Forum aktualnie zamknięte.


    Komnata sypialna Manderlych

    Share
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by William Hawke on Nie Sty 25, 2015 1:59 pm

    Komnata sypialna Lorda i Lady Manderlych to duże pomieszczenie znajdujące się w jednej z wyższych wież zamku, nie była zbudowana bezpośrednio jako walor obronny i nie jest połączona z murem, pod jedną ze ścian stoi duże drewniane łóżko z baldachimem, wszelkie krawędzie stylizowane są na morskie fale. Źródłem światła są duże okna. Dwa z nich wychodzą na dziedziniec zamkowy, dwa zapewniają widok na zatokę, a ostatnie dwa na miasto i tereny pozamiejskie. Sypialnia zajmuje praktycznie całe piętro. Poza łóżkiem znajduje się kilka komód, szaf i miejsc na drobiazgi. Przy drzwiach na stojaku wisi jeden z pancerzy Williamia oraz miecz wraz z tarczą. Pomieszczenie ma też małą garderobę, w której znajduje się większość ubrań Williama, a mimo to świeci pustkami. Ponadto sypialnia jest też wyposażona w biurko z przyborami do pisania oraz mały barek z kilkoma rodzajami alkoholi.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Blanche Manderly on Sro Sty 28, 2015 6:20 pm

    Jesień, 22 stycznia 282AL, Wieczór



    Blanche znużona i nadal pod wpływem emocji weszła do komnaty sypialnej. Podziękowała eskorcie i odprawiła ich, by mogli się nadal bawić na uczcie. Tam ogień w kominku był napalony, koszula nocna naszykowana, wszytko posprzątane, w łóżku czekało na nią kilka termoforów, na stoliku stały świeże kwiaty i talerz owoców. Jak się nazywała ta służka? Zaraz... przecież pomagała mi się przebrać... -Iri!- powiedziała na głos. Zaraz też do sypialni weszła młoda, ładna dziewczyna o pogodnym usposobieniu i uśmiechnęła się. -Życzysz sobie pani kąpiel? Woda jest już zagrzana. Blanche przytaknęła. Przyglądając się bliżej służącej. Ta zaś szybko poprowadziła swoją Lady do łaźni, pomogła wydostać się z sukni i zajęła się składaniem ubrań. Blanch weszła do wanny z ciepłą wodą i pachnącymi olejkami i pozwoliła Iri umyć sobie włosy. W pewnym momencie zagadnęła dziewczynę: -Widziałaś ucztę? Pewnie miałabyś ochotę... -zamyśliła się. -Byłam tam przez chwilę, słuchałam muzyki i usługiwałam przy stole, pani. Później przygotowałam sypialnię. Jaka ona grzeczna i potulna. Uśmiechnęła się lekko do dziewczyny i pochwaliła jej pracę. -Jestem bardzo zadowolona z Twojej pomocy. Dziękuję. Uznała, że to było miłe. Lepiej mieć w służącej przyjaciela... W Riverrun służący nie raz ją kryli, czasem nawet brali na siebie jej występki. Zawsze też starała im się odpłacić jakimś miłym uczynkiem. Iri ubrała ją w koszulę nocną i pomogła rozczesać włosy, tak że nie męczyły się z tym zbyt długo. Wyjęła także dwa termofory i ułożyła pościel. Blanche podziękowała i odprawiła ją prosząc, by zostawiła ogień w kominku i płonącą świecę. Dziewczyna postanowiła czekać na powrót swojego męża. Miała nadzieję nie usnąć i zapytać go jak wypadła, czy ludzie ją zaakceptowali. Po paru minutach leżenia i rozmyślania tknęła ją myśl: A co jeśli się bardzo upije? Wiedziała, że pijani mężczyźni potrafią być bardzo nieprzyjemni i mimo, że raz już widziała męża w stanie upojenia alkoholowego, to nie była pewna jak zachowa się tym razem. Ona była zupełnie trzeźwa, co prawda lekko rozkojarzona i zmęczona długim dniem i zakończeniem uczty, ale i zaniepokojona. Cóż, najwyżej będę... wyszła z ciepłego łóżka i wzięła z tacy z owocami nożyk o wąskim, cienkim i długim ostrzu służący do krojenia owoców. Schowała go pod poduszkę. Teraz lepiej. Światło nie pozwalało jej zasnąć, sięgnęła więc po książkę znajdującą się przy łóżku. To była "Historia Niezależnej Północy ze Zbiorem Legend" Maestra Reyadona. Świetnie. Im szybciej się z tym zapoznam tym lepiej, Will nie powinien mieć nic przeciwko, że ją sobie wzięlam.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by William Hawke on Pią Sty 30, 2015 10:46 pm

    William pozostałą część wieczoru spędził na rozmowach z większością ważnych osobistości Białego Portu. Wypił kilka kielichów wina, zjadł trochę nawet odtańczył kilka krótkich tańców. Wymienił wieści i zamienił kilka słów z Tyrekiem i Belicho. W końcu jednak poczuł znużenie. Powiedział Tyrekowi, że udaje się na spoczynek. Pozwolił jednak by uczta trwała. Ludzie potrzebowali nieco zabawy i odpoczynku. Sam udał się do komnaty sypialnej. Szedł powoli by uniknąć hałasu. Zobaczył jednak, że w komnacie pali się światło. To może oznaczać dwie rzeczy. Albo nie śpi albo podpaliła komnatę. Dymu nie czuć, więc jeszcze nie śpi. Po chwili jednak skarcił się w myślach. Mimo wcześniejszych wypadków dzisiaj jego żona zachowała się wspaniale. Trzeba będzie Jej to jakoś wynagrodzić. W końcu nie przepada za takimi uroczystościami, a po raz kolejny była do nich zmuszona. Wszedł do komnaty. Zobaczył Blanche siedzącą na łóżku i pogrążoną w lekturze. Powiedział do Niej. Świetnie się spisałaś dzisiaj. Wszyscy byli zachwyceni. No może poza Larsem, ale należało mu się. Nie lubię go, ale jest mi potrzebny. Niestety. Służąca dobrze się spisała? Widzę, że czytasz Historię. Ciekawy tom prawda? Zapomniałem go zabrać na statek. Jak Ci się podoba miasto i zamek? Jakieś życzenia odnośnie jutrzejszego dnia? Zalał żonę nawałnicą pytań w trakcie przebierania się i obmywania w bali z wodą, nie była już ciepła, służba widocznie zakładała, że przyjdzie szybciej jednak nie przeszkadzało to Willowi. Gdy był już umyty i przebrany wszedł do łóżka i pocałował Blanche w policzek. Jestem naprawdę szczęśliwy mogąc być z Tobą tutaj. Wiem, że musiało być Ci ciężko tego wieczoru. Dziękuję za wyrozumiałość. Może jest coś co miałabyś ochotę jutro zrobić?


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Blanche Manderly on Sob Sty 31, 2015 3:47 pm

    -Jesteś nad aktywny... zbyt wiele alkoholu?-zaśmiała się słysząc ten potok słów. -Musisz mi jutro pokazać ten mały domek w Bożym Gaju. Starałam się dobrze wypaść. Kapitan straży... Belicho? Chyba tak się nazywa, szlachetny człowiek, dobry wybór-uratował mnie, za to tamten... był zupełnie pijany, wiem, że na Pónocy nie można wymagać od ludzi doskonałej znajomości etykiety, która nigdy nie była mi do końca bliska, jednak takie zachowania są niedopuszczalne. Powinieneś nauczyć swoich ludzi szacunku, chyba że na to nie zasługuję. Przerwała czytanie i odłożyła książkę na bok. Była dość ciekawa i napisana przystępnym językiem, jak na księgę historyczną. -Miasto jest wspaniałe. Widać rozwój, wszytko jest dla mnie takie nowe i ciekawe. Myślę, że ma szansę stać się może kiedyś centrum handlu nie tylko Północy... Ktoś nieźle się napracował nad tym. Zamku nie pamiętam. Jest duży, biały i łatwo zabłądzić. Muszę go obejrzeć jeszcze raz.  -Spojrzała z aprobatą na Willa, podziwiała jego zaangażowanie, pasję i miłość do tego miasta, które samo w sobie robiło wrażenie. Wsunęła się pod koc i poprawiła poduszkę. Teraz wygodnie. Nie zauważyła, że teraz ukryty pod nią nożyk częściowo wystawał.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by William Hawke on Nie Lut 01, 2015 4:40 pm

    Alkohol? Nie, po prostu powrót do domu oraz te wszystkie wydarzenia dały mi ogromny zastrzyk energii. Cieszę się, że Biały Port Ci się spodobał. Możemy jutro rano pójść do Bożego Gaju i skorzystać z jego uroku. Co do Larsa... Na pewno zostanie stosownie ukarany. I oczywiście, że zasługujesz na szacunek. Larsa trzymam na jego pozycji tylko i wyłącznie z powodu kilku cennych umiejętności. Jednak rzeczywiście czas nieco go utemperować. Za to cieszę się, że przypadł Ci do gustu Belicho. To zaufany człowiek, zaprzysiężona tarcza oraz najlepszy przyjaciel jakiego można mieć. W trakcie mówienia zauważył nóż wystający spod poduszki. Powiedz mi jeszcze jedno. Czujesz się tutaj bezpiecznie? Leżał twarzą zwróconą w stronę żony i intensywnie myślał. Po co Jej nóż? Czy ma to związek ze śladami na nadgarstkach? Boi się Larsa? Boi się mnie? Ktoś sprawił Jej przykrość i o tym nie wiem?


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Blanche Manderly on Nie Lut 01, 2015 6:45 pm

    -Dobrze. Cieszę się, że tak mówisz. Belicho... dobrze, że masz kogoś takiego.  Rozmawiałeś z Leechem na temat posagu? Powinieneś do niego napisać- Blanche obróciła się na bok i zauważyła wystający nożyk. Nie mógł nie zauważyć. Jej mąż leżał na boku, więc doskonale widział poduszkę, ją i ostrze. Po jego pytaniu nastała cisza. Spojrzała Willowi w oczy. Podniosła się powoli na łokciu i chwyciła nożyk, a następnie odłożyła go na najbliższą półkę. Odkryła Willa do połowy i położyła się na jego piersi obejmując go równocześnie w pasie. -Teraz tak- odparła śmiejąc się- prawie nic nie zjadłam na uczcie, a na tacy zobaczyłam  moje ulubione owoce. Nie powinnam jeść w łóżku- dodała, zastanawiając się, czy jej uwierzy. Jak mam się czuć bezpiecznie? Sama w nowym miejscu, nie znając nikogo, nawet nie wiem, gdzie jest komnata Bethy, albo chociaż tej służącej. Trzeba będzie zapoznać się z tym miejscem. -Chciałabym zrobić coś z okazji naszego ślubu. Pomóż mi zdecydować, co to będzie. Czego najbardziej brakuje miastu? Wsparcia sierocińca, może nowego obiektu, jałmużny dla żebraków,  mecenasa dla artystów lub festynu czy remontu... Na pewno jest coś takiego- zmieniła temat na dziedzinę, którą jak sądziła William się zainteresuje bardziej niż wcześniejsza rozmową. -Powinnam także zgromadzić przy sobie szlachetnie urodzone kobiety, by... z nimi wyszywać i plotkować czy co tam się z nimi nie robi. Elbereth mi doradzi, ale poprzesz moją inicjatywę?- mówiąc to wszystko bezwiednie bawiła się sznurkiem od koszuli Williama i zastanawiała, czy dobrze robi. Nie wiem jak to jest na Północy. Poza tym nigdy nie byłam wzorową damą. Ale od tych kobiet mogłabym się dowiedzieć kilku rzeczy tak samo jak z tej księgi. Spojrzała znów na gruby tom. Może mi to wyjaśni o czym mówił podczas snów? 
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by William Hawke on Nie Lut 01, 2015 8:43 pm

    Posag. Tak. W sumie nie myślałem o nim za dużo do tej pory. Może masz rację. Jednak nie wiem czy dobrze odbierze list pisany moją ręką. Wciąż może uważać, że ukradłem mu siostrę. A teraz może jeszcze pomyśleć, że chcę ukraść część jego majątku. Może Ty napiszesz do brata? Słowa pisane Twoją dłonią będą chyba łatwiejsze do przeczytania. William wtulił się w Blanche mocno ją ściskając. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że po wieczerzy ktoś chowa nóż pod łóżko. Jednak miała już sporo okazji by zrobić mi krzywdę. I to w miejscach, z których łatwiej po takim akcie uciec. Po prostu się czegoś jeszcze obawia. Jednak rozwieję te wątpliwości. Doprawdy nietypowe miejsce do chowania noża. Jednak dobrze, że coś jesz. Nie mogę pozwolić by moja żona chodziła głodna. Ten pomysł z jakąś akcją upamiętniającą nasz ślub to wspaniały pomysł. Na budowy i remonty brakuje nam rąk do pracy. Jednak festyn wydaje się być wspaniałym pomysłem. Ludzie są pewnie zmęczeni nawałem pracy i odrobina odpoczynku, wina i muzyki z pewnością natchnie ich serca do ciężkiej pracy, a dodatkowo pokaże Północy jak wielkim szczęściem jest Twoje przybycie. Chwilę się zastanowił nad dalszym pomysłem. Na Północy nie było wielu dam. Część szlachetnie urodzonych córek biegle władała bronią i nie było im śpieszno do szycia jedwabnych sukien czy wyszywania haftów. Jeśli sprawi Ci to radość to czemu nie? Jednak ostrzegam. Część z tych "dam" jest bardziej wojownicza niż niejeden rycerz z Południa. Choć oczywiście znajdziesz takie bardziej nadające się na dworki. Poznać je warto jednak nie musisz wyszywać i plotkować jeśli nie sprawia Ci to przyjemności. Will nie miał nic przeciwko zabawom Blanche. Odprężył się tylko, a nieprzyjemne rozmyślenia o nożach i ranach odchodziły w niepamięć. Jeszcze nie czas na to.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Blanche Manderly on Nie Lut 01, 2015 9:18 pm

    -Dobrze, napiszę. Tak chyba rzeczywiście będzie lepiej. Leech przecież się zobowiązał, ale wolę wiedzieć na czym stoję, znać terminy i szczegóły. Raczej jest Ci wdzięczny za pozbycie się kłopotu... Gnieciesz mi żebra!- uścisk Williama zelżał jedynie odrobinę, ale dziewczynie było przyjemnie i ciepło. Uśmiechnęła się i od niechcenia zaczęła głaskać go po ramieniu, żeby rozładować napięcie. -Zapomniałam o nim... A Ty co sobie pomyślałeś?-dodała udając zdziwienie- Jak usłyszałam słowo "taniec" nie mogłam nic przełknąć. Wiesz, że tańczę okropnie, a chciałam dobrze wypaść. Stresowałam się. Troszkę. Usłyszałam kilka rozmów na uczcie. Mówili, że pewnie zaraz dam Białemu Portowi dziedzica, nazywali mnie młódką. A kobiety zapewniały, ze mam doskonałe biodra. To...-Blanche zastanawiała się chwilę nad słowem-Boli. Wiem, że taki jest mój obowiązek, ale... Dlatego chcę coś zrobić. Niech będzie Festyn- jeśli tak uważasz. Pomyślę nad tym. Może w takim razie mógłbyś i mnie pouczyć władać mieczem, albo łukiem. Będę przynajmniej miała z nimi o czym porozmawiać. Ja także nie przepadam za zajęciami kobiet z Południa- po dłuższej chwili milczenia zapytała:- Kiedy poznam Twojego syna? Chciałabym się też zobaczyć z maestrem. Dużo się zdarzyło w mieście kiedy Cię nie było?
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 24
    Skąd : Hawkhill

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by William Hawke on Sro Lut 04, 2015 11:15 pm

    Jesteś bardzo, ale to bardzo przyjemnym kłopotem. Zamruczał Will nieco osłabiając uścisk. O niczym szczególnym nie myślałem, jednak nawet taki niewinny nożyk w łóżku może być niebezpieczny. A w tańcu wypadłaś wspaniale. Na całej uczcie byłaś wspaniała. Co do rozmów i plotek. Ludzie lubią sobie pogadać, póki w swoich słowach nie zapędzą się za daleko można na to pozwalać. Biodra rzeczywiście masz wspaniałe jednak nie musimy się z tym śpieszyć. Najpierw musisz się tu zadomowić. Festyn wydaje się być naprawdę dobrym pomysłem. Jeśli tego pragniesz z chęcią poćwiczymy razem władanie mieczem i łukiem. William na chwilę przerwał wpatrując się w twarz i włosy swojej wybranki. Po czym wrócił do rozmowy. Mojego syna poznasz, gdy ten wróci. Nie wiem kiedy to się stanie. Co do maestra możesz zobaczyć go w każdej chwili. Poproś któregoś ze sług, a nawet Twoją służkę. Zaprowadzi Cię do niego. Co do miasta. Wiele się wydarzyło, głównie to jakieś drobne sprawy związane z budowami, ale ten cały postęp. Nie minęło wiele czasu, a już widać pierwsze efekty. Will przeciągnął się i objął Blanche ramieniem. Jeszcze kilka miesięcy temu byłem po prostu jednym z lordów Westeros, żyjącym z dnia na dzień. A dziś mam wspaniałą żonę, cudowne miasto i pozycję na dworze. Co prawda niekoniecznie z słusznych pobudek, ale zawsze. Bogowie uśmiechają się do mnie. A Ty Blanche, jesteś szczęśliwa?


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Blanche Manderly on Pon Lut 09, 2015 4:20 pm

    Jesień, 23 stycznia 282 roku

    -Właśnie się zastanawiam-odparła, a po chwili dodała- Jestem... chyba. Albo kłamiesz, albo miałeś naprawdę smutne życie. Naprawdę wszytko jest takie wspaniałe?- skrzywiła się ironicznie. Niemniej podobało jej się to, co usłyszała. Jakiś czas jeszcze leżeli przytuleni, ale zmęczenie robiło swoje. To był dzień pełen wrażeń- pomyślała Blanche zasypiając. Rano obudziła się pierwsza, narzuciła na siebie płaszcz i wyszła z komnaty. Po drodze spotkała służącą Iri, kazała jej więc się zaprowadzać do kruczarni. Tam poznała maestra, który akurat karmił ptaki. Nie wydał jej się zbyt przyjemną postacią. Cóż, lepiej, żeby na mnie uważał. Przypomniało jej się, co się stało z maestrem w Riverrun. Następnie wróciła do cepłego łóżka, nadal była trochę zmęczona. Poleciła też Iri przygotować ubrania, kąpiel i śniadanie oraz sprawdzić czy Beth jeszcze śpi.

    Sponsored content

    Re: Komnata sypialna Manderlych

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Maj 20, 2018 9:24 pm