Forum aktualnie zamknięte.


    Twierdza Koniec Burzy

    Share
    avatar
    Torrhern

    Liczba postów : 260
    Join date : 29/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Koniec Burzy

    Twierdza Koniec Burzy

    Pisanie by Torrhern on Sob Maj 31, 2014 7:52 pm

    Jadąc traktem do Krainy Burzy, gdy wyjeżdżasz z deszczowego lasu od razu dostrzegasz Twierdzę, Koniec Burzy. Już z daleka robi ona wielkie wrażenie. Twierdza posiada tylko jedną wieżę-gigantyczną basztę od strony morza pozbawioną okien, tak ogromną że służy ona jako spichleż, koszary, sala tronowa i kwatera lorda. Wieńczą ją potężne blanki, które nadają jej z oddali wygląd kolczastej pięści sterczącej z uniesionej ku górze ręki. Pieśni opowiadają, że Koniec Burzy zbudował w starożytnych czasach Arys, pierwszy król burzy, który zdobył miłość pięknej Morgane, córki boga morza i bogini wiatru. W noc poślubną Morgane oddała dziewictwo śmiertelnemu człowiekowi i dlatego sama musiała podzielić los śmiertelników. Jej pogrążeni w żalu rodzice dali wyraz swemu gniewowi, wysyłając wiatr i wodę, które zburzyły twierdzę Arysa. Jego przyjaciele, bracia i goście weselni zginęli pod zwalonymi ścianami albo zostali uniesieni na morze, jego samego Morgane jednak osłoniła swymi ramionami i nic mu się nie stało, a gdy wreszcie nastał świt, wypowiedział wojnę bogom i poprzysiągł odbudować rodzinny dom. Zbudował jeszcze pięć zamków, każdy większy i silniejszy od poprzedniego, lecz wszystkie z nich zburzyły potężne huragany, które nadciągały znad Zatoki Rozbitków, gnając przed sobą potężne ściany wody. Jego lordowie przekonywali go, by następną twierdzę wzniósł w głębi lądu, kapłani twierdzili, że- by przebłagać bogów- musi oddać Morgane morzu, nawet prostaczkowie błagali go, żeby ustąpił. Arys nie chciał nawet o tym słyszeć. Wzniósł siódmy zamek, najpotężniejszy ze wszystkich. Niektórzy powiadają, że podczas budowy pomagały mu dzieci lasu, które kształtowały kamienie za pomocą magii, inni zaś utrzymują, że wskazówek udzielił mu mały chłopiec, który potem został legendarnym Branem Budowniczym. Bez względu jednak na szczegóły, opowieść zawsze kończy się tak samo... Choć rozgniewani bogowie rzucali przeciw budowli kolejne burze, siódmy zamek oparł się im wszystkim, a Arys Zdobywca i piękna Morgane mieszkali w nim aż po kres swych dni. Bogowie nigdy nie zapominają i nad wąskim morzem po dziś dzień szaleją  huragany, lecz Koniec Burzy stoi niewzruszony przez stulecia i dziesiątki stuleci. Ten zamek jest inny od wszystkich. Jego potężny mur kurtynowy ma sto stóp wysokości i nie ma w nim furt ani strzelnic, a jedynie okrągły, gładki łuk, którego kamienie są tak idealnie dopasowane, że nie pozostała żadna szczelina, załamanie ani luka, przez którą do środka mógłby się wedrzeć wiatr. Mur ów ma czterdzieści stóp grubości w najwęższym miejscu, a w części zwróconej ku morzu prawie osiemdziesiąt. Odstęp między dwiema warstwami skalnych bloków wypełniono piaskiem i gruzem. Ten kolosalny wał chroni kuchnie, stajnie i dziedzińce przed wiatrem i falami.


    Ostatnio zmieniony przez Torrhern dnia Sob Cze 07, 2014 9:32 pm, w całości zmieniany 2 razy
    avatar
    Torrhern

    Liczba postów : 260
    Join date : 29/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Koniec Burzy

    Wyjazd Lorda z zamku

    Pisanie by Torrhern on Nie Cze 01, 2014 5:54 pm

    Tego pięknego, słonecznego ranka w okolicach bramy zebrały się tłumy by pożegnać wyjeżdżającego lorda. Pierwszy z bramy wyjechał Tor w towarzystwie kapitana gwardii Pykem, a za nimi podążała reszta eskorty wraz z kilkoma wolnymi końmi wiozącymi namioty dla rycerzy. Nie mieli żadnych wozów, wszystko co było potrzebne każdy miał przytroczone do siodła. Lord miał na sobie tą co zawsze skórzaną kolczugę, nowe skórzane spodni, wysokie buty, pas z Piorunem, sztyletem i sakiewką. Na plecy i zad konia opadał ciemnozłoty płasz z wyszytym herbem Rodu- jeleniem w koronie.
    Septon Mike modlił się do Siedmiu o bezpieczną podróż wyjeżdżających, maester dyskutował o czymś z zarządcą. Dosłownie cały Koniec Burzy wyległ na ulice by porzegnać swego lorda. Żegnają mnie jak bym miał już nigdy tu nie wrócić... a może tak mi się tylko zdaje, nie wiem. Gdy ostatni z żołnierzy zniknął w deszczowym lesie, nagle zrobiło się cicho- wszyscy rozeszli się jak gdyby nigdy nic. Podejrzane..

      Obecny czas to Pon Gru 18, 2017 10:04 am