Forum aktualnie zamknięte.


    Dziedziniec główny

    Share
    avatar
    Arleila Tyrell

    Liczba postów : 38
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Dziedziniec główny

    Pisanie by Arleila Tyrell on Wto Cze 03, 2014 3:00 am

    Pokaźnych rozmiarów półotwarty plac, będący swoistym przedłużeniem Morskiego Traktu. W ciągu dnia stanowi gwarne i zatłoczone miejsce, pełne konnych przybyszów zmierzających do zamku, gości wypoczywających pod rosnącymi nieopodal drzewami oliwnymi czy zwyczajnie zażywających wspólnego spaceru.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Cze 18, 2014 3:15 pm

    Pierwsze dornijskie konie przekroczyły bramy miasta. Dwóch gwardzistów na czele wznosiło chorągwie z czerwonym słońcem przebitym złotą włócznią. Strażnicy przepuścili orszak z południa bez problemu, na pewno byli poinformowani o ich przybyciu.
    Na przedzie jechali wspomniani wcześniej gwardziści Słonecznej Włóczni z chorągwiami, kilka metrów za nimi jechał Elijah Martell na swoim czarnym Płomyku. W dalszej kolejności podążali czterej konni łucznicy z miasta Skyreach. Na początku było ich dwudziestu, jednak Elijah zawrócił ich na końcu Książęcego Wąwozu, pozostawiając czterech najlepszych. Za nimi jechała dwójkami reszta gwardzistów, których z trzymającymi chorągwie było razem dziesięciu. Na samym końcu dwa konie ciągnęły wóz z kilkoma służącymi i dwoma skrzyniami prywatnych rzeczy Księcia Dorne.
    Cały orszak jechał kłusem po wykładanej srebrzysto-szarymi kamieniami drodze. Mijali bogate domy tutejszej szlachty, pełne ludzi targowiska, piękne posągi. Wysogród był wyraźnie większy od Słonecznej Włóczni, Elijah zauważył to od razu. Wszędzie było pełno zieleni a budynki były zupełnie inne niż na południu.
    Po przekroczeniu bram pałacu, ukazał się im pokaźnych rozmiarów, półotwarty plac. Elijah zatrzymał się, co reszta konnych uczyniła zaraz po nim. Zsiadł z konia rozprostowując kości po kilku godzinach jazdy.
    avatar
    Ordo Lannister

    Liczba postów : 103
    Join date : 12/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Ordo Lannister on Sro Cze 18, 2014 5:32 pm

    Od strony pałacu wyszedł w jego stronę Ordo Lannister, lew zachodu, w towarzystwie dwóch gwardzistów i dwóch służek. Sam przybył na miejsce jakiś czas temu, tak że mógł w spokoju rozgościć się w swojej komnacie. Nie udało mu się jednak spotkać, ani porozmawiać z nikim istotnym w między czasie. Okazja ku temu nadarzyła się dopiero gdy doszły go słuchy o przyjeździe księcia Dorne.
    -Proszę, Elijah Martell we własnej osobie. Rad jestem cię widzieć Lordzie.
    Uśmiech lorda był szczery, tym bardziej że znał siłę południa i ich neutralne stanowisko w obecnym konflikcie. Mogli oni, gdyby chcieli, narobić sporo zamieszania.
    "Zatem powinni wszyscy zaraz się zjawić"
    -Pozwolisz że dotrzymam ci towarzystwa, czy też wolisz odpocząć po podróży?
    Pytanie było niezwykle uprzejme, mimo to bez trudu można było poznać która odpowiedź sprawiła by pytającemu większą radość. Ordo spodziewał się że za kilka chwil na placu powinno zaroić się od służby która miałaby ugościć przybyłych. Odprawić konie do stajni, a pozostałym przydzielić pokoje. "może uda mi się wybadać go jeszcze przed głównym spotkaniem" pomyślał wyczekując odpowiedzi.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Sro Cze 18, 2014 8:27 pm

    Elijah nie spodziewał się zobaczyć Lannistera, był przekonany iż powita go któryś z Tyrellów. Słysząc propozycję Lorda Casterly Rock westchnął głęboko i odparł ze swoim typowym dornijskim akcentem:
    - Valar Ēdrussis Ordo Lannister, wszyscy muszą spać. - Elijah chciał pochwalić się swoim valyriańskim. Rozejrzał się po dziedzińcu - Jednak czasu na sen będzie jeszcze dużo.
    Lord Lannister najwyraźniej zadowolił się taką odpowiedzią. Elijah zaczepił jednego z parobków krzątających się po dziedzińcu po czym spojrzał na niego niezwykle poważnie i powiedział:
    - Zaprowadź mojego konia do stajni. Tak to ten czarny. I pamiętaj - macie go dobrze karmić. Jest bardzo cenny. - Podczas wypowiadania ostatniego zdania wręczył parobkowi potajemnie złotego smoka.
    Elijah odwrócił się z powrotem w stronę Ordo Lannistera, po czym powiedział wesoło:
    - A zatem, przejdźmy się, może po drodze spotkamy Lorda Dustina. - I skierował się w jego stronę szybkim krokiem. Jego szkarłatno-czarny płaszcz falował na lekkim wietrze.
    avatar
    Aldith Tyrell

    Liczba postów : 37
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Reach

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Aldith Tyrell on Czw Cze 19, 2014 1:28 pm

    Szedł przez komnaty jak lord, jak ktoś kto zasługuje na to miano. Nie polityk jak jego ojciec, ale wojownik i mądry człowiek - On. Adehade Tyrell mijał służbę wielu lordów, którzy przybywali tłumnie do Wysogrodu. Miał szczęście iż wszystko udało mu się dopiąć. Wino zostało przywiezione z Oldtown, tak samo jak dziewki i dodatkowi ludzie, którzy mieli wspomóc w zadaniu Adehade'a. Jego własny rycerz stał właśnie na bramie zapisując na liście kolejne nazwiska. Nie mogło być przypadków, wszystko musiał wiedzieć Tyrell. W końcu wyskoczył na główny dziedziniec, gdzie spodziewał się spotkać gości. Nie mylił się... na drugim końcu widział Lannistera i Martella. Zbliżył się do nich i przywitał dumnie, kłaniając się nisko:
    - Witajcie lordowie. Mam nadzieję iż nasze miasteczko przywitało was z należytą gościnnością. Aktualnie mam na głowie wiele spraw przygotowania całej uczty, znalazłem jednak czas, aby przywitać przybyłych. - uśmiechnął się i spojrzał na lordów, nie czuli się tutaj zbyt swobodnie, dobrze więc - Jak pogoda na trakcie? - zapytał z ciekawości.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Czw Cze 19, 2014 3:26 pm

    Elijah podniósł brwi, takiego pytania się nie spodziewał.
    - Na południu słonecznie, jak zawsze. - Odpowiedział z uśmiechem.
    Młody Lord Tyrell wyglądał na zabieganego. Liczna służba poczęła rozładowywać wóz i prowadzić konie do stajen.
    - Wysogród jest dokładnie taki jak zapamiętałem go z dzieciństwa. Piękny i kwiecisty. - Powiedział Elijah patrząc na pałac, po czym spojrzał na Lannistera i spytał - A u Ciebie, Lordzie Ordo? Jak przebiegła ci podróż?
    avatar
    Ordo Lannister

    Liczba postów : 103
    Join date : 12/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Ordo Lannister on Czw Cze 19, 2014 6:09 pm

    Dostrzegłszy młodego Adehade, Lannister zwrócił się w jego stronę skinąwszy głową na powitanie. Rozmowa jak wiele innych dyplomatycznych spotkań zaczynała się niewinnie, od przyziemnych bzdur i głupot które, jak to się mówi miały przełamać pierwsze lody. Jakby przejście do sedna sprawy na początku rozmowy było jakimś występkiem. Nie lubił marnować czasu i słów, lecz jeśli miało to budować jego relacje z Lordami, zdecydował się przez to przejść.
    -Spokojnie, bez niespodzianek choć pogoda mogła być bardziej przychylna. Statek którym płynąłem przystanął na kilka godzin gdy wiatr ucichł, wydłużyło to trochę moją podróż, lecz nie narzekam. W dzisiejszych czasach trzeba umieć wykorzystywać niespodziewane wydarzenia.
    Rzucił swobodnie
    -Wysogód jest niezwykle gościnnym miastem, cieszę się że mamy okazję się w nim spotkać. Nie mogę się też doczekać przybycia pozostałych Lordów.
    avatar
    Aldith Tyrell

    Liczba postów : 37
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Reach

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Aldith Tyrell on Czw Cze 19, 2014 7:36 pm

    Lordowie byli bardzo uprzejmi, mimo nieuprzejmości ze strony gospodarzy. Teraz wystarczyło tylko poczekać na resztę gości i ich także przywitać, tymczasem trzeba było zająć jakoś Lannistera i Martella.
    - Wspomniałeś ser, że byłeś już w Wysogrodzie. W jakich okolicznościach? - zwrócił się do Dornijczyka, mrużąc lekko oczy.
    Musiał poznać tych ludzi, jeżeli w przyszłości będzie z nimi współpracował... lub przeciwko nim walczył. Tyrell nie znał przyszłości. Widział jednak wystarczająco dużo, by wiedzieć, że przyszłość jest często niezwykle zaskakująca.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Czw Cze 19, 2014 7:45 pm

    - Bywałem tu kilkukrotnie w dzieciństwie, w towarzystwie mego nie żyjącego od niedawna Pana ojca. - Odparł Książę Dorne. Przez chwilę zobaczył obraz ojca przed oczami. Dobrze go wspominał.
    - Dorne i Reach nigdy nie były wobec siebie wrogami, mam nadzieję iż tak pozostanie. - Powiedział Elijah z poważnym głosem, tak aby jego zamiary były jasne już na początku.
    Elijah nie mógł również  doczekać się przybycia pozostałych osobistości. Przyjechał tu głównie dla tego. Chciał poznać nastroje w Westeros, wykryć potencjalnych sojuszników jak również i wrogów. Nie było go na zachodnim kontynencie ostatnie 7 lat. Wiele się przez ten czas zmieniło. Wybuchały wojny, wiązane były nowe sojusze i zrywane stare. Lordowie odchodzili a na ich miejsca przychodzili nowi.
    Podczas krótkiej chwili namysłu, Elijah przypomniał sobie pewną kwestię, którą chciał poruszyć.
    - W Dorne chodzą słuchy iż Wyspiarze atakują od jakiegoś czasu wybrzeża Ziem Zachodnich. To Prawda Lordzie Ordo?
    Elijah nigdy nie miał styczności z Żelaznymi Ludźmi. Nie znał ich usposobienia i stosunku do innych, przez co nigdy też nie patrzył na nich jak na potencjalnych sojuszników. Bowiem wojny wygrywa się na ubitym polu a nie wśród słonych morskich fal.
    Elijah wyczekiwał z niecierpliwością na odpowiedź.
    avatar
    Ordo Lannister

    Liczba postów : 103
    Join date : 12/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Ordo Lannister on Pią Cze 20, 2014 2:10 am

    -To ciekawy wątek. Owszem, dotarł do mnie ostatnio kruk z wieścią o ataku na jedną z naszych wysp. Lecz o ile Greyjoyowie mają potężną flotę, to ich siły są niewielkie. Ciężko będzie im coś podbić, a nawet gdyby się im to udało, nie utrzymają długo zdobyczy. Poczuli jednak krew, nie przepuszczą żadnej okazji do grabieży i wojny, nawet takiej której nie mogą wygrać.
    Ordo mówił spokojnie, lecz w miarę swej opowieści jego oczy zaczęły ożywać, a twarz promienieć. Taktyka, strategia i wojny. O tym się uczył, to studiował od najmłodszych lat. Nikt wówczas nie przypuszczał że jego starszy brat zginie, oczywiście brano to pod uwagę, ale przeznaczenie Orda zdawało się jasne. Miał dowodził wojskami swego brata, być mu prawą ręką. Ich losy potoczyły się jednak inaczej.
    -Oczywiście zakładam że nie postradali rozumu. To że zaatakowali nasze wyspy oznacza że musieli zdobyć czyjeś silne poparcie. To ich rozzuchwaliło. Mamy jednak dość ludzi. Ich kolejne ataki będą druzgocącą klęską, poczyniliśmy już pewne przygotowania.
    W pewnym momencie Ordo zaśmiał się obdarzając obecnych Lordów serdecznym uśmiechem.
    -Wybaczcie, nie rozwodzę się nazbyt? Tak się składa że kwestie strategii i taktyki są dla mnie niezwykle pasjonujące. Cenię sobie rozwagę i inteligencje jakiej wymagają. Mam jednak nadzieję że nie będę musiał wykorzystywać tej wiedzy w praktyce. Liczę na pokojowe rozwiązanie konfliktu.
    avatar
    Aldith Tyrell

    Liczba postów : 37
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Reach

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Aldith Tyrell on Sob Cze 21, 2014 12:56 am

    Lordowie wydawali się być nazbyt zajęci rozmową o ruchach przeciwników, by zauważyć iż Tyrell z lekka zaczął się odsuwać.
    - Muszę was panowie pożegnać, praca wzywa. Liczę na to iż uda nam się pogadać, a jednocześnie dobrze razem bawić na uczcie - obdarzył Martella i Lannistera uśmiechem i odszedł od nich.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Nie Cze 22, 2014 8:18 pm

    Zajmował się przygotowaniami do uczty, gdy strażnicy zawiadomili go o przybyciu księcia Dorne. Pan Wysogrodu natychmiast pośpieszył na dziedziniec, tak ważnego gościa należało powitać osobiście. Gdy wreszcie dotarł na plac, zauważył Martella w towarzystwie lorda Ordo i swojego syna, jednak ten ostatni oddalił się zanim Dustin zdążył podejść bliżej.
    -Książę Elijah! Miło mi powitać cię w Wysogrodzie, mam nadzieję, że podróż była udana.- Powiedział uśmiechając się ciepło, po czym zwrócił się do obu obecnych lordów.
    - Cieszę się, że jesteście tu obaj panowie. Chciałbym zaprosić was do sali reprezentacyjnej na kolację, przy której będziemy mogli naradzić się wstępnie przed przybyciem wysłanników drugiej strony. Oczywiście jeżeli Książę Elijah nie chce najpierw odpocząć po podróży.
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Pon Cze 23, 2014 12:36 pm

    - Witaj Lordzie Dustinie. - Odpowiedział Elijah pochyliwszy lekko głowę na znak szacunku. - A podróż owszem, była udana. Żadnych przeszkód po drodze nie napotkaliśmy, a słońce nie szczędziło nam swych promieni. - Gdy Elijah mówił ostatnie zdanie, spojrzał w niebo. Słońce było już nisko nad horyzontem. Towarzyszyło mu kilka małych chmurek. Niebo nabierało ciemniejszych odcieni niebieskiego i czerwieni.
    Słysząc  propozycję Lorda Tyrella odnośnie kolacji, uświadomił sobie iż nic nie jadł od samego rana.
    - Na odpoczynek przyjdzie czas, a na rozmowy o ważnych sprawach nigdy nie jest za późno. - Uniósł rękę w stronę wejścia do pałacu - Prowadź zatem, Lordzie Dustinie.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Alys Baratheon on Wto Cze 24, 2014 11:38 pm

    Dało się słyszeć tętent wielu kopyt. Nadjeżdżał pokaźny oddział konnych, wkrótce mieli przekroczyć bramę głównego dziedzińca Wysogrodu. Widać było trzy sztandary: zielono-złoty, biało-szary i złoto-czarny. Gdy z impetem wjechali na wielki plac, stało się jasne, że obwieszczaną przez Tyrellowski sztandar jest powracająca do domu Alys Tyrell. Pogoniła biednego konia, nie mogąc się doczekać widoku zamku i rodziny. Pozostali jeźdzcy również byli wyczekiwani: za nią dotarły na dziedziniec dwie znamienite osobistości, oczywiście jedna z rodu Baratheonów, a druga nosząca nazwisko Stark. Żadne z nich nie było głową rodu, szybko można było zgadnąć, iż to Sophia i Jaime. Tyrellówna dała znak swoim żołnierzom, że mogą już się rozejść i po chwili nie było śladu po grupie zielonych konnych.
    -Skoro jeszcze nie ma żadnej Róży na horyzoncie, powitam was pierwsza. Witajcie w Wysogrodzie, stolicy Reach. -z uśmiechem zwróciła się do towarzyszy. Tak jak przed moim wyjazdem. Ludny, roślinny Wysogród nie zmieniony obleżeniem, głodem czy pożarem. Dom. Ciekawe gdzie jest moja rodzinka? Stała tak i patrzyła dookoła, chcąc pochłonąć oczyma to wszystko, za czym od dłuższego czasu tęskniła.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Sro Cze 25, 2014 12:03 am

    Gdy w sali reprezentacyjnej toczyła się dyskusja pomiędzy lordami, do Wysogrodu przybyli z dawna oczekiwani goście. Pan zamku zajęty naradą nie mógł niestety ich powitać, ale wyręczył go jego maester. Oskar zbliżył się do przybyłych, łańcuch jego zakonu pobrzękiwał przy każdym kroku, za nim podążało kilku służących.
    - Lady Alys! Dobrze cię widzieć Pani, czekaliśmy twego powrotu. - Stary maester uśmiechnął się ciepło, po czym rzucił okiem na przybyłych gości i kontynuował. - Twój ojciec radzi z lordami Martellem i Lannisterem, przez co nie może powitać ciebie i naszych gości osobiście. Rozkazał mi zrobić to w jego imieniu. Tak więc witam was szlachetni przyjaciele w Wysogrodzie, najpiękniejszym z miast południa.
    Staruszek obdarzył Jaimego i Sophię swoim uśmiechem i przywołał gestem służących, którzy za nim przyszli.
    - Jestem pewien, że jesteście zmęczeni podróżą. Słudzy zaprowadzą was do komnat gościnnych i przyniosą coś do jedzenia. Narada połączona z niewielką ucztą odbędzie się jutro wieczorem w sali balowej. Jeśli nasi goście szukaliby zajęć przed naradą proponowałbym odwiedzić ogrody, róże są wyjątkowo piękne w tym roku. Życzę miłego pobytu.
    Po tych słowach maester oddalił się w stronę swojej wieży zostawiając gości ze służącymi.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Alys Baratheon on Sro Cze 25, 2014 1:45 am

    A wiec książę Dorne i Lew już przybyli. Może wiele nas ominęło...
    Przywitała maestera dygnięciem i odrzekła:
    -Dobrze więc, udam się teraz do mych komnat, a pana ojca powitam później. -następnie odezwała się do Jaime'a oraz Sophii. -Mam nadzieję, że spodobają się wam wasze komnaty. Wypoczywajcie jak najwięcej do jutrzejszej narady. Miło się z wami podróżowało, udam się teraz do mej sypialni i wezmę kąpiel, strasznie zmęczonam. Potem trzeba będzie odszukać siostrę i brata, o ile starczy mi sił. Ich sypialnie? Sala jadalna? Rosarium? O, gdy słońce będzie zachodzić lub o świcie dobrze byłoby podziwiać róże...
    avatar
    Elijah Martell

    Liczba postów : 162
    Join date : 06/06/2014
    Skąd : Dorne

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elijah Martell on Pią Lip 11, 2014 7:36 am

    PORANEK, KILKA GODZIN PO NARADACH.

    Książę wyszedł na dziedziniec przyodziany i gotowy do drogi. Powietrze było wyjątkowo chłodne, w Dorne nigdy nie zaznaje się nocnych przymrozków. Tutaj było inaczej, chociaż dwie krainy dzieliła stosunkowo niewielka odległość. Słońce leniwie wznosiło się nad horyzont. Było bezwietrznie. Dziedziniec był pusty, nie licząc gwardii Słonecznej Włóczni. Płomyk był już osiodłany. Niektórzy gwardziści czekali już na koniach. Elijah zobaczył parobka któremu powierzył opiekę nad swoim rumakiem. Wyjął złotego smoka i rzucił mu tym razem niczego nie kryjąc.
    - Zasłużyłeś - Parobek nic nie powiedział. Pochylił się nisko i odszedł w swoją stronę.
    Elijah wsiadł na Płomyka, rozejrzał się po dziedzińcu."Są wszyscy" - Pomyślał, po czym dodał na głos:
    - Wszyscy gotowi?
    - Tak Książę! Czekamy tylko na rozkaz.
    Elijah odetchnął głęboko i przetarł oczy. Nie wyspał się zbyt dobrze. Nie było czasu na sen. Czas naglił.
    - A zatem, kierunek południe! - Krzyknął Książę do wszystkich. Na dziedzińcu zabrzmiały podkowy stukające o podłożę. Elijah popędził Płomyka, ruszył za dwoma przednimi gwardzistami trzymającymi chorągwie.
    Jechali przez miasto, które jeszcze spało. Słońce oświetlało domy delikatnym światłem. Nad ziemią unosiła się lekka mgła. Niebo było czyste i intensywnie błękitne, co pięknie kontrastowało z zielenią drzew mijanych po drodze.
    Elijah popędził cały orszak. Czas naglił.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Pią Lip 11, 2014 11:45 am

    Dustin wyszedł na dziedziniec i akurat zobaczył wyjeżdżających ludzi Martellów. Książę Elijah najwyraźniej miał zamiar przyłożyć się do wykonania ich planu, bardzo dobrze. Na Lorda Wysogrodu czekało już kilku rycerzy z jego koniem. Dustin dosiadł rumaka i wyjechał przed zamek do swoich ludzi, jego córka miała nadzorować przygotowania, więc miał nadzieję, że spotka ją z oddziałami.
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Jaime Stark on Pią Lip 11, 2014 11:57 am

    Jaime wyszedł na plac już w zbroi, skoro miał ją nosić w najbliższym czasie powinien się przyzwyczaić i tak rzadko ją zdejmował. Na środku dziedzińca czekał już gotowy do drogi Robin z końmi. Stark wsiadł na Nadzieję i zwrócił się do giermka:
    - Nareszcie znów ruszamy do boju. Brakowało ci tego?
    - Muszę przyznać, że te wszystkie negocjacje były strasznie nudne sir. Chociaż mają tu dobre wino. -Robin uśmiechnął się szeroko wsiadając na swojego wierzchowca. Jaime roześmiał się i wyjechał przez bramę. Rycerze, którzy mieli z nim jechać byli gotowi, nie było w takim razie czasu do stracenia. Dwa tysiące zbrojnych ruszyło w stronę Ziem Burzy, aby na zawsze zmienić rozkład sił w Królestwie...
    avatar
    Daemon

    Liczba postów : 273
    Join date : 16/07/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Daemon on Pon Lip 21, 2014 5:00 pm

    Daemon po długiej podróży przybył nareszcie do Wysogrodu, pięknej stolicy Reach. Po dłuższej kłótni ze strażnikiem przy bramie w końcu wpuszczono go do zamku i przydzielono małą komnatę. Jak się okazało na zamku nie było żadnych Tyrellów, więc wybadanie ich stanowiska niestety nie wchodziło w grę, jednak wciąż mógł wywalczyć coś innego...
    avatar
    Daemon

    Liczba postów : 273
    Join date : 16/07/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Daemon on Pią Sie 01, 2014 3:35 pm

    No i wyruszyli, dziewczyna nie wyglądała na zadowoloną, ale to nie miało znaczenia. Daemon liczył na to, że nie okaże się rozkapryszoną panną, jednak jeśli taka była musiał to znieść. Miał tylko nadzieję, że dobrze odegra swoją rolę, chociaż po dotarciu do bramy nie powinno być już problemu z ucieczką. Nie bez powodu Blackfyre wybrał tę noc, do zamku miała przyjechać dostawa żywności i wrota były otwarte, chociaż strzegło ich czterech ludzi.
    - Czas zacząć przedstawienie pani. - Wyszeptał do ucha dziewczyny, po czym roześmiał się jakby powiedział coś śmiesznego. Strażnicy spojrzeli się na niego, a on skinął im głową i dalej udawał zainteresowanie swoją "wspólniczką".
    avatar
    Sophia
    Moderator

    Liczba postów : 174
    Join date : 02/06/2014
    Age : 20

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Sophia on Pią Sie 01, 2014 9:17 pm

    Kiedy tylko poczuła oddech na swoim uchu, znów przeszedł ją dreszcz. Niby tylko tak mógł to jej przekazać, ale nie oznaczało, że to się dziewczynie podoba. Choć nie planowała się skarżyć. Sophia przybrała fałszywy uśmiech, spoglądała na niego i chichrała co jakiś czas(w końcu miała być pijana). Lekko nawet oparła się o niego, przeklinając w głowie, jak teraz głupio musi wyglądać. Starała się jak mogła, próbowała nie robić tego sztucznie. Trochę nauczyła się aktorstwa, gdyż kilka razy koniecznie musiała być dla kogoś miła. Zupełnie inna skala, niż to, co teraz robiła.
    Kiedy w końcu ich przepuścili, no i zniknęli strażnikom z oczu, odetchnęła z ulgą. Odsunęła się od mężczyzny. Miała nadzieję, że nigdy więcej tego nie powtórzy.
    avatar
    Aldith Tyrell

    Liczba postów : 37
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Reach

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Aldith Tyrell on Sro Sie 13, 2014 2:35 am

    O PORANKU
    Na placu zgromadzili się już strażnicy Dziedzica. Po chwili pojawił się również i Aldith. Do młodego Tyrell'a podszedł maester Oskar.
    - Uważaj na siebie panie. Droga jest długa i niebezpieczna.
    - Spokojnie maesterze. Nic mi się nie stanie. Żałuję, że nie spotkałem się z siostrą przed jej wyjazdem. A tymczasem żegnaj. Pozdrowię od ciebie ojca o ile go spotkam.
    Książę róż wraz z gwardią wyjechał z Wysogrodu i skierował się ku zachodowi.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Czw Gru 11, 2014 5:35 pm

    Kilka dni po opuszczeniu Królewskiej Przystani rycerze Wysogrodu w końcu ujrzeli z dawna niewidziany dom. Lord Dustin wyjechał na szczyt niewielkiego wzgórza, gdzie stanął pomiędzy dwiema chorągwiami i przez chwilę przypatrywał się skąpanym w delikatnym świetle wschodzącego słońca murom zamku. Ludzie nie kłamali, nazywając Wysogród najpiękniejszą twierdzą Westeros. Po chwili uniósł rękę i dał sygnał do dalszej drogi. Nie minęła dziesięć minut, kiedy wprowadził kolumnę rycerstwa przez wrota. Mieszkańcy zamku zgromadzili się na dziedzińcu, aby powitać swego Pana i jego rycerzy. Dustin oddał konia giermkowi, po czym ruszył do swoich komnat z dowódcą gwardii oraz maesterem. Rycerzom powiedział, aby wytoczyli sobie kilka beczułek wina z piwnicy i świętowali dzisiaj powrót do domu.
    avatar
    Willas Hightower

    Liczba postów : 58
    Join date : 28/10/2014
    Age : 21

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Willas Hightower on Sro Lut 25, 2015 11:16 pm

    Nareszcie przyjechał do Wysogrodu. Atak bandytów był co najmniej niefortunnym wydarzeniem. Cóż, śmierć blisko 2/3 jego orszaku nie była zbytnim powodem do euforii. Przynajmniej najważniejsi członkowie jego eskorty, jak Hugh i Ariel Flowers -przyrodnie rodzeństwo Willasa-przeżyli. Kiedy tylko wjechał na dziedziniec, lord Starego Miasta zawołał najbliższego chłopca stajennego.
    -Odprowadź mojego konia do stajni... i bądź uprzejmy powiadomić lorda Tyrella o moim przyjeździe. Jak już to zrobisz to przyjdź do mnie- dostaniesz srebrnego jelenia.-Polecenie zakończył szerokim uśmiechem, jednak kiedy młodzian nie zareagował (najwyraźniej wizja takiej fortuny, jak cały srebrny jeleń była czymś niezwykle zachwycającym), odprawił go ręką. Później czekał na powrót "posłańca" licząc na to, że Namiestnik Południa przyjdzie. Obojętnie, gdzie się spotkali, Willas zaczął rozmowę w ten sam sposób.
    -Witaj, Szanowny lordzie Tyrell! Mam najprawdziwszą nadzieję na to, że wybaczysz mi to nieakceptowalne spóźnienie. Widzisz, po drodze do Wysogrodu zostałem zaatakowany przez grupkę bandytów i większość mojej eskorty niestety zginęła. Dlatego też musiałem być świadkiem ich pogrzebów oraz pomodlić się za ich wierne dusze. Mam nadzieję też, że wybaczysz mi tę bezpośredniość, ale prosiłbym o kwatery dla moich ludzi i mnie. Jesteśmy niezmiernie zmęczeni po tej jakże obfitej w wydarzenia podróży.-

    Sponsored content

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sro Gru 19, 2018 1:34 pm