Forum aktualnie zamknięte.


    Dziedziniec główny

    Share
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Pią Lut 27, 2015 3:42 pm

    Tuż po pożegnaniu syna na placu turniejowym podbiegł do niego sługa, który oznajmił, że przybył spodziewany gość - Lord Willas Hightower. Dustin i ser Garlan udali się w stronę dziedzińca, aby powitać przybyłych.
    - Nie ma czego wybaczać Lordzie Hightower, twoje spóźnienie jest jak najbardziej uzasadnione. Przyjmij moje kondolencje, szkoda, że tylu dobrych ludzi musiało stracić życie. - Dustin odwrócił się do dowódcy swojej gwardii. - Ser Garlanie, dopilnujesz by wysłano rycerzy i przeszukano okolice miejsca, w którym bandyci uderzyli na eskortę Lorda Hightowera, upewnijcie się, że to się więcej nie powtórzy, każ też znaleźć kwatery dla naszych gości. - Po wydaniu rozkazów zwrócił się do Lorda Willasa. - Rozumiem, że jesteś zmęczony. Porozmawiamy teraz, czy wolałbyś odpocząć Lordzie Hightower?
    avatar
    Willas Hightower

    Liczba postów : 58
    Join date : 28/10/2014
    Age : 21

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Willas Hightower on Pią Lut 27, 2015 10:49 pm

    -Dziękuję Ci, mój lordzie, za uwagę, jaką poświęciłeś śmierci moich wspaniałych towarzyszy.-Gdyby faktycznie byli tacy świetni, nie daliby się zabić.-Moje ciało o odpoczynek, ale dusza nie da mi odpocząć... nie, wiedząc że moi odważni ludzie nie żyją, a ja nie spełniłem jeszcze celu mej podróży.- Willas uśmiechnął się do siebie w duchu. Ciekawe, czy on naprawdę w to wierzy...-Dlatego prosiłbym o chwilę na przebranie się i spotkanie w dogodnym dla Ciebie miejscu, lordzie Dustinie. Och, prawie bym zapomniał. Przedstawiam Ci dwójkę moich krewniaków, którzy dzięki Siedmiu przeżyli tę wyprawę. Po mojej prawej stoi ser Hugh Flowers, a po lewej- jego bliźniaczka Ariel Flowers. Oboje są naturalnymi dziećmi mojego ojca i owocami jego miłości.- lord Starego Miasta uśmiechnął się do każdego z nich, dając im sygnał do przywitania się.
    -Witaj, wasza lordowska mość.- odezwał się Hugh, zginając się wpół.
    -Mam nadzieję, że obecność bękartów Cię nie obraża, mój lordzie.- Powiedziała cicho Ariel. Gdyby Willas jej nie znał uznałby, że faktycznie jest skromna. Doskonale... dokładnie tak, jak miało być.-A teraz prosiłbym o wybaczenie.- Powiedział uprzejmie lord Hightower, sygnalizując, że chętnie udałby się do komnat, gdzie mógłby się przebrać i odświeżyć.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Nie Mar 01, 2015 1:35 pm

    - Rozumiem... - Powiedział Lord Wysogrodu. - Służba wskaże ci komnaty, a później zaprowadzi do sali reprezentacyjnej. Tam zajmiemy się sprawami, z którymi przybyłeś.
    Dustin spojrzał na rodzeństwo Lorda Hightowera.
    - Witajcie w Wysogrodzie. - Stary lord zawiesił przez chwilę wzrok na dziewczynie. - Nie... Obecność bękartów mnie nie obraża. - Po tych słowach zwrócił się jeszcze do lorda Hightowera. - Nie zatrzymuję cię już. Na spotkanie przyjdzie też moja żona, z pewnością chętnie zobaczy bratanka.
    Lord Wysogrodu odwrócił się i odszedł w towarzystwie ser Garlana.
    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Alys Baratheon on Czw Mar 05, 2015 12:45 am

    Jesień, 24 stycznia 282 roku

    Na wzniesieniu pośród równin wznosiły się jasne mury miasta róż i stolicy rycerstwa, Wysogrodu, zaiste uczta dla oczu podróżnika. Wreszcie! Jak miło móc nazywać to miejsce domem. Cóż, do czasu, lecz i Koniec Burzy sprawia wielkie wrażenie. Ten mit o jego wzniesieniu, wyzwaniu rzuconemu bogom... -musiała go sobie przeczytać kiedyś jeszcze raz, ale skoro była w Reach, trzeba było się nim nacieszyć. Zbliżał się już wieczór. Gdy otwarto bramy miasta, ruszyła galopem ulicami grodu i dopadła bram zamku. Wpuszczono i powitano ją natychmiast. Zniknęła stąd wiele tygodni temu porwana przez Nikolaja Greyjoja. Opowiadała im (pominąwszy detale, takie jak jej własne rozmowy z Nikolajem czy plany odnośnie jej ojca snute z Torherrnem i inne rzeczy wymagające dochowania tajemnicy) jeszcze na placu, stojąc wśród ludzi, o tym jak flota Tyrellów zawracała spod Casterly Rock, jak spotkała Ordo Lannistera i jak jechała samotnie do Riverrun na spotkanie z Elbereth Tully, jak wjeżdżała do stolicy Siedmiu Królestw, opowiadała o tym, jak jest w Królewskiej Przystani i Czerwonej Twierdzy, o wyśmienitym turnieju i królu Daemonie Blackfyre, o tym jak zleciała z konia pchnięta kopią i jak to było widzieć tylu lordów z krańców Westeros, i wreszcie o potajemnym ślubie z Baratheonem - o tak, to była ta wyczekiwana i ciekawa część opowieści, która będzie krążyć wśród służby, a do uszu lordów nie dotrze. Dodała też coś o podróży do domu. Kiedy gawęda dobiegła końca, dała rozochoconej służbie zajęcia:
    -Jaime, Will, idźcie do mego ojca i brata i dajcie znać o moim przybyciu. Olenno, przygotuj proszę kąpiel w mojej komnacie. Jenny, dam ci mój płaszcz. Patrz, jest taki uświntuszony, przepraszam... Lecz oczyścić, wyprać i odrobinkę pocerować trzeba. A teraz... Słuchajcie, chcę dziś jeszcze mieć spis tego, co już gotowe. Wybraliście najlepsze wina? Upatrzyliście miejsca na polowanie przed ucztą? Komnaty dla gości... Tak, niech będą już niemal gotowe. Dania się obmyśli. Niech Ben upatrzy najlepsze kwiaty do ozdób. Ach, no tak! Alysanne! Ty przyjdź jutro rano do moich komnat. Muszę z tobą ustalić kwestię sukni ślubnej. Pójdę już. Muszę się umyć i wyspać. -i poszła do swojej sypialni.
    avatar
    Ordo Lannister

    Liczba postów : 103
    Join date : 12/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Ordo Lannister on Nie Mar 15, 2015 2:12 pm

    Jesień, 1 lutego 282 roku

    - Podróż zajęła nam zdecydowanie dłużej niż powinna - Mruknął pod nosem Lord Lannister widząc w oddali bielejące mury Wysogorodu. Setka jeźdźców, która kilka dni wcześniej wyjechała z Królewskiej przystani wymagała częstych postojów. Konie musiały zostać wyczyszczone, namioty dla setki ludzi rozbite, zaś Królewski Namiestnik musiał mieć kwaterę, gdzie mógł wypocząć i zmyć z siebie kurz Różanego Traktu, który wbrew nazwie, bardziej niż różami cuchnął gnojem i końskim moczem. Oczywiście obecność w okolicy Królewskiego Namiestnika nie obyła się bez echa i w każdym mijanym majątku witano go wystawną ucztą, której nie mógł odmówić, żeby nie wyjść na gbura. Wszystko to spowodowało, że podróż wydłużyła się niemożliwie.
    - Pięćdziesięciu jeźdźców i Ty, Jasonie - Zwrócił się do swego kuzyna a jednocześnie kapitana swojej straży - Pojedziecie ze mną do Wysogrodu. Reszta zaś uda się Złotym Traktem do Casterly Rock. Nie wypada chyba odwiedzać starego przyjaciela z tak liczną obstawą. Tedy ruszajcie w drogę i nie szczędźcie koni. Już zbyt dużo czasu zmitrężyliśmy - Wybrani dzień wcześniej ludzie zjechali z Różanego Traktu i nie zatrzymując się ani na chwilę skręcili w prowadzący do Lannisportu, Morski.
    - Hej, wy tam - Krzyknął do dwóch trębaczy - Galopem do bramy miasta i dać znać że nadjeżdżamy.
    - Tak jest - Jeźdźcy zasalutowali i spięli konie ostrogami pędząc w stronę białych murów Wysogordu. Pozostali jeźdźcy powoli, aby dać strażom czas, ruszyli w tę samą stronę.

    Jakiś czas później jeźdźcy przekroczyli białe mury Wysogrodu przez otwartą bramę. Podkute kopyta koni zastukały na brukowanym dziedzińcu (jak sądzili niektórzy) najpiękniejszego zamku Siedmiu Królestw.
    avatar
    Dustin

    Liczba postów : 149
    Join date : 10/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Dustin on Nie Mar 15, 2015 7:39 pm

    Jesień, 1 lutego 282 roku


    Kiedy straże poinformowały go, że w stronę zamku zbliżają się jeźdźcy nad którymi powiewa chorągiew ze złotym lwem, Dustin natychmiast wyszedł na dziedziniec powitać przybyszów. Rycerze Wysogrodu którzy akurat z nim byli, a także ci obecni na dziedzińcu wyprostowali się jakby chcieli przyozdobić piękną twierdze również swoimi osobami.
    - Lordzie Ordo! Miło nam powitać cię po raz kolejny w Wysogrodzie. Służba zaraz zajmie się waszymi końmi panowie, a także znajdzie pokoje dla waszych ludzi. Ciebie natomiast zapraszam do sali reprezentacyjnej. - Wtedy Dustin dostrzegł również Jasona, którego widział w stolicy. - Twój kuzyn może ci oczywiście towarzyszyć.
    avatar
    Ordo Lannister

    Liczba postów : 103
    Join date : 12/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Ordo Lannister on Czw Mar 19, 2015 10:42 pm

    - Lordzie Dustinie! - Krzyknął uradowany widząc starego druha. Podszedł do niego i objął go serdecznie w niedźwiedzim (czy może raczej lwim) uścisku - Zawsze z najwyższa przyjemnością odwiedzam twój wspaniały zamek. Od ostatniej mojej wizyty tutaj wiele się zmieniło. Może z wyjątkiem powietrza w Królewskiej Przystani. Ono cuchnie jak cuchnęło od zawsze! - Zaśmiał się w głos i rzucił wodze konia wprost w ręce giermka - Godryk, zaprowadź go do stajni i dopilnuj aby odpowiednio go oporządzono.
    - Zatem Chodźmy - Powiedział po chwili widząc jak młody Godryk odprowadza rumaka do stajni. - Zawartość sakwy przy siodle przynieś do mojej komnaty, kiedy już jakaś zostanie mi przydzielona. Do tego czasu pilnuj jej jak oka w głowie! - W sakwie znajdowało się misternie wykonana skrzynka w której znajdował się pełen komplet zastawy stołowej wykonanej ze złota z wyłożonymi szmaragdami różami Tyrellów. Miał to być prezent zaręczynowy dla jego niedoszłej narzeczonej. Skoro jednak do ślubu nie doszło nada się on zapewne jako prezent ślubny. Wciąż jednak nie miał prezentu dla Lorda Baratheona, jednak do ślubu pozostało jeszcze sporo czasu i z pewnością, do spółki z Jasonem, wpadną na jakiś pomysł.
    - Mam nadzieję, że tegoroczne zbiory na Arbor się udały. Nie mogę nacieszyć się smakiem wina odkąd Wielki Maester przez blisko miesiąc poił mnie wyłącznie wodą. To dziwne, bo nigdy wcześniej za nim nie przepadałem... - Mówił, starając się odrzucić od siebie myśl o niedoszłej narzeczonej. Sprawy ślubu z drugą Tyrellówną nie chciał chwilowo poruszać.
    avatar
    Sophia
    Moderator

    Liczba postów : 174
    Join date : 02/06/2014
    Age : 20

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Sophia on Pon Kwi 06, 2015 6:52 pm

    Jesień, 3 lutego 282 roku

    U bram Wysogrodu stanęło 160 ludzi z Ziem Burzy. Sophia ze swoim niecierpliwym bratem przybyli. Torrhern naprawdę nie mógł doczekać się Alys. Pewnie zbyt długi odstęp od nocnych ''pogawędek'' to sprawił, ale i w sumie ślepo się zakochał.
    Podróż była dość przyjemna i trwała siedem dni. Oczywiście brązowooka nie mogła rozkoszować się jakimikolwiek widokami, gdyż głównie skupiła się na jeździe. Konie, nigdy im nie ufała. Jednakże jakoś to zwierzęciu nie przeszkadzało. Może czuły jej wielką determinację, żeby nie spaść i jakoś to podziałało. Nie, na pewno nie. Rychło zostali wpuszczeni na dziedziniec, zeszli z koni i czekali na przyjęcie.
    Niezbyt dobre wspomnienia miała z tym miejscem. Mimo że nie wiedziała, iż jest przetrzymywana przez większość czasu, to świadomość co zrobił Lord Dustin przyprawiała ją o złość. Naprawdę nie chciała widzieć tego łajdaka na oczy. Nawet uroki Wysogrodu nijak nie pomagały.


    _________________

    avatar
    Alys Baratheon

    Liczba postów : 223
    Join date : 30/05/2014
    Skąd : Wysogród

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Alys Baratheon on Sro Kwi 08, 2015 12:07 am

    Na dziedziniec wpadła Alys. Głód miłości nakazał jej jak najszybsze i jak najbardziej ciepłe powitanie ukochanego - i tak też zrobiła. Wpadła w ramiona swego męża, wyściskała go i wypytała o Ziemie Burzy, po czym opowiedziała w skrócie swą podróż. Kazała służbie jak najlepiej zająć się końmi i eskortą Baratheonów, po czym uradowana spojrzała jeszcze raz na rodzeństwo. Jak dobrze, że znów są razem i że Koniec Burzy należy do niego... Zwróciła się wreszcie do Sophii:
    -Lady Sophio, jak minęła ci podróż? Dobrze cię znów widzieć! Mam nadzieję, że tu odpoczniesz. Za chwilę służący odprowadzą cię do komnaty gościnnej, jeśli chcesz pokażą też bibliotekę. Jestem pewna, że nie będziesz się tam nudzić, zapraszamy też do ogrodów... Och, rozgaduję się. To przez radość, wybacz mi. - skinęła na służących, którzy zaprowadzili Baratheonów do odpowiednich komnat.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Elbereth Tully on Sro Kwi 08, 2015 10:19 pm

    Jesienny wieczór, 4 luty 288 roku


    Poezja! Jeden z najprzyjemniejszych darów bogów, a tak przynajmniej uważała Elbereth Tully, która mimo iż nie była typem romantyka, to z pewnością miała duszę marzyciela. Pochwaliła wiersz młodego Tyrella, zaskoczył ją już samym faktem, że znał się trochę na literaturze. Reszta podróży upłynęła wędrowcom we względnym spokoju, tylko nie wiedzieć czemu, rycerzowi z Reach przeszkadzał bard lorda Arryna. Jego muzyka była czymś intrygującym, Beth go nie znała, ani też nigdy nie słyszała podobnej barwy głosu. Słońce już dawno zaszło, kiedy pochód przybył wreszcie do bram Wysogrodu. Strażnicy widząc wśród podróżnych syna lorda Tyrella, szybki wpuścili wszystkich na dziedziniec. Nim ktokolwiek zdążył podejść do panny Tully, ta sama zsiadła ze swego wierzchowca. Dopiero wtedy poczuła, jak bardzo jest zmęczona. Przez pierwsze parę chwil musiała wciąż trzymać się zwierzęcia, aby nie stracić równowagi. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa, uda miała przetarte do krwi. Był moment, iż czuła, że cały świat wiruje. Na szczęście szybko odzyskała przytomność, a wtedy do jej nozdrzy uderzyła mocna woń kwiatów. I w właśnie w tej chwili zaczęła współczuć lady Alys, że ta będzie musiała opuścić to piękne miejsce i udać się do srogich Ziem Burzy. Jednak sama wybrała taki los, nikt jej nie zmuszał do poślubienia Jelenia, w ogóle nikt jej do niczego nie zmuszał, jak Elbereth zdążyła już zauważyć. Ojciec był chyba w stosunku do niej strasznie pobłażliwy, nie dążył nawet do unieważnienia tego nieszczęśliwego małżeństwa. Podobnie jak Leech, który oddał Blanche Manderly'emu, a przecież mógł przerwać ten związek. Nie chciało mu się? Pragnął, jak najszybciej pozbyć się siostry? No i gdzie ten słynny honor Tullych i trosko o rodzinę? Lord Tully najwyraźniej w ostatnich czasach miał na głowie inne sprawy niż dobro ich rodu... Na razie jednak Elbereth nie chciała się tym za bardzo przejmować, teraz potrzebowała odpoczynku.
    -Posiadłość twego ojca robi wspaniałe wrażenie, sir - zwróciła się do Arlanda. -Czy mógłbyś wskazać nam miejsce, gdzie możemy odpocząć po podróży? - mówiąc to, pomogła małej Ess zsiąść z konia.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Mistrz Gry on Pią Kwi 17, 2015 11:09 pm

    5 lutego 282 roku

    Do Wysogrodu wreszcie dotarł królewski orszak. Władcy Siedmu Królestw, Daemonowi Blackfyre, towarzyszyło tysiąc żołnierzy eskorty oraz małżonka, Saphira Blackfyre. Wspaniały orszak wjechał do miasta róż pod sztandarami z czarnym smokiem na czerwonym tle i wjechał przez bramy zamku. Setka rycerzy miała towarzyszyć królowi, reszta została zakwaterowana w koszarach. Króla oraz królową odprowadzono do wykwintnej komnaty z łazienką oraz oknami z widokiem na różane ogrody. Przybyli ci najważniejsi goście. Za kilka dni zapewne będzie wreszcie wyczekiwany ślub...

    Sponsored content

    Re: Dziedziniec główny

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sro Gru 19, 2018 1:05 pm