Forum aktualnie zamknięte.


    Wilczy Las

    Share
    avatar
    Torrhern

    Liczba postów : 260
    Join date : 29/05/2014
    Age : 23
    Skąd : Koniec Burzy

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Torrhern on Sro Cze 04, 2014 12:34 pm

    Tor bez chwili namysłu ruszył za Roshem. Po drodze Baratheon wziął jeszcze od Pyka swój płaszcz, gdyż był rześki, zimny i jakże północny dzień. Gdy wyszli na dziedziniec, tam czekały już ich konie. Wsiadł na Siłacza i po chwili ruszyli. Po kilku minutach dotarli na miejsce. Zsiadając z konia przyjrzał się uważnie dezerterowi. Był to młody, nie mający więcej niż osiemnaście lat młodzieniec. Dopiero co wyrastał mu pierwszy meszek na wardze... Taki młody, a już musi zginąć, jaki ten świat okrutny...co on powiedział Inny, czytałem o tym kiedyś w księgach maestra ale nie pamiętam dokładnie kto to był..zresztą nieważne to sprawa nocnej straży, ale jeżeli na wieść o Innych tak dezerterują to kto będzie bronił kontynentu, kiedyś Ojciec opowiadał jak to nocna straż ochroniła Westeros przed zalewem dzikich i olbrzymów, kiedy wielcy możni wyżynali się nawzajem ale do było dawno temu...
    Gdy obudził się z zamyśleń dostrzegł stojącego tuż obok Greyjoya z kilkoma zapewne swoimi ludźmi. Nie usłyszał go, był za bardzo zamyślony...
    avatar
    Pan Admin
    Administrator

    Liczba postów : 172
    Join date : 09/03/2014

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Pan Admin on Sro Cze 04, 2014 12:51 pm

    Nagle z krzaków wyłonił się Lord Greyjoy. Powiedział on jakiś żart, który nikogo nie rozbawił. A w szczególności Rosha. W tamtej chwili miał ochotę przywalić wu w twarz. Ocknął się, bowiem przypomniał sobie o egzekucji. Lares podszedł pod Starka podając mu wielki miecz do egzekucji. Lord przyjął miecz i położył na, nim ręce mówiąc:
    - Ja Rosh Stark pierwszy tego imienia, syn Lorda Armina, Namiestnik Północy, Pan Winterfell, potomek Andalów i pierwszych ludzi skazuję cię na śmierć.
    Przyłożył wielki miecz do szyi dezertera, by wycelować w szyję, po czym podniósł go do góry i jednym potężnym ruchem odciął mu głowę. Po wszystkim podał miecz, który był z valyriańskiej stali Laresowi. Odwrócił się w stronę Lorda Żelaznych Wysp i powiedział:
    - Lordzie ten żart nie był śmieszny był raczej żenujący. Proszę cię nie odzywaj się w takich sytuacjach. Gdy skończył wsiadł na konia i pojechał z powrotem do Winterfell. Skoro mieliby się pojawić Inni, to znak, że zima nadchodzi.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Alys Baratheon on Sro Cze 04, 2014 1:05 pm

    Takie widoki to nie była dla Alys pierwszyzną. Widziała kiedyś egzekucję gdy była dużo młodsza, przez przypadek. Biegała po ulicach Wysogrodu i natknęła się na mały tłumek przed drewnianym podwyższeniem. Było to ścięcie jakiegoś przestępcy... Jednak kiedykolwiek zobaczę taką sytuację, zawsze żal mi czyjegoś życia... Zawsze kończy się czyjaś historia, jak choćby nasza. Z drugiej strony, może to lepiej dla niego, nie musi przejmować się już tym światem. Spostrzegła wtedy Lorda Nikolaja.
    -Cóż, żart w moim guście, acz trochę niestosowny w tej sytuacji. Widzę, że nie próżnowałeś w międzyczasie. Przechadzka po lesie? Odzyskałeś też swych ludzi. -skierowała wzrok na Lorda Baratheona -Powrócimy już do Winterfell? Strasznie mnie fascynuje ten Inny, o którym wspomniał skazaniec. Może Lord Stark mógłby jeszcze coś od niego wyciągnąć. A może sam już wie dużo o Innych zza Muru. Nie wiem ile każdy z Was wie, ale słyszałam ledwie legendy i nikłe wzmianki. Również o tym, iż Mur ma w sobie magię mającą chronić ludzkość. A więc udajmy się do zamku, Lordowie. -podeszła do swego konia i wsiadła na niego. Coraz gorzej... Wojna, tajemnicze istoty za Murem. Pogłoski o lordach nic nie robiących sobie z tego, że lato coraz mniej przypomina lato. To już jesień. To już zmierzch dobrych dni.
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Sro Cze 04, 2014 1:13 pm

    -Rozumiem ... - lekko się zasmucił, po czym usłyszał Lady Alys. - Tak. Odzyskałem ich i znalazłem jakąś karczmę żeby mieli gdzie spać. Mordy nie dają rady uchlać się i zostać w jednym miejscu ... smutne. - paradoksalnie lordowi i jego ludziom wrócił humor. Chwilę potem już się oddalał w stronę zamku. Biblioteki go nie interesowały, czytać o innych nie miał zamiaru, zdrowie psychiczne wolał zachować. Jednak miał własne sprawy do roboty. -Ja jeszcze na chwilę odejdę, na pewno zobaczymy się na uczcie ... - i odszedł z powrotem do lasu. A raczej do podgrodzia Winterfell, miasteczka niedaleko wspomnianego lasu. Ludzie zaś za nim, trącając się i podśpiewując.
    avatar
    Torrhern

    Liczba postów : 260
    Join date : 29/05/2014
    Age : 23
    Skąd : Koniec Burzy

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Torrhern on Sro Cze 04, 2014 1:18 pm

    Po chwili Rosh wypowiedział słowa zapewne tutejszego sądu. Kilka minut później było już po wszystkim. Tor poczuł się dziwnie... znał ten widok a jednak coś w nim drgnęło... Podczas bitew wygląda to zupełnie inaczej.. nie tak.. tak strasznie.. przecież to jeszcze dziecko.. Jemu także nie spodobał się rodzaj humoru jaki uprawiają na Żelaznych Wyspach. Jednak na przekór uczuciom jakie w nim powstały zachował spokój. Na jego twarzy nie dało się wyczytać nic.
    -Alyso możemy już wracać. Ja osobiście kiedyś coś czytałem na ich temat ale nie pamiętam tego do końca. Jednak nie pójdę z tobą do biblioteki, mam jeszcze do załatwienia kilka spraw nie ciepiących zwłoki... Stał jeszcze moment spoglądając za oddalającym się Greyjoyem, po czym wsiadł na konia i ruszył w stronę Winterfell. Na twarzy przyjaciela dostrzegł wyraz zaniepokojenia.. czyżby wiadomość o innych tak go zaniepokoiła..
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Alys Baratheon on Sro Cze 04, 2014 1:35 pm

    Ruszyła w stronę Winterfell. Odpuszczę sobie bibliotekę, porozmawiam z Lordem Starkiem. Jechała powoli, aby nacieszyć się jeszcze jazdą. Podobał jej się nowy koń, nie miał jeszcze nawet imienia. Poprzedniego straciła podczas polowania, gdy jeden ze stajennych przez pomyłkę ustrzelił go z kuszy. Wypadki się zdarzają. Dookoła widać było tylko wrzosowiska, wysoką trawę i las na horyzoncie. Przypomniała sobie historię o królowej, która odwiedziła Północ na smoku. To ona dała Nocnej Straży ziemie na południe od Muru, aby mogli się utrzymać uprawiając te tereny. Nocna Straż... Dziś tak nieliczna. Dziś tak zapomniana. Sam Mur nie jest w stanie powstrzymać tego, czego się obawiali ludzie, którzy go wznosili. Czy tak łatwo dochować przysięgi składanej na całe życie, nie wiedząc co cię czeka w tym życiu? Cóż, mimo to będę musiała poprosić rodzeństwo o opróżnienie lochów i wysłanie ludzi na Mur. Widocznie za nim czyha niebezpieczeństwo. Lepiej siedzieć na Północy niż gnić w niezbyt różanych lochach różanego grodu. -przejechała przez bramy Winterfell, zsiadła z konia i oddała go chłopcu stajennemu. Ciekawe czy ma kuszę i czy umie z niej strzelać trafiając gdzie trzeba. -Tyrellówna przeszła przez dziedziniec i wkroczyła do zamku. Po chwili weszła do sali jadalnej i ujrzała Lorda Rosha.
    avatar
    Thyra Snow

    Liczba postów : 3
    Join date : 22/07/2014

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Thyra Snow on Pon Sie 11, 2014 10:38 pm

    //debiut  Cool 

    Winterfell, kraina tak znienawidzona jak i godna podziwu (jedynie pod względem walorów estetycznych i przyrodniczych, chociaż Zima nawet swoich ludzi nie oszczędza), była główną siedzibą Thyry. Swoje krótkie i gwałtowne eskapady poza terytorium Starków wspomina mgliście, może oprócz lśniącej Królewskiej Przystani, której dramatycznego wrażenia, jakie na Snow zrobiła nie zdołałyby zatrzeć nawet kolejne dekady życia. Niestety, surowość i chłód Północy był skrajnie zmienny od skąpanego złotem pejzażu stolicy i nie dawał zbyt dużo miejsca na wspominki czy tęsknoty. Zresztą, sama Thyra nie odważyłaby się przyznać do tego, jak bardzo czasem zatraca się w tych przyjemniejszych wątkach swej historii.
    A nie jest ich tak wiele. Jako persona, która niemalże narzuca całemu światu swą niezależność i wrodzoną potrzebę buntu, niezmiennie napotykała się na przeciągające się tygodniami, miesiącami a w końcu latami żale, pretensje i wyrzuty, choć nikt nigdy nie był nią rozczarowany. Była bękartem, rozczarowanie to pewnik w radzeniu sobie z niechcianym pomiotem. Thyra była przekonana, że gdyby nie stosunkowy szacunek oraz duże znaczenie nadawane życiu dziecka, zostałaby uśpiona jak niepokorny, kaleki kundel.
    Wilczy las jednakże był miejscem, w którym mogła czerpać swoistą przyjemność z przebywania w ciszy i osamotnieniu, napawając się zaledwie towarzystwem istot bardziej beztroskich i mniejszych od niej samej. Było coś kuszącego w zagrożeniu, które czuło się już przestępując linię drzew, coś bardzo podniecającego w świadomości, że oto jesteś tak blisko zakazanych, zapomnianych krain, tak blisko niemal nieuniknionej zguby. A Thyra, jako ćpun adrenalinowy i osoba wręcz kusząca o grom z jasnego nieba czochrający jej blond czuprynę, właśnie w Wilczym Lesie uwielbiała przebywać. I własnie tu się znalazła tym razem, chociaż na samym skraju dopiero, kontemplując egzystencję i cel swego marnego życia. A oprócz tego knuła, snuła i spiskowała.
    avatar
    Ralst Snow

    Liczba postów : 3
    Join date : 11/08/2014

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Ralst Snow on Wto Sie 12, 2014 12:06 am

    Kolumna pieszych wyruszyła z zamku Dreadford przed dwoma dniami. Składała się z kilku zbrojnych i grupy byłych więźniów oddelegowanych na mur przez jakże łaskawego lorda Boltona. Liczyli na gościnę wśród murów Winterfell jako że Starkowie od zawsze wspierali nocną straż. Ralst wyruszył razem z nimi nie mogąc przegapić okazji by po raz pierwszy w życiu zobaczyć mur. W jego wyobraźni jawił się on jako potężna tama broniąca nasz świat przed bezlitosną falą dzikich oraz stworzeń tak szkaradnych że straszono nimi małe dzieci. Wydawał się być miejscem wręcz mitycznym a to co znajdowało się za nim było mroczne, tajemnicze i przyciągające. Kusiło niewypowiedzianą obietnicą przygody i chwały jaką niosły bohaterskie czyny. Kolumna jeźdźców powolnym kłusem zbliżała się do granic terytorium rodu Starków. Ralst wysunął się na przód i pozwolił myślom swobodnie płynąć przez jego głowę. Lasy od zawsze przyciągały go do siebie a on z chęcią odpowiadał na to wezwanie. Lubił spędzać czas otoczony jedynie drzewami i zwierzętami, szczerze mówiąc cenił to dużo bardziej niż zatłoczone karczmy i szynki. Jego rozmyślania przerwał widok dziewczyny przekraczającej trakt. Może warto ją zapytać o nocleg dla tej bandy? Dopiero gdy podjechał bliżej  zauważył że kobieta jest niewiele starsza od niego.
    - Pani? Wesprzesz radą strudzonych wędrowców?
    Jest całkiem ładna. Zbyt ładna jak na dziewkę z gminu.
    avatar
    Szymek

    Liczba postów : 12
    Join date : 19/02/2015

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Szymek on Czw Maj 21, 2015 8:33 pm

    Jesień, 22 lutego, 282AL

    Wojna trwała... Nędzni Południowcy, których przed laty przyjął ród Starków i dał im ziemię, zbuntowali się przeciwko ich prawowitym władcą. Północ jest podzielona, jedni przyłączyli się do zdradzieckich Manderlych, a drudzy opowiedzieli się w obronie ich prawowitego seniora. I jeszcze ten Greyjoy który ostatnio przemaszerowywał tędy ze swoją armią. Wioski i pola są palone i grabione, biedny i bezbronni chłopi giną a ich żony i córki są gwałcone, po czym również zabijane lub brane w niewole. Wielu ludzi ma tego dość i zbija się w niewielkie grupki, po czym chowa po Wilczym Lesie. Przemarsz wojsk Lorda Greyjoy'a wyrządził więcej krzywd niż trwająca jakiś czas wojna. Problem stanowią także złamani... Na których właśnie Eddard się natknął. Całą wojnę przesiedział w Wilczym Lesie, ukrywając się i polując. Bycie Starkiem w tych czasach jest nadzwyczaj niebezpieczne. Ostatnio spotkał kilku ludzi, z którymi stworzyli grupę, by łatwiej było przeżyć. Wśród nich był sir Jon z Gulltown, brat rycerza na włościach u Lorda Graftona, jest już dawno po 30-stce, uciekł z rodzinnego miasta po tym jak odkryto jego romans z żoną pewnego bogatego kupca; Jego giermek, młodziutki ale z wojowniczym usposobieniem Condel; Stary, jednooki drwal Stary Bronn, oraz jego wysoki i potężnie zbudowany syn, również drwal, Duży Bronn; Piękna i wojownicza łowczyni Arya z Wilczego Lasu; Oraz Syemon Skald, bard z Castamere, podróżujący po świecie, dobrze obeznany z mieczem w ręku i każący się nazywać skaldem, nie bardem. Szli właśnie polną ścieżką, przez gąszcze Wilczego Lasu. Duży i Stary Bronn nieśli upolowaną sarnę. Natknęli się na oddział dezerterów, liczący tuzin lekko wyposażonych pieszych wojów w białych strojach, ale z wyciętymi godłami. Sądząc po białym kolorze, pewnie to ludzie Cerwyna, lub ewentualnie Manderlych. Banda Neda staneła naprzeciw złamanych, obaj Bronnowie położyli sarnę na ziemi i razem z resztą dobyli broni. Tak samo uczynili dezerterzy. Ich "herszt" wyszedł do przodu, tak samo zrobił Ned, chowając miecz do pochwy.
    -Proszę proszę, mamy gości! Jakieś znajdy nam się napatoczyły panowie! - zaczął przywódca złamanych. - Oddajcie nam wszystkie wasze kosztowności i to zwierze a pozwolimy wam odejść cało i zdrowo.
    Nagle z gęstwiny lasu wyskoczył wilkor. Łowca... Olbrzymi stwór stanął dumnie obok swego pana i wyszczerzył kły, zastraszając tym samym wrogów, którzy pierwszy raz w życiu widzieli tak dużego wilka.
    -Spokojnie, przyjacielu. Nie szukamy zwady. Zbieramy ludzi, może chcielibyście do nas dołączyć? Wojna to istna uczta dla "wron". Ale osobno nie możemy nic zdziałać, dopiero jak się złączymy będziemy prawdziwym koszmarem dla każdej ze stron tej wojny. Chcemy zebrać złamanych, rycerzy, panów ziemskich i chłopów z Wilczego Lasu i okolic i zostać banitami. Będziemy napadać na tabory z zaopatrzeniem i polować na patrole wrogów. Będziemy się ukrywać przed armiami Lordów w lasach, górach i jaskiniach. Będziemy niczym duchy, będziemy ich zabijać, ale oni już nas nie, ponieważ nas nie znajdą, a tego czego się nie dosięga mieczem czy strzałą nie da się zabić... Więc pytam... Czy dołączycie do mnie i mych kompanów, a potem razem z nami będziecie przekonywać innych? Czy staniecie z nami przeciw okrutnym i bogatym Lordom, których nie interesuje zwykły szary człowiek? Jeśli tak, to możecie śmiało nazwać się Banitami z Wilczego Lasu.
    Popatrzył dumnie i hardo na przywódcę złamanych i uśmiechnął się lekko. Pogłaskał Łowcę po pysku i czekał na odpowiedź dezerterów.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Mistrz Gry on Czw Maj 28, 2015 10:51 pm

    Przywódca bandy dezerterów pozwolił się wypowiedzieć mężczyźnie głównie ze względu na to, że to cholernie niebezpieczne zwierzę słuchało się go. Nikt nie chciał zadzierać z wilkorem. Gdyby nie ten idiotyczny strach, już dawno dezerterzy rozprawiliby się z tą grupą fajtłap. Przywódca nawet nie dopuszczał do siebie myśli, by mógłby połączyć swoje siły z tymi leśnymi ofermami. Wyprostował się dumnie i pełnym przekonania głosem rzekł:
    -Chyba naczytałeś się za dużo legend, kochasiu. A może nasłuchałeś się opowieści starych kobiet? Leśne duchy? Banici z Wilczego Lasu? Na samą myśl o tym już trzęsę się ze strachu... Hahahaha! A może ze śmiechu? No! A teraz na poważnie... Ja i moi ludzie nie przyłączymy się do waszej bandy wypierdków. Nie potrzebujemy takich jak wy w naszej grupie. A teraz tak, jak mówiłem wcześniej. Oddajcie nam kosztowności i tego potwora, a może uda wam się dożyć szczęśliwych chwil starości, kiedy będziecie opowiadać o tym zdarzeniu waszym wnukom. Już! Szybko!
    Dezerterzy odruchowo położyli swe dłonie na rękojeści mieczy. Jeśli Eddard nie ustąpi, może wyniknąć z tego naprawdę nieprzyjemna sytuacja.

    Sponsored content

    Re: Wilczy Las

    Pisanie by Sponsored content

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Sro Gru 19, 2018 1:05 pm