gdy prawą zaciskał tak mocno, że knykcie palców pobielały. Spojrzał na Blanche. Musimy działać i jak najszybciej doprowadzić tę wojnę do końca. Powoli w jego głowie zaczął układać się plan. Zadał Blanche pytanie o Jaimiego, a gdy ta odpowiedziała wręczył Jej list i powiedział. Zdradzili Nas! Zdradzili. Te przeklęte szumowiny najwyraźniej połączył siły z załogą Fosy. Spora część sił Cerwyna padła. Jednak nie wszyscy, a ponadto nie znaleziono wśród zabitych lorda. Wiemy tylko tyle, że nie podążyli traktem. Gdyby tak uczynili napotkaliby siły lordów Tallharta i Glovera. Dziękujmy Bogom, że tak nie zrobili, bo gdyby tak się stało na zachodzie zostałby tylko Dustin. Musimy działać. Miasto jest też zagrożone. Dobrze, że w Old Castle i Wschodniej Strażnicy odnieśliśmy spektakularne sukcesy. To daje nam szanse. Jednak powinniśmy zrobić coś jeszcze więcej. Czysta siła nie pozwoli nam na zwycięstwo. Musimy wykorzystać naszą wiedzę. Zdecydowanie nie możemy ogłosić śmierci Jaimiego Starka. To postawiłoby Williama w złym świetle, a tego przecież nie chcemy prawda? Powinniśmy jakoś sprytnie wykorzystać fakt tego, że pojmaliśmy dziedzica Winterfell. To, że już nie żyje nie ma znaczenia. Jakieś pomysły? Belicho miał już w głowie cały szereg rozkazów, które musiał wydać by być pewien zdolności obronnych miasta. Nie do końca miał głowę by myśleć w tym momencie o martwym truchle Jaimiego Starka i liczył a pomoc żony swego seniora.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Sro Maj 20, 2015 9:09 pm

    Jesień, 21 lutego, 282AL

    Blanche zamyśliła się. Okropne wieści. Chyba zaczynam się obawiać, myślałam, że wojna to niezła zabawa... Nadal bolały ją plecy po kopnięciu i kolana po zderzeniu z posadzką. Ukradkiem rozmasowała siniaki udając, że układa w głowie plan. -Może... może roześlijmy wieści o pojmaniu Starka, dołączmy list... ktoś pewnie będzie potrafił podrobić jego podpis mamy zresztą wzór, miał ze sobą papiery i pieczęć....-zaczęła improwizować. -Sojusznikom i wrogom... powiedzmy, że się poddał... mogą uwierzyć, bo on bardziej związany z Południem był... możemy dołączyć na potwierdzenie strzępki futra psa... mimo że bardzo chciałam mieć z niego płaszcz, jest takie mięciutkie. Jej, całkiem możliwe, że czeka mnie obrona miasta... właśnie! -Trzeba ogłosić stan gotowości... przygotować się do oblężenia, co z tymi machinami? Albo ludzie... czy zwykli ludzie powinni coś zrobić, nie chciałabym żeby ucierpieli.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by William Hawke on Sro Maj 20, 2015 9:24 pm

    Jesień, 21 lutego, 282AL

    Belicho

    Pomysł Blanche rozjaśnił jego umysł. Tak, tak! To jest szansa. Zasiejemy zwątpienie w szeregach naszych wrogów oraz odbierzemy im z rąk argumenty. Blanche wyglądała na odrobinę zmartwioną, zasmuciło to bardzo kapitana. Tak młode damy nie powinny się troskać. Jednak Jej bystry umysł tak pochwalany przez Williama był w tym momencie potężną bronią. To doskonały pomysł moja Pani. Futro możesz na razie zachować. Poszukajmy jego rodowej biżuterii, musi też mieć pieczęć, którą stawiał przy listach. Te dowody powinny bardziej przysłużyć się sprawie. Futro pokażemy tym, którzy podejdą pod nasze bramy. O ile tak się stanie, brońcie Bogowie... Sfabrykowane listy to też dobry pomysł. Może coś z tego wyjdzie. Lady, zajmiesz się tym? Te informacje.... Mam masę pracy. Trzeba zarządzić wystawienie machin na mury. Dobrze, że nowe zakładają powiększenie miasta i żaden fragment starych nie został jeszcze zburzony. Trzeba też usunąć z przedpola materiały i robotników. Nie minęło wiele czasu i są położone tylko fundamenty. To tez dobra wieść. Wszystkie wojska powinny być w gotowości. Ponadto patrole winny zostać wzmożone. Powinniśmy też przygotować zasadzkę na zdrajców o ile rzeczywiście maszerują w stronę miasta. Wilcze doły, zapasy strzał i bełtów. Mnóstwo spraw... Pozwól, że Cię opuszczę. Porozmawiamy potem, gdy wszystko będzie już w toku.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Blanche Manderly on Pią Maj 22, 2015 10:52 am

    Jesień, 21 lutego, 282AL

    -Oczywiście mogę. Poślę do celi po rzeczy Jota i Wyma, pewnie nie jest tam za przyjemnie w tej chwili... Cóż, dołączę biżuterię do listów dla najważniejszych sojuszników i wrogów. Wieść się rozniesie, jak zawsze. Pożegnała Belicha i udała się na poszukiwanie bliźniaków, których znalazła w koszarach. Wydała im rozkaz, by przynieśli pieczęcie, listy, biżuterię oraz rodowy wams więźnia. Wszytko to ukryte było w skrzyni w celi razem z truchłem zawiniętym w płótno. Następnie udała się do maestra, pokazując mu listy Jamiego i prosząc, by postarał się skopiować pismo i podpis. Podyktowała mu notatkę wzorując się na stylu niewysłanego listu Jamiego, który odnalazła. Zostawiła także pieczęć. Napisała także swój list, opatrzony emblematami Białego Portu w kilku kopiach i dwóch wersjach: dla przyjaciół i wrogów. Wystosowała również specjalne listy do Hornwooda i Boltona, nie zdradzając informacji, że Biały Port wie o zdradzie. Do odpowiednich dokumentów dołączyła biżuterię rodową, a paniczyk miał jej sporo. Zastanawiała się jak musi wyglądać wielka bitwa... Tyle krwi, bólu... Trochę, wbrew zdrowemu rozsądkowi nie mogła się doczekać, męczył ją jakiś dziwny rodzaj ciekawości i podekscytowania.

    Sponsored content

    Re: Samotnia Lorda Białego Portu

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pią Paź 19, 2018 3:40 am