Forum aktualnie zamknięte.


    Dziedziniec Główny

    Share
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Mistrz Gry on Pon Wrz 08, 2014 4:55 pm

    Nie minęło pół godziny, jak trzech gwardzistów weszło do komnaty bękarta Theodara. Tam rozpoczęli jego poszukiwanie. Ten jak zwykle spał do późna. Obudzili go kopniakiem i rozkazali ubrać się w coś porządnego. Dziesięć minut później prowadzili go na dziedziniec. Posadzili na jednej z bocznych ławeczek i pilnowali, aż do przybycia Lorda Leecha...
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Jaime Stark on Pon Wrz 08, 2014 6:03 pm

    Jaime Stark czekał na dziedzińcu Riverrun na przybycie towarzyszy podróży. Opierał się o konia i czytał interesujące dzieło na temat fauny i flory Ziem za Murem, natomiast jego giermek przysiadł w pobliżu i ostrzył jego miecz. Wilk z zainteresowaniem przyglądał się człowiekowi, którego przyprowadzono pod strażą na plac. Hmm... To chyba ten bękart z Doliny. Służba rozpowiada o nim różne plotki. Można by się zdziwić, że szlachcic wie o czym plotkują służący, ale Jaime zawsze lubił rozmawiać z ludźmi...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Leech Tully on Pon Wrz 08, 2014 7:03 pm

    Po niecałej godzinie Leech stawił się na dziedzińcu. Ubrał się w zwykły strój podróżny, założył zbroję i płaszcz rodowy. Do torby spakował strój na specjalne okazje. Stanął obok Jaimego i pomyślał... oby zrobił to o czym myślałem... po czym rzekł... Lordzie Stark, wasza honorowość jest znana na całe Westeros. Widzę, że przyglądasz się naszemu pupilkowi Blanche... bękartowi z Doliny... Teraz czekał na siostrę...oby zdobyła się na odwagę... pomyślał...
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Elbereth Tully on Pon Wrz 08, 2014 7:28 pm

    Krótka rozmowa z siostrą wprawiła ją w jeszcze gorszy humor, po raz pierwszy od kilku lat zrobiło jej się szkoda Blanche. Niestety nie mogła jej pomóc w tym momencie, musiała stawić się na dziedzińcu. Czekali już tam sir Jaime oraz jej brat, a także Theodar doprowadzony przez strażników. Dziewczyna podeszła do Leecha i Starka.
    -Sir Jaime, bracie, przyglądacie się Theodarowi? Nie radzę wchodzić z nim w jakiekolwiek kontakty, to szantażysta i kłamca. Od zawsze mamy z nim problemy, ostatnio nawet coraz częstsze... - urwała nagle, jakby czekając na reakcję któregoś z mężczyzn.
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Jaime Stark on Pon Wrz 08, 2014 7:36 pm

    Stark powitał Pana Riverrun skinieniem głowy.
    - Prawda, mój ród znany jest z honoru.
    Chciał kontynuować rozmowę, ale wówczas na placu zjawiła się Lady Elbereth, która postanowiła ostrzec przybysza przed bękartem z Doliny.
    - Witaj Lady Elbereth, nie ma potrzeby ostrzegać mnie przed tym człowiekiem. Wystarczająco wiele dowiedziałem się od waszej służby. Krążą o nim różne... plotki.
    avatar
    Torrhern

    Liczba postów : 260
    Join date : 29/05/2014
    Age : 23
    Skąd : Koniec Burzy

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Torrhern on Wto Wrz 09, 2014 9:17 am

    Rodric wyszedł z karczmy i udał się do stajni po konia. Gdy wszedł do budynku, ujrzał Alys oporządzającą swojego konia. Podszedł do niej i się przywitał...Witaj. Jak ci się spało..? Właściwie jak mam udawać twojego strażnika. Dziewczyna skinęła głową, przywitała się i podała Rodricowi tunikę z wyszytą różą rodu Tyrellów.  Niechętnie włożył ją na siebie. Oporządzili konie i wyszli na dziedziniec. Zauważywszy Leecha, Jaimego i Beth podeszli do nich...Więc kiedy ruszamy..? zapytał Rodric...
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Elbereth Tully on Wto Wrz 09, 2014 7:20 pm

    -Wybacz moją ciekawość, sir, ale zastanawiam się, co dokładnie służki ci o nim opowiedziały. Nie myśl sobie, że lubię plotkować. Chodzi mi o to, że ostatnimi czasy miałam dość nieprzyjemną sytuację z tym bękartem - zaczęła spokojnie. - Pod pretekstem chęci rozmowy ze mną o mojej siostrze wszedł do mych komnat i zrobił coś czego nie powinien... - zatrzymała się. chyba zrobiła to, co Leech jej kazał, opowiedziała tą historię przy innych. - Przepraszam, sir, nie powinnam ci o tym mówić.
    Kiedy skończyła mówić, podszedł do nich Rodric.
    -Chyba za chwilę. Im szybciej tym lepiej - odpowiedziała mu.
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Jaime Stark on Wto Wrz 09, 2014 7:55 pm

    Jaime lubił słuchać ludzi, zazwyczaj opowiadali o swoich problemach i życiu, ale czasami zdarzały się jak to zwykle bywa plotki. Stark nie roznosił ich dalej, a także nie wypytywał nigdy o nie ludzi, nie chcąc urazić Elbereth musiał jednak jakoś odpowiedzieć.
    - Mówiono o tym, że sprawia kłopoty. Podobno ma też zły wpływ na... waszą młodszą siostrę. Mam nadzieję, że nie sprawiał ci większych problemów Pani.
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Elbereth Tully on Wto Wrz 09, 2014 9:02 pm

    -Niestety Theodar ostatnio przekroczył już granicę, sir. Napastował mnie w mojej komnacie, a potem bezczelnie i bez mojej zgody mnie... pocałował - dziwnie się czuła, mówiąc o tym Starkowi, ale kontynuowała. - Teraz mnie szantażuje. Chce, żebym umożliwiła mu spotkanie z moją siostrą. Jeśli tego nie zrobię, rozpowie o naszym rzekomym romansie całemu dworowi. Przepraszam, że cię tym zanudzam, panie, ale nie mam pojęcia, co powinnam z tym zrobić...
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Jaime Stark on Wto Wrz 09, 2014 9:21 pm

    Jaime spochmurniał słysząc o wyczynach bękarta, to było jeszcze gorsze od tego, co opowiadała służba. Na zbyt wiele sobie pozwalał, w Winterfell już dawno wysłano by go pewnie na Mur, naprawdę dziwił się, że Lord Tully go jeszcze tolerował.
    - Pozwól, że uwolnię cię od twojego problemu Pani, na Północy znamy tylko jeden wzór postępowania z taką hołotą. - Powiedział Stark, po czym wziął od Robina swój miecz, a także pożyczył oręż młodego giermka.
    Podszedł do siedzącego pod strażą bękarta i rzucił mu broń pod nogi, a następnie cisnął mu rękawicę z lewej dłoni w twarz. Prawa dłoń spoczywała na rękojeści miecza, a lewa schowana za plecami delikatnie gładziła sztylet.
    - Wybrałeś zły moment na napastowanie i szantażowanie dam. Bierz miecz i stawaj, albo rozpruję cię na miejscu... - Na twarzy Starka zagościł wilczy uśmiech. - Chociaż nie... I tak cię rozpruję.
    Po ostatnich słowach wyciągnął miecz i czekał na reakcję bękarta.
    avatar
    Theodar Stone

    Liczba postów : 7
    Join date : 11/06/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Theodar Stone on Wto Wrz 09, 2014 9:34 pm

    -Zabawne. Zamierzasz popełnić morderstwo, panie? Ci strażnicy będą mnie trzymać czy pozwolisz mi stać samodzielnie na placu przed Tobą bez własnego miecza czy nawet sztyletu? Theodar uśmiechnął się i skiną uprzejmie głową lady Elbereth i Lordowi Leechowi. Nadal trzymali go strażnicy.

    -Możecie mnie zabić. To świetne rozwiązanie, ale... czy pomyśleliście chodź chwilę o małej lady? Powiedzmy, że jest do mnie trochę przywiązana, a po ostatnich wydarzeniach chodzi mi o upadek z okna i podcięcie żył, nie jest chyba najlepszym pomysłem narażanie jej na taki wstrząs. Jak nikt z was pragnę jej szczęścia... Ostatnie zdanie wypowiedział z niebywałą goryczą.

    -Nie uwierzycie mi, ale gdyby nie ja nie żyła by już dwanaście razy, a i wśród nas niejtórzy służący stracili by życia. Póki byłem blisko byłem jej głosem rozsądku i brałem jej winę na siebie... Raczą państwo zauważyć, że apogeum głupoty przypada na moment zamknięcia mnie przez Lorda Leecha. Gdybym był przy niej podczas wizyty Arryna, to ja bym z nim... "porozmawiał", to ja dostałbym baty, a ona oraz cały Wasz ród zachowalibyście twarz....
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Leech Tully on Wto Wrz 09, 2014 9:59 pm

    Leech stał i czekał na reakcję Jaimego. Ten na szczęście zrobił to, czego oczekiwał Lord Dorzecza. Jednak bękart zamiast zrobić co należy, po prostu olał go i zaczął coś mówić do Leecha i Beth. Tego było już za wiele. Podszedł do bękarta i zdzielił go okutą dłonią w twarz przy czym rzekł...Jak śmiałeś zrobić coś takiego w moim zamku, na mojej ziemi. Mój Pan ojciec był głupcem godząc się na przyjęcie ciebie. Powinienem cię za to skazać na śmierć przez ścięcie... Ale Jaime mnie uprzedził. Podnoś miecz i walcz jak... właściwie nie mógłby cię nazwać mężczyzną, ale walcz jak mężczyzna. Niech Bogowie osądzą po czyjej stronie leży prawda. Jeżeli nie to skażę cię za zdradę rodu Tullych, napastowanie siostry Lorda, zhańbienie Dorzecza i splamienie honoru zarówno Tullych jak i Arrynów. W końcu Lord Arryn był twoim ojcem... Co do Blanche... gdybyś wcale się nie pojawił, ona nie byłaby taka. Nie martw się o nią... nawet za tobą nie zapłacze...
    avatar
    Jaime Stark

    Liczba postów : 104
    Join date : 07/06/2014
    Skąd : Winterfell

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Jaime Stark on Wto Wrz 09, 2014 10:30 pm

    Jaime popatrzył na bękarta z nieukrywaną odrazą. No tak, nie ma to jak unikać walki. Wtedy wtrącił się Tully, który zachował się zdaniem Starka słusznie.
    - Jeżeli nie chcesz miecza, który ci dałem trudno. Przynieście jego broń skoro tak bardzo mu jej brak. - Po chwili strażnik podszedł do Theodara i wręczył mu jego miecz oraz sztylet. - Zadowolony?
    avatar
    Theodar Stone

    Liczba postów : 7
    Join date : 11/06/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Theodar Stone on Sro Wrz 10, 2014 9:32 pm

    Theodar wziął do ręki miecz, lecz tak naprawdę nie zamierzał się zbytnio wysilać. Spojrzał w oczy swojemu przyszłemu zabójcy, a następnie lady Elbereth.
    -To dla mnie prawdziwa przyjemność, że moja śmierć dostarczy Wam rozrywki.- następnie nabrał w płuca powietrza i z całej siły, tak aby było go słychać w całym zamu wykrzyczał:
    -Kocham Cię Blanche!- i przygotował się na śmierć. Bogowie, pomóżcie odnaleźć małej lady szczęście- pomyślał.
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Mistrz Gry on Sro Wrz 10, 2014 11:46 pm

    Gdy bękart przyjął miecz strażnicy oraz Lord Tully odsunęli się, aby dać walczącym trochę miejsca, a przy okazji znaleźć się poza zasięgiem mieczy. Stark uderzył pierwszy, sprawdzając obronę przeciwnika. Theodar sparował cios i powoli zaczął okrążać Wilka. Jednak jak wiadomo, dzikiego zwierza zajść ciężko, Jaime doskoczył do przeciwnika i zasypał go serią ciosów. Bękart starał się bronić, jednak widać było, że cięzko mu to idzie. Stark był po prostu zbyt szybki dla Stone'a. Wilk puścił miecz lewą ręką i schował ją za plecami, przy okazji cofnął się trochę, dając Theodarowi odetchnąć. Bękart jednak nie wykorzystał chwili na odpoczynek i skoczył na Wilka. Uderzył mocno z góry, ale Stark delikatnie cofnął się i zbił cios. Theodar jednak nie ustępował starając się mocnymi uderzeniami złamać obronę przeciwnika, który jakby ze złośliwym uśmiechem na twarzy blokował każde uderzenie. W pewnym momencie Stark po sparowaniu ciosu przytrzymał miecz bękarta i przysunął się bliżej. Wtedy też wszyscy zauważyli dlaczego lewa ręka Wilka spoczywała za plecami, gdzie jak się okazało zamocowany był sztylet, który nagle znalazł się pomiędzy żebrami Theodara. Jaime cofnął się wyrywając ostrze i odrzucając na bok, po czym ponownie chwycił miecz obiema rękami. Przeciwnik zachwiał się, a z ust popłynęła strużka krwi, nie powstrzymało go jednak od dość... nieudolnej próby ataku. Próby, która zakończyła ten pojedynek, gdy miecz Jaimego pozbawił go dłoni i zadomowił się w klatce piersiowej.
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Leech Tully on Czw Wrz 11, 2014 10:27 am

    Leech stał i czekał. Był gotów wydać zaraz rozkaz gwardzistom, aby go ścieli. Lecz bękart okazał się nie być tak głupi jak przypuszczał... chociaż nie jednak nie, był głupi skoro myślał, że Blanche usłyszy jego wołanie w tych grubych murach Riverrun. Kilka chwil później już nie żył. Dwóch gwardzistów zaczęło wynosić jego ciało. Lord podszedł do kapitana gwardii i powiedział... Ciała macie się pozbyć, najlepiej wyślijcie je do Doliny ale nie pod sztandarami naszymi... co do Blanche, wiecie co macie jej powiedzieć... kapitan skinął głową, a Leech ciągnął dalej...Ogłoś całej służbie, że ma zakaz rozmowy z Blanche, a jeśli ktoś powie jej prawdę o bękarcie to gorzko tego pożałuje...rozumiesz..? skończył. Dowódca jeszcze raz skinął głową i odszedł do swoich obowiązków. Leech skierował się do grupy...To co wyjeżdżamy..? Na koń... Kilka minut później kolumna złożona ze 108 jeźdźców kierowała się w stronę zamku Harrenhal. Jechali w niej: Lord Dorzecza i jego siostra Leech i Elbereth Tully, ich bękarci brat Edmyn Rivers, Lady Alys Tyrell i jej strażnik ser. Rodric Donndarion wraz z giermkiem, Lord Jaime Stark ze swoim giermkiem i 100 gwardzistów Riverrun...
    avatar
    Mistrz Gry

    Liczba postów : 512
    Join date : 25/06/2014

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Mistrz Gry on Nie Wrz 28, 2014 10:18 pm

    OKOŁO TYDZIEŃ PO WYJEŹDZIE LEECHA I ELBERETH

    Gdy lady Blanche pokazała list maestrowi, ten uważnie przeczytał go, obejrzał lak i musiał przyznać rację. Rozmówił się z zarządcą. Musieli działać szybko. Kilka służek przygotowywało pakunki i rzeczy lady Blanche nadzorowane przez maestra. Zarządca w tym czasie przygotował eskortę dla młodej damy. Niecałą godzinę później wszystko było gotowe. Blanche Tully wraz z czterdziesto osobową eskortą ruszyła w stronę zamku Harrenhal...
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Leech Tully on Pon Lut 09, 2015 7:14 pm

    Jesień 18 stycznia 282 roku

    Leech wyjechał z Królewskiej Przystani zaraz po odpłynięciu sióstr i szwagra.

    Zbliżała się noc, kiedy na główny dziedziniec Riverrun wjechała kawalkada 102 jeźdźców. Na jej czele podążał Lord Dorzecza, Leech Tully. Powitał ich ser Denys i Selwyn.
    - Witaj panie. Jak pobyt w Królewskiej Przystani..? zapytał pierwszy z nich.
    - Dobrze. Ale wytłumaczę wszystko jutro. Po południu wezwijcie Reynarda, Robina, Heytama i moją panią matkę do sali tronowej. Denysie, Selwynie i ty Bericu także stawcie się. Będę miał bardzo ważną wiadomość do przekazania. Teraz chciałbym udać się na spoczynek. ... odparłem, idąc w stronę zamku. Dobrze panie, będzie jak każesz... zakomenderował dowódca i odszedł. Lord po rozpakowaniu się wziął długą kąpiel, zjadł kolację i natychmiast położył się spać...


    Ostatnio zmieniony przez Leech Tully dnia Nie Mar 01, 2015 12:50 pm, w całości zmieniany 2 razy
    avatar
    Leech Tully

    Liczba postów : 146
    Join date : 06/07/2014
    Age : 23

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Leech Tully on Nie Lut 15, 2015 10:36 pm

    24 stycznia 282 roku

    Leech wstał wcześnie rano. Tego dnia miał wracać do Królewskiej Przystani. Po zjedzeniu posiłku zabrał wszystkie swoje rzeczy i wyszedł na dziedziniec. Czekał tam na niego ser Denys... Panie, przygotowałem gwardię 50 ludzi dla Ciebie. Pojadą z Tobą do Królewskiej Przystani. Dowodzić nimi będzie mój zastępca, Deryk... W tej chwili wbiegł na dziedziniec maester Selwyn... Panie przyleciał kruk z Bliźniaków... mówiąc to podał papier Lordowi. Ten przeczytał wiadomość i oddał kartkę maestrowi... Frey przyjedzie dzień wcześniej. Do tej pory i ja powinienem wrócić. Jeśli nie zdążę, przeproście go i przyjmijcie z honorami... rzekł po czym wsiadł na konia... Ruszamy... zakomenderował. Oddział wyjechał z zamku i skierował się traktem na wchód...
    avatar
    Elbereth Tully
    Administrator

    Liczba postów : 312
    Join date : 31/05/2014
    Age : 22
    Skąd : Riverrun

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Elbereth Tully on Sob Mar 07, 2015 6:55 pm

    Jesień, 30 stycznia 282 roku


    Już prawie świtało. Wschód słońca w Riverrun zawsze był taki... inny. Najprawdopodobniej było to tylko złudzenie zakochanej w swej krainie młodej dziewczyny, ale przecież czasem wolno nam marzyć, prawda? Dziedzińce ogromnego zamku ogarniała jeszcze jakaś dziwna pustka, tak jakby życie w Dorzeczu zaczęło się dopiero budzić. Zapowiadał się całkiem spokojny dzień... lecz coś musiało przerwać ten spokój. Przez bramę wjechała grupa żołnierzy towarzyszących lady Elbereth Tully. Dziewczyna czuła się trochę dziwnie... tak dawno już nie widziała domu, że odwykła nawet od widoku rodzinnej twierdzy. Najpierw Królewska Przystań, potem Biały Port... Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tak, Bethy zdecydowanie stęskniła się za Dorzeczem. Z Białego Portu wyruszyła 24 stycznia, niestety musiała zostawić tam swoją siostrę. Blanche obiecała jednak, że wkrótce spotkają się znowu. Przed wyruszeniem w drogę Elbereth zdążyła wysłać jeszcze list do swego brata.

    Na dziedzińcu pojawił się m.in. zaspany maester Selwyn, który przywitał młodą lady i wprowadził ją do środka. Dziewczyna miała nadzieję spotkać swojego stryja, no i oczywiście porozmawiać z Celly. Spotkania z matką jednakże wolała uniknąć.
    avatar
    Piryt Frey
    Moderator

    Liczba postów : 46
    Join date : 20/10/2014
    Age : 23
    Skąd : Bliźniaki

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Piryt Frey on Sro Cze 10, 2015 1:27 am

    4 luty znów zapomniałem jaki mamy rok, 282 skarbie

    Podróż, którą odbył Piryt ze swym małym orszakiem nie należała do tych najprostszych, mimo że zamki nie dzieli tak wielka odległość. Musieli przebyć liczne bagna i rzeki, które wylały przez ostatnie obfite deszcze.
    Będąc już na dziedzińcu Riverrun, Frey zszedł z konia i oddał uzdę chłopcu stajennemu. Podobnie uczyniła reszta, prócz Rudego Ricka, którego Piryt miał przyjemność sam zwalić z wierzchowca. Widok przyjaciela w błocie i to, jak nieporadnie próbuje wstać z kałuży sprawił że młody Frey parsknął śmiechem. Chłopcy pozwolili sobie wypić po bukłaku wina w drodze, jednak Rickard okazał się mieć słabszą głowę.
    Jeden z rycerzy Bliźniaków pomógł wstać nietrzeźwemu piętnastolatkowi, gdy Piryt wypatrzył swoją narzeczoną. Nie był do końca pewny czy to ona, jednak zaufał swojej intuicji. Rude włosy, niebieskie oczy... Na pewno Tully. A jedynym Tullym w tym zamku jest Ceglyna! Udał się pewnym krokiem w jej stronę, wyciągając zza płaszcza bukiet kwiatów, który przygotował na ostatnim postoju. Brązowe loki, zarost... Piryt zdawał się (a raczej tak sobie wmawiał) być jednym z najprzystojniejszych młodzieńców Dorzecza. Sprawiał wrażenie dumnego i pewnego siebie i trzeźwego idąc, dopóki nie potknął się i nie wylądował na ziemi. Wstał czym prędzej i spojrzał za siebie. Cegła!? Przecież przed chwilą jej tam nie było! Frey klął w myślach, Rudy Rick bełkotał coś z tyłu, służący podśmiewali się a ktoś podszedł do Piryta z tyłu szturchając go.
    -Czego!?-Warknął, nie zdając sobie sprawę z kim ma do czynienia.-Oh... Lady Ceglyno...-Uspokoił się natychmiast, podniósł z ziemi bukiet i wręczył go dziewczynie, nie omieszkając pocałować ją w policzek. Było mu niesamowicie głupio i był zły jednocześnie. Na siebie, na Ricka, na służących, na cegłę i na samą Ceglynę.
    avatar
    Ceglyna Blackfish Tully

    Liczba postów : 13
    Join date : 19/02/2015
    Age : 22

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Ceglyna Blackfish Tully on Sro Cze 10, 2015 12:11 pm

    Kiedy tylko z wieży zauważono orszak Freyów ubrano Celly w jej najładniejszą, ciemnoniebieską suknię, delikatne, skórkowe pantofle oraz naszyjnik jej matki zapinany ciasno pod szyją. Septa kazała jej się dostojnie przechadzać po dziedzińcu w oczekiwaniu na przybycie młodzieńca.  Bardzo się starła, niemniej potykała się co chwilę w niewygodnych, ale pięknych butach. Wreszcie przyjechał. Celly starała się "sprostać oczekiwaniom" jak powiedział jej po raz kolejny na dziedzińcu maester. Podskoczyła w miejscu kiedy jeden z jeźdźców spadł z konia, a właściwie ostał zrzucony... Jej, mam nadzieję, że to nie on. Jej, głupiaś, ten jest rudy, a septa mi opowiadała, że młody Piryt Frey mi się spodoba, że jest pięknym, ciemnowłosym i szlachetnym młodzieńcem. Zauważyła, że rzeczywiście zbliża się ku niej. Jej, on niesie nawet kwiatki! Kwiatki dla mnie? To takie wspaniałe! I nagle młodzieniec zniknął jej z oczu. Potknął się o jeden z kamieni, który musiał wypaść ze starych murów, a nie zdążył zostać uprzątnięty. Celly wystraszyła się i podbiegła do niego. Chciała mu jakoś pomóc wśród śmiechów, ale potknęła się i szturchnęła go tylko zachowując jednak równowagę, co było dużym sukcesem. Wtedy krzyknął na nią. Odsunęła się więc szybko, a z oczu mimowolnie zaczęły jej płynąć łzy. Jej, jej, znów się popłakałam, a przecież powinnam wyglądać na szczęśliwą, powinnam być szczęśliwa. Wtedy ją pocałował. Zadrżała, poczuła na delikatnym policzku szorstki zarost i mocną woń wina. Znów się przestraszyła. mechaniczne chwyciła bukiet. O nie, o nie... -Witaj pa... a... apsik... Zaczęła kichać, miała uczulenie na któryś z tych kwiatków. Upuściła więc bukiet z powrotem na ziemię. Jej, jej mam nadzieję, że go nie zdenerwowałam, że się nie zawiódł. Zrobiło się jej trochę lepiej z dala od kwiatków, ale nadal po jej policzkach lały się łzy. -Ww.. witaj pa paaanie w Riverrun. Wyjąkała wreszcie piskliwym głosem miętosząc sukienkę. Septa zawsze jej przypominała, by tego nie robiła, bito ją nawet po rękach, ale w chwili stresu to i tak nic nie pomogło. W tym momencie niezawodny maester przejął rolę gospodarza. Wypowiedział wszystkie powitania, przedstawił parę z ich tytułami i kazał służbie wskazać pokoje dla gości. Zaprosił także na posiłek i powiedział, że teraz młodzi mogą udać się na spacer. Byle nie na przejażdżkę... westchnęła Celly starając się opanować łzy.

    Sponsored content

    Re: Dziedziniec Główny

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Lis 18, 2018 3:32 am