Forum aktualnie zamknięte.


    Pyke (Dziedziniec)

    Share
    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Pyke (Dziedziniec)

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Czw Lip 09, 2015 3:01 pm

    Dziedziniec Pradawnego, wyspiarskiego zamku Pyke, siedziby rodu Greyjoy'ów.

    avatar
    Eryk Greyjoy

    Liczba postów : 257
    Join date : 29/05/2014
    Skąd : Pyke

    Re: Pyke (Dziedziniec)

    Pisanie by Eryk Greyjoy on Czw Lip 09, 2015 3:46 pm

    Lato, 9 Lipca, 362 AL


    Wśród stworzonych z ciemnego kamienia murów Pyke, na dziedzińcu tego starożytnego siedliszcza, często bywało ciemno. Zamek był dość niefortunnie pod tym względem zbudowany, a pogoda na wyspach nie pomagała. Dzisiejszy dzień był jednym z niewielu, w których już od samego rana, na Pyke było jasno i przyjemnie.
    Eryk siedział spokojnie przy stoliku, służącym mu niegdyś za szkolną ławkę, i pisał listy. Napisał już 3, o podobnej treści i jeden odmienny. Teraz głowił się nad ostatnim. Poprzednie przeznaczone były jako pożegnanie dla rodziny, dla braci i ojca. Posłaniec doniesie owe świstki papieru i komnat każdego z nich...
    List, który właśnie Eryk zapełniał różnorodnymi wypisami dotyczącymi rzeczy, które będzie potrzebował na Gołębicy zanim wypłynie. Znajdowały się tam jego rzeczy, wytyczona lista prowiantu i uzbrojenia jakie mogło być potrzebne na okręcie. Jednak najpierw potrzebował ludzi, których odnalezienie, wraz z zaproszeniem do załogi powierzył Cedricowi do dwunastej. 60 ludzi, sprawnych wioślarzy i wojowników, najlepiej nie mających nic do stracenia, miało do południa zjawić się na dziedzińcu. Południe się zbliżało.
    Pierwszy przez uchyloną bramę wszedł Ignatius, zaproszony poprzedniego dnia podczas wizyty. Eryk spotkał go jeszcze wieczorem w karczmie, gdzie wraz ze Skalnym Psem uzgadniali szczegóły wypłynięcia. Medyk miał sprowadzić jakiegoś dobrego Nawigatora i Ekonoma, ale niestety przyszedł sam.
    -Nie jestem zachwycony, Igi.- stwierdził znudzonym głosem Eryk, wiedząc co się świeci. Lekarz spojrzał się na niego wzrokiem zbitego psa. -Wszyscy nawigatorzy jakich mamy aktualnie odmawiają wypłynięcia z tobą, panie. Mają rodziny, albo przynajmniej załogi którym nie mogą pozostawić na pastwę zarazy...- przełknął ślinę, ale gdy odebrał pełne zrozumienia spojrzenie od Greyjoy'a, ośmielił się trochę bardziej, i przysiadł na stołku przylegającym do ławy. -A Ekonom?- wciąż zajęty pisaniem Eryk dopytał rozmówcę. -Botleyowie za odstąpienie jakiegokolwiek chcą totalnie niebotycznych cen, wierzę, że masz jakieś wyczucie w szastaniu pieniędzmi i sam byś ich wyśmiał...- medyka zbiło ponure "yhm". Eryk zakończył listę, i podał ją do ręki Ignatiusowi. -Wiem, że umiesz czytać. Każ żołnierzom wyładować to wszystko ze skarbca i spiżarni Pyke, i w kufrach zaciągnąć na Gołebicę. Piwo ma być beczkowane!- ponaglił kolegę szlachcic. Tamten pokornie przytaknął, i wciąż zziajany wszedł do zamku krzycząc coś do żołnierzy. Tymczasem przy bramie już słychać było krok maszerujących rekrutów. Zza owej bramy wychylił się Cedric, zwany Skalnym Psem. -Witaj Eryk! Idący na śmierć pozdrawiają cię! - przywitał się miecznik, dochodząc od biurka. -60 dobrych korsarzy, młodzi ale odważni. I na pewno zdrowi... - zaanonsował przybysz, dosiadając się na stołek, gdzie przed chwilą siedział Ignatius. Zadowolony Greyjoy potrząsnął wesoło głową. -Wiesz gdzie są doki? Daj im zobaczyć Gołebicę. Potem zwiedźcie sobie zbrojownię...- z pęku kluczy odczepił jeden, i przekazał Cedrikowi. Na jego zdziwiony wzrok opowiedział uśmiechem. - Wybierzcie sobie, co wam pasuje. Byle by każdy miał tarczę z moim herbem...- Skalny Pies, zrozumiawszy intencje przełożonego, zawołał po żołnierzy i udali się do zbrojowni. Eryk wstał, i zaabsorbowany obserwował załadunek...

      Obecny czas to Pią Gru 15, 2017 2:52 pm