Forum aktualnie zamknięte.


    Boży Gaj w Białym Porcie

    Share
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by William Hawke on Nie Wrz 28, 2014 10:10 am


    Boży Gaj miejsce zadumy i kontaktu z Starymi Bogami. W Białym Porcie z racji bliskości morza słychać w nim poza szumem pradawnych drzew również zew wielkiej toni. Mieści się na terenie Nowego Zamku.


    Ostatnio zmieniony przez William Manderly dnia Pią Sty 30, 2015 11:27 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by William Hawke on Nie Wrz 28, 2014 10:21 am

    William przechadzał się pomiędzy drzewami szukając spokoju, który był mu potrzebny w okresie wielkich zmian jakie nastały. Pogrążony w rozmyślaniach spacerował od drzewa do drzewa wsłuchując się w pieśń morza połączoną z pomrukiem puszczy.
    Nowy Król i Królowa, nowa dynastia, nowe sojusze na Południu. Jednak my patrzymy, zresztą jak zawsze. Północ zbyt mocno różni się od reszty Westeros. Nie potrafimy wykorzystać naszego potencjału, nie chcemy brudzić się polityką. Dlatego zawsze przegramy. tylko niegościnność tej krainy sprawia, że Stark wciąż zasiada w Winterfell. Czy nasza siła tutaj jest słabością na Południu? Na pewno tak. Jednak czy nie możemy połączyć naszych atutów. Czy Stworzenie mariażu lodu północy i ognia południa nie dałoby korzyści nam wszystkim? Nie wiem tego, ale chcę to sprawdzić. Chcę zanieść cywilizację do tej krainy. Skończą się czasy, w których pastuszkowie na górskich przełęczach przez pokolenia wypasały swoje stada nie niepokojeni przez świat. Ponieważ wtedy zostaniemy pochłonięci przez resztę, a to będzie o wiele gorsze niż to co zamierzam uczynić. Bogowie wybaczcie mi, że zamierzam wycinać wasze lasy i budować. Jednak obiecuję, że wszystko to robię dla dobra Północy i proszę Was o siłę dla mnie by udało mi się połączyć Ogień i Lód.
    William przechadzał się jeszcze długo, po czym wrócił do natłoku obowiązków jaki czekał go w mieście.
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Edryk Rivers on Pią Sty 30, 2015 11:23 pm

    Było już około dwadzieścia minut po północy, a on szedł trochę chwiejnym krokiem. Chyba przesadziłem trochę z tym winem. Zresztą było darmowe, to, jak tu nie korzystać. Ogółem uczta przebiegała wyśmienicie. Gdy odszedł od stołu Beth udał się w wcześniejsze miejsce. Pił, śpiewał oraz tańczył. Doborowe towarzystwo, jednak robi swoje. Co jak co, ale godzina przed północą, należało do najwspanialszych. Zanim zawołał go zarządca rozmawiał z piękną dziewką. Razem poszli do jakiś komnat, a tam oddali się rozkoszy cielesnej. Następnie Edmyn ubrał zbroję. Wychodząc straż oddała mu miecz, który wcześniej niestety został zarekwirowany. Oczywiście, zabrał też bukłak wypełniony winem. Całą drogę upijał kolejną część. Będąc, już w bożym gaju zaczepił o coś nogą, upadając.
    - Ku*wa ! - powiedział, a wręcz krzyknął.
    Lada moment ujrzał Becie stojącą, obok jakiegoś drzewa. Ukłon trochę mu nie wyszedł, lecz zrobił, to najlepiej jak mógł.
    - Witam panią. O czym chce szanowna pani ze mną rozmawiać? - mówił, a czkawka zaczęła go łapać.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Sty 30, 2015 11:51 pm

    Ta noc nie należała do najcieplejszych, jednak na szczęście rycerz nie kazał na siebie długo czekać. Jego przekleństwo było już słychać z daleka, a kiedy zbliżył się nieco w stronę Bethy, ta natychmiast wyczuła u niego zbyt dużą ilość alkoholu. Może to nie był zbyt dobry pomysł... Ale przecież nic ci chyba nie grozi, w końcu to twój brat... powiedziała w myślach sama do siebie. Spojrzała się znacząco na mężczyznę, po czym postanowiła mu odpowiedzieć.
    -Och, sir, zapewniam cię, że doskonale wiesz, o czym chciałabym porozmawiać. Mówię sir, a może powinnam użyć słowa: bracie? - ostatni wyraz zdecydowała się mocno podkreślić, a potem z rozbawieniem obserwowała zdziwioną minę rycerza. Zbliżyła się nieco do niego. Ściszyła swój głos.
    -Jesteś zaskoczony? Naprawdę sądziłeś, że cię nie rozpoznam? Edmyn, nie rozumiem... Co się stało z tobą przez ostatnie kilka dni i dlaczego tak okropnie wyglądasz? Czemu mi nic nie powiedziałeś?
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Edryk Rivers on Sob Sty 31, 2015 12:08 am

    Może, był pijany, ale doskonale zrozumiał co Beth do niego powiedziała. Wziął łyk wina, po czym bukłak wyrzucił gdzieś w krzaki. Zbliżył się do przyrodniej siostry. Przygryzł wargi, patrząc jej w oczy. Nastąpiła krótka, cisza, jednak postanowił ją przerwać.
    - Zadajesz pytania, na które łatwo samemu odpowiedzieć. Czemu ci nic nie powiedziałem, hmm? - podniósł nieco głos. - Kiedy miałem ci powiedzieć? Miałem przybiec, po tym jak wpieprzyli mi w śmierdzącej gównem, królewskiej przystani? A wiesz za co? Postanowiłem ratować starą babcię. Czy honor mi pomógł przeżyć? Może, to byli bogowie? Nie, to nie był ani honor ani pieprzeni bogowie. Zwykli ludzie, dodatkowo biedni. Leżał kilkanaście dni, śpiąc u nich. Obudziłem się. Usłyszałem, że pani Tulluwej już nie ma. Powiedz mi, czy Leech lub którekolwiek z was zadało sobie trud, by mnie szukać? By szukać zwyczajnego spłodzonego gdzieś w sieni bękarta? Nie, droga "pani". Leech, tak wielki Leech Tully nawet nie zauważył mojej obecności. Przynajmniej miał problem z głowy. Więc, przyjechałem tutaj, szukać pracy. Patrzę, a tu ty.
    Złapał oddech, po dosyć długiej przemowie. Ściszył nieco głos mówiąc:
    - Jeszcze coś chciałabyś wiedzieć siostro?
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Elbereth Tully on Sob Sty 31, 2015 11:06 am

    Słowa Edmyna były dla niej jak cięcia mieczem. Elbereth nie pozwalała siebie traktować w ten sposób nawet Leechowi, nikt oprócz rodziców nie miał prawa podnosić na nią głosu, tym bardziej że nic złego nie uczyniła. Dziewczyna martwiła się tylko o swego przyrodniego brata i chciała dowiedzieć się, co się mu przytrafiło w stolicy. Jednak po jego burzliwej przemowie zmartwienie szybko zostało zastąpione przez urażoną dumę. Beth poczekała aż Edmyn trochę ochłonie, po czym spoliczkowała go mocno.
    -Nie będziesz się do mnie zwracał tym tonem, bracie - powiedziała prawie przez zaciśnięte zęby. -Nie jestem jednym z tych twoich koleżków. Masz do mnie o to pretensje, że zostałeś pobity w Królewskiej Przystani? Świat jest brutalny, Edmyn, a dla wielu ludzi honor to tylko ładne słówko, to fakt. Ale czy to powód, by zostawiać rodzinę bez żadnych wieści o sobie? Rodzinę, która się o ciebie martwiła? - podniosła głos. Co prawda mówiąc rodzina, miała bardziej na myśli siebie... -Ojciec traktował cię jak syna z prawego łoża, a ja ci nigdy nie dałam odczuć, że urodziłeś się jako bękart! Zawsze stawałam w twojej obronie przed moją matką, kochałam cię jak siostra kocha swego starszego brata... A ty mi tak odpłacasz? Jak miałam cię szukać?! Jestem 16-letnią dziewczyną, którą każdy mężczyzna mógłby przewrócić jedną ręką. Straż słucha tylko Leecha, a on nawet na mnie nie zwraca uwagi... Myślałam, że mogę chociaż na ciebie liczyć. Teraz widzę, jak bardzo się pomyliłam. Nie wiem, kim jesteś, ale na pewno nie tym, kim byłeś. To nie mój brat, nie Tully... Mocne słowa, ale Elbereth w tej chwili nie mogła znaleźć innych. Kiedyś pewnie będzie tego żałować...
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Edryk Rivers on Sob Sty 31, 2015 12:58 pm

    Uśmiech ironiczny zagościł na jego twarzy, po tym jak go spoliczkowała. Obrócił lekko głowę, klepiąc dłonią prawy policzek.
    - Tak, tak uderz sobie jeszcze raz, zwykłego bękarta z Dorzecza. Przecież możesz o wielka pani Tully. - znowu podniósł nieco głos mówiąc - Chyba ci mówiłem do jasnej cholery, że nie miałem nawet jak was poinformować? Myślisz, że miałem pieniądze? Ledwo co wpakował się na statek. Wiesz co? Nawet mnie, to cieszy, iż nie jesteś jednym z moich koleżków. - zniżył ton mowy. - "Kochałam" tak? I dobrze, jednak teraz zapomnij o tej miłości. Zapomnij o mnie i nawet nie myśl, czy jeszcze żyje. Przecież na nic ci jestem potrzebny. Wróć spokojnie do domu, ciesząc się z życia jakie masz i jakie możesz mieć. Oraz, tak nie "Tully". Znowu muszę ci przypomnieć? Nigdy nie byłem Tullym, tylko Riversem, czyli bękartem. Ja sobie tutaj zostanę pani, żyjąc jako zwykły sługa Manderlych. Coś jeszcze leady?
    Przestał się uśmiechać. Popatrzył z płomieniem w oczach na Beth.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Elbereth Tully on Sob Sty 31, 2015 3:19 pm

    Elbereth planując tę rozmowę, w życiu by nie przypuszczała, że przybierze ona właśnie taki obrót. Dziewczyna była coraz bliższa stwierdzenia, że to nocne spotkanie nie było dobrym pomysłem. Wysłuchała tego, co powiedziała do niej brat z kamienną twarzą, jednak kiedy sama przeszła do składania zdań, nie mogła pohamować swoich emocji.
    -Mam zapomnieć? Dobrze... - powiedziała z lekkim rozbawieniem w głosie. -Jak sobie życzysz, sir. Dla mnie ktoś taki jak Edmyn Rivers nigdy nie istniał, nie istnieje i istnieć nie będzie. W każdym bądź razie życzę ci szczęścia i wielu sukcesów, sir, w służbie u Lorda Manderly. Niech starzy, nowi czy jacykolwiek inni bogowie mają cię w swojej opiece - powiedziała z wyraźnie zaznaczoną ironią w głosie. Odwróciła się plecami do mężczyzny i chciała już odejść z miejsca tego nieszczęsnego spotkania, kiedy usłyszała brzęk upadającej biżuterii. Beth doskonale wiedziała, co wydało taki dźwięk i czego miało być to symbolem. Przystanęła na chwile i nie odwracając się wypowiedziała tylko dwa słowa:
    -Zadowolony, sir? - następnie odeszła, zostawiając rycerza samego.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by William Hawke on Wto Lut 24, 2015 3:56 pm

    William wracał z treningu. Czuł przyjemny ból po treningu z mieczem i kruszeniu kopii. Szedł ubrany w bojowy strój. Wzmacniany metalowymi płytkami skórzany pancerz, rękawicami bez palców. Miecz w pochwie trzymał oparty o ramię. Zauważył Blanche i Becię. Ruszył w ich kierunku, ale starsza z sióstr odeszła w kierunku zamku. Jej suknię zdobiły plamy. Will podszedł do żony i rzekł. Już po spacerze? Właśnie udaję się do Bożego gaju. Odpoczynek w gorącej parze i kąpiel w źródle wspaniale odpręża po treningu. Chcesz mi towarzyszyć? Gdy Blanche ochoczo przytaknęła przełożył miecz do lewej ręki, a prawą wyciągnął w kierunku żony i wziął ją pod ramię i wspólnie pomaszerowali do Bożego Gaju. Tam minęli się ze sługą, któremu William wcześniej polecił przyniesienie ubrać. Poprosił go tylko by szybko pobiegł do służki Blanche aby ta przyniosła jakieś świeże ubrania dla jego żony. Gdy młodzik pobiegł weszli do małego domku. Były w nim dwa pomieszczenia. Sień wraz z miejscem do przebrania i sauna właściwa. William oparł miecz o ścianę i zaczął ściągać z siebie ubrania. Mięśnie miał jeszcze napięte po niedawnym treningu, był też nieco brudny od potu. Wszedł do sauny i polał rozgrzane kamienie wodą wzbudzając pierwsze kłęby pary. Następnie zaprosił Blanche do środka.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Blanche Manderly on Wto Lut 24, 2015 8:17 pm

    23 styczeń 282
    Blanche patrzyła na to zupełnie nie mając pojęcia, co robi jej mąż. Nigdzie nie było widać wanny, czy choćby zagłębienia w posadzce. Wody było zdecydowanie za mało i była zimna. Miała zamiar to rozpracować, ale on zaczął się rozbierać i jakoś wyleciało jej z głowy szukanie wanny. Stała tak chwilę i bezwiednie się uśmiechnęła. Z zamyślenia wyrwał ją kłąb pary, który wystraszyła ją trochę. Zaraz też poczuła ciepłą wilgoć, którą zaczęła nasiąkać suknia robiąc się coraz cięższa. Zdjęła ją więc i zostawiła w sieni. Nie chciała jej zniszczyć, mimo wszytko czuła się trochę nieswojo. Po chwili wróciła do parnego pomieszczenia w samej bieliźnie starając się zakryć rozpuszczonymi włosami i jeszcze raz przyjrzała się temu miejscu. Ściany były drewniane i zaopatrzone w wygodne, drewniane ławy. Na środku pomieszczenia stało palenisko, na którym ustawione były ciężkie, białe kamienie jakby specjalnie wypolerowane. Will co chwilę polewał je wodą wzbijając coraz to gęstsze obłoki pary, która powoli zaczęła wypełniać pomieszczenie utrudniając widoczność. -To taka parowa kąpiel? Bez wanny i marznięcia?- zapytała. Było jej już gorąco, ale przyjemnie. Poczuła jak włosy robiły się coraz cięższe, aż w końcu przykleiły się do jej rozgrzanego ciała. Poprawiła je na ile mogła. Will w tym czasie zdążył usiąść na jednej z ław-Jak minął trening? My spędziłyśmy czas całkiem miło... Wyglądasz na zmęczonego.


    Ostatnio zmieniony przez Blanche Manderly dnia Pon Kwi 06, 2015 4:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by William Hawke on Wto Lut 24, 2015 8:53 pm

    Dokładnie tak. Poczuj jak gorąco przyjemnie oczyszcza ciało. I odpręż się. Jesteśmy tu sami i nikt nie będzie nam przeszkadzał. Trening zaś był wyczerpujący. Belicho i reszta nie oszczędzali mnie mimo, że jestem ich seniorem. Jednak trzeba być blisko swoich ludzi. Jak w innym przypadku mają być lojalni. Gdy trenuję jak każdy z nich wiedzą, że nie jestem kimś odległym tylko człowiekiem takim samym jak Oni. To ważne. Jednak teraz czas na relaks. W końcu czeka nas dziś jeszcze kilka obowiązków. William oparł się o ławę. Przyglądał się z rosnącym uśmiechem Blanche. Jej włosy przylegały już do ciała, a pot sprawiał że jej skóra cudownie błyszczała w blasku kilku lamp ustawionych w rogach. Will poczuł jak krew gotuje mu się w żyłach, zmęczenie odeszło w niepamięć, a myśli powoli wędrowały w przyjemnych kierunkach. Jego wzrok wędrował po jej ciele aż zatrzymał się na oczach. Przysunął Blanche do siebie i pocałował.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Blanche Manderly on Wto Lut 24, 2015 9:33 pm

    -Gorąco... westchnęła Blanch jedną ręką obejmując męża w pasie a drugą powoli rozpinając haftki i tak już mokrej i bardzo przylegającej do ciała bielizny. Wszystko jedno czy mam coś na sobie czy nie... Nie było jej łatwo, materiał przywar do ciała i nie chciał się zsunąć, na szczęście znalazły się dwie pomocne dłonie i po chwili poczuła ulgę. -Nadwyrężyłeś sobie coś?-spytała przesuwając dłonie na jego plecy i rozpoczynając masaż. Usiadła na jego kolanach, żeby było jej wygodniej. Znajdowała się teraz na wysokości jego oczu. -Kocham Cię- szepnęła, a potem ugryzła go w ucho. Po chwili znalazła się plecami na twardej ławie obsypywana pocałunkami. Pary było już strasznie dużo, ledwie widziała Willa, który znajdował się przecież tuż przy niej. Czuła gorące ciało małżonka, jej myśli zwolniły i zupełnie oddała się pieszczotą przerywanym wzdychaniami.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by William Hawke on Wto Lut 24, 2015 10:16 pm

    Małżonkowie byli tak pochłonięci sobą, że nie usłyszeli, gdy młoda służka Lady Białego Portu weszła do domku. Zatrzymała się jednak w sieni gdzie odstawiła ubrania i szybko oddaliła się z miejsca czerwieniąc się z powodu odgłosów, które słyszała. Gdy Will i Blanche byli już usatysfakcjonowani wyszli z sauny. Opłukali się parskając zimną wodą po czym ruszyli jeszcze odpocząć do gorącego źródła. Tam spędzili kilka leniwych minut ciesząc się gorącą wodą, która zmyła pot i brud z ich ciał. Jednak dobre chwile musiały mieć swój koniec i wrócili do domku by się wysuszyć i ubrać. William szybko ubrał szykowny wams i wysokie buty do jazdy, a następnie pomógł Blanche z ubraniem wszystkich części licznej garderoby. Pomógł Jej jeszcze rozczesać włosy. Jego żona miała zapewne ubaw z mizernych prób Williama. Ten nie znał się za dobrze na ubieraniu kobiet i pomocy w ich przygotowaniach. Jednak dla Willa Blanch i tak wyglądała wspaniale. Mimo to udali się jeszcze do zamku gdzie Blanch trafiła w ręce odpowiedniejszych osób z szerszym asortymentem. Po pewnym czasie byli już gotowi i udali się na teren placu koszarowego gdzie miało się odbyć zaprzysiężenie.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Edryk Rivers on Wto Mar 03, 2015 7:19 pm

    Była, to dla niego krępująca sytuacja. Nie chciał tylko, żeby ktoś ich zobaczył. Sam oczywiście też przytulił siostrę, ale nie na długo. Po propozycji bożego gaju podał siostrze dworskie ramie. Gdy tylko tam dotarli przypomniał sobie kłótnię z Beth. Wysłuchał pierwszej wypowiedzi siostry, a uśmiech przyozdobił mu ponownie twarz. Już miał coś powiedzieć, jednak przerwała Blanche. Oj, chyba jej też się , to nie podobało. Siostra potem znów mówiła spokojnie. Ona, to umie zmieniać nastrój.
    - Yyy, cóż. Ja też oczywiście tęskniłem. Przyjmę te słowa jako komplement. A co do ukrywania. Nie było, to takie proste. Powiedzmy w królewskiej przystani mi się nie poszczęściło. Stąd właśnie te blizny. Potem, po prostu chciałem wieść spokojne życie z dala od , no wiesz Leecha. Uznałem, że tak będzie lepiej siostro. Jednak tutaj spotkałem was. Później było już pewne, iż wszystko się wyda. Przyznam szczerze, zdziwiła mnie nowina o ślubie twoim i Lorda Williama. Teraz przynajmniej wiem, że masz dobrego męża. Chwila wystarczyła, by obdarzyć szacunkiem tutejszego lorda. Dobry pan. Biały port jak najbardziej nadal mnie zaskakuje. Mogę wiedzieć, co tu robi Beth?
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Blanche Manderly on Wto Mar 03, 2015 8:46 pm

    -Och... ona mi towarzyszy. Chciała się chyba przekonać, że będę bezpieczna i szczęśliwa, że nie dzieje mi się krzywda. Tak, ślub był... dość nieoczekiwany... Może kiedyś Ci opowiem dokładniej- Blanche uśmiechnęła się łobuzersko. Cieszyło ją, że brat ma dobre zdanie o mieście i jej mężu. Trochę się także zmartwiła, ale Edyś wyglądał już na dużego chłopca, który wie, co robi i umie o siebie zadbać. -Bethy niedługo wyjedzie, tak przynajmniej myślę. Tęskni za Dorzeczem i ma zaproszenia na śluby... Cieszę się, że nic Ci nie jest i że mi powiedziałeś. W końcu... Jeślibyś czegokolwiek kiedyś potrzebował, pamiętaj, że masz do kogo się zwrócić. Gratuluję zaprzysiężenia. Co planujesz dalej?
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Edryk Rivers on Wto Mar 03, 2015 11:17 pm

    - Cała Beth martwi się o wszystkich oprócz o siebie siostro. Cóż wiecznie raczej nie mogła zostać. Dziękuję za miłe słowa. Co planuje? Oczywiście, jak najlepiej będę służył temu miastu oraz lordowi, który jest twoim mężem. Zostałem przydzielony do grupy zwiadowczej, więc, często może mnie nie być. Oczywiście, w razie czegoś odezwę się.
    Popatrzył nerwowo na słońce. Wiedział, iż niebawem będzie musiał jechać z pierwszą swoją misją. Już czas.
    - Siostro, musimy już chyba wracać. Przynajmniej ja, obowiązki wzywają.
    Wtem ruszyli z powrotem ku zamkowi. Tam Edmyn przystanął.
    - Dobrze, trzeba iść. Do zobaczenia Blanche.
    Lada moment maszerował korytarzem ku koszarą, aby tam przyjąć rozkazy od nowego kapitana, którym był Belicho. Gdy znalazł szukaną przez siebie osobę, pochylił lekko głowę mówiąc:
    - Dobrze, więc, przyszedłem po rozkazy. Lord nakazał zgłaszać się do ciebie kapitanie.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Mistrz Gry on Wto Mar 10, 2015 6:34 pm

    Bogowie i los rozsądzili. Lady i Lord Manderly wkrótce zostaną rodzicami


    http://kostnica.eu/roll/54ff28521cb99/

    Sponsored content

    Re: Boży Gaj w Białym Porcie

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Maj 20, 2018 9:27 pm