Forum aktualnie zamknięte.


    William Hawke

    Share
    avatar
    William Hawke
    Administrator

    Liczba postów : 296
    Join date : 23/07/2014
    Age : 23
    Skąd : Hawkhill

    William Hawke

    Pisanie by William Hawke on Czw Lip 09, 2015 1:52 pm

    Godność postaci: William Hawke
    Wiek: 33
    Miejsce urodzenia: Hawkhill
    Stanowisko: Głowa rodu Hawke
    Ród: Hawke

    Historia rodu

    Ród Hawke na przestrzeni wieków doznał wielu nieszczęść. Pochodzili jeszcze od pierwszych ludzi zamieszkujący tereny Doliny. Podlegali wtedy pod królów z rodu Royce. Służyli im wiernie aż do czasów inwazji Andalów. Wtedy tuż po ostatecznej porażce zdecydowali się opuścić Dolinę. Nie chcieli przyjąć nowych zwyczajów i podporządkować się andalskiej wierze. Wyemigrowali na tereny Dorzecza gdzie złożyli przysięgę królowi Rzek. Pozostali przy życiu po wydarzeniach w Dolinie Hawke’owie wiernie służyli swojemu nowemu władcy jako domowi rycerze. I już po kilku latach za wierną służbę otrzymali ziemie w okolicach Oka Bogów. Były to dobre żyzne ziemie pełne możliwości. Stopniowo rok po roku przodkowie Williama budowali swą nową siedzibę. Po kilku pokoleniach był to już niewielki zamek rozciągający ochronę na wiele okolicznych wiosek. W międzyczasie rodzina w końcu przyjęła wiarę w Siedmiu idąc za przykładem innych lordów Dorzecza. Przez wiele kolejnych stuleci wszystko wydawało się iść dobrym torem. Aż do czasu inwazji Hoare'ów na Dorzecze. Harren Czarny podbił Dorzecze, a co za tym idzie zamek Hawke’ów. Harren w swej megalomani zburzył niewielką twierdzę by na jej miejsce wybudować największy zamek jaki widziało Westeros. Wydarzenia te zepchnęły Hawke’ów do rangi wędrownych rycerzy. Opuścili Dorzecze na jakiś czas parając się pracą najemników i domowych rycerzy. Powrócili do Dorzecza, gdy Aegon spalił Harrenhall, a lord Tully podniósł bunt. Dołączyli do walki przeciw okupantom z Wysp. Gdy nastał pokój oczekiwali, że ruiny Harrenhall przypadną im w posiadanie. Jednak tak się nie stało. Lord Tully uważał, że ucieczka z Dorzecza po przegranej wojnie była aktem tchórzostwa i zawyrokował, że tak potężny zamek nie powinien przypaść rodzinie o tak wątpliwej reputacji. Lord Tully nadał im w posiadanie kilka wiosek oraz nagrodził kwotą kilkuset smoków. Była czara pełna goryczy jednak została przyjęta z bolesną wdzięcznością. Tak, więc ród po raz trzeci zmienił swoją siedzibę by ponownie od podstaw budować swoją siedzibę. Po ponad trzystu latach mają w posiadaniu około dwudziestu wiosek oraz pokaźną rycerską wieżę otoczoną niskim murem, a kolejna głowa rodu myśli nad tym jak sprawić by nad rodem znów zaczęło świecić jasne słońce.

    Wygląd


    William właśnie przemywał twarz klęcząc nad brzegiem jeziora. W spokojnej tafli mógł zobaczyć własne odbicie. Ujrzał twarz mężczyzny w sile wieku, który wiele już zobaczył w swoim życiu. Ciemne krótko obcięte i gęste włosy, którym daleko było do pięknie utrzymanych fryzur dworskich arystokratów. Mocno zarysowane brwi ochraniające ciemnoniebieskie oczy. Usta wąskie okalane przez kilkudniowy zarost. William podniósł się z kolan i zaczął przygotowywać się do zwinięcia obozu. Niedaleko ogniska oparta o stary pniak stała jego powygniatana zbroja. Wielokrotnie już naprawiana przez kowali. Obok leżały juki z całym dobytkiem jaki zabierał ze sobą w podróż senior rodu Hawke. William powoli zwijał obozowisko. Był wysokim mężczyzną z ciałem utwardzonym przez wieloletnie podróże i walkę. Choć posiadał ziemie bliżej mu było w wielu chwilach do wędrownego rycerza niźli rycerza na włościach. Wędrował po turniejach, polował na bandytów, załatwiał wiele spraw dla różnych lordów. Brał nawet udział w jednej krótkiej wojnie jako najemnik na Spornych Ziemiach. Jednak nie zawsze wiodło mu się dobrze. Na klatce piersiowej William ma długą bliznę. Jest to pamiątka po pewnym napadzie jaki spotkał go podczas wędrówki na szlaku. Gdy nocą spał przy ognisku jakiś mężczyzna spróbował go zabić by dobrać się do jego rzeczy. William obudził się w ostatniej chwili i tylko dzięki temu przeżył. Blizna stanowi pamiątkę po szczęśliwie płytkim cięciu.

    Charakter

    William Hawke to pragmatyk do szpiku kości. Co prawda ceni wartości takie jak honor. Zna też pojęcie lojalności wobec towarzyszy i wobec swojego seniora. Jednak nade wszystko interesuje go przyszłość jego synów oraz jego rodu. Gdyby miał wybierać pomiędzy swoim honorem, a przyszłością rodu zdecydowanie poświęciłby własny honor. Jednak szczęśliwe do tej pory nie musiał dokonywać takich wyborów. Życie wędrownego rycerza i najemnika do tej pory nie sprawiało mu problemów. William zdecydowanie nie wzbrania się z zabijaniem. Jednak zna znaczenie słowa litość. Nie czuje sadystycznej przyjemności z zadawania innym cierpienia jednak rozumie, że czasami może być to koniecznie do osiągnięcia celu. Duże znaczenie ma dla niego dobre imię jego rodziny i zdecydowanie będzie go bronił. W miarę możliwości oczywiście. Stara się nie mieszać do polityki. Tam gdzie zaczyna się polityka maluczcy szybko tracą głowy.

    Jako głowa rodziny William spisuje się możliwie dobrze. Stara się okazywać żonie tak wiele uczuć jak to tylko możliwie, a synów uczy wszystkiego tego czego sam się nauczył. Niestety z racji swoich podróży często zostawia rodzinę w rodowej siedzibie, ale ufa swojej żonie, która niejednokrotnie pokazała, że potrafi zarządzać niewielkimi włościami rodu Hawke.

    William dowiódł, że jest rozsądnym dowódcą. Ceni swoich ludzi i szanuje ich życia. Nigdy nie posłał ludzi na pewną śmierć w imię własnych wizji. Potrafi również przyznać się do błędu. Dowodzi swoimi ludźmi walcząc w pierwszym szeregu. Nie jest nieustraszony, ale zna się na swojej pracy i swoich obowiązkach.
    Rodowe ambicje i doświadczenia z końcowym etapem życia jego ojca sprawiły, że William stał się bardzo oszczędny. Można wręcz powiedzieć, że jest skąpcem. Ziemie jego rodu nie są złe. Leżą u źródła jednego z wielkich dopływów Tridentu. Są w stanie zapewnić naprawdę godny żywot szlachetnie urodzonej rodzinie. Może zamiast wina z Arbor będzie jakieś lokalne, a zamiast sprowadzanych z dalekich stron przysmaków lokalne, ale Williama stać jest na porządny pancerz i dobrego konia. Miast tego woli nosić swoją wielokrotnie naprawianą zbroję i dosiadać sędziwego choć wciąż rączego konia. Po prostu nie lubi „niepotrzebnych” wydatków.

    Historia

    William urodził się jako jedyny syn sir Roberta Hawke’a. Został przez niego wychowany na rycerza w rodowej siedzibie Hawkhill. Jego ojciec był dobrym człowiekiem choć ukrywał w sobie ogromny żal do rodziny Tullych, która potraktowała Hawke’ów o wiele surowiej niż inne rody pasywnie nastawione wobec wyspiarskiej inwazji. Prawdopodobnie wynikało to z faktu, że rodzina ta nie była rdzennymi mieszkańcami Dorzecza i zaoferowanie jej Harrenhall mogłoby zostać odebrane jako zniewaga dla innych rodów co przy jeszcze nie do końca stabilnej sytuacji w nowym tworze Aegona Zdobywcy mogłoby się zakończyć katastrofą. Wracając jednak do ojca Williama ten dobrze znał się na rycerskim fachu. Głęboko wierzył w rodowe słowa choć do tej pory historia traktowała je z ironiczną wzgardą. Liczył jednak, że William i jego potomkowie pozostawią Hawkhill w stanie lepszym niż on sam. Dlatego też dokładał wszelkich starań. Hawke’owie nie posiadali własnego maestra dlatego też Robert na nauki posyłał syna do Seagardu. Tam też William został oddany na wychowanie i służył jako paź przez kilka lat. Później jako giermek wędrował wraz ze swym ojcem po Westeros ucząc się fachu wędrownego rycerza. Hawke’owie w sumie nie musieliby podróżować i najmować swych mieczy. Ich domena nie była największą ani najpotężniejszą w regionie jednak spokojnie wystarczała by zaspokoić podstawowe potrzeby. Jednak nie była na tyle bogata by wystarczająco szybko wpłynąć na rozwój rodu. Tak więc od ponad trzystu lat prawie każdy Hawke wędrował po Westeros zdobywając pieniądze, które miałyby zasilić rodowy skarbiec.

    W trakcie wędrówek z ojcem William przeżył wiele przygód. Brał udział w walkach giermków toczonych przy turniejach. Jednak tam nagrody nie przekraczały sumy kilkudziesięciu srebrnych jeleni, więc była to tylko okazja do szlifowania swoich umiejętności. Ponadto polował wraz z ojcem na bandytów oraz walczył w różnych lokalnych konfliktach. Zdarzało mu się wraz z ojcem odpierać napady „piratów”, którzy napadali na przybrzeżne wioski w Dorzeczu. Dziwnym trafem ów piraci pływali na drakkarach zaskakująco podobnych do tych, które można ujrzeć w portach na Żelaznych Wyspach. Tak czy inaczej swe ostrogi William zdobył podczas walki z pokaźną bandą zbirów plądrujących wioski w Reach. Podczas walki udało mu się pokonać aż trzech wrogów i przy okazji ocalić życie innego giermka. Za ten wyczyn w wieku 17 lat został pasowany na rycerza. Od tamtej pory już samotnie podróżował przez Westeros, podczas gdy jego ojciec zajął się nadzorowaniem włości. Niestety z wiekiem coraz więcej uwagi poświęcał na nadzorowanie spiżarni, a mnie jna rozwiazywanie problemów i pomnażanie majątku. Jednak William pokornie przywoził do rodowej siedziby łupy z kolejnych wypraw po czym po krótkiej chwili wracał znów na szlak.

    Dziesięć lat po pasowaniu na rycerza jego ojciec Robert Hawke zmarł. Pod koniec życia był chorobliwie otyłym mężczyzną mającym spore trudności z poruszaniem się. Znacznie uszczuplił rodowe oszczędności, które jeszcze w czasach jego młodości mogły uchodzić za fortunę. Marzenia o rozbudowie rodowej siedziby znów stały się odległe. William szczerze rozpaczał po utracie ojca i zniweczonych planach. Prawie przez rok nie wyruszał na żadną wyprawę. Jednak żal i rozpacz musiały w końcu minąć, szlak wzywał, a skarbiec domagał się nowych monet. Tak, więc William wyruszył pozostawiając Hawkhill zaufanym ludziom. Kolejne miesiące mijały, a wraz z nimi do skarbca trafiały kolejne monety.

    W roku 356 po lądowaniu Aegona William odwiedził Wysogród gdzie odbywał się właśnie spory turniej. Była to dobra okazja by zarobić nieco złota. William zanim odpadł wygrał kilka rund, więc ostatecznie wyprawa miała przynieść zysk. Tym bardziej, że kolejnego dnia miała odbyć się walka zbiorowa, w której widział dla siebie kolejną szansę. Jednak sprawy przybrały nieco inny obrót.

    Wieczorem po zakończonym dniu turniejowym z racji panującego gorąca wyprawiono ucztę na świeżym powietrzu. Zabawa trwała najlepsze. William powoli kierował się w stronę swojego namiotu, gdy zauważył dwójkę kłócących się rycerzy. Jeden z nich był już dość podstarzały. Okropnie głośno krzyczał o splamionym honorze, próbie walki i skalaniu cnoty jego córki. Naprzeciw niego stał młody chłopak wyraźnie zaskoczony całą tą sytuacją. William przystanął na chwilę. Chłopak miał broszę w kształcie kroczącego myśliwego. Ten sam symbol widział na jednej z wielkich chorągwi umieszczonych obok róży Tyrellów. Musiało to oznaczać, że pochodził z ważnego rodu. William przypomniał tez sobie skąd pamięta starego rycerza. Był jego przeciwnikiem w pierwszej rundzie i nie stanowił sporego wyzwania. Wyczuł w tym swoją szansę. Postanowił wstawić się za młodym chłopakiem. Wszak wdzięczność wielkich rodów bywa opłacalna, a stary rycerz nie był przeciwnikiem, który mógł sprawić kłopot. Wystąpił więc z kręgu tłoczących się gapiów i głośno zadeklarował swój miecz w obronie honoru. Staruch zrobił się jeszcze bardziej wściekły. Jednak widocznie nie przybył na turniej sam. Na środek kręgu wystąpili jego towarzysze. I po chwili William usłyszał słowa, których zaczął obawiać się w momencie pojawienia się pierwszego z nowych przeciwników. Rycerz zażądał Próby Siedmiu o świcie. Wycofanie siew tym momencie byłoby okropnym aktem dyshonoru. Tym bardziej, że starzec go znał. Trzeba było sobie jakoś poradzić. Szczęśliwym trafem młody Tarly znał wielu dobrych rycerzy i szybko zorganizował pięciu pozostałych śmiałków.
    O świecie w wyznaczonym miejscu zebrało się czternastu walczących. Staruch nawet ściągnął septona, który wygłosił mowę do Bogów z prośbą o sprawiedliwe rozstrzygnięcie konfliktu. W końcu walka się rozpoczęła. Początek był wyrównany. W obydwóch grupach znalazło się kilku niezłych wojowników. Jeden z przyjaciół Tarly’ego wykazywał naprawdę duży talent mimo młodego wieku. Po dziesięciu minutach pojedynku szczęście albo bogowie uśmiechnęli się do grupy Williama. Zapięcie hełmu starucha urwało się sprawiając, że szyja stała się odsłonięta. Moment ten wykorzystał William. Miał zamiar jedynie przystawić miecz do szyi przeciwnika by ten poddał walkę jednak przypadek lub nieuwaga sprawiły, że ostrze wbiło się w ciało. Rycerz padł na ziemię i już po kilku chwilach był martwy. Jego towarzysze poddali walkę jako, że w tej chwili wynik nie miał już znaczenia.

    Walka się zakończyła. Zabrano z pola bitwy martwego, a uczestniczy starcia wysłuchali mowy septona na temat sprawiedliwego wyroku bogów. Grupa starego odeszła mówiąc mrukliwie o tym, że przyślą giermków z rzeczami starego rycerza, które należały się zwycięzcom wedle prawa pojedynku. Zwycięzcy zaś udali się w dobrych nastrojach na śniadanie by rozpocząć kolejny dzień turniejowy od hucznej uczty. Wszyscy byli radośni wymieniając przy tym komentarze na temat sprawności okazanej w boju. Pod koniec spotkania do stołu, przy którym siedzieli rycerze podeszło kilku giermków. Ciągnęli na wózku dobytek pokonanego. Większość rzeczy nie była najlepszej jakości, wszak należały one do wędrownego rycerza. Uwagę Williama przykuł jednak miecz. Już wcześniej podczas walki zwróciło to jego uwagę, ale teraz był pewien. Stal użyta do wykonania tego miecza była inna. Co prawa William był pewien, że nie jest to legendarna stal z Valyrii. Ta stal była inna… ostrze kolorem przypominało mleko. William słyszał o podobnym mieczu będącym w posiadaniu rodu Dayne. Podobno wykuli go z serca spadającej gwiazdy. Najwyraźniej nie oni jedni odziedziczyli tak piękne ostrze.

    Młody Tarly przyznał prawo pierwszeństwa do łupów Williamowi z racji tego, że jako pierwszy wstawił się w jego sprawie i to on zadał śmiertelny cios kończący walkę. Młodzieniec też nie był zainteresowany łupami. Miecz choć piękny nie mógł się równać z Jadem Serca będącym w posiadaniu rodziny Tarlych. William poprosił o miecz i otrzymał go. Reszta zgromadzonych widząc to nie zainteresowała się pozostałymi „śmieciami”. Dla Williama był to cudowny dzień. Chciwość tym razem się opłaciła. William poprosił by nowy miecz do końca turnieju przechował mu nowy znajomy, a sam ruszył na pole turniejowe by wziąć udział w walce zbiorowej…

    Zdobycie nowego ostrza było szansą dla rodu Hawke na podniesienie prestiżu. Jednak oczywistym było, że miecz musi odpowiednio się prezentować i mieć odpowiednią nazwę by wydźwięk był pełny. William po powrocie do Hawkhill zabrał pokaźną sumę pieniędzy i ruszył do Królewskiej Przystani. Tam odnalazł najlepszego znanego mu kowala i zaoferował pokaźną sumę pieniędzy za wykonanie nowego jelca. Kowal zgodził się i poprosił o dwa tygodnie czasu. Wolne chwile William poświęcił na zwiedzanie królewskiego miasta i rozwiazywanie drobnych spraw w okolicy. Gdy upłynął umówiony czas ponownie wszedł do warsztatu kowala i to co tam ujrzał przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Miecz z nowym jelcem prezentował się wspaniale. W nowej wersji był ukształtowany na podobieństwo jastrzębich skrzydeł. Chwyt miecza był dopasowany do ręki Williama, a w głownię wprawiono biały jadeit. Efekt był cudowny i William zostawił u kowala trzos cięższy niż początkowo planował. Za tak świetnie wykonaną robotę warto było zapłacić każde pieniądze.
    William kontynuował swoje podróże odbudowując zasoby pieniężne Hawkhill. Coraz częściej myślał też o ożenku jednak do tej pory nie zatrzymał się nigdzie poza domem na tyle długo by poznać jakąś damę godną wzięcia jej za żonę.

    Umiejętności

    Czytanie i pisanie [wspólny]
    Dowodzenie
    Etykieta
    Hazard
    Jazda konna [powszechna, rycerska]
    Parowanie
    Plotkowanie
    Pływanie
    Przekonywanie
    Unik
    Walka bronią fechmistrz (miecz)
    Walka bronią zaawansowany (broń przebijająca, broń wielka, broń kawaleryjska)
    Walka bronią średniozaawansowany (bron krótka, łuk)
    Walka bronią uczeń (broń drzewcowa, kusze)
    Opieka nad zwierzętami (tylko konie)
    Wiedza [lokalna (Dorzecze), historia(Westeros, Dorzecze, Dolina)]
    Wycena
    Znajomość języka [wspólny]


    Umiejętności w trakcie nauki

    strategia, taktyka, dyplomacja (Wie sporo jednak brakuje mu doświadczenia)

    Zalety, cechy neutralne, wady


    Zalety
    Urodzony wojownik
    Urodzony dowódca
    Charyzmatyczny
    Krzepki

    Wady
    Słabość do pieniądza
    Słaby zmysł [węch] (Ciężko mu się zorientować przy pomocy zapachu czy jedzenie jest nieświeże bądź zatrute… -2 do testów wyczuwania opartych o węch)
    Kiepska pamięć
    Fobia [węże]

    Ekwipunek:

    - „Biały Szpon” – bastardowy miecz wykonany z serca spadającej gwiazdy. Od niedawna rodowa bron rodu Hawke.
    - Rumak o szarej maści.
    - Średnia zbrojna (Pełny kaftan kolczy, napierśnik, hełm, nagolenniki)
    - Niebieska materiałowa narzuta na zbroję wykonana z materiału z białym herbem na piersi.
    - Poobijana wzmocniona żelazem tarcza z rodowym herbem.
    - Sakwy i juki pełne potrzebnych w podróży przedmiotów.
    - dwa sztylety, jeden ukryty w cholewie buta, drugi za pasem.
    - Dwa mieszki z monetami (w większości jeleniami i miedziakami) jeden normalnie przy pasie, drugi ukryty w zaszytej skrytce w ubraniu.

    Towarzysze

    Często podróżuje z jedynym domowym rycerzem rodu Hawke – Davosem Ball’em
    NPC powiązani z rodem Hawke tutaj: (Karty do stworzenia)


    Kilka ważnych pytań.


    1. Czy bohater jest religijny? Jaki jest jego stosunek do Bogów?

    Bogowie nie są istotną częścią życia Williama. Stara się im nie wchodzić w drogę i oczekuje od nich tego samego. Czasami przed walką zmawia krótką modlitwę do Wojownika, czasami też używa przysłów i powiedzonek związanych z Bogami jednak jego wiara nie jest silna, a już zdecydowanie daleko mu do fanatyków.

    2. Czy bohater ma jakieś ulubione/ważne dla niego przedmioty? Jak zareaguje na ich stratę? Może wiąże się z nimi jakaś historia?

    Najważniejszym dla niego przedmiotem jest oczywiście posiadany od kilku lat miecz. Ta niezwykle cenna zdobycz zajmuje ważne miejsce w jego życiu. Dba o swoją bron bardzo mocno i zrobiłby bardzo wiele by ją odzyskać w razie utraty.

    3. Jak wyglądają relacje bohatera z resztą rodziny? Posiada takową? A jeżeli nie to dlaczego

    Jego rodzice zmarli już jakiś czas temu. Darzył ich sporą sympatią, a ojcu wybaczył błędy z ostatnich lat życia. Sam też powoli przymierza się do założenia rodziny.

    4. Czy bohater ma jakieś uprzedzenia? Czy czuje niechęć do mieszkańców któregoś z regionów Westeros? Czy są mu obce stereotypy?

    Jako, że to najazd Wyspiarzy spowodował ostatni upadek rodu Hawke nie darzy ich wielką estymą. Nowe ziemie znajdują się tez niedaleko Seagardu regionu znanego ze swojej niechęci do mieszkańców Wysp.

    5. Jakie marzenia ma bohater? Czy dąży w jakiś sposób do ich realizacji?
    Marzeniem Williama jest budować siłę i potęgę swojego rodu. Chce tez wzmocnić rodową siedzibę i rozbudować okoliczne włości by zwiększyć stałe dochody.

    6. Jak bardzo moralny jest bohater? Zabiłby z zimna krwią niewinną osobę? Rzuciłby się pod pędzący wóz by ratować bezbronne dziecko?

    William stara się działać zgodnie z własnym sumieniem. Nie czerpie przyjemności z zabijania. Gardzi bezpodstawnym okrucieństwem. Jednak wie, że czasami trzeba coś poświęcić by osiągnąć cel. Potrafi dokonywać trudnych wyborów nawet jeżeli nie są one do końca zgodne z tym co wielu uważa za „moralność”.

    7. Jak postać rozumie honor? Jest pasowanym rycerzem? Jeśli tak to w jaki sposób postać zdobyła ostrogi. Stosuje się do swoich powinności? Czy może wręcz przeciwnie?

    William jest pasowanym rycerzem i zna koncepcję honoru. Jednak nie unosi się nim i nie traktuje go zbyt poważnie. Uważa ideę honoru za zbiór pięknych zasad dobrych do opowieści przy kominku, a nie prawdziwego życia.

    8. Czy postać ma jakiś przyjaciół? Wrogów? Czy darzy kogoś jakimś szczególnie mocnym uczuciem?

    Pewnego sojusznika widzi w Tarlym, któremu kiedyś pomógł choć oczywiście nie zakłada, że ten mu pomoże, gdy będzie tego potrzebował. Wie, że pamięć ludzi bywa krótka, tym bardziej tych urodzonych gdzieś wysoko. Nie darzy specjalnie ciepłym uczuciem mieszkańców Harrenhall. Do dziś Hawke’owie uważają, że te ziemie powinny należeć do nich tak jak było to przez setki lat.

    9.Czy postać identyfikuje się z jakimiś wzorami osobowościowymi lub idolami? Czy obecnie jest zafascynowana pewnymi jednostkami? Czy miała szansę zetknąć się nimi?

    William bardzo lubi legendę o Lannie Sprytnym. Ta opowieść pokazuje jak mało znacząca osoba może zapoczątkować potężny ród pokonując o wiele silniejszego przeciwnika. William chciałby być takim Lannem, który wzniesie na wyżyny jego ród.

    10. Czy bohater planuje w przyszłości założyć rodzinę? Kim miałaby/miałby być jego/jej wybranka/wybranek?

    William ma nadzieję na znalezienie sobie w najbliższym czasie małżonki. Choć oczywiście nie liczy na to, że uda mu się zdobyć kogoś więcej niż córkę innego rycerza na włościach.

    11. Czy ma on przodków, którym udało się dokonać czegoś niezwykłego? Jak są postrzegani.

    Przodkowie Williama bywali różni. Dokonywali zarówno wielkich jak i okropnych czynów. Żaden jednak nie zdobył sławy wystarczającej by zostać zapamiętanym w historii całego Westeros. Być może ich wyczyny pamiętają niektórzy lokalni mieszkańcy Dorzecza bądź Doliny. William zaś darzy szacunkiem ich starania i wolę ciągłej pracy pomimo wielu upadków.


    Ród Hawke


    Słowa rodu: „Wzlecimy Wysoko”
    Herb: Biały jastrząb na niebieskim polu.

    Herb Rodu
     



    Siedziba Rodu Hawke



    Siedziba rodu Hawke mieści się na dużym rozległym wzgórzu. To idealne miejsce na przyszły zamek choć oczywiście potrzeba funduszy na jego budowę. Sama wieża rycerska jest wysoka i zbudowana z dobrego kamienia. Przynajmniej na tyle było stać przodków Williama po obaleniu tyranii Harrena Czarnego. Następne pokolenia dodały kilka przybudówek sprawiając, że obecnie obok wieży stoi wiele mniejszych budowli mogących być podstawą do rozbudowania twierdzy. Wybudowano też niski mur okalający całkiem rozległy obszar wzgórza. Ma on tylko około czterech metrów wysokości, ale stanowi wystarczającą osłonę przed bandytami. Straż w samym zamku na stałe pełni dziesięciu zbrojnych. Trenują Oni codziennie i są „gwardią” Williama. Sam ród jest w stanie zmobilizować w każdej chwili dodatkowych pięćdziesięciu żołnierzy choć gdyby zaszła taka potrzeba byłaby możliwość rekrutowania kolejnej setki. W przypadku, gdy William musiałby ruszyć na wojnę prawdopodobnie zbierze swoich pięćdziesięciu ludzi, których co jakiś czas przez kilka dni trenuje tak by nie wypadli kompletnie z wprawy, a pozostałych zostawił do obrony wieży.


    Ziemie rodu Hawke




    Ziemie rodu Hawke nie są złe. W sumie dziwnym trafem nie zostały wcześniej szerzej eksploatowane. Początkowo, gdy Hawke’owie otrzymali nadanie nie znajdowało się w okolicy zbyt wiele. Kilka wiosek i tartaków. Na przestrzeni lat Ród sporo inwestował w okoliczne włości. Wartkie strumienie u źródła Niebieskich Wideł wykorzystano do budowy młynów wodnych, na wzgórzach znaleziono miejsce, w którym odnaleziono cenne kruszce gotowe do wydobycia. Ojciec Williama wybudował tam zalążki kopalni. Jak w całym Dorzeczu ludzie trudnili się uprawą roli i rybołówstwem. Największym osiągnięciem rodu była jednak budowa małego miasteczka liczącego osiem setek mieszkańców. Nazwali je Hawktown by na stale wpisać ród w historię tych okolic. W miasteczku dom znalazł kowal, cyrulik oraz kilku rzemieślników i kupców. Prowadzi ono ożywiony handel z Seagardem i posiada własną milicję. Jednak William nie używa jej w razie wojennych potrzeb doceniając rolę jaką odgrywa dla miasta.

    Sytuacja polityczna rodu


    Ród Hawke oficjalnie jest bezpośrednim chorążym rodu Tullych. Pomimo przejścia na o wiele mniejsze ziemie, bez zamków i rozległych włości nie zdegradowano go w żaden sposób. W praktyce jednak sytuacja często wyglądała inaczej. Swoje zwierzchnictwo nad rodem od kilku stuleci próbuje ustanowić ród Mallisterów. Ziemie Hawke'ów leżą w ich strefie wpływów i wielokrotnie słabsi przedstawiciele rodu zostali "namawiani" do złożenia hołdu władcom Seagardu. Ci silniejsi zaś zręcznymi słowami lub odpowiednimi koneksjami bronili swojego tytułu niezależnych chorążych. Obecnie sytuacja ma się następująco. Ojciec Williama złożył hołd jednak on sam tego nie uczynił. Lord Mallister był już słaby i nie zdołał wymusić na nim przysięgi, a obecnie nie ma mocnego dziedzica na tronie w Seagardzie. Dlatego też na chwilę obecną Hawkhill jest niezależne i pozostaje związany przysięgą lojalności tylko wobec Riverrun.


    Oświadczam, ze zapoznałem się z regulaminem i zgadzam się z jego treścią oraz zobowiązuję się do jego przestrzegania.


    _________________
    Wzlecimy Wysoko
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 21
    Skąd : Riverrun

    Re: William Hawke

    Pisanie by Elbereth Tully on Sob Lip 11, 2015 1:29 pm

    Akceptuję kartę postaci, bo admin Smile

      Obecny czas to Nie Lis 19, 2017 6:51 pm