Forum aktualnie zamknięte.


    Plac treningowy.

    Share
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Plac treningowy.

    Pisanie by Edryk Rivers on Sob Sty 31, 2015 3:39 pm

    Jesień, 23 stycznia 282 roku
    I tak się to zakończyło. Zapomnieli o więzi, która ich niegdyś łączyła. Przed samym odejściem zerwał naszyjnik, ciskając, nim w ziemię. Pękł na dwie części. Zdenerwowany Edmyn, szybkim krokiem ruszył, ku małej izdebce. Zarządca, był tak łaskawy, że chwilowo pozwolił mu tam spać. Wszedł do środka, od razu odpinając pochwę z mieczem. Rzucił ją gdzieś niedbale. No, to pięknie. Teraz w ogóle nie mam rodziny. A może, to dobrze. Może zyskam spokojne życie? Mam nadzieję, że Beth wyjedzie jak najszybciej z miasta. Nie chce na nią patrzeć przez kilka tygodni, dzień w dzień. Nic nie będzie takie same. Odpiął rzemyki przy zbroi. Następnie położył się, jak najwygodniej mógł. Myślał co będzie dalej. Czy podoła rano. Lada moment usnął, a sny miał dziwne. Gdy tylko promienie słońca musnęły jego twarz, wstał z łoża. Obmył twarz wodą. Mając chwile czasu zgolił włosy po bokach głowy, aby były całkowicie łyse. Brodę zaś zostawił, tak samo, jak górną część włosów na głowie. Ubrał prędko zbroję. Znalazł miecz leżący niedbale. Chwycił, od razu zawieszając. Wyszedł powolnym krokiem, kierując kroki, ku placu treningowemu. Będąc już na miejscu zapytał:
    - Więc, co najpierw?
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by William Hawke on Nie Lut 01, 2015 2:36 pm

    Jesień, 23 stycznia 282AL, ranek

    Belicho & żołnierze

    Belicho wstał rankiem odrobinę niewyspany. Uczta trwałą dość długo i mimo, że nie korzystał z uroku trunków to i tak wczorajszy dzień odbił na nim swoje piętno. Po południu miał się przedstawić strażnikom jako nowy kapitan i poinformować o nowej nazwy dla straży. Postanowił jednak nieco zobaczyć jak wyglądają treningi. Lars nie był obecny i nad porannym treningiem pieczę miał jego zastępca. Ćwiczącym ten fakt bardzo się podobał. Belicho przyszedł wraz z kilkoma osobami z gwardii w tym z Jotem i Wymem. Uprzejmie poprosił pełniącego funkcję mistrza drylu o pozwolenie na wspólny trening i zabrał się za rozgrzewkę. Wkrótce przerwało ją przybycie Riversa. Belicho widząc przybysza uniósł brew. Żadnego "Witaj sir" czy innej formy powitania, ponadto wygląd bliższy najemnemu zbirowi niż rycerzowi sprawiał iż nieokrzesanie wręcz biło od Edmyna. Belicho odwrócił się do przybysza i rzekł. Witaj Sir. Miło, że postanowiłeś dołączyć do naszego treningu. Dotarło do mnie, że chcesz nająć się do służby u Lorda Williama. Moim zadaniem jest sprawdzić umiejętności rekrutów i kandydatów. Ale dobrze. Koniec czczego gadania. Rozgrzejmy się troszeczkę. Na początek zmierz się z Wymem. Pozostali niech na początku dowolnie dobiorą się w pary. Chwilka zamieszania i już ćwiczący byli ustawieni i rozpoczął się trening. Wym był uzbrojony w w krótki miecz treningowy oraz okrągłą tarczę. Szybkie natarcia zmusił Riversa do obrony i ruchu. Kilka razy ostrze uderzyło o pancerz Edmyna. Ten jednak powoli budząc się odzyskał inicjatywę i też zmusił Wyma do obrony. Też zadał kilka ciosów i pojedynek zakończył się remisem. Belicho przerwał walkę. Nie jest tragicznie. Jednak bliźniacy w pojedynkę nie są aż tak groźni. Zawsze walczą razem. Przekonasz się dlaczego. Tym razem bliźniacy wspólnie nie dali szans Riversowi. Zasięg halabardy Jota połączony z szybkością Wyma był nie do przejścia. Edmyn mógł się tylko bronić co i tak szło mu całkiem nieźle. Zarobił jednak kilka solidniejszych trafień. W końcu musiał ustąpić. Dobrze już dobrze wystarczy. Bliźniacy wspólnie to niełatwy przeciwnik. Mało komu udaje się ich pokonać. Dobrze sir. Powalczmy jeszcze trochę, a potem porozmawiamy. W ostatnim pojedynku dwóch rycerzy wzajemnie wymieniało ciosy. Belicho był starszy, bardziej doświadczony, w doskonałej formie, więc w tym pojedynku był górą. Jednak docenił umiejętności rywala i po wszystkim dodał. Nie walczysz źle sir. Myślę, że znajdzie się miejsce dla Ciebie w Białym Porcie. Masz jakieś życzenia? Ambicje? Jest wiele form służby. Od służby w samym mieście, po patrole po okolicznych terenach? Jest coś szczególnego Co wzbudza Twoje zainteresowanie?


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Edryk Rivers on Nie Lut 01, 2015 3:05 pm

    Trening całkiem mu się spodobał, chociaż po, nim zyskał kilka siniaków. Bez wątpienie wyszedł z wprawy. Kilkanaście dni leżenie robi swoje. Jego ruchy nie były już takie, płynne i skuteczne jak niegdyś. Poznał gromadkę przyszłych kompanów w tym Belicho. Oczywiście, zebrał od niego niemały łomot, ale, jednak. Gdy trening dobiegł końca, doszła pora, aby wybrać rodzaj swojej służby. Nastąpiła krótka cisza. Edmyn, bowiem musiał się zastanowić. Co, by tu wybrać? Zwykły strażnik? Nie, to raczej nie. Całe życie spędzać patrolując okolice? Niby, taka sprawa, a wybór trudny jak nigdy. Zdał sobie sprawę, iż jego rozmyślenia trwają nieco dłużej, niż powinny.
    - Cóż sir trudny wybór przede mną. Szczerze na początku nie zastanawiałem się nad tak trudnym wyborem, ale chyba wiem, co chciałbym robić. Patrole mogą okazać się ciekawą sprawą i to chyba właśnie na nie się zdecyduję. Słyszałem też o jakiejś przysiędze od lorda miasta. Czy mam ją złożyć teraz, czy później?
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by William Hawke on Sro Lut 04, 2015 11:47 pm

    Jesień, 23 stycznia 282AL, ranek

    Belicho

    Oczywiście to nie są kwestie ostateczne. Musisz po prostu gdzieś się wykazać sir. Popołudniu odbędzie się spotkanie oficerów oraz żołnierzy tutaj na placu koszarowym. Na nim zostanie oficjalnie potwierdzone moje objęcie dowództwa nad Białymi Płaszczami. Później przedstawię Cię oficerom i oznajmię o nowej funkcji. Znajdziemy też dla Ciebie ludzi i od jutra będziesz mógł zapoznawać się z okolicą. Co do przysięgi. Oczywiście musisz ją złożyć sir jednak dajmy Lordowi Williamowi trochę czasu. Zapewne jest jeszcze zajęty bieżącymi sprawami. To chyba wszystko. Wracajmy do treningu.
    Po tych słowach Belicho dał komendę do wznowienia treningu.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by William Hawke on Sro Lut 25, 2015 6:45 pm

    Jesień, 23 stycznia 282AL, popołudnie

    William wraz z Blanche wszedł wolnym krokiem na plac treningowy. Na zamku przebrał siew swój najlepszy wams koloru morskiego z herbem wyszywanym złotą nicią. Miał też długi podbity futrem płaszcz. Do pasa był przypięty ceremonialny miecz. Nie nadawał się za bardzo do walki, był za ciężki by sprawnie nim władać jednak liczne ozdoby i pozłacana głownia nadawała lordowi dostojności, a o to w tej chwili chodziło. Wspólnie weszli na podwyższenie ustawione na środku placu. Zazwyczaj służyło ono do publicznego wykonywania wyroków jednak dziś miało posłużyć nieco bardziej zaszczytnemu celowi. Poza Blanche, Elbereth i Williamem na podwyższeniu stała też część jego gwardii ubrana w stroje z wyszytym herbem Manderlych. Wejścia na podwyższenie pilnowali Jot i Wym. Rolf stał za plecami Willa i sióstr pozostali stali przy krawędziach podwyższenia. Tymczasem oficerowie oraz wielu członków straży Białego Portu zebrało się na placu. Dowódcy ustawili swoje oddziały w równych szeregach. Sami żołnierze mieli wypolerowaną broń, czyste buty i odpowiednio zapięte części ekwipunku. Wszyscy wiedzieli, że stanie się coś ważnego tym bardziej, ze ostatnia obecność Belicho praktycznie cały czas w otoczeniu straży nasiliła plotki. W utrzymaniu tajemnicy nie pomógł też Lars, widocznie wściekły z zaistniałej sytuacji. Stał właśnie naburmuszony w jednym z pierwszych szeregów wraz ze swoimi ludźmi, którzy wyglądali na wyraźnie zmęczonych. Mistrz musztry wyraźnie ich "przećwiczył". Z boku stała też grupka rycerzy domowych, na tą okazję w wypolerowanych pancerzach i  mieczami paradnymi przy pasach. Między nimi był też Edmyn "Edryk", który w ćwiekowanej choć doczyszczonej zbroi stał z zniecierpliwionym wyrazem twarzy co jakiś czas spoglądając w kierunku Elbereth. W końcu jednak wszyscy się zebrali i William przemówił. Lordowie z rodziny Manderlych w erze Świtu bronili ujścia Manderu ciesząc się sławą, bogactwem i potęgą. W naszych żyłach płynęła szlachetna krew pierwszych ludzi w tym samego króla Gartha Zielonorękiego. Jednak przed wiekami opuściliśmy Reach i przywędrowaliśmy tutaj. Budując Biały Port porzuciliśmy Mander jednak nie zapomnieliśmy o swoim dziedzictwie. Tak jak i z radością podjęliśmy nowy obowiązek. Bronimy Białego Noża i bronimy Północy. I jesteśmy z tego dumni! Łączymy w sobie ogień i lód połączyliśmy Północ i Południe. Znamy zarówno zimę jak i lato. To nasza tradycja, to nasze dziedzictwo. Jednak to wszystko nie byłoby możliwe bez Was! Bez wiernych i lojalnych ludzi, broniących bram Białego Portu. Bez wytchnienia walczących za mieszkające na Północy rodziny. Wasze dokonania przynoszą nam chlubę i dumę. Tak więc postanowiłem podkreślić Wasze wszystkie zalety. Gdy byłem w królewskiej przystani wiele lat temu widziałem Złote Płaszcze. Gdy byłem w niej kilka dni temu ich miejsce zajęła Złota Kompania. Złoto, złoto... Tak cenne i pożądane. Jednak są rzeczy warte więcej niż całe złoto Casterly Rock. To Honor, duma, odwaga i poświecenie. A wszystkie te rzeczy reprezentujecie Wy i reprezentować będzie biel waszych płaszczy. Od dziś będziecie nosić miano Białych Płaszczy. W związku z tym ogłaszam co następuje. Dowódcą został Ser Belicho. I to On poprowadzi dalszą część ceremonii. Belicho jako jedyny był od początku ubrany w lśniącą zbroję i narzuconym na nią białym kaftanem i przypiętym białym płaszczem. Odebrał On nową przysięgę od oficerów, po czym kilku giermków wyszło z jednego z budynków niosąc białe płaszcze, które odbierał i przypinał oficerom Belicho. Następnie oficerowi, którzy już wcześniej byli poinformowani o tym co się będzie dziać zaczęli odbierać przysięgi od zwykłych strażników. Tymczasem Belicho podszedł do zgromadzonych rycerzy i Edryka. Białe Płaszcze muszą też chronić tereny wykraczające poza mury tego miasta. Nowe wioski i osady wymagają ochrony, podobnie jak nasza linia brzegowa. Mianuję Was Kapitanami i każdy z Was otrzyma ludzi i sprzęt i zacznie patrolować okolicę. Szczegóły poznacie później. A teraz złóżcie przysięgę na wierność Manderlym oraz Białemu Portowi. Gdy przysięga została złożona słudzy i służki zajęły się przypinaniem płaszczy rycerzom. Służka Elbereth, która zgodziła się pomóc w ceremonii dziwnym trafem trafiła na Edmyna. Ceremonia powoli się kończyła i żołnierze oraz oficerowie ruszali w kierunku baraków gdzie miała sie odbyć skromna uczta z ale i mięsiwem dla żołnierzy. William nie zamierzał brać w niej udziału. To był dzień Belicho i to On musiał zżyć się ze swoimi ludźmi. Sam wraz z Blanche i Elbereth szykował się do powrotu do zamku.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Blanche Manderly on Sro Lut 25, 2015 8:34 pm

    Na taką okazję dziewczyna założyła sukienkę pasującą odcieniem do zielono niebieskich szat męża z koronek i tiulu, która rozwiewał wiatr podobnie jak morskie fale. Do tego dobrała jasne pantofle z ćwiekowanej skóry i bursztynowy naszyjnik. Włosy częściowo zebrała w warkocz upięty na głowie, a resztę puściła swobodnie. Teraz pasowała do Williama idealnie, a przynajmniej taką miała nadzieję. 
    Blanche przyjrzała się zgromadzeniu. Stała na podeście, razem z mężem obserwując całą uroczystość. Zewsząd patrzyły na nią trytony wyszyte lub wymalowane na częściach garderoby czy będące elementem biżuterii. Rozpoznała tego pijanego mężczyznę z przyjęcia, na którego wylała kielich wina. Nadal wyglądał okropnie nieprzyjemnie. Drugą osobą, której imię pamiętała był Belicho. Pamiętając jaki był dla niej miły w odpowiedzi na jego ukłon posłała mu śliczny uśmiech. Cała ceremonia raczej się jej dłużyła. Poświęciła czas na obserwowanie i próbę zapamiętania czy też przypomnienia sobie imion, które już gdzieś słyszała. To nigdy nie było jej mocną stroną. Jej wzrok skupił się na młodym strażniku... Jadł dzisiaj śniadanie w tym samym czasie co my... Nazywali go... Edryk? Przyglądała mu się dobre parę minut. Skądś go znam... Przypomina mi Edysia... Tak nazywała swojego przyrodniego braciszka w Riverrun. Ale... to niemożliwe. Znów zajęła się słuchaniem, akurat Lord Białego Portu wygłaszał przemówienie. Z trudem powstrzymała się od śmiechu, zachowała kamienną twarz, nie mniej oczy jej błyszczały. Na szczęście jesteśmy na podwyższeniu i tego nie widać. Patetyczne i wzniosłe przemowy w tym stylu zawsze wywoływały u niej niekontrolowane wybuch śmiechu. Tym razem jednak zdołała się opanować. Podczas przypinania płaszczy znów przypatrywała się Edrykowi. Muszę o niego zapytać Belicha, tylko później. Na razie jest zajęty. Udała się więc z Elbereth i Willem do zamku.
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Edryk Rivers on Czw Lut 26, 2015 10:43 pm

    24 styczeń 282 roku
    Jak zawsze co dnia, rano przyszedł czas treningu. Zanim jeszcze słońce wstało on musiał wyprowadzać niektórych z sali. Mayestera też tam nie zabrakło. Doszło do kilku bijatyk, więc, tu trzeba było pozszywać, tu nastawić lub pobandażować. Jednak, godzinę po wstaniu słońca, mógł ćwiczyć. Zdjął płaszcz, bowiem blokował ruchy czego strasznie nie lubił. Poćwiczył bijąc manekina. Można powiedzieć, iż przebywał tam sam. Wszyscy pijani tylko on trzeźwy. Dziwne, że się nie upiłem, a zresztą moje przeżycia były lepsze. Byle tylko Beth nie ukarała Eli. Dwie godziny później skończył. Napił, zimnej wody i przypiął z powrotem płaszcz. Obmył twarz, następnie idąc ku zamkowi. Nagle usłyszał czyjś głos. Bez wątpienia należał, do jego ukochanej. Podszedł prędko, pocałował, mówiąc:
    - O co chodzi Elio?
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Lut 26, 2015 10:55 pm

    JAKO SŁUŻKA ELIA


    Rankiem Elia pomogła się swojej pani ubrać oraz upiąć włosy. Nie mówiła nic, nawet nie ośmieliła się spojrzeć lady Elbereth w oczy. Musiała teraz być żywym wcieleniem pokory, jeśli chciała utrzymać się na tej posadzie. Kilka godzin potem spotkała Edryka, przy którym nie mogła pohamować emocji. Rozpłakała się.
    -Moja pani była bardzo zła na mnie... - zaczęła mówić łamiącym się głosem. -Dała mi do zrozumienia, że może mnie oddalić... Rozumiesz, Edryku? Mogę stracić pracę i jedyne źródło utrzymania...
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by William Hawke on Wto Mar 03, 2015 11:34 pm

    Jesień, 24 stycznia 282AL, przed południem

    Belicho

    Do Belicho stojacego na placu treningowym podszedł Edmyn.Ah tak Edryku. Witaj. Dotarły do mnie niepokojące wieści. Podobno dość dotkliwie pobiłeś jednego z młodych giermków. To karygodne. Poniesiesz za to karę, jednak na razie są ważniejsze sprawy. Dostaniesz pięćdziesięciu ludzi z straży i podejmiesz patrol naszego wybrzeża i brzegów Białego Noża. O wszelkich nieprawidłowościach informuj korzystając z kruczarni, któregoś z zamków. Otrzymasz stosowne glejty. A teraz mów jeśli chcesz coś wiedzieć. Lord William zrzucił na mnie masę obowiązków i nie mam zbyt wiele czasu.


    Ostatnio zmieniony przez William Manderly dnia Sob Mar 07, 2015 9:17 pm, w całości zmieniany 1 raz


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Edryk Rivers on Czw Mar 05, 2015 7:14 pm

    Wysłuchał uważnie kapitana. Chwilę rozmyślał nad całą, tą sprawą. Kurczę, pięćdziesięciu ludzi, to trochę dużo. Chociaż może być ciekawie. Biały nóż hmm, z tego co wiem duża rzeka, ale tereny manderlych kończą się przy rozejściu. Parę dni i powinienem skończyć. Zdał sobie sprawę z tego, że trochę za długo myślał. Popatrzył na kapitana mówiąc:
    - Tak mam dwa pytania. Kiedy wyruszam z tą misją oraz, gdzie mam się spotkać z tymi wszystkimi ludźmi? Muszę mieć, bowiem czas, by się przynajmniej trochę przygotować kapitanie
    Nie chciał zajmować Belichowi zbyt dużo czasu. Wiedział, iż ma dużo obowiązków. Stanął oczekując spokojnie odpowiedzi. Czy cieszyła go myśl o pierwszej misji. Oczywiście, miał dosyć bezczynnego siedzenia.
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Blanche Manderly on Sob Mar 07, 2015 4:15 pm

    29 stycznia 282 AL

    24 stycznia  rankiem do Białego Portu dotarli wysłannicy z Dorzecza razem z obiecanym posagiem, rzeczami Blanche i jej kotem. Razem z nimi miasto opuściła od dawna gotowa do drogi i stęskniona za rodzinnymi stronami Elbereth. Chciała zabrać, ze sobą młodszą siostrę, aby razem mogły uczestniczyć w nadchodzących zaślubinach, ale dziewczyna odmówiła. Postanowiła lepiej poznać miasto i poczekać na powrót męża, by razem udać się na ślub Celly, który Bethy miała pomóc zorganizować. Blanche jak zwykle chciała się wymigać od pracy, bo pewnie jadąc tak wcześnie byłaby zmuszona uczestniczyć w przygotowaniach. Dodatkowo obawiała się konfrontacji z matką, uznała więc, że najlepszym rozwiązaniem, jest zostawienie tego na głowie starszej Elbereth. Dziewczęta pożegnały się licząc na szybkie spotkanie i jeszcze przed południem eskorta wraz z Lady Tully opuściła miasto.

    Wieczorem 29 stycznia dotarł do Blanche list od męża o czym niezwłocznie zawiadomił ją maester. Cieszyła się z szybkiej wiadomości i dobrych wieści. Plan Williama- jego marzenie, o którym czasem coś wspominał przez sen miało szansę się nareszcie ziścić. Blanche nie do końca rozumiała to wszystko, ale z listu jasno wynikało, że od tej pory nikt nie może opuścić Portu. Natychmiast więc wezwała Belicho wydając rozkazy i czując się w nowej roli bardzo dobrze. Dodatkowo przywódca białych płaszczy okazał jej słowom respekt umacniając jej pozycję w oczach przyglądających się rozmowie strażnikom i domownikom. Wysłała także z pomocą maestra informację o zamknięciu granic do wszystkich pomniejszych lordów i twierdz z nakazem zatrzymywania wszystkich przejezdnych. Listy dotarły następnego dnia rano. Pisząc w imieniu męża zawiadomiła powtórnie o ożenku seniora oraz nakazała informować, zatrzymywać i kierować do Białego Portu wszystkich przeprawiających się przez tą cześć Północy wysoko urodzonych i rycerzy.

    1 luty 282
    Szlakiem ziem Manderlych i podległych im lordów przeprawiał się  na początku lutego między innymi Jamie Stark o czym dotarły do miasta wieści. Został on bez rozgłosu został  pojmany z zaskoczenia przez białe płaszcze na czele z Belicho i 50 ludźmi z miasta i należącymi do kilku  lenników, którzy przyjechali zasięgnąć wieści ze swoimi ludźmi. Informacje o nim zgodnie z wolą Lorda Manderly dotarły krukami. Młody Stark został przewieziony do Białego Portu pod eskortą i umieszczony w komnacie pozbawionej okna, z okutymi potężnymi drzwiami i wszelkimi wygodami, jednak była to cela dla wysoko urodzonych. Sytuacje przez drzwi wyjaśnił mu na polecenie Blanch Belicho, informując w krótkich słowach o rozkazie lorda Manderly.
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by William Hawke on Sob Mar 07, 2015 9:31 pm

    Jesień, 24 stycznia 282AL, przed południem

    Belicho


    Za trzy godziny na tym placu ludzie będą na Ciebie czekali. Będzie z nimi kilku podoficerów. Słuchaj ich rad, to dobrzy ludzie można im ufać. Dasz radę się przygotować? Jeśli nie przesuniemy godzinę spotkania. Masz jeszcze jakieś pytania? Wybacz, ale mam masę spraw na głowie. Ah, zabierzesz też klatki z krukami. Korzystając z zamków i wież rycerskich przesyłaj nam raporty o sytuacji. Belicho był troszeczkę zniecierpliwiony jednak starał się poświęcić nowemu rycerzowi na dworze jak najwięcej czasu.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Edryk Rivers on Wto Mar 10, 2015 3:16 pm

    Kiwnął głową na znak, iż zrozumiał, po czym powiedział spokojnym tonem:
    - W zupełności mi wystarczy kapitanie. Zatem już nie przeszkadzam. Bywajcie.
    Odwrócił się, od razu kierując ku swojej małej komnacie. Wszedł do zamku. Lada moment otworzył drzwi wejściowe. Zamknął kluczykiem, by przypadkiem nikt nie wparował. Jego wzrok przykuł stolik. Leżała tam kolczuga, dosyć ładna. Podszedł bliżej, tuż obok niej znalazł karteczkę. Przyda ci się w czasie służby Edryku. Podpisał Tony. Uśmiechnął się znacząco, zrzucając skórzaną zbroję. Obmył trochę ciało zimną wodą. Najwidoczniej przyniesiono ją wcześniej, jednak długo go nie było, więc, ostygła. Następnie ubrał koszulę, a na nią kolczugę. Niezła, pasuje jak ulał. Oczywiście, przydział też skórzaną zbroję. Za głową powstał kaptur z kolczugi. Przypiął płaszcz oraz miecz, wychodząc . Chwile później oglądał już mapę u maestra. Staruszek pozwolił, pożyczyć przedmiot. Trochę pochodził po zamku. Gdy minął czas, ponownie pomaszerował ku placowi. Tam usiadł na rumaka mówiąc, a wręcz krzycząc:
    - Tony weźmiesz 15 ludzi i przeprowadzisz patrol wybrzeży białego portu! A ja z resztą ruszam brzegiem, białego noża! Dobra ruszamy!
    Pięćdziesięciu chłopa wyjechało bramami miasta.

    Sponsored content

    Re: Plac treningowy.

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lut 25, 2018 12:33 pm