Forum aktualnie zamknięte.


    Komnaty gościnne

    Share
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Komnaty gościnne

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Lut 26, 2015 7:31 pm

    Kompleks kilku pomieszczeń przeznaczonych do użytku dla gości przebywających w Białym Porcie.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Lut 26, 2015 7:50 pm

    Punktualność! Czy tak wiele wymaga się od swojej najwierniejszej służki? Nie chodziło o to, że Elbereth była jakąś rozpieszczoną pannicą, która nie poradziłaby sobie bez innych kobiet. Dziewczyna pozwoliła Elii na chwilę zabawy tego wieczoru, jednak umówiła się z nią, że ta wróci wieczorem. Panna Tully zaczynała się poważnie martwić o młodą służkę, która przyciągała wzrok wielu mężczyzn. A gdzie ona poszła? No właśnie w miejsce, gdzie jest całe mnóstwo mężczyzn! Elbereth wyjrzała przez okno. No i co spodziewała się przez nie zobaczyć? Bo chyba nie Czerwone Widły... Znowu pomyślała o rodzinnych stronach. Nie, nie, dzisiaj nie będziemy wpadać w melancholię. Dziewczyna wyrwała się z zamyślenia i postanowiła sama się przebrać. Kiedy już to uczyniła, w jej komnacie pojawiła się pewna długo wyczekiwana osoba.
    -Moja pani, przepraszam, ja nie wiedziałam, że jest już tak późno - wyjąkała speszona Elia. Miała brudną suknię i zaczerwienione policzki, a jej włosy były w wielkim nieładzie.
    -Widziałaś, jak wyglądasz? - głos Elbereth był tak mocno pozbawiony emocji, że nawet przyzwyczajona już do humorów swej pani Elia lekko się przeraziła. -Pozwalam ci dzisiaj na odrobinę rozrywki tylko dlatego, że myślałam, że potrafisz się zachować. Jak widać, myliłam się. Jeszcze się spóźniasz...
    -Pani, proszę, wybacz mi to spóźnienie. Kiedy zorientowałam się, jaka już późna pora, natychmiast pobiegłam do twej komnaty. To dlatego wyglądam jak wyglądam... - dziewczyna poniekąd mówiła prawdę. Ale coś jednak było nie tak. Elia chwiała się, a dodatkowo jakoś dziwnie pachniała. Bogowie, czy teraz nawet 17-latki będą się upijać? Elbereth nie wytrzymała. Czego jak czego, ale pijaństwa u swoich służek tolerować nie będzie.
    -Ile wypiłaś? - no ładnie, rybka podniosła głos. -Zresztą nieważne... Jak mogłaś dopuścić siebie do takiego stanu? Czy nie rozumiesz, że tym sposobem poniżasz nie tylko siebie, ale też mnie? Elio, zaufałam ci, a ty nie pierwszy raz zawiodłaś mnie... Kiedy wrócimy do Dorzecza, pomyślę nad twoją przyszłością.
    -Błagam, pani, nie możesz mnie pozbawić tej pracy - załkała zrozpaczona służka. -Obiecuję, że to się nigdy więcej nie zdarzy. Możesz mi nawet obciąć pensję, pani, ale nie wyrzucaj mnie...
    -Dosyć. Nikogo nie wyrzucam. Idź już, Elio. Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Edryk Rivers on Czw Lut 26, 2015 11:09 pm

    Wysłuchał uważnie swej lubej, po czym jego głowę ogarnęły same czarne scenariusze. Nie mogę jej zostawić. Trzeba jej pomóc. Edmyn coś ty zrobił do cholery, przecież ,to było pewne, że Beth tak postąpi. Chyba jedyne co mogę zrobić, to rozmowa z Elbereth. Przecież ona nie chce mnie znać. Płać za błędy bękarcie. Jeszcze raz ucałował Elie mówiąc spokojnie, po czym przytulił ją.
    - Nie martw się nie zrobi tego, ja już o to zadbam, kontynuuj swoją pracę. Zobaczymy się później. Szybkim krokiem odszedł, poprawiając miecz. Lada moment maszerował korytarzem w poszukiwaniu komnat swej przyrodniej siostry. Spytał, którego strażnika. Chwilę później odnalazł pokój Beci. Nie zapukał od razu. Co ja jej tam powiem. "Cześć siostro kochałem się z twoją najwierniejszą służką, ale to nic, prawda? Przestań myśleć, czas działać. Zapukał głośno, zanim otrzymał odpowiedz, wparował przez drzwi. Zauważył Beth patrzącą dziwnie.
    - Witam pani, musimy o czymś porozmawiać.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Elbereth Tully on Czw Lut 26, 2015 11:46 pm

    No jak on śmiał? Po tym co jej zrobił? Co zrobił jej rodowi? Po czymś takim nie można po prostu wparować do cudzego pokoju. I o czym on chce niby rozmawiać? Elbereth nie przeprosi go, na pewno nie. Duma nie pozwala jej się aż tak ukorzyć przed innymi. Zresztą nie miała za co go przepraszać. Jednak pomimo tego wszystkiego wciąż pozostawała dobrze wychowaną damą, która nie mogła naskakiwać na każdego, kto ośmieli przekroczyć się próg jej komnat.
    -Skoro musimy, to jestem do twojej dyspozycji, sir. Słucham, o co chodzi?
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Edryk Rivers on Czw Lut 26, 2015 11:57 pm

    Zapanowała dosyć niezręczna cisza. No tak, przecież nie mogła na mnie naskoczyć. Dobrze, że wpojono jej zasady etykiety. Popatrzył na Becię jak dawniej. Gdy wszyscy byli szczęśliwą rodziną.
    - Chodzi o twą służkę Elie. Zanim coś powiesz pani, chciałbym wyjaśnić. Słyszałem, iż przez ten incydent może stracić swą posadę, która jest dla niej, aż nad wyraz ważna. - musiał złapać powietrze, chociaż wciąż, mówił spokojnie. - Wczorajsza jej nieobecność jest moją winą i tylko moją. Nalegałem, by ze mną porozmawiała, a potem zwyczajnie nalałem jej za dużo wina. Tak, ja ją upiłem. Jeżeli masz, pani zamiar kogokolwiek karać, to mnie. Tylko proszę nie oskarżać Eli.
    Bał się strasznie, że Becia wykryje, małe kłamstewko. Co jak co, ale kłamanie nie należało do jego mocnych stron. Znała go długo, by ocenić takie rzeczy. Dodatkowo, były duże szanse, iż odgadnie, jakim uczuciem darzy służkę.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Elbereth Tully on Pią Lut 27, 2015 12:14 am

    No tak. Los płata nam figle, to fakt. Ale Elbereth nigdy nie przypuszczałaby, że jej przyrodni brat upije Elię. A jakby mu było mało, teraz próbował jeszcze kłamać. Och, przecież panna Tully była bardzo spostrzegawczą osobą, przy niej nie dało się po prostu oszukiwać. I niby po co Edmyn miałby się teraz wstawiać za zwykłą służką? Za tym musiało się kryć coś więcej, on musiał... coś do niej czuć. Daj spokój, to nie miłość, tylko zwykłe zauroczenie... Co nie zmienia faktu, że trzeba im wybić te miłostki z głowy.
    -I tak po prostu teraz zachciało ci się jej bronić? Urzekła cię jej prostota i ból, sir? Powziąłeś sobie za cel bronienie uciśnionych? - zapytała ironicznie. Bawiła ją ta sytuacja. Kiedyś może zachowałaby się inaczej, ale przecież ona ciągle była zła na brata. -Myślisz, że jestem głupia? Myślisz, że nie wiem, dlaczego to robisz? A teraz powiedz mi, czym cię zwiodła, hm? Swoją słodką twarzyczką czy obfitym biustem? Bo raczej nie charakterem... Przecież ledwo się znacie. Zresztą nieważne. Posłuchaj uważnie, sir. Nie życzę sobie, byś miał jakiekolwiek kontakty z moją służką. Lepiej będzie, jeśli o niej zapomnisz. A ja ci to nawet ułatwię. Wkrótce zamierzamy opuścić Biały Port i powrócić do Riverrun. Ty niestety zostaniesz tutaj i na tym skończy się wasza romantyczna historyjka.
    avatar
    Edryk Rivers

    Liczba postów : 54
    Join date : 07/08/2014

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Edryk Rivers on Pią Lut 27, 2015 12:34 am

    Wtedy poczuł jakby ktoś, przebił go włócznią. Nie dał tego po sobie poznać, a nawet posłał Beth taki sam uśmiech jak w Bożym gaju. Niech sobie kończy. Zresztą czego ja się spodziewałem? Duma heh. Kiwnął głową mówiąc stanowczo:
    - A niech i tak będzie. Życzę szczęśliwej drogi. Teraz żegnajcie leady.
    Pokłon? Pewnie tego oczekiwała, ale nic z tych rzeczy. Odwróciwszy oblicze miał ochotę kogoś zabić. Otworzył drzwi następnie trzaskając mocno. Wielkie echo, przeszło całe zamczysko. Lada moment stał u siebie w komnacie. Zdjął płaszcz, cisnął o ziemię.
    - Ku*wa mać! Zawsze tak musi być? - Z wściekłości walnął trzy razy mocno w szafę, lewą ręką. Słyszał szczęk kości, trzech palców. Krzyknął głośno opadając na łoże. Godzinę później znalazł mayestra, ten nastawił kości i nakazał nie walczyć tą dłonią. Edryk kiwnął głową. Pięć minut później stał z mieczem w prawej dłoni obok manekina. Jakiś młody chłystek postanowił poćwiczyć. Wzięli tępe miecze. Zaczęli walkę. Bękart od razu uniknął podstawiając nogę gówniarzowi. Tamten upadł. Edmyn przygniótł rękę przeciwnika nogą. Okładał mieczem młodzieńca jak opętany.
    - Edryku proszę nie! - krzyczał tamten z bólu.
    - Jestem do kurwy, sir Edryk rozumiesz, to gnoju?! - krzyknął głośno. Chłopak nagle, zalał się łzami. Chyba kości popękały.
    Rivers zaś odszedł, by usiąść.
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Blanche Manderly on Pią Kwi 03, 2015 10:27 pm

    Jesień, 10 lutego, 282AL
    Blanche ubrała się szybko w niebieską suknię z tafty ze sznurowanym granatową wstążka gorsetem i swój ulubiony bursztynowy naszyjnik. Żyła tylko wieściami przynoszonymi przez kruki. Nie bardzo do niej docierało, że toczy się wojna, siedziała przecież bezpiecznie w warownym zamku. Mimo wszytko nie czuła się do końca pewnie, ani bezpiecznie. Chwiałabym znów móc się schować w ramionach Willa. Westchnęła lekko zdziwiona samą sobą. Czekały na nią obowiązki. Los drwi ze mnie. Tak długo ignorowałam naszą dewizę, a teraz... -Teraz jesteś grzeczną dziewczynką. Powiedziała sama do siebie i niemalże weszła na Larsa. -Dzień dobry. Powiedziała starając się być obojętna, ale pogodna. Nadal pamiętała jego złe zachowanie z uczty, ale zrównoważył to zaangażowaniem w działania podczas pobytu w Białym Porcie lordów Hornwooda i Boltona.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Mistrz Gry on Pią Kwi 03, 2015 11:02 pm

    Lars w ostatnich dniach pracował dosyć ciężko i czuł, że potrzebuje chwili wytchnienia. Wiedział jednak, że w tak wyjątkowych okolicznościach ciężko o choćby chwilę spokoju. Przekonał się o tym szczególnie wtedy, gdy młoda lady Manderly wpadła na niego na jednym z zamkowych korytarzy. Mężczyzna uważnie obejrzał niewielką postać kobiecą. Właśnie w tej chwili, że jest całkiem ładniutka, toteż nie dziwił się swojemu panu, że gotów był po jednym spotkaniu wziąć z nią ślub. Lars podszedł bliżej Blanche i z dwuznacznym uśmiechem na ustach powiedział: -Witaj, moja pani. Widzę, że się bardzo spieszysz. Czy znalazłabyś w takim razie chwilę dla swego wiernego sługi? – mówiąc to, coraz bardziej zbliżał się do młodej lady, aż w końcu przygwoździł ją do zimnej ściany. Widząc, że dziewczyna próbuje się wyswobodzić, położył jej obie ręce na ramionach i przytrzymał. –Nie lękaj się, moja pani. Twego męża tu nie ma… Zresztą taka młoda dziewczyna chyba potrzebuje czegoś więcej niż tylko samotnych nocy… No, zobaczmy te twoje skarbeńka – powiedział, po czym szybkim ruchem rozerwał gorset jej sukni. Lady Blanche jednak szybko udało się zasłonić. Lars zaśmiał się na ten widok. –Sądzisz, że nie powinienem robić tego, pani, tak? Ale powiedz mi, moja droga, kto mi zabroni? Ludzie nie zdziwią się, że młoda żona podczas nieobecności męża zaczęła szukać przyjemności w ramionach innych mężczyzn… Plotki szybko rozchodzą się po zamku – w międzyczasie bawił się jej lśniącymi włosami. –Mam nadzieję, że zrozumieliśmy się, moja słodka pani…
    avatar
    Blanche Manderly

    Liczba postów : 197
    Join date : 05/06/2014
    Skąd : Riverrun

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Blanche Manderly on Pią Kwi 03, 2015 11:18 pm

    Dziewczyna pierwszy raz nie wiedziała co ma zrobić. Poczuła niepokój który wzrósł do uczucia strachu kiedy mężczyzna zaczął się przybliżać. Nie mogła mu uciec, zagradzał jej drogę, był wyższy i sprawniejszy, na dodatek w sukni biega się ciężko. Już po chwili stała przyparta do ściany słuchając dyszenia napastnika. Spróbowała się wyrwać jednak powstrzymały ją jego ręce. Nigdy nie była w takiej sytuacji. Zawsze to ona kpiła z ludzi, zagrażała im, raz przecież nawet zabiła, podpaliła Greyjoya, a teraz nic nie mogła zrobić. On ma rację. Nikt mi nie uwierzy. Plotki rozejdą się szybko. W tym momencie usłyszał trzask rozrywanego gorsetu. Słowa mężczyzny nadal do niej nie docierały. Zasłoniła się szybko luźnym materiałem. Co o mnie pomyśli William? W tym momencie stanęła butem na obcasie na stopę mężczyzny wyrwała się z uścisku i uciekła z powrotem do swojej komnaty. Tam zastała Iri. -Milcz! Przynieś mi nową suknię, szybko. Nie wolno Ci Iri powiedzieć nikomu co widziałaś. Dla mojego i.. Twojego dobra. Blanche doszła do wniosku, że o sprawie nikt nie może się dowiedzieć. Iri posłuchała. Nic się nie wydarzyło Powiedziała pomagając jej się przebrać. Blanche otarła łzy. Nie była świadoma, że się rozpłakała. Przytuliła krótko służkę i okrężną drogą biorąc ze sobą 2 strażników ruszyła do Samotni.

    Sponsored content

    Re: Komnaty gościnne

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Pią Paź 19, 2018 2:50 am