Forum aktualnie zamknięte.


    Iris Westerling

    Share
    avatar
    Iris Westerling

    Liczba postów : 104
    Join date : 15/04/2015
    Age : 17

    Iris Westerling

    Pisanie by Iris Westerling on Sob Lip 11, 2015 3:41 pm

    Godność postaci: Iris Westerling
    Wiek: 16 dni imienia
    Miejsce urodzenia: Turnia
    Stanowisko: Lord Turni
    Ród: Westerling
    Wygląd:
    "-Pani matko, czy ja jestem piękna?-Zapytała mała dziewczynka pełna nadziei na pozytywną odpowiedź.
    -Gdyby tak przymrużyć lewe oko, popatrzyć pod kąt, to może nie wyglądasz aż tak bestialsko jak się zachowujesz.-Odpowiedziała kobieta żartem, ale i lekką niepewnością czy te słowa aby na pewno były dobre.
    -Może i jestem brzydka, ale gdybym zabiła Ciebie to z całą pewnością stałabym się ładna, ponieważ nikt nie mógłby nas porównywać."
    *
    W kącie komnaty widoczna była smukła postać. Wydawała się być taka mała, że aż miało się ochotę do niej podejść i przytulić, myśląc, że potrzebna jej opieka. Chude ciało, wyglądało prawie jak sama skóra, jednak padające światło z wielkiego okna nadawało jasnej karnacji piękny połysk. Kiedy podeszło się bliżej, można było zobaczyć jej średniej wielkości jędrne piersi, mimo młodego wieku, miała już czym oddychać, zresztą, czy wiek kiedy wyjawia się krew miesięczna można młodym nazwać?
    Chuda dłoń przejechała pomiędzy kosmykami, a gęsta fala wyprostowanych, brązowych włosów poruszyła się, po czym znów opadła. Te włosy były identyczne jak jej matki, jednak krótsze, ponieważ sięgały niewiele poniżej piersi. Przejechała grzebieniem po włosach okalających jej twarz, układając je na dwa boki.
    Obróciła swoją głowę do tyłu, patrząc w stronę drzwi. Każdemu zwróciłby uwagę na jej niebieskie oczy. Błękitne jak wody morza. Miały one w sobie coś, co magnetyzowało od pierwszego spojrzenia. Wydawało się, że nie da się rady od nich uciec, wzrok tych dwóch źrenic zawsze pozostanie na ciele obserwatora. Jednak wielu fascynowały, wydawały się być jednym z najpiękniejszych odłamów jej drobnego, młodego, ciała. Szkoda tylko, że jedynie nieliczni widzieli w nich oblicze córki nie żyjącego już Lorda. Gdyby tylko patrzeć bez uczuć, można było ujrzeć błysk, ten przeraźliwy błysk braku zmiany uczuć, one zawsze wyrażały to samo, przeraźliwą nicość. Tak, jakby wnętrze było puste, bez uczuć. Oczy się nie myliły swoim wyrazem, tylko ludzie nie uważnie patrzyli...
    Delikatne rysy twarzy nawet nie drgnęły na widok otworzonych drzwi, a widząc w nich mężczyznę powinny wyrazić zażenowanie, bądź strach. Pewnie osoba, która nie znała młodszej córki pana Turni, stwierdziłaby, że coś z nią nie tak, lecz ludzie którzy chociaż trochę poznali jej charakter, dobrze wiedzieli, iż nigdy nie zobaczą innej miny na jej twarzy, o ile miną można to nazwać, a jeśli można to była to mina o nazwie, brak uczuć. Usta dziewczyny o kolorze jasnego różu lekko się poruszyły. Ich stosunkowo duże wargi dodawały jej lat, pokazywały dorosłość, której brakowało jej na twarzy.
    Charakter:
    "-Iris, czy aby na pewno dobrze się dzisiaj czujesz?-Zapytała służka, która nie mogła patrzyć na to jak młoda dama mordowała bezbronnego zająca.
    -Jakie złe poczucie sugerujesz?-Odpowiedziała nie unosząc wzroku znad swojego "stanowiska pracy".
    -Wiesz, jesteś bardzo cicha... Aż za cicha...
    -Patrząc na mnie, rozważasz ciszę, która to zaślepia innych, iż osoba milcząca to idiota udający mądrego, czy chodzi ci może o mądrego udającego idiotę?
    -Nie obraź się, panienko, ale czasem wydaje mi się, że to pierwsze...
    -Wybaczam, wolę być uważana za tego idiotę."

    *
    Kiedy była mała, wydawała się być naprawdę świetnym materiałem na damę oraz żonę. Szkoda tylko, że pozory mylą. Jeszcze jako pięcioletnia dziewczynka, była cicha, skryta, nawet nie ważyła się biegać, ponieważ było to wbrew zasadą. Wydawała się być delikatna, rzadko mówiła, była cicha jak duch. Cisza ta jednak, była ciszą przed burzą. W głębi umysłu, wcale taka nie była, tam w umyśle już od najmłodszych lat miała nierówno. Chociaż dewiza mówi o honorze, to niestety, sam Lord Turni słowa honor nie zna, a nawet jeśli zna, to na pewno honorem nie darzy. Należy do osób miłych, oczywiście jeśli czegoś chce, inaczej nie ma co się patyczkować, jej słowo nie podlega zmianie. Ma wysokie mniemanie o sobie, czasami aż za wysokie. Pomimo faktu, iż wywodzi się z biednego rodu, uwielbia rządzić, narzucać swoje wolę, miażdżyć ludzi. Nienawidzi wchodzenia w kompetencje. Bardzo często, zachowuje się jak mężczyzna, który sprawuje jedną z ważniejszych roli w kraju, od objęcia stanowiska Lorda naprawdę coś uderzyło jej do głowy. Często pyskuje, nie widzi w tym nic złego, w końcu kto jej zabroni? Jedno co pozostało niezmienne, od zawsze nie brzydziła się krwią, była, jest, zapewne pozostanie sadystką o za szerokim sumieniu, o ile owe posiada. Sadysta, socjopata, ach zapomniałabym dodać! Z całą pewnością kobieta o zaburzeniach narcystycznych. W swoim mniemaniu zawsze jest tą najlepszą, najpiękniejszą, najmądrzejszą... Dziewczyna posiada temperament.
    Główne zalety oraz wady:
    Zalety:
    -czuły słuch,
    -intrygant,
    -zwinne palce.
    Wady:
    -słabość do pieniądza,
    -słaba głowa,
    -zadufana w sobie.
    Historia:
    *
    W komnacie rozległ się płacz, cichy, jakby nieśmiały. Już po chwili żona Lorda tuliła do piersi swoje drugie dziecko-Iris. Niebieskimi oczami spoglądała na świat, mały odłam świata, komnatę. Drobne ciałko, które nie ważyło wiele, tulone było mocno do matczynej piersi, to właśnie dla niego kobieta leżąca na łożu poświęciła czas nieprzespanych nocy, porannych nudności, może dlatego tak długo wyczekiwała jego narodzin. Jednak mężczyźnie, ojcu, nie podobała się wieść, iż to nie drugi syn. Nie chciał córki, chciał drugiego męskiego potomka. Nie wiązało się to z jakąś niechęcią do dziewcząt, a raczej chorowitością pierworodnego syna. Musiał kogoś zostawił, nadal wierzył, że syn ożeni się z kimkolwiek pochodzącym z bogatego rodu, najlepiej dziedziczką, aby odbudować Turnie, zakupić ziemie, przywrócić dobre imię rodu.
    *
    Siedziała na podłodze dziedzińca. Haftowała kwiaty na białej chustce. Kolejna rzecz, która ojcu się nie podobała. Jak miał kochać dziecko, dziewczynkę która ma cztery dni imienia, a pomimo to nawet nie interesuje się bronią, jak ma kochać kogoś takiego, kto nie będzie mógł podnieść imienia rodu? Nie wiedział jak, więc nie kochał, dla niego było to proste. Dlaczego to dziecko nie mogło się urodzić synem? Jego żona znów była w ciąży, miał nadzieje, że to będzie drugi syn... Aczkolwiek myśli o ciąży nie chodziły mu po głowie aż tak bardzo, jak myśli o pozbyciu się córeczki.
    *
    Matka nie żyła. Zmarła przy porodzie, kiedy młody materiał na damę miał pięć wiosen. Żniwo śmierci niedawno po niej zabrało i brata. Tamten rok, był najokrutniejszym dla rodziny. Wszelka nadzieja na odzyskanie dobrego mienia, a przynajmniej nadzieja w domniemaniu ojca, umarła. Sama brunetka nie poczuła niczego, a nawet jeśli śmierć bliskich bolała, była głucha na wszystko. To właśnie sprawiło, że on nienawidził jej jeszcze bardziej. O ile wcześniej nie próbował nawet podnieść ręki na córkę, tak wtedy uwielbiał bić ją bez powodu. Może tak reagował na śmierć? Nie przewidział jednego, o ile teraz to dziecko nawet nie próbuje się mścić, jedynie odchodzi ze smakiem krwi w ustach, tak kiedyś nadejdzie czas w którym to ono wyłoży najmocniejsze karty. Przyszedł okres, w którym to stwierdziła, iż potrzebuje własnego języka, tak oto ułożyła własny alfabet pisany, oraz gestykulacyjny.
    *
    Stała się potworem, każdy to zauważył. Teraz nie chodziła na staw śpiewać ptaszkom, teraz chodziła do nich strzelać kamieniami, a później wyciągać ich zwłoki i grzebać w nich rękami bez najmniejszych oporów. Często ukazywała agresję, aczkolwiek nigdy przy ojcu, ponieważ wiedziała, że on na ten moment jest silniejszy. W jej głowie rodził się plan, plan w którym to ojciec umiera, a ona cieszy się władzą. Ojcu okazywała ciągły brak szacunku, za co często obrywała, pyskowała. Nadal jednak starała się uczyć na damę, ponieważ dobrze wiedziała, iż właśnie dzięki temu może zdobyć męża, niebyle jakiego.
    *
    -Kocham Cię tato.-Szeptała z ironią do Lorda którego oczy stały się nienaturalnie wielkie.
    Przejechała po jego policzkach ręką, mogła mu skrócić cierpienie, po prostu zamknąć nos palcami, jednak nie miała takiego zamiaru. Chciała żeby cierpiał, aby w tych ostatnich minutach czuł ból większy niż ona po urazach z bicia przez całe życie.
    -Widzisz, Lordzie, to trucizna... Z całą pewnością ktoś chciał Cię otruć...-Powiedziała przy wszystkich, udając przejęcie.
    Kłamstwo powtarzane wiele razy, staje się prawdą, a przecież lepiej, aby to ktoś zabił ojca, nie ona. Kazała przynieść mu poduszkę, niech pomęczy się dłużej ze swym płytkim oddechem...
    Zemsta smakuje najlepiej...
    *
    Została Lordem, swoim upragnionym panem Turni, dla niej nie było nic piękniejszego niż swoje panowanie w wieku piętnastu, prawie szesnastu dni imienia. Założyła naszyjnik rodowy. Cel-Odzyskać pieniądze. Z nimi droga już prosta, ziemie, lepsza siedziba... Tylko wypadałoby znaleźć męża, rzecz jasna, Lorda, może i on nie przyjmie nazwiska Westerling, jednak z całą pewnością przy odrobinie szczęścia odbuduje jej Turnie i ofiaruje ziemie, a tak się zdarza, że czasem ludzie mają przeróżne wypadki.
    *
    W sali panował półmrok, tylko parę świec jeszcze się paliło. Na zewnątrz było słychać dudniący deszcz-kap-kap. W rytm ulewy początkowo uderzała o krzesło, do czasu kiedy nie powstała. Błądziła po komnacie, raz w lewo, raz w prawo, pełna niepokoju, gotowa wybuchnąć gniewem w najmniej odpowiednim momencie.
    -Dosyć!-Wykrzyczała na cały swój głos, a z jej rąk wypadła waza i rozbiła się z hukiem na ziemi.-Milcz kiedy do mnie mówisz.
    -Przepraszam, pani.-Powiedział z uchyloną głową.
    -Mówię, milcz.-Jej cierpliwość do siwego mężczyzny się powoli kończyła.-Podważyłeś mój autorytet przy pozostałych czterech doradcach!
    -Jaki autorytet?!-Nie dał jej dokończyć i już na nią naskoczył.-Jesteś jedynie cycatą Lady z Turni, która tak naprawdę nie ma autorytetu. Pionkiem swoich doradców, gdybym chciał...-Zrobił chwilę przerwy.-Gdybym chciał, to mógłbym jutro tu przyprowadzić swojego syna, a ty bez żadnych sprzeciwów się być z nim ożeniła, o ile bym kazał.
    -Tak masz rację...-Zmieniła szybko swoją taktykę, po co krzyczeć na biednych ludzi, jaki w tym cel? Podeszła do niego i przejechała po policzku dłonią.-Oczywiście, że bym to zrobiła.-Szybkim ruchem wyciągnęła z kieszeni sukni sztylet, trzymając go w lewej dłoni, przyłożyła do jego gardła.-Gdybyś żył... Ostatnie słowa?
    -Co... Ty...-Nie zdążył już dokończyć, sztylet wszedł w niego bez żadnego oporu. Iris lekko się uśmiechnęła na widok krwi osoby uważającej się za wyższą od niej. Nienawidziła ludzi którzy chcieli traktować ją jak swój pionek, w końcu to nie ona, a oni byli jej zabawkami.
    *
    W przeciągu nie całego lata z pięciu doradców, ostał się jeden. Nie był oni byle kim. Starszy, jak dla niej, pan o czterdziestu dniach imienia, znał ją bardzo dobrze od samego urodzenia. Był maestrem, w sumie nadal jakby nie było nim jest. Nie raz widział siniaki na ciele, nie raz opatrywał jej rany. To właśnie on pomógł otruć ojczulka, może dlatego tak bardzo chciała go mieć przy sobie?
    Kto powiedział, że nowy Lord Turni, będzie się dawał wykorzystywać męskiej ręce i pozwoli chociaż trochę podważać swój zadane, grubo się mylił... A w szczególności jeśli był marnym, jak dla niej, doradcą, w końcu zabicie jednej osoby nie szkodzi światu, wręcz pomaga dając więcej powietrza.

    Umiejętności:
    -blef,
    -czytanie i pisanie
    -etykieta,
    -gadanina,
    -heraldyka,
    -jazda konna [damy],
    -plotkowanie,
    -przekonywanie,
    -sekretne znaki/ sekretny język,
    -spostrzegawczość,
    -ukrywanie się,
    -targowanie,
    -wiedza historyczna, lokalna, oraz religijna.
    W trakcie nauki:
    -zastraszanie,
    -strategia,
    -śledzenie.
    Ekwipunek:
    -Sztylet,
    -Naszyjnik rodowy,
    -Pięć sukien,
    -Dwie pary trzewików,
    -Cztery komplety biżuterii po matce,
    -Czarny koń o imieniu "Muszla",
    -Aktualna mapa Westeros,
    -Biała koszula,
    -Spodnie o brązowym odcieniu.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: Iris Westerling

    Pisanie by Elbereth Tully on Sob Lip 11, 2015 4:21 pm

    Akceptuję kartę postaci Smile

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Nie Lis 19, 2017 6:54 pm