Forum aktualnie zamknięte.


    Bitwa o Czarny Zamek

    Share
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Mistrz Gry on Sro Paź 15, 2014 12:16 am

    Walczący:
    200 dzikich maszerujących po Murze
    625 dzikich atakujących od południa
    Reszta oddziałów Ashayi maszerująca z północy
    VS
    151 braci Nocnej Straży
    Lambert
    Jory
    Callo

    http://kostnica.eu/roll/543d8bb0167d9/ Jak widać pogoda dopisuje, co niekoniecznie sprzyja atakującym. Księżyc oraz gwiazdy świecą jasno, rozświetlając mroki nocy.

    Dzicy na Murze http://kostnica.eu/roll/543d87c8d9e02/ 8 + 3 za zaskoczenie -1.5 za słabe uzbrojenie = 9.5 (47.5%)
    Dzicy na południu http://kostnica.eu/roll/543d87d7c1ba0/ 9 + 3 za zaskoczenie -1.5 za słabe uzbrojenie = 10.5 (52.5%)
    Straże http://kostnica.eu/roll/543d87e5969c3/ 17 + 2 za jasną noc -1 za rekrutów = 18 (90%)
    Pobudka:
    - Braci http://kostnica.eu/roll/543d87f3ae765/ 10 + 2 za dobrą reakcję wartowników -1 za świeżych rekrutów = 11 (55%)
    - Lamberta http://kostnica.eu/roll/543d937b46edf/ 15 (75%)
    - Jory'ego http://kostnica.eu/roll/543d9375ae137/ 18 (90%)
    - Callo http://kostnica.eu/roll/543d962f4b3f5/ 8 (40%)


    Dzicy starają się zaskoczyć Nocnych Strażników, jednak warunki pogodowe oraz niezwykła czujność wartowników uniemożliwiają im wykorzystanie przewagi w pełni. Strażnicy, chociaż zszokowani widokiem łupieżców na Murze, setek wojowników nadbiegających z południa oraz armii wyłaniającej się z Nawiedzonego Lasu szybo podnoszą alarm i chwytają za broń. Część z nich szepcze ponownie przysięgę, ruszając do ostatniego boju...
    Śpiący w tym czasie bracia słyszą alarm i dwa sygnały rogu. Zwiadowcy, a także bardziej doświadczeni członkowie innych zakonów zrywają się i chwytają za broń, są jednak w mniejszości. Reszta budzi się i zaczyna szykować, jednak nie idzie to szybko, zwłaszcza, jeśli chodzi o rekrutów. Najszybciej z braci uwinął się Jory, który w chwilę po ogłoszeniu alarmu wybiegł na dziedziniec z mieczem w dłoni, aby powalić jednego z nadbiegających Wolnych Ludzi. Tuż po nim pojawił się Lambert w towarzystwie innego zwiadowcy. Obaj wyglądali na lekko zaspanych, jednak szybko doszli do siebie i natarli na wroga. Lord Dowódca zaś miał bardzo mocny sen, a po przebudzeniu miał problem z odnalezieniem części swojego ekwipunku, przez co nie pojawił się na na placu szybko.
    Dzicy, chociaż zasadzka się nie udała tak jak planowali, wciąż mieli przewagę liczebną oraz nieprzygotowanego wroga. Dwustu łupieżców szybko zajęło szczyt Muru i chociaż strzegący go bracia walczyli bohatersko, kładąc po kilku przeciwników przed śmiercią, w końcu musieli ulec. Wartownicy wystawieni w samym zamku też postanowili pokazać dzikim, co znaczy zadrzeć z Czarnymi Braćmi. Większość padła martwa, raniona lub nieprzytomna zanim pojawiło się wsparcie, jednak powalili przed tym wielu dzikich, a części strażników udało się zebrać na placu, aby osłaniać wybiegających im na pomoc braci.

    Straty
    78 dzikich
    24 czarnych braci

    Graczy biorących udział w bitwie proszę o opisanie jak przebiegła ich pobudka jeśli chcą, ale zgodnie z wynikami rzutu oraz opisanie co planują zrobić. Proszę nie pisać, że kładziecie dzikich dziesiątkami jedną ręką, bo o tym zdecyduje rzut, z modyfikatorem za wasze umiejętności oczywiście Wink
    avatar
    Lambert

    Liczba postów : 38
    Join date : 11/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Lambert on Sro Paź 15, 2014 12:04 pm

    Lambert otworzył oczy zbudzony hałasem. Tej nocy spał w zamkowym warsztacie na zrobionej przez siebie prowizorycznej pryczy. Zwykle dobrze mu się tu spało jednak dziś sen miał niespokojny. Zbudził się szybko instynktownie chwytając za sztylet schowany pod pryczą.
    Na zewnątrz rozległ się dźwięk rogu. "Może to Yoren wraca? Wiedziałem że da radę.... Po kilku sekundach róg zabrzmiał ponownie. "O kurwa, a myślałem że to będzie kolejna nudna noc." Strażnik szybko założył na siebie kolczugę i chwycił za topór.
    Na dziedzińcu panował popłoch, jednak co bardziej doświadczonym braciom udawało się wprowadzić coś na kształt dyscypliny wśród rekrutów. Niektórzy mieli odważne miny, pewnie trzymali broń i czekali na odparcie ataku, jednak stanowili oni mniejszość.
    Lambert podszedł do jednego ze zwiadowców który wykrzykiwał rozkazy do młodszych braci.
    - Ilu mamy przeciwników? - Zapytał Lambert.
    - Dokładnie nie wiadomo, niektórzy mówią o tysiącu, inni o trzystu. - Odpowiedział zwiadowca lekko zdyszany ciągłym krzyczeniem.
    - Dobra, musimy zorganizować obronę w centrum zamku, bronić się w wąskich przejściach.
    Lambert podbiegł do kilku zagubionych młodzików, którzy nerwowo przyglądali się całej sytuacji.
    - Kto wami dowodzi?! - Krzyknął Lambert
    - Yyy...
    - Składaliście już przysięgę?
    - Jutro mieliśmy to zrobić. - Odpowiedział jeden z rekrutów, który w przeciwieństwie do innych wyróżniał się swoją mocną posturą.
    - Klękać zatem. - Rozkazał Lambert po czym kazał innym powtarzać słowa przysięgi. Do pierwszych przyłączyli się inni. Po wszystkim na dziedziniec wpadło kilkunastu dzikich, którzy biegli w stronę Lamberta i świeżo upieczonych strażników.
    - Od teraz Czarny Zamek jest waszym domem, a inni strażnicy są waszą rodziną! - Krzyknął Lambert po czym wybiegł na spotkanie dzikim. W walce cały czas krzyczał do innych braci starając się podnieść morale.
    Jeden z dzikusów biegł wprost na Lamberta, jakiś młokos który myślał że może zdobyć na tej walce trochę szacunku innych. Strażnik szybko ugasił jego zapał, niskim unikiem ominął jego klingę po czym szybkim ciosem topora rozciął mu podbrzusze tak że jego flaki przyozdobiły dziedziniec. Po ostatnim ciosie Lambert wykorzystał impet topora i potężnym rąbnięciem rozłupał czaszkę kolejnemu przeciwnikowi.
    Lambert wiedział że to może nie wystarczyć, jeśli dzikich naprawdę był tysiąc to potrzeba było albo cudu... albo wysokiego morale. Z tym mógł być problem, chociaż niewątpliwie po wczorajszym dniu, w którym wyprawa powróciła z lekiem na zarazę, większość Braci odetchnęła z ulgą.


    Ostatnio zmieniony przez Lambert dnia Sro Paź 15, 2014 7:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Jory

    Liczba postów : 20
    Join date : 10/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Jory on Sro Paź 15, 2014 6:34 pm


    Tej nocy nic nie wskazywało na, to, co się działo. Jory nie mógł spać, więc, ruszył do biblioteki myślał, że nikogo tam nie spotka. Wszedł spokojnym krokiem do biblioteki. Nagle za rogu zobaczył światło świec. Udał się tam i przy średniej wielkości biurku zobaczył starego mayestra, który siedział i przeglądając książkę analizował mapę. Podszedł pod niego i przywitał starca miłymi słowami. Stary człowiek rzekł:
    - Witaj Jory, co tu robisz o tak później porze?
    - Nie mogłem zasnąć, więc udałem się tu popatrzeć na mapę i coś poczytać, ale widzę, że byłeś pierwszy.
    Mayester uśmiechnął się szeroko i powiedział:
    - Cóż siedziałem i analizowałem tą mapę w poszukiwaniu lepszych dróg dla ciebie.
    Wędrowna wrona usiadła przy mapie i w spokoju i ciszy przeglądała ją. Nagle usłyszeli razem dźwięk rogu. O, to pewnie wrócił Yoren, no nareszcie. Cóż, tego się nie spodziewał, róg zabrzmiał po raz drugi.
    - O kurwa
    Szybko zebrał się i wybiegł na dziedziniec. Zobaczył, wtedy cholernie dużą hordę dzikich. Był jednym z pierwszych na dziedzińcu. Stanął z trzema braćmi i razem powtarzali słowa przysięgi.
    - „Wysłuchajcie mych słów i bądźcie świadkami mojej przysięgi. Nadchodzi noc i zaczyna się moja warta. Zakończy ją tylko śmierć.
    Nie wezmę sobie żony, nie będę miał ziemi, ojca ani dzieci. Nie założę korony i zapomnę o zaszczytach. Będę żył i umrę na posterunku. Jestem mieczem w ciemności. Jestem strażnikiem na murach. Jestem ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka. Moje życie i mój honor należą teraz do Nocnej Straży na tę noc i na wszystkie pozostałe.”

    Gdy skończyli mówić, rzucili się na dzikich. Jory już na początku odbił jednemu miecz i przedziurawił go na wylot. Powalił jeszcze dwóch i nagle zobaczył coś czego wolał nie widzieć. Jeden z dzikich miał około dwóch metrów wzrostu. Strzelił on łukiem do młodego Billa, którego dzień wcześniej brat z nocnej straży szkolił.
    - Biliiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii!
    W tej chwili wpadł w szał. Rzucił się na dryblasa. Dzikus próbował toporem przeciąć go w pół. Wrona sprawnie ugięła się tym samym unikając ciosu. Następnie wymierzył podbródek w twarz wolnego człowieka. Zrobił małą serię ciosów, jednak tamten przypieprzył mu raz, a dobrze. Potem wymienili kilka ciosów. W pewnym momencie broń wyleciała z ręki Jory'ego. Wielkolud chwycił go za szyję i przyparł do muru, z chęcią uduszenia. Nie spodziewał się jednego, że brat ma sztylet, który sprawnie wysunął i wbił mu go w oko. Tamten padł martwy. Wtedy szybko zabrał swój miecz i ruszył do Lamberta, aby mu pomóc.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Mistrz Gry on Sro Paź 15, 2014 7:50 pm

    Dzicy w zamku http://kostnica.eu/roll/543eabfe41ebb/ 11 - 1.5 za słabe uzbrojenie = 9.5 (47,5%)
    Dzicy na Murze http://kostnica.eu/roll/543eac058b311/ 6 (30%)
    Próba otwarcia bram http://kostnica.eu/roll/543eac0c49535/ 2 (10%)
    Nocna Straż http://kostnica.eu/roll/543eac223f655/  14 + 1 za podnoszącego morale Lamberta - 1 za świeżych rekrutów - 1 za dezorganizację = 13 (65%)
    Lambert  http://kostnica.eu/roll/543eac35a147c/  14 + 1 za umiejętności + 1 za siłę i posturę = 16 (80%)
    Jory http://kostnica.eu/roll/543eac39338b4/ 10 + 1 za umiejętności = 11 (55%)


    Dzicy tracą element zaskoczenia, a Nocna Straż chociaż przytłoczona liczbą napastników nie ma zamiaru dać za wygraną. Starsi bracia z Jorym na czele wykrzykują słowa przysięgi kładąc kolejnych dzikich. Natomiast Lambert zaprzysięga szybko rekrutów i prowadzi ich do walki, podnosząc ich morale demonstracją swoich umiejętności. Dzicy, którzy zajęli Mur wysyłają setkę swoich na dół, żeby pomóc towarzyszom, jednak wędrówka po krętych schodach nie przebiega szybko. Kilkunastu dzikich próbuje otworzyć bramę, aby wpuścić czekające po drugiej stronie hordy, jednak zostają zaatakowani przez trzech strażników. Bracia zabijają kilku przeciwników, jednak po krótkiej walce dwóch pada martwych, a jeden ogłuszony. Otwarcie bramy idzie jednak dzikim opornie, rygle trochę zamarzły i trudno je otworzyć. W tym czasie na placu toczy się walka, dzicy wykorzystują przewagę liczebną, jednak to strażnicy popisują się odwagę oraz umiejętnościami. Przewagę Straży można zaobserwować przede wszystkim w okolicy Lamberta, który wymachując toporem posyła do Siedmiu Piekieł kolejnych Wolnych Ludzi, wydaje się jakby dzisiejszej nocy wojownicy dzikich nie stanowili dla niego wyzwania. Jory również powala kilku dzikich, jednak nie walczy tak dobrze jak kowal. Na placu pojawia się też w końcu Lord Dowódca w towarzystwie dwóch uzbrojonych zarządców.

    Straty
    - Dzicy 76
    - Nocna Straż 38
    (Zostało 671 dzikich oraz 89 braci)
    Dzicy podbiegli do bram i starają się je otworzyć.
    avatar
    Callo Barsavi

    Liczba postów : 56
    Join date : 06/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Callo Barsavi on Sro Paź 15, 2014 11:27 pm

    Lord Dowódca stał w swojej komnacie, pochylony nad stołem alchemicznym. W różnokolorowych, szklanych butlach stały najróżniejsze wywary i mikstury, których przeznaczenie znał chyba tylko sam Barsavi. Jeszcze w Cytadeli, jako młody maester rozpoczął on badania nad nowszą, ulepszoną wersją Smoczego Ognia - Bardzo niebezpiecznej, alchemicznej substancji, na którą monopol mieli wyłącznie Piromani. Mimo iż badania trwały już ponad dwadzieścia lat nie udało mu się do tej pory uzyskać substancji o którą mu chodziło. Tym razem jednak miało być inaczej.
    Podczas poszukiwania lekarstwa na zarazę maester Coleman zagłębił się w podziemną bibliotekę Nocnej Straży, znajdującą się w tunelach pod Czarnym Zamkiem. Tam wśród kurzu, zapachu stęchlizny i mysich odchodów odnalazł starą księgę, spisaną wieki temu przez maestra Alhazreda. Księga ta, o ile Barsaviego nie myliła pamięć, została wieki temu uznana zarówno przez Cytadele jak i Wiarę uznana za bluźnierczą i nakazano zniszczyć wszystkie jej egzemplarze, autora zaś wysłano na Mur. Zapewne właśnie stąd znalazła się ona w bibliotece Czarnego Zamku. Dzieło to, dotyczyło głównie działań magicznych: plugawej magii krwi, ożywiania trupów i przywoływania z Siedmiu Piekieł złych stworów i istot, których ludzki umysł nie był w stanie ogarnąć. Oczywiście racjonalny umysł mógłby wsadzić wszystkie te historie między bajki o grumkinach i snarkach. Księga jednak zawierała coś więcej. Był to obszerny rozdział traktujący o alchemii w którym znajdowały się zapiski, przepisane ponoć z ksiąg pochodzących z samej Valyrii mówiące o wybuchowej substancji, którą można uzyskać ze stosunkowo prostych substancji a która siłą ognia dorównuje, lub nawet przewyższa smoczy ogień.
    - Yoren? - Spytał sam siebie słysząc dźwięk rogu. Mikstura w alembiku zaczęła powoli bulgotać. Z drugiej strony miedzianej rurki para zaczęła się skraplać i skapywać do podstawionej kryształowej kolby. Przyglądanie się temu niezbyt skomplikowanemu procesowi przerwał drugi dźwięk rogu.
    - Derek! - Krzyknął Lord Dowódca, zbiegając po schodach i w biegu zrzucając skórzany fartuch w jakim pracował. Młodego zarządcy który miał posprzątać dolną komnatę a później udać się spać do celi znajdującej się w tej wieży nigdzie nie było. Lord Dowódca zaklął pod nosem i podszedł do sąsiedniej komnaty, gdzie na stojaku wisiała jego kolczuga i długi, cienki miecz. Ten sam, który miał na wyprawie za Mur.
    - Derek! - Krzyknął ponownie. Kolczuga wisiała na swoim miejscu. Lord Dowódca nie bez problemu nałożył czarną przeszywanicę i długą do połowy ud kolczugę, również pokrytą czarną emalią. Zapiął rękawice i sięgnął po miecz... Którego nie było! Stojak na którym zwykle stała broń był pusty! Zapewne młody zarządca zabrał go, aby wyczyścić ostrze. Lord Dowódca zapiął pierwszy lepszy znaleziony pas i przewiesił przez ramię czarny, wykończony srebrem róg i popędził w stronę wyjścia z wieży aby jak najszybciej zdobyć jakąś broń.
    - Panie! Pański miecz! - Usłyszał za sobą. W drzwiach do wygódki znajdującej się na podstawie wieży stał młody zarządca jedną ręką trzymając miecz w pochwie, w drugiej zaś podtrzymując opadające spodnie.
    - Biegnij do Maestra. Niech wyśle kruki. Postaramy się bronić jak najdłużej! Zabarykadujcie drzwi i ukryjcie się. - Krzyknął i wybiegł z wieży.
    - Za mną! - Krzyknął do dwóch zarządców, którzy stali z rozdziawionymi gębami przyglądając się toczącej się walce. Jakieś ciało w czarnym płaszczu zrzucone ze szczytu Muru wylądowało na placu komunikując w ten sposób, że szczyt Muru również został zaatakowany. "Skąd oni wiedzieli, że Nocna Straż jest zdziesiątkowana?" Pomyślał Lord Dowódca. Nie było jednak czasu się nad tym zastanawiać.
    - Trąbić - Krzyknął. Jeden z zarządców przyłożył do ust róg i zadął potężnie. Lord Dowódca zagrał na piszczałce dowódczej, jaką miał zawieszoną na szyi.
    - Jory! Weź tylu ludzi ilu potrzebujesz i pędź na schody - Z góry słychać już było tupot buciorów i krzyki biegnących dzikich. - Jeśli będzie trzeba spal je! - Wysmarowane smołą belki podpierające powinny szybko zająć się ogniem odcinając dzikim zejście na dół.
    - Reszta za mną! - Krzyknął i ruszył w stronę wąskiego przejścia między stajnią a spichlerzem. Była to jedna z bocznych dróg do bramy, jednak znajdowały się tam puste skrzynie i beczki wypełnione solonymi rybami, jakie niedawno przybyły ze Wschodniej Strażnicy. Można by z nich zrobić zaimprowizowaną barykadę. Za wszelką cenę musieli odepchnąć dzikich od bramy po czym otworzyć ją błyskawicznie i ukryć się w tunelu, gdzie przewaga liczebna dzikich nie miałaby tak wielkiego znaczenia.
    avatar
    Jory

    Liczba postów : 20
    Join date : 10/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Jory on Czw Paź 16, 2014 6:51 pm

    Jory walczył jak szalony z dzikimi, jakby był jakimś bogiem wojny. Obok widział tylko martwych dzikich oraz czarnych braci. Cóż większości byli, to rekruci. W pewnym momencie zobaczył, że dzicy dotarli do bramy i zaczynają ją otwierać. Nie bardzo, im wychodziła ta robota, ale prędzej, czy później i tak, by ją otworzyli. Jacyś bracia rzucili się na nich, jednak po dłuższej chwili padli. Wędrowna wrona zaczęła się tam przedzierać, po drodze zabił jakiegoś dzikiego. W tamtej chwili na dziedzińcu znalazł się nagle Lord dowódca, który sprawnie zaczął wydawać rozkazy. Nagle usłyszał rozkaz skierowany do niego, miał wziąć ludzi i ruszyć bronić schodów. Kiwnął głową i krzyknął do kilku braci:
    - Tony, Jon i Byrandon za mną, idziemy bronić schodów.
    Bracia pokazali, że zrozumieli i wszyscy razem ruszyli na schody. Ustawili się na jednym z podestów.
    - Tony wyciągnij łuk i stań za nami. My stworzymy mur i będziemy bronić schodów co jakiś czas odsłaniając Tonemu pole do strzału. A i pamiętaj bądź przygotowany na podpalenie strzały, bo może trzeba będzie spalić schody.
    Za chwilę już obok nich byli dzicy. Jory już na początku jednego z nich kopnął w nogi tak, żeby tamten się potknął. Gdy tak się stało złapał jedną ręką go za rękę, w której trzymał broń, a rękojeściem uderzył w twarz. Tamten oparł się o belki, w tej chwili wrona szybko odcięła mu dłoń. A po chwili wbił mu miecz w brzuch. Bronili się dość długo według taktyki, ale dzikich ciągle przybywało.
    - Tony podpal ten pierdolony most, a my jak trafi od razu się cofamy.
    Po chwili podpalona strzała poleciała w stronę belek posmarowanych smołom z zamiarem podpalenia.
    avatar
    Lambert

    Liczba postów : 38
    Join date : 11/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Lambert on Czw Paź 16, 2014 9:29 pm

    Teatr śmierci trwał w najlepsze. Na dziedzińcu przybywało kałuż krwi w zastraszającym tempie. Bracia walczyli bohatersko, jednak zastępy dzikusów zdawały się w ogóle nie zmniejszać. Morale zaczęło tracić znaczenie, teraz Strażnicy walczyli o życie.
    Pojawienie się Lorda Dowódcy poprawiło sytuację na polu walki. Dotychczasowe próby organizacji wychodziły mizernie, teraz Bracia, zarówno ci starsi i doświadczeni jak i większość rekrutów, widząc dowódcę nieco się uspokoili i przystąpili do wykonywania jego rozkazów.
    Lambert po odcięciu głowy jednego z napastników, zauważył jak Jory biegnie z trójką braci bronić schody. " No tak, rozkazy." Strażnik tak wciągnął sie w wir walki że omal zapomniał o dyscyplinie.
    - Słyszeliście dowódcę! - Krzyknął Lambert do okolicznych braci walczących z nim ramię w ramię.
    Strażnicy zaczęli powoli cofać się w stronę Lorda Dowódcy, tak żeby nie załamać szyku, tak żeby przeciwników mieć wyłącznie przed sobą. Jeden z młodzików chciał odegrać bohatera. Wyszedł przed szereg i starł się na miecze z jednym z dzikusów. Zginął niemal natychmiast, otoczony przez pięciu przeciwników, którzy bezlitośnie traktowali go ostrzami i obuchami. Była to wystarczająca motywacja dla reszty, aby nie powtarzać jego błędu.
    Po kilku minutach zaciętej walki, większość braci była już przy dowódcy.
    Trupów przybywało, krew lała się na lewo i prawo, głowy latały w powietrzu.
    Śmierć miała dziś ucztę.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Mistrz Gry on Pią Paź 17, 2014 12:01 am

    Dzicy w zamku http://kostnica.eu/roll/5440359f7fb03/ 15 - 1.5 za słabe uzbrojenie = 13.5 (67.5%)
    Dzicy na schodach http://kostnica.eu/roll/544035a6e811a/ 19 - 1.5 za słabe uzbrojenie = 17.5 (87.5%)
    Otwarcie bram http://kostnica.eu/roll/544035dbac4cb/ 12 (60%)
    Jory i bracia na schodach http://kostnica.eu/roll/544035f1d4214/ 7 (35%)
    Bracia w zamku http://kostnica.eu/roll/5440361f84329/ 10 (50%)
    Przedarcie się do maestera http://kostnica.eu/roll/5440362c09e78/ 6 (30%)
    Maester i kruk http://kostnica.eu/roll/54403723aae87/ 6 (30%)
    Lambert http://kostnica.eu/roll/5440397bb5244/ 10 + 1 za umiejętności + 1 za siłę i posturę = 12 (60%)
    Callo http://kostnica.eu/roll/544039774dbcf/ 1 + 1 za umiejętności (10%)
    http://kostnica.eu/roll/54403705a58e8/ Jory zostaje obezwładniony
    http://kostnica.eu/roll/54403adc1a728/ Lord Dowódca zostaje raniony
    http://kostnica.eu/roll/54403bdfb324a/ Lambert walczy dalej

    Dzicy najwyraźniej próbują się zrehabilitować za niezbyt udane rozpoczęcie starcia i uderzają z większą siłą. Szczególnie ostro nacierają ci, którzy próbują zejść po schodach. Jory popełnia błąd nie podpalając schodów natychmiast i czekając na wroga. Gdy łucznik próbuje wystrzelić płonąca strzałę jest już za późno. Dzicy uderzają na czterech braci, a pocisk chyba celu. Jory zostaje obezwładniony przez dwóch masywnych wolnych, razem z dwoma innymi braćmi, czwarty ginie trafiony toporem. Na placu nie jest tak źle, jednak przybycie wsparcia z góry wzmacnia tylko morale dzikich. Nocni Strażnicy nie kładą już wrogów z taką łatwością i ponoszą większe straty, jednak udaje im się zebrać przy Lordzie Dowódcy. Główną siłę w trakcie przedzierania się przez hordy dzikich stanowił Lambert, za którym podążało kilku innych braci. Niestety w wirze walki kilku wolnych podeszło do Callo i jego obstawy z dwóch zarządców, zostali unieszkodliwieni, jednak jeden z braci padł, a Lord Dowódca został raniony w lewą rękę. Tymczasem dzicy majstrujący przy bramie posuwają się naprzód w swojej pracy i otwierają pierwsze odrzwia, po czym wbiegają do tunelu zająć się następnymi. Bracia wysłani do kwater maestera nie dają rady przejść przez tłum dzikich i muszą zawrócić do reszty. Staruszek jednak widząc co się dzieje wysyła jedynego kruka, który przybył niedawno z Białego Portu. Ptak zostaje jednak zestrzelony przez dzikich łuczników stojących na Murze.

    Straty
    - Dzicy 28
    - Nocna Straż 31 oraz Jory, który został obezwładniony i wzięty do niewoli
    avatar
    Lambert

    Liczba postów : 38
    Join date : 11/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Lambert on Pią Paź 17, 2014 6:58 pm

    "Jasna cholera" - Pomyślał Lambert widząc śmierć jednego z braci.
    Dzicy napierali bez przerwy. Bracia ginęli, ginęli masowo, a razem z nimi nadzieja na zwycięstwo. Krzyki konających słychać było wszędzie. Kątem oka Lambert dostrzegł jak dzicy ciągną po ziemi Jorego. Strażnik nie był pewny czy żywego czy martwego.
    Do Lamberta podbiegł jeden z dzikich próbujących przebić się przez szyk Nocnej Straży. Czarny brat uprzedził jego cios i przyłożył mu w szczękę tępym końcem topora, a gdy ten padł na ziemię, jego śmierć była już kwestią jednego zamachu.
    Gdy Lambert z towarzyszącymi mu braćmi dotarł wreszcie do Lorda Dowódcy, spostrzegł że ten został raniony w rękę.
    "Nie utrzymamy się." - Pomyślał - "Nie damy rady, skurwieli jest za dużo."
    Lambert wiedział że kiedyś zginie w walce, wiedział że zabije go albo jakiś dziki, albo jakaś bestia. Nie przypuszczał tylko że stanie się to tu, w Czarnym Zamku, w domu, w miejscu gdzie pracował, jadł, trenował i spał. Mimo to nie zamierzał odpuszczać. Jeśli dzicy chcą zdobyć ten zamek muszą zapłacić za niego swoją krwią.
    avatar
    Callo Barsavi

    Liczba postów : 56
    Join date : 06/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Callo Barsavi on Sob Paź 18, 2014 12:32 am

    - Do stajni! - Krzyknął Lord Dowódca przyciskając dłoń do krwawiącego ramienia. Stajnia była najbliżej ich aktualnej pozycji i posiadała grube, kamienne ściany., mające chronić konie przed północnymi mrozami. Solidne, drewniane wrota również mogły dać opór napierającym dzikim. Wycofując się powoli i odpierając ataki dzikich niedobitki Nocnej Straży ukryły się wewnątrz budynku, ryglując dokładnie drzwi.
    W stajni panował zaduch. Konie rżały niespokojnie i wierzgały w boksach, wyczuwając smród krwi i śmierci.
    - Nasza sytuacja zdaje się być beznadziejna - Zaczął Lord Dowódca. Ostrzem oderwał kawałek czarnego płaszcza jaki miał na sobie i obwiązał krwawiące ramię. Miecz dzikiego przeciął krótki rękaw czarnej kolczugi, przeszywanicę znajdującą się pod nią i skórę wywołując niezbyt obficie krwawiącą jednak dokuczliwą ranę. Żadna z broni jaką posiadali do tej pory dzicy nie mogła tego zrobić. Miecz ten musiał być wykonany ze stali. Całkiem niezłej jakości stali, jakiej raczej nie można dostać nigdzie na Murze. Nie było jednak czasu się nad tym zastanawiać.
    - Mamy dwa wyjścia - Zaczął krążyć w kółko zaglądając każdemu z pozostałych przy życiu braci głęboko w oczy. Widział w nich strach i niepewność, zwłaszcza wśród rekrutów. Kilku z nich ramionami podpierało odrzwia w które zaczęto już walić toporami. Inni biegali barykadując drzwi kawałkami belek i deskami jakie znajdywali w stajni.
    - Jedno z nich to poddanie się. Ci ludzie to dzikusy i nie sądzę, żeby uznawały prawa wojny cywilizowanych ludów, więc nasz los jest niepewny. - Wzruszył ramionami. Ostatkiem sił powstrzymał się, aby nie jęknąć przy tym z bólu.
    - Drugie wyjście to wyjść i pokazać im jak walczy Nocna Straż. Weźmiemy ze sobą konie - Zdrową dłonią pokazał na zwierzęta. Było ich zdecydowanie więcej niż pozostałych przy życiu braci - Ruszymy na nich w pełnym galopie i zmiażdżymy tak samo jak miażdży się robala. A jeśli nie, zginiemy dopełniając słów przysięgi.
    - Nie musicie ze mną iść, jeśli nie zechcecie. - Powiedział po chwili przerwy podnosząc jedną z kulbak leżących na ławie i zarzucając ją na grzbiet jednego z bojowych koni należącego do jednego ze zwiadowców "Ciekawe czy twój właściciel jeszcze żyje", pomyślał dociskając popręg - Możecie zostać tutaj, albo poddać się. Jeśli jednak jesteśmy prawdziwymi braćmi a nasza przysięga to nie jedynie pusty frazes, ruszcie ze mną a na wieki zapiszemy się w annałach historii. Niech bardowie znów zaczną śpiewać o Czarnych Rycerzach z Muru! Wszyscy zapomną, że byliśmy złodziejami i mordercami. Zapamiętają nas jako bohaterów! - Dosiadł konia i z wysokości zobaczył jaki wpływ na Braci miała jego mowa. Nigdy nie był dobry w układaniu mów, liczył jednak, że jego słowa poruszą choć trochę niedobitków Nocnej Straży.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Mistrz Gry on Sob Paź 18, 2014 10:22 pm

    http://kostnica.eu/roll/54419d79afc4b/ 4 + 1 za przemowę = 5 (25%)
    http://kostnica.eu/roll/54419d3e4cafa/ 9 (45%)

    Z prawie 60 braci zgromadzonych w stajni tylko 15 daje porwać się przemowie Lorda Dowódcy i chce dosiąść koni. Reszta z rezygnacją kręci głowami i staje z opuszczoną broniom pod przeciwległą do drzwi ścianą stajni, dając reszcie miejsce na "szarżę" jeśli będą chcieli kontynuować. Tymczasem dzicy w tunelu powoli otwierają kolejne bramy, wkrótce i ostatnia stanie otworem i dla Nocnej Straży nie będzie już nadziei.
    avatar
    Callo Barsavi

    Liczba postów : 56
    Join date : 06/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Callo Barsavi on Wto Paź 21, 2014 7:02 pm

    "Tchórze", pomyślał widząc jak Nocna Straż opuszcza broń i staje przy ścianach stajni z zamiarem poddania się. Nie dziwił się rekrutom, którzy przybyli tu dopiero niedawno. Byli tu zdecydowanie zbyt krótko, aby poczuć jakąkolwiek więź ze swoimi nowymi braćmi. Zdecydowanie bardziej zdziwiła go reakcja tych, którzy swe przysięgi składali już jakiś czas temu. Budowniczowie, zarządcy a nawet kilku zwiadowców stało teraz ze spuszczonymi głowami i opuszczoną bronią, wstydząc się swego tchórzostwa i nie śmiąc spojrzeć w oczy nikomu z konnych.
    - Kiedy to się już zacznie - Powiedział szeptem do jednego ze zwiadowców siedzącego już na koniu. Był to jeden z dwunastu, którzy wyruszyli wraz z Lordem Dowódcą na wyprawę do Mroźnych Kłów. - Kiedy odwrócimy ich uwagę odłączysz się od nas. Pognasz najkrótszą drogą do Wieży Cieni i powiesz... Powiesz, że Czarny Zamek upadł. - Zawahał się przez chwilę - Niech roześlą wieści do Lorda Starka. Niech zwoła chorągwie. A sami niech przygotują się do obrony. Możemy utracić jedną twierdzę, ale Nocna Straż musi istnieć nadal.
    - Wyrusz z kimś jeszcze. - Dodał po chwili namysłu. Zwiadowca szybko powtórzył to co rozkazał Lord Dowódca jednemu ze swoich towarzyszy. Ku zadowoleniu Barsaviego poznał, że ten również należał do jego kompanii. "Dobrze" - Pomyślał - "To doświadczeni zwiadowcy i mogę liczyć na ich lojalność"
    - Formujemy klin i próbujemy przebić się do bramy - Wytłumaczył szybko. Nie było czasu na długie i skomplikowane planowanie. - Jeśli się nie uda macie uciekać. Uciekać i pędzić przed siebie. Niech Siedmiu i bezimienni bogowie północy mają nas w swojej opiece. - Ostrzem miecza wskazał na wrota stajni. Jeźdźcy ustawili się już w formacji klina i dobyli rogów. Dźwięk siedemnastu czarnych rogów rozniósł się po stajni. Któryś z braci poczuł tyle przyzwoitości, że otworzył ciężkie wrota, aby konni mogli wyjechać. Kawalkada ruszyła z przeciwległego końca stajni i już w pełnym galopie ruszyła aby konno dostać się do tunelu, lub zginąć z honorem i bronią w ręku.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Mistrz Gry on Wto Paź 21, 2014 7:19 pm

    Dzicy w zamku http://kostnica.eu/roll/54419d3719655/ 17 - 1.5 za słabe uzbrojenie = 15.5 (77.5%)
    Otwarcie bram http://kostnica.eu/roll/54419d3e4cafa/ 9 (45%)
    Szarża http://kostnica.eu/roll/54419de187c8e/ 9 + 1 za podniesione morale + 1 za konie = 11 (55%)
    Callo http://kostnica.eu/roll/54419e583186a/ 7 = 35%
    Lambert http://kostnica.eu/roll/54419e5d6a77f/ 6 + 1 za umiejętności = 7 (35%)
    Uciekinierzy (ci dwaj co mieli się odłączyć) http://kostnica.eu/roll/544692202bc63/ 5 + 1 za konie = 6 (30%)

    http://kostnica.eu/roll/5441a0b240aca/ Lambert zostaje ogłuszony
    http://kostnica.eu/roll/5441a0d407e33/ Callo zostaje ogłuszony

    Dzicy atakują bramy stajni ciężkimi toporami, chociaż kilkudziesięciu rozbiegło się łupić zamek, na dziedzińcu wciąż przebywają ponad cztery setki wolnych ludzi. Nagle brama otwiera się gwałtownie odrzucając rębaczy i wyjeżdżaja przez nią siedemnastu czarnych braci. Pierwsi dzicy padają zaskoczeni pod końskimi kopytami i od ciosów wrogiego oręża. Jednak zanim konni przebijają się przez cały ten tłum dzikim udaje się wrócić do siebie i zaatakować. Piesi wojownicy mają problem z konnymi, jednak naciskają na nich przewagą liczebną, sieką jeźdźców oraz wierzchowce, a także próbują ich ściągnąć z koni. W stronę strażników leci też kilka strzał i kamieni. Jeden z nich trafia w głowę Lorda Dowódcę, który pada nieprzytomny na ziemię. Dwóch braci, którzy mieli udać się Wiezy Cieni powoli przebija się przez hordę, nagle jeden z nich krzyczy, kiedy dziki wojownik wbija nóż w jego nogę i ściąga z konia. Drugi widzi niekorzystną sytuację towarzysza i popędza konia. Wyrywa się z okrążenia i... pada na ziemię ze strzałą pomiędzy łopatkami. Pozostali strażnicy na placu walczą dzielnie, jednak nie mogą mierzyć się z taką masą. Jeden po drugich padają martwi lub ogłuszeni. Ostatnim, który znika wśród tłumu dzikich jest Lambert, ściągnięty z konia i ogłuszony... Reszta braci czeka aż dzicy wejdą do stajni i składa broń w nadziei na litość lub chociaż szybką śmierć. Dzicy ku ich zaskoczeniu rozbrajają ich i zabierają do Sali Wspólnej, gdzie przenoszą też rannych oraz ogłuszonych jeńców. Kilku groźniej wyglądających braci (np. Lambert) zostaje skrępowanych, a na straży staje kilkunastu wolnych. Reszta może już spokojnie otworzyć bramę i wpuścić wojska Królowej za Murem.

    Straty
    Dzicy 57
    Nocna Straż 8 zabitych, 7 wziętych żywcem, Callo i Lambert wzięci żywcem, reszta poddała się

    KONIEC BITWY

    Sponsored content

    Re: Bitwa o Czarny Zamek

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Paź 21, 2018 9:16 pm