Forum aktualnie zamknięte.


    Zdobycie Królewskiej Przystani

    Share
    avatar
    Daemon

    Liczba postów : 273
    Join date : 16/07/2014

    Zdobycie Królewskiej Przystani

    Pisanie by Daemon on Czw Wrz 04, 2014 9:54 pm

    Po chwili bramy stolicy stanęły otworem. Złota Kompania ruszyła naprzód pod fałszywym sztandarem. Gdy przekroczyli bramę Daemon dostrzegł kobietę na koniu czekającą na "gości", domyślił się, że to musi być Lady Sveltana. Podjechał do niej z kilkoma ludźmi.
    - Witaj Lady Sveltano. - Powiedział schylając lekko głowę. - Dziękujemy ci za szybką reakcję, czy dołączysz do nasz na przedzie armii?
    Gdy Starsza nad Szeptaczami kiwnęła głową, na potwierdzenie, dołączyli do Martina i rodziny smoka oraz oficerów na czele pochodu. Gdy wojska znalazły się już w zasięgu wzroku zamkowej bramy zatrzymano się. Martin Rivers zebrał stu pięćdziesięciu ludzi oraz chorągwie i ruszył w stronę zamku jako dowódca tych sił. Taka liczba była typowa dla gwardii dwóch lordów, dlatego żołnierze na murach zamku się nie przejęli, szczególnie, że armia została wpuszczona bez walki. Gdy żołnierze Olbrzyma wjechali na plac wartownicy pożałowali, ostatni w oddziale uderzyli strażników przy bramie, schowani w środku kusznicy otworzyli ogień do ludzi na murach, a reszta rozjechała się atakując żołnierzy smoków.
    Gdy Daemon zobaczył ostatnich konnych znikających za bramą, dał oficerom sygnał do działania. Kompania natychmiast podzieliła się na oddziały. Smok poprowadził trzy tysiące w stronę Czerwonej Twierdzy wykorzystując otwarte wrota strzeżone teraz przez Riversa. Pozostali oficerowie poprowadzili podobne siły do zajęcia bram, portu oraz kwater Złotych Płaszczy, reszta podzieliła się na oddziały mające wyłapać patrole straży krążące po mieście. Nad siłami podniesiono wówczas zwinięte do tej pory chorągwie... chorągwie z Czarnym Trójgłowym Smokiem, a nad oddziałem Daemona powiewały na sztandarze złote czaszki. Czaszki wszystkich dowódców Złotej Kompanii od czasów Bittersteela.
    avatar
    Daemon

    Liczba postów : 273
    Join date : 16/07/2014

    Re: Zdobycie Królewskiej Przystani

    Pisanie by Daemon on Czw Wrz 04, 2014 11:20 pm

    Rozproszone po mieście siły Złotych Płaszczy, zaskoczone i niezmobilizowane w pełni nie stanowiły wyzwania dla weteranów Kompanii, przejmowanie miasta szło gładko i przyjemnie, a dzięki słynnej dyscyplinie Złotych obyło się bez palenia oraz grabieży miasta, co ludzie na pewno docenią.
    Tym czasem Czerwoną Twierdzę zbudziły krzyki ginących na placu ludzi. Żołnierze Martina szybko poradzili sobie z garstką straży na dziedzińcu i przy bramie, a po otrzymaniu wsparcia od trzech tysięcy zbrojnych Daemona rozbiegli się oddziałami po zamku. Przeczesywali każdy zakamarek, zabezpieczali każde przejście... nikt nie dałby rady się prześlizgnąć. Czarny Smok z Martinem, ciotką, siostrzyczką oraz sześćdziesięcioma ludźmi udał się do sali tronowej. Po drodze wpadli na kilku wartowników, ale nie stanowili dużego problemu. Garnizon został zaskoczony przez przeważające siły, mieli marne szanse.
    Tak jak się spodziewali, gdy otworzyli wrota sali tronowej zastali tam siedmiu rycerzy gwardii królewskiej, a także dwudziestu zbrojnych Targaryenów, którzy zdołali się tu zebrać. Na tronie zasiadał przerażony Odyn. Daemon i jego ludzie wkroczyli do komnaty stając naprzeciw rojalistów. Jak dobrze, że zabraliśmy kuszników... Smok podniósł rękę, dwudziestu kuszników stojących z tyłu przygotowało się do strzału. Na jego znak pozostali zbrojni schylili się, a pociski przemknęły nad ich głowami trafiając we wroga. Kilku zbrojnych i jeden z białych płaszczy padło na ziemię. Dobyli mieczy... Sześćdziesięciu najemników, dwa Czarne Smoki i Olbrzym z Raventree Hall przeciwko sześciu białym płaszczom i kilkunastu strażnikom domowym.
    Jego ludzie byli dobrymi szermierzami, widział, że straż domowa łatwo im ustępuje. Problem był jednak z rycerzami Gwardii, którzy byli równie dobrzy lub lepsi od jego ludzi. Kątem oka zauważył Visenyę walczącą z jednym z nich. Sparował uderzenie strażnika i szybką kontrą pozbawił go ręki, po czym odepchnął na ziemię, przed nim stał rycerz w białym płaszczu... Czarny Smok spojrzał na przeciwnika i rozciął ostrzem wnętrze lewej dłoni, po klindze spłynęła krew. Daemon strząchnął gwałtownie jeszcze kilka kropel na ostrze i... miecz stanął w ogniu. Pan Światła nam dziś sprzyja... Biedny rycerz nie był w stanie wytrzymać szybkich uderzeń płonącego Blackfyre'a i w końcu nie udało mu się obronić, padł na posadzkę, a pod nim szybko utworzyła się plama krwi. Smok rozejrzał się po sali, bitwa praktycznie była zakończona, gwardia domowa rozbita, a gwardia królewska... Jeden padł od bełtów, jednego zabił osobiście, jednego... Martin próbował strząchnąć ze swojego morgenszterna, z kolejnym właśnie kończyła Visenya, a resztą zajęli się jego ludzie wykorzystując przewagę liczebną. Jego siostra zaś stała z boku pilnowana przez dwóch najlepszych ludzi.
    Daemon wspiął się po stopniach na podwyższenie i stanął przed tronem, na którym siedział chłopak.
    - Zdaje mi się, że siedzisz na moim miejscu młodzieńcze... - Powiedział wycierając miecz. - Dziesięciu ludzi ma go odprowadzić do komnat i nie spuszczać z niego oczu.
    Zbrojni szybko wystąpili i zabrali Odyna zgodnie z rozkazem. Po chwili pojawili się jego oficerowie, meldując o powodzeniu w przejęciu miasta oraz pojmaniu członków rodziny królewskiej. Wszyscy zostali "delikatnie" przetransportowani do lochów. Do stolicy wpuszczono też żołnierzy zostawionych wcześniej pod murami. Mały oddzialik miał sprowadzić na zamek bezpiecznie Lady Sophię.
    - Chyba nam się udało. - Powiedział zdejmując hełm i uśmiechając się do siostry, cioci oraz Martina.
    avatar
    Saphira

    Liczba postów : 78
    Join date : 30/07/2014

    Re: Zdobycie Królewskiej Przystani

    Pisanie by Saphira on Pią Wrz 05, 2014 12:03 am

    Saphira podążała spokojnie za bratem i ciotką. Nie lubiła walk... nie lubiła widoku krwi, krzyków, strachu i bólu. Ale te były nieuniknione w czasie bitwy, a w tej konkretnej stawka była na tyle wysoka, że gotował była ignorować to wszystko. A przynajmniej bardzo się starała. Mimo strachu szła wyprostowana z dumnie podniesioną głową, jak na smoka przystało. Trzymała się nieco z tyłu, by przypadkiem nie przeszkadzać w rozprawianiu się z napotkanymi wrogami. W takich momentach mogła tylko podziwiać innych, jak szybko i sprawnie powalają kolejnych zbrojnych. W sumie pierwszy raz miała okazję widzieć brata w akcji. Wcześniej widziała jedynie jego treningi, a to nigdy nie jest tym samym co prawdziwa walka.
    Kiedy dotarli do sali tronowej od razu odsunęła się pod ścianę. Mówiąc szczerze zrobiło jej się nieco żal wystraszonego chłopca siedzącego na tronie. Wszyscy wiedzieli, że był on tylko przykrywką dla sprawowania władzy przez kompletnie innych ludzi. Zresztą podobnie cała jego rodzina, a mimo to konsekwencje mieli ponieść właśnie oni. Nikt jednak nie mówił, że życie jest uczciwe. O swoje trzeba walczyć, a jej rodzina właśnie to robiła.
    Podczas całej walki stała z boku w napięciu obserwując zażarty pojedynek. Martwiła się. Martwiła się o brata, ciotkę i innych. W takich chwilach naprawdę żałowała, że nigdy nie nauczyła się walczyć. Była tak okropnie bezużyteczna. Chociaż, może i lepiej. W starciu z takimi przeciwnikami pewnie i tak nie miałaby szans, aż szkoda życia takich wojów, którzy mogliby służyć i czarnemu smokowi. W końcu jednak walka dobiegła końca. W sali pozostali jedynie oni i samotny Targaryen, którego szybko zaprowadzono do lochów. Gdy brat zdjął hełm podbiegła uradowana i przytuliła go mocno.
    -Zrobiłeś to braciszku! Zdobyłeś tron! - ściągnęła hełm i uśmiechnęła się szeroko. Radości i dumy które miała w oczach, gdy patrzyła na brata, nie dałoby się wręcz opisać.
    avatar
    Visenya

    Liczba postów : 60
    Join date : 17/07/2014

    Re: Zdobycie Królewskiej Przystani

    Pisanie by Visenya on Pią Wrz 05, 2014 12:15 pm

    Miasto padło szybko i bez problemów, zaatakowane od środka. Straż miejska miałaby szanse tylko, gdyby stawiła im czoła w pełni zmobilizowana. Lecz Królewska Przystań odpoczywała w słońcu południowego Westeros i złudnym wrażeniu pokoju, tylko trochę napięta przez niespokojną sytuację w królestwie. Uśpiona pokonaniem Torrherna Baratheona i nakarmieniem honorami tych, którzy doprowadzili do jego upadku.
    Szybko ruszyli na Czerwoną Twierdzę, nim ktokolwiek zdołałby zebrać większe siły. Wartownicy, żołnierze i Złote Płaszcze padały pod ciosami Blackfyre'ów i Złotej Kompanii. Rzecz jasna, straty odnieśli i oni, na szczęście żaden śmiertelny cios nie ruszył Saphiry, Daemona czy Visenyi. Daemon i Visenya byli trochę obtłuczeni, jednak zbroje zdały swój egzamin. Miecz i morgensztern również. Używała nieco lżejszego morgenszterna niż Olbrzym z Raventree Hall, u jej pasa groźnie błyskał arakh. Mijali kolejne korytarze Czerwonej Twierdzy, naszpikowanej przeróżnymi tajnymi przejściami, o których jednak nie wiedzieli. Miejmy nadzieję, że dotrzemy do sali tronowej na czas. Tak długo, od wielu pokoleń twierdza ta należała do Targaryenów. Ileż Blackfyre'ów musiało narodzić się na wygnaniu i próbować -bez skutku -odzyskać im należny tron... Smoczyca była wręcz wzruszona tymi chwilami, mającymi na zawsze być zapamiętanymi jako ważne w dziejach świata.
    Wtargnęli to sali tronowej. Odyn tam był, była też większość Targaryenów. A więc przybyli na czas. Ależ właśnie -większość... Visenyi zdawało się, że kogoś tu brakowało. Nie mogła zorientować się, co jest nie tak, jednak nie było czasu na dokładne zastanawianie się nad tym. Po ostrzale kuszników ruszyła do szarży, naprzeciw siebie mając jednego z rycerzy Gwardii Królewskiej. Huk uderzenia morgenszterna o tarczę rozległ się echem w wysokiej sali. Zamachnęła się jeszcze raz, ich bronie spotkały się z metalicznym brzękiem. Walka pochłonęła ją całkowicie. Cios padał za ciosem. Przez chwilę pomyślała, że moga używać arakha -idealnego do wbijania między płyty zbroi, jak smoczy szpon -jednak zaraz przypomniała sobie, że z takim rycerzem i w dodatku z taką tarczą nie byłoby to takie proste. I wtedy bam, kolejna lekcja. Visenyo, nie myśl tyle podczas walki! Wytrącił jej morgensztern z rąk. Nie upadł daleko, ale po co ryzykować. Sięgnęła po arakh u pasa z czymś w rodzaju prychnięcia dzikiej bestii, skoczyła na rycerza, jedną ręką złapawszy za miecz, łokciem drugiej pchnąwszy na bok tarczę, po czym z całej siły pchnęła arakhem w szczelinę między płytami na piersi. Poczuła, jak serce biedaka zabiło jeszcze parę razy, po czym wyrwała broń razem z płytą i odłamkami żeber. Andrenalina dodaje siły, cóż.
    Walka dobiegła końca również dla Daemona i żołnierzy. Jej bratanek stał na podwyższeniu przed słynnym Żelaznym Tronem. Udało się. Otrząsnęła się z bojowego szału, po czym podeszła z arakhem w dłoni do podnóża schodów i zdjęła hełm. Odyn został uwięziony, opuścił salę po cichu. Gdy mijał Visenyę, przyjrzała mu się uważnie. To tylko chłopiec... Szkoda go. Saphira podbiegła do Daemona i go wyściskała.
    Ciotka wskazała ostrzem na wznoszącą się przed nimi konstrukcję z mieczy poległych wrogów Aegona Zdobywcy.
    -Czas zasiąść na tronie i rozpocząć rządy.

    Sponsored content

    Re: Zdobycie Królewskiej Przystani

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Paź 21, 2018 10:04 pm